Zanim rzucisz etat, by żyć z pasją

Zanim rzucisz etat, by żyć z pasją

Pasja 24/7 to przereklamowana koncepcja. Zanim rzucisz etat, by wieść życie oparte na pasji sprawdź jak można podejść do tego sprytnie.

Nie cierpię skrajności i strasznie mnie irytują głosy, które docierają do mnie z mediów i blogów o tym, że aby żyć z pasją trzeba rzucić etat i założyć własną firmę. Powiem krótko – to nieprawda. A przynajmniej przy takich stwierdzeniach powinna być “gwiazdka”. Opowiem dziś co powinno być przy niej zapisane drobnym druczkiem.

Zakochujemy się w wyobrażeniu o naszym biznesie

Z wymarzonym biznesem jest trochę tak, jak z szukaniem drugiej połówki. Kiedy jesteśmy w fazie poszukiwań, albo nawet randkowania, to zwykle chcemy zobaczyć w nowopoznanej osobie naszą “idealną parę”. Zachowujemy się jakbyśmy miały zamknięte oczy i wyłączone pozostałe zmysły. Czasami, kiedy widzę moje koleżanki-singielki przeżywające swoje pierwsze spotkania z facetami, to odnoszę wrażenie, że w sumie prawdziwy gość do niczego nie jest im potrzebny, bo i tak zakochują się w swoich wyobrażeniach o tych mężczyznach, a nie w nich samych. Nie śmieję się i nie ironizuję. Sama zakochuję się najczęściej w swoich pomysłach zanim jeszcze sprawdzę je w działaniu. I tak jak rasowy Casanova straci wiele swojego czaru przy codziennym praniu skarpetek i sprzątaniu kuchni, tak nasz własny biznes straci sporo swojego uroku, kiedy zaczniemy go poznawać dopiero po rzuceniu dla niego całego naszego poukładanego jak dotąd życia.

Ściska mnie w środku, kiedy widzę, jak kolejna z nas zrobiła rewolucję w swoim życiu rzucając etat (lub inną formę stałej pracy), aby gonić marzenie o własnym biznesie. Tak sobie myślę, że na prowadzenie własnego biznesu i bycie przedsiębiorczą kobietą jest teraz moda. I obserwuję, jak wiele osób zupełnie bez zastanowienia podejmuje decyzję o całkowitej zmianie profilu swojego życia zawodowego tylko z powodu tej mody. Wkurza mnie to, dlatego powstał ten artykuł.

Dla jasności:

  • uwielbiam prowadzić własny biznes i nigdy nie usłyszysz ode mnie, że etat to całe moje życie;
  • kocham żyć z pasją i robię wiele, aby codziennie, chociaż przez część dnia robić coś, co mnie uskrzydla.

Ale ścieżka przedsiębiorcy nie jest najlepszym scenariuszem dla każdej z nas bez wyjątku. Dlatego zanim zrobisz przewrót w życiu, to dobrze wsłuchaj się w siebie i zrób realną analizę swoich aspiracji i możliwości. Stworzyłam dla Ciebie dodatkowy skrypt z pytaniami, abyś mogła na spokojnie przyjrzeć się sobie w tej chwili. Link do pobrania PDF znajdziesz na końcu artykułu.

Czy masz pasję do rozwijania biznesu?

  • Nawet jeśli kochasz modę, jesteś pasjonatką projektowania pięknych ubrań i stworzyłaś kilkanaście udanych stylizacji dla osób z Twojego otoczenia, to nie jest to wystarczający powód dla założenia własnej firmy o takim profilu działalności.
  • Nawet jeśli od lat pracujesz jako analityk biznesowy i jesteś w tym świetna, to jeszcze nie jest wystarczający powód aby zostać freelancerką i samodzielnie świadczyć takie usługi dla biznesu.
  • Nawet jeśli uwielbiasz wypiekanie ciastek i masz swój kulinarny blog i kanał na YouTube (z tysięczną publicznością!), to jeszcze nie jest wystarczający powód, aby rzucić pracę w sieciowej cukierni i uruchomić własną.

Bo dopóki Twoją pasją nie będzie rozwijanie Twojej firmy i poszukiwanie dla niej biznesowych motorów wzrostu, to zostań tam gdzie jesteś i pielęgnuj swoje pasje. Będziesz szczęśliwsza. A na pewno mniej zestresowana i spięta.

Wiele osób wpada w pułapkę “pracy z pasją”, którą to (powierzchownie) definiują jako realizowanie swojej pasji przez 24 godziny 7 dni w tygodniu. Nic bardziej błędnego. Jeśli nawet odczuwasz takie piękne emocje oddając się konkretnej aktywności i czujesz się szczęśliwa zawsze kiedy to robisz, to jeszcze wcale nie oznacza, że będziesz to czuć prowadząc własny biznes o takim profilu. Już tłumaczę.

Jako właścicielka cukierni będziesz nie tylko piekła ciastka (co uwielbiasz!), ale przede wszystkim będziesz budowała relacje z klientami, pozyskiwała ich, prowadziła fanpage cukierni, płaciła rachunki za wynajem lokalu, kupowała sprzęt zgodny z przepisami sanepidu, pozyskiwała niezbędne zgody i atesty do prowadzenia takiej działalności, zatrudniała kasjera i współpracowała z księgową, chodziła na kursy doszkalające, odnawiała swoje uprawnienia itd. Rozumiesz już co mam na myśli? Czy dostrzegasz już różnicę pomiędzy pasjonatką cukiernictwa, a pasjonatką rozwijania własnego biznesu? Który opis bardziej pasuje do Ciebie?

Czy masz partnerów, z którymi wystartujesz?

Dopóki nie będziesz czuła dreszczyku pozytywnych emocji na samą myśl o rozwoju swojego biznesu, to albo na razie go nie uruchamiaj, albo pozyskaj od razu partnera/ów, z którymi podzielisz się sensownie zadaniami do realizacji. Nie każda z nas ma taki komfort, że może uruchomić swój biznes z kimś kogo zna i komu ufa, a do tego kimś, kto dysponuje kompetencjami, którymi się uzupełniają. Jeśli Ty tak masz, to gratuluję. Jesteś szczęściarą. W każdym innym wypadku bardzo dobrze się zastanów zanim porzucisz to, co dziś masz dla czegoś, o czym tylko mgliście marzysz.

Co jeszcze zapewniają Ci osoby przy Twoim boku? Uwiarygadniają Twój pomysł. Angażując się w niego, udowadniają, że wierzą w niego i w Ciebie. Każda osoba, z którą połączysz siły, by rozwijać swój biznesowy pomysł pokaże światu (inwestorom, klientom, rodzinie), że pomysł ma sens nie tylko dla Ciebie i że musi coś w nim być, skoro pozyskałaś już współpracowników czy partnerów.

Czy jesteś zdecydowana poświęcić czas na rozwój swojego pomysłu?

No tak, poświęcić. Właśnie poświęcenie miałam na myśli. Nie męczeństwo, ale inwestycje ogromnej ilości czasu i energii. Bo pomysł na biznes tylko w amerykańskich filmach klasy B wypala w pięć minut po wpadnięciu na niego pod prysznicem i w kolejnych 5 dniach przynosi pomysłodawcy fortunę. W rzeczywistości każdy pomysł wymaga odpowiedniego zajęcia się nim, przygotowania się do jego wdrożenia, przeprowadzenia badań rynkowych i testów, poznania potrzeb klientów, uruchomienia komercyjnego, budowania marki itd. To zajmuje czas. Zawsze.

Dlatego jeśli Twój pomysł nie porywa Cię aż na tyle, abyś miała ochotę spędzić z nim wiele dni i nocy, to lepiej nie bierz się za zrobienie z niego biznesu. W każdym projekcie są chwile radości i dumy przeplatane chwilami frustracji i demotywacji. Jeśli nie kochasz swojego pomysłu, to na zakrętach i w dołkach motywacyjnych (zwanych depresją projektu), możesz opaść z sił. A takie chwile na pewno przyjdą. Dlatego odpowiedz sobie bez ściemy na pytanie, co czujesz, kiedy myślisz o swoim pomyśle na biznes? Jeśli Cię nakręca do działania, a na samą myśl o nim wyskakujesz z butów i masz ochotę inwestować każdą wolną chwilę na jego realizację, to dobry znak. Wszystkie inne reakcje powinny pełnić rolę “lampki ostrzegawczej”.

Zanim opuścisz etat lub dotychczasowego pracodawcę zadaj sobie kilka pytań

Czy udało mi się trochę przybliżyć Ci tematykę rozpoczynania własnego biznesu od praktycznej strony? Nie daj sobie wmówić, że aby uruchomić firmę, musisz zrewolucjonizować życie. Czasami wystarczy włączyć drugi bieg i przyjrzeć się sobie, pomysłowi, klientom i rynkowi na spokojnie. Lepiej zacząć później, ale z sensem, niż rzucać wszystko co masz i znasz, aby gonić za wyobrażeniem.

Jeśli obudziłam w Tobie Poszukiwaczkę i masz ochotę na głębszą autoanalizę, to przygotowałam dla Ciebie dodatkowy materiał pt.”Zanim uruchomię swój biznes. To 1-stronny PDF zawierający bardzo ważne pytania, które warto abyś zadała sobie, jeśli stoisz przed decyzją o zmianach w życiu zawodowym.

A Ty, na jakie pytania chciałabyś znać odpowiedź, zanim uruchomisz swój biznes?

Zakochaj się w problemie, czyli moje odkrycia 2016 roku

Zakochaj się w problemie, czyli moje odkrycia 2016 roku

Oto artykuł, który chciałabym przeczytać kilka lat temu, kiedy dopiero startowałam z własnym biznesem. Znajdziesz w nim 3 przepisy na sensowne ruszenie z miejsca: 1) warto zakochiwać się w problemach, a nie rozwiązaniach, 2) klientów wybierasz sama i 3) nie stać Cię na odwlekanie podejmowania decyzji.

Jako pełnoetatowa projektantka przyszłości – miałam dość intensywny rok. Moje najważniejsze odkrycia 2016 roku związane są z wyjątkowymi ludźmi i eksperymentami, które przeprowadziłam. A dziś, czyli kilka szalonych pomysłów i dziesiątki bezsennych nocy później śmiało stwierdzam, że odkryłam siebie na nowo. Czuję, że z tymi zasobami, które zgromadziłam w ostatnich miesiącach – kolejne będą jeszcze większą przygodą.

Zakochaj się w problemie, a nie rozwiązaniu

Moje klientki nie są zainteresowane kursami zarządzania projektami. Nie interesuje ich to, że jestem pasjonatką myślenia wizualnego i mogę je nauczyć organizowania informacji w formie map myśli. Mają też gdzieś, że design thinking działa cuda. Bo Moje Klientki chcą ożywiać swoje pomysły. Chcą wreszcie ruszyć z miejsca ze swoimi blogami, projektami, biznesami. Chcą zarabiać na swojej wiedzy. Chcą tworzyć społeczności wokół własnych produktów i pomysłów. Nie powinnam więc dłużej skupiać się na moim ulubionym rozwiązaniu (myślenie projektowe), a na ich żywym problemie (nieumiejętność ruszenia z miejsca i obrócenia pomysłów w rzeczywistość).

To moje największe odkrycie tego roku. Przefiltrowanie tego przez siebie całkowicie odmieniło mnie i sposób w jaki pracuję, świadczę swoje usługi, pomagam osobom, którym najbardziej mogę pomóc. Oczywiście, że WIEDZIAŁAM to od dawna. Oczywiście, że CZYTAŁAM o tym wiele razy. Tylko NIE ROZUMIAŁAM. Dopiero kilkanaście eksperymentów i wyskoków z mojej strefy komfortu na lata świetlne stąd pozwoliły mi zobaczyć tę właściwość i zacząć stosować ze skutkiem spektakularnym. Serio.

Mogę śmiało powiedzieć, że przeszłam w tym roku metamorfozę – od skupiania się na tym, co wiem i jakimi narzędziami dysponuję – do koncentracji na tym, jak tymi narzędziami wesprzeć tych, z którymi chcę pracować. Jedna z głównych zasad metody lean startup mówi o tym, aby zakochać się w problemie, a nie rozwiązaniu. Dlatego robię coming out i ogłaszam: zmieniłam obiekt moich zainteresowań.

Inspiracje dla Ciebie: w tej drodze towarzyszył mi Rafał Kamiński z Innovelty, któremu zawdzięczam odkrycie dla siebie design thinking i service design. Zdradzę tylko, że Rafał planuje uruchomić w 2017 roku studia podyplomowe dla projektantów innowacji, więc będzie okazja do spotkań na żywo (bo będę prowadziła zjazd o innowacyjnych projektach).
Książki, bez których nie przeszłabym tego odcinka trasy to zdecydowanie: Metoda Lean Startup, Metoda Running Lean, Design Thinking dla przedsiębiorców i małych firm.

Wybieram z kim chcę pracować

Kilka miesięcy temu brałam udział w programie Moniki Pabijańskiej dla Pionierskich marek. Mam cały notes wniosków z tego okresu, ale to jeden otworzył mnie na zmiany. Kiedy utknęłam na określaniu mojej grupy odbiorców, Monika zapytała mnie z jaką klientką chciałabym pracować.

Do tamtego dnia wiele razy robiłam różne ankiety wśród moich Czytelniczek. Czytasz te słowa, więc pewnie nie raz uczestniczyłaś w moich badaniach. Zadawałam w nich różne pytania, chciałam Cię lepiej poznać. To oczywiście świetny sposób na zrozumienie drugiej osoby i zbudowanie mostów. Te analizy dały mi bezcenną wiedzę o tym, do kogo co tydzień piszę listy (>>> PM TIPS), dla kogo projektuję wyzwania i tygodnie tematyczne (FB grupa >>> #SięgamGwiazd), dla kogo tworzę programy rozwojowe (>>> PM Sklep). Ale dopiero odkrycie mojej odpowiedzi na to jedno pytanie Moniki pozwoliło mi zrozumieć, że to nie przypadek rządzi tym, z kim się spotykam w moich projektach. Kieruję tym ja sama. Mam wpływ na to, kto zareaguje na moje komunikaty i akcje, bo to ja kształtuję swoje otoczenie.

Wybrałam więc. Wybrałam, że chcę pracować tylko z pomysłowymi, odważnymi i pozytywnie zakręconymi kobietami, które chcą ruszyć z przytupem ze swoimi pomysłami, ale z różnych powodów do tej pory tego nie zrobiły. A ja jestem dla nich lekarstwem na tę stagnację. Bo… sama taka jestem – czasami zakręcona jak słoik dżemu, czasami szalona. I najważniejsze – zaczynałam od nowa niezliczone ilości razy i znam drogi na skróty. Pracuję w końcu na etacie, a z projektantkami spotykam się najczęściej po godzinach. Wiem, jak żyć z pasją nie robiąc życiowej rewolucji. I jeśli Twoje serce zabiło chociaż na sekundę mocniej czytając ten akapit, to znaczy, że jesteśmy dobraną parą, że mamy wspólne mianowniki i coś z tego może być :) Czytaj więc dalej!

Inspiracje dla Ciebie: w tym rozdziale największy udział miała Monika Pabijańska, którą dziś znajdziesz w Est Bie – przestrzeni dla freelancerów budujących swoje marki na silnych fundamentach. Pomogły mi także bardzo Małgosia Leduchowska (Gadżetowanie) i Karolina Prusińska (Zen Coaching), dzięki którym zrozumiałam, że moja droga nie jest wąską leśną ścieżką, a szerokopasmówką, po której mogę poruszać się na dziesiątki różnych sposobów. A książki, które pomogą Ci w podobnych wyzwaniach to m.in.: Mit przedsiębiorczości, Kreatywność na zawołanie, Esencjalista.

Odwlekanie decyzji kosztuje czasem więcej, niż jej podjęcie

Kolejne odkrycie – zwlekanie dotyczy podejmowania decyzji. Zwlekać można zarówno z podjęciem działania, ale równie często zwlekamy z zaprzestaniem działania. Zwlekałam z obu tych powodów. I wiem, że oba sprawiają mnóstwo niepotrzebnych kłopotów i bezpowrotnie pochłaniają zasoby (czas, energię, pieniądze). Szkoda na to życia.

Marzyłam o stworzeniu multiautorskiej platformy do sprzedaży i wymiany wiedzy. Miałam model biznesowy, miałam pomysł, miałam zapał. Ale dopiero konfrontacja pomysłu z rzeczywistością przyniosła mi świadomość. I ulgę. Wyszłam z pomysłem z mojej głowy pełnej koncepcji. Opuściłam mój magiczny notes, który pomieści wszystko. I zaczęłam szukać, badać, rozmawiać. Wybrałam najbardziej ryzykowne założenie w całym modelu i zaczęłam test prawdy od niego. I… Poległam. Mój model nie przeżył konfrontacji z rynkiem.

Co się robi, kiedy pomysł, który nosimy w sobie kilka(naście) miesięcy okazuje się być oparty na błędnych założeniach? Jakie decyzje należy podjąć kiedy okazuje się, że praktyka i teoria siedzą przy innych stołach, albo nawet w innych restauracjach? Moja decyzja to był pivot, czyli całkowity zwrot w kierunku tego, co działa, pozostawiając za sobą to, co nie działa. Być może (zgodnie z teorią Elizabeth Gilbert z Wielkiej Magii) ta idea poszuka innego partnera do działania. Byłoby cudownie. Bo to przepiękna idea. Tylko nie dla mnie. Nie w moim aktualnym życiu.

Czy były łzy? Czy były nieprzespane noce? Nie! Obyło się bez dramatów, bo kiedy w trakcie drogi po marzenie robisz wszystko w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami, traktujesz kompanów podróży z szacunkiem i życzliwością, to kiedy Wasze drogi się rozchodzą – najczęściej wciąż myślicie o sobie ciepło. Bo zmiany to rzecz ludzka. Bo każdemu wolno zmienić środek komunikacji, albo destynację. Bo jeśli sama podróż jest jednym z celów, to zmiana stacji końcowej nikogo nie zabije, a zbuduje fundament pod coś nowego.

Inspiracje dla Ciebie: Tego fragmentu trasy na pewno nie pokonałabym bez moich cudownych Kreatorek (Elki, Magdy, Kaś, Moni, Karoli, Martyny, Kory, Beaty, Pauliny, Ani, Bogusi, Olgi, a i tak nie dam rady wymienić wszystkich), z którymi rozpoczęłam ten rok i z którymi budowałam fundamenty pod wypasione marzenie o platformie dla Kobiet. Wspólnie zrealizowałyśmy całe mnóstwo projektów, które są tak uniwersalne, że nie mają terminu ważności. Najgoręcej wspominam nasz unikalny magazyn Kreatorka Uskrzydla, który jest cały czas dostępny za free tutaj >>> Kreatorka Uskrzydla (na Issuu) – całe 9 wydań! Jeśli jednak wolisz książki, które mogą być dla Ciebie przewodnikami w podobnej podróży to sprawdź: Podejmij wyzwanie, Jedna rzecz, Wielka Magia.

Taki był mój rok 2016

Ekscytujący. Piękny. Momentami trudny. Z zakrętami. Z eksperymentami. Ale najważniejsze, że przyniósł mi akceptację mnie samej. Zaakceptowałam wreszcie to, że jestem twórczą pasjonatką i moja wyobraźnia nie zasypia. Nigdy. Że zawsze interesuje mnie wiele dziedzin jednocześnie i czytam kilka książek na raz i że to jest OK. Że zawsze wybiorę użyteczność ponad przyzwyczajenie. Że jak nie pracuję akurat nad ożywieniem jakiegoś szalonego pomysłu to najprawdopodobniej mnie już nie ma (bo inaczej to po prostu niemożliwe!).

A jaki był Twój 2016 rok? Jakim jednym słowem byś go określiła?

/ liderem się zostaje

Być może nie masz jeszcze pomysłu na prezent gwiazdkowy dla siebie, albo… swojego partnera lub przyjaciela. Koniecznie przeczytaj co dla Ciebie mam!

Ostatnio w moje ręce trafiła niezwykła książka. Przyznaję się, że nigdy nie robiłam zakupów w księgarni z książkami o piłkarzach i innych sportowcach. Ale pozycja, o której Ci dziś piszę jest bliska moim zainteresowaniom także poza-sportowym. “Być liderem” Alexa Fergusona to pozycja obowiązkowa jeśli prowadzisz lub planujesz prowadzić jakikolwiek zespół. Ferguson przez kilkadziesiąt lat realizował się w roli managera klubu Manchester United. Z jakimi efektami – widać gołym okiem.

W swojej książce opowiada o sposobach, dzięki którym jego klub trafił na szczyt i nigdzie się stamtąd nie wybiera. Ale nie oczekuj złotych recept, które zadziałają od ręki. Zespół Fergusona na osiągnięcie swoich spektakularnych sukcesów zapracował ciężką i wytrwałą pracą, bez dróg na skróty.

Wspaniała wiadomość jest taka, że książkę będzie można wygrać w konkursie, który ogłoszę w najbliższym newsletterze PM TIPS (jeśli jeszcze go nie prenumerujesz, to wskakuj >>> tutaj). A jeśli niecierpliwość Cię zżera, to wskocz od razu do księgarni Labotiga i złap okazję (>>> Być liderem).

Na początku 2017 roku zaproszę Cię do bezpłatnego wyzwania “Zaczytana PM-ka”, w ramach którego opowiem o książce jeszcze więcej. A tymczasem cudownych świąt!

Od autorki bloga do przedsiębiorcy, czyli moje 5 lat blogowania

Od autorki bloga do przedsiębiorcy, czyli moje 5 lat blogowania

Kilka dni temu minęło 5 lat odkąd zaczęłam blogować. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo blog umożliwi mi realizację moich marzeń i obudzi drzemiącą we mnie siłę.

Widzę siebie i swoje postępy

Gdybym miała wybrać tylko jeden powód, dla którego jestem szczęśliwa, że uruchomiłam własnego bloga, to bez zawahania wskazałabym na obserwowanie swojego rozwoju. Nie mając punktów odniesienia trudno byłoby mi dostrzec postępy, który zrobiłam w realizacji mojej wizji przyszłości i sięganiu po marzenia. Patrząc tylko przez pryzmat list zadań w codziennym kalendarzu nie widzimy szerokiego obrazu naszego życia. A blog umożliwia obserwowanie efektów podejmowanych decyzji.

Kilka lat temu napisałam na blogu o tym, że chciałabym stworzyć zespół marzeń, być redaktorką naczelną magazynu dla kobiet, a także stworzyć platformę do dzielenia się wiedzą z innymi ludźmi. I dzięki blogowi mogę z uśmiechem na ustach stwierdzić “Kaśka, you did it!”. Czuję ogromną sprawczość, kiedy składam na blogu publiczną deklarację swojego zamierzenia, a kilka miesięcy później opisuję mój zdobyty Mont Everest. Myślę, że nie ma nic piękniejszego, niż obudzona odwaga, a potem dobra przestrzeń do świętowania osiągnięcia tego, czego tak bardzo pragnęłam.

Patrząc wstecz, na własne posty publikowane na różnych etapach mojego życia – widzę jakie tematy zajmowały mnie wtedy najmocniej. Zaczynałam prowadzić tego bloga pod nazwą MapyMysli.com i byłam wtedy zapalonym praktykiem map myśli (mind mappingu). Wszystko, co wizualne pochłaniało mnie i przyciągało. Rozwijałam się wtedy w kierunku zarządzania wizualnego, czyli przede wszystkim wykorzystaniu visual thinking w życiu i w pracy. Później przyszedł czas, w którym stawałam się trenerem biznesu i wtedy blog nazywał się MyślęInaczej.pl, a moje teksty dotyczyły najczęściej psychologii biznesu, edukacji dorosłych i rozwoju osobistego. Następny etap moich pasji to biznes internetowy i sieci społeczne. Kolejny to budowanie zaangażowanej społeczności i realizowanie projektów w projektach osobistych i zawodowych. Była z tym powiązana ostatnia zmiana nazwy bloga, która do dziś brzmi ProjectManagerka.pl. Aktualnie pasjonuje mnie ruszanie z własnymi pomysłami i marzeniami z miejsca i wykorzystywanie do tego sprytnego myślenia projektowego (design thinking, lean startup). To niesamowite jak przechodziłam płynnie z jednego tematu do drugiego, dobudowując do poprzednich elementów kolejne, nie burząc fundamentów. Dzięki blogowi dostrzegam ten progres. Widzę moje postępy. Jestem z siebie dumna.

Docieram do wspaniałych ludzi

Blog jest świetną trampoliną do nawiązywania nowych relacji. W ciągu ostatnich lat poznałam setki osób dzięki niemu. To tutaj zainicjowałam najbardziej przełomowy (jak dotąd) projekt w moim życiu. Mam na myśli projekt Kreatorka. To była otwarta przestrzeń do rozwoju dla kobiet z całego świata, w ramach której tworzyłyśmy z zespołem wolontariuszek m.in. profesjonalny magazyn elektroniczny, zorganizowałyśmy kilkadziesiąt spotkań dla kobiet w całej Polsce, warsztaty rozwojowe, multiautorskiego bloga i platformę do sprzedaży wiedzy, kursy i wyzwania, a także grupę wsparcia dla ponad 2 tysięcy kobiet. To było coś pięknego! Czytelniczki bloga szybko stały się moimi partnerkami w projekcie lub osobami, z którymi wymieniałyśmy się energią podczas spotkań na żywo.

Co więcej, napisanie do kogoś znanego tylko z mediów czy książek nigdy nie było prostsze. Przedstawiając się jako autorka bloga – wysyłam tej osobie swoją najlepszą wizytówkę. A nieznajomy może szybko wejść do mojego świata i zorientować się jak na niego patrzę. I podjąć decyzję, czy mamy wspólne wartości, marzenia, potrzeby. To świetne narzędzie do weryfikacji, czy chcemy kogoś poznać bliżej.

Testuję pomysły i uczę się nieustannie

To na blogu uruchomiłam większość moich istotnych pomysłów i projektów. To tutaj zaczęła się moja przygoda w roli redaktor naczelnej, liderki społeczności, trenerki autorskich warsztatów i programów rozwojowych. To miejsce, w którym informuję świat o moich koncepcjach. Dzięki temu sprawnie i szybko badam wczesne zainteresowanie, zbieram opinie od pierwszych entuzjastów, a także pozyskuję klientów. Kiedy jakiś mój artykuł lub inicjatywa budzi ciekawość i zaangażowanie Czytelników – to dla mnie najlepszy dowód na to, że warto w tym kierunku sfokusować swoją energię w kolejnych tygodniach. I odwrotnie – jeśli coś, co wydawało mi się genialne, przechodzi bez echa – parkuję pomysł i zajmuję się tym, co porusza moich współplemieńców. W końcu projektów nie robię tylko dla idei, a dla ludzi. Test w działaniu jest jednym z najlepszych źródeł informacji zwrotnej o pomyśle i mnie samej w roli realizatorki tego pomysłu. Dlatego czasy, kiedy chowałam pomysły tylko dla siebie minęły bezpowrotnie.

Poza tym, w ciągu 5 lat blogowania poznałam tak wiele różnych mechanizmów i aplikacji, których nie miałabym szansy przetestować w innych okolicznościach. Działanie mediów społecznościowych, tworzenie treści do internetu, sprzedawanie wiedzy, prowadzenie sklepu internetowego i platformy z wiedzą – to tylko niektóre spośród kompetencji, o które wzbogaciłam moje CV, dzięki prowadzeniu aktywnych działań na blogu i w internecie.

Od autorki bloga do przedsiębiorczej kobiety

Blog to bez wątpienia jeden z powodów, dla których dziś z dumą mogę powiedzieć o sobie – przedsiębiorca. Nie tylko z powodu prowadzenia własnej działalności biznesowej, ale przede wszystkim z powodu mojego sposobu myślenia. Przedsiębiorczość to dla mnie połączenie ciekawości siebie i świata ze sprawczością w realizacji moich zamierzeń. A blog zdecydowanie otworzył przede mną świat.

A Ty masz swojego bloga? Podziel się linkiem i napisz dlaczego blogujesz.

4 kroki do odkrycia swoich mocnych stron

4 kroki do odkrycia swoich mocnych stron

O ile łatwiej żyje się osobom, które wiedzą w czym są dobre i często to robią… Zawsze marzyłam, by robić to co kocham całą dobę. Ale czy rzeczywiście o to chodzi, aby być na euforycznym haju cały czas? I jak w ogóle odkryć moje mocne strony?

Czym są mocne strony?

Najprościej rzecz ujmując nasze mocne strony są połączeniem talentu, wiedzy i umiejętności. Talent z kolei to wrodzony i powtarzalny sposób działania, reagowania i myślenia. Każdy z nas ma talent. Nie jest to coś zarezerwowanego dla wybrańców, więc wyluzuj się i skup.

Mocne strony to połączenie naturalnego talentu i sposobu jego wykorzystania.

Ta mieszanka talentu i sposobu jego użycia stanowi unikalne połączenie, którego nie znajdziesz u nikogo innego. Każdy dysponuje bowiem wyjątkowym połączeniem doświadczeń, cech, czy wreszcie sposobów reakcji na sytuacje, w których uczestniczymy. Jesteś wyjątkowa. Jeśli kiedykolwiek w to wątpiłaś, powyżej masz na to dowód :)

Jak odkryć co jest moją silną stroną?

Uwielbiam mieć szerokie spojrzenie na każdą sprawę (big picture), bo dzięki temu rozumiem więcej i dostrzegam więcej zależności pomiędzy zjawiskami. Analiza, którą Ci zaraz zaproponuję zapewni Ci wgląd w swoje silne strony z kilku perspektyw:

  • Najpierw spojrzenie w głąb siebie – jak wygląda mój wewnętrzny świat?
  • Potem spojrzenie na zewnątrz – jak zachowuję się w relacjach z innymi ludźmi?
  • Następnie rzut okiem w przeszłość – jakie decyzje mnie doprowadziły do miejsca, gdzie teraz jestem?
  • A na zakończenie w przyszłość – jakie wizje i marzenia ukształtują moje jutro?

Krok 1: mój wewnętrzny świat

Bycie świadomym człowiekiem rozumiem jako znajomość swojego wnętrza i panującej w nim organizacji. To empatia i uważność na siebie. To zrozumienie dlaczego zachowałam się tak, albo inaczej. To język moich wewnętrznych dialogów, czyli sposób w jaki ze sobą rozmawiam. To kształtowanie swojego życia w zgodzie ze swoimi wartościami i potrzebami. To moje nawyki i przyzwyczajenia. To filtry, przez które przyjmuję otaczający mnie świat. Jeśli w środku mam sporo niepoukładane i nieuświadomione, to poszukiwanie tylko zewnętrznych rozwiązań nie przyniesie pożądanych efektów. Dlatego zawsze zaczynam od tego miejsca. Od siebie.

right-arrowOdkrywanie silnych stron w sobie: Weź kartkę i zapisz wszystkie swoje skojarzenia, które pojawią Ci się po przeczytaniu poniższych pytań. Zapisuj wszystko, co przychodzi Ci do głowy i nie oceniaj, tylko pisz dalej. Pozwól sobie na swobodny strumień luźnych skojarzeń i nie zatrzymuj się aż nie wyczerpiesz ostatniego: Co Cię ciekawi? Co Cię przyciąga? Co Cię kręci i daje przyjemność? Co przychodzi Ci łatwo? Czego uczysz się najsprawniej? Za co dasz się pokroić? Zbyt drastycznie? To spróbuj inaczej: W imię jakich wartości walczysz? Warto poszukać nieoczywistych odpowiedzi i uśmiechnąć się do tego, co słyszysz i widzisz. To cała Ty. Warto siebie polubić.

Krok 2: ja wśród ludzi

Jedno z moich ulubionych pytań, które często sobie zadaję to: z jakimi problemami zwykle zwracają się do mnie inni ludzie? Z czym przychodzi do mnie mąż? Z czym współpracownik? A z jakimi bolączkami do rozwiązania dzwoni do mnie mama? To niesamowicie silne pytanie, którego nie zadajemy sobie na co dzień. A szkoda. Naszymi silnymi stronami są bardzo często takie elementy, których nie zauważamy, ponieważ są dla nas oczywiste. Przeglądanie się w oczach innych ludzi jest więc jednym ze sposobów na odkrycie tego, w czym wyróżniamy się na tle otoczenia.

Przyjmijmy, że koledzy w pracy często przychodzą do Ciebie, kiedy utkną przy tworzeniu tabel przestawnych czy stosowaniu formuł na wyszukiwanie pionowe w excelu. Mogłabyś pójść “na skróty” i stwierdzić, że Twoją silną stroną jest obsługa arkusza kalkulacyjnego. Może i tak. Ale nie tylko. Przyjrzyj się temu bliżej. Być może jesteś nieprzeciętnie zaradna, nie poddajesz się bez walki, drążysz temat, dopóki go nie zrozumiesz, albo potrafisz łączyć dotychczasową wiedzę z nowymi oczekiwaniami i robić rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiłaś z łatwością i spokojem? To są właśnie silne strony. Excela można się nauczyć w kilka godzin. Ogarniętości nie.

right-arrowOdkrywanie silnych stron w relacjach z innymi: Nasze mocne strony bardzo często uwidaczniają się dopiero w kontakcie z innymi ludźmi, kiedy stajemy w obliczu nowych zadań, kiedy podejmujemy nowe wyzwania, kiedy pomagamy innym. Przyjrzyj się swojej roli w relacjach z bliskimi i dalszymi osobami. Dostrzeż co zwykle przyciąga innych do Ciebie. Z czym się zwracają do Ciebie? Jakiej pomocy poszukują (i odnajdują) u Ciebie? Nie graj teraz “grzecznej dziewczynki”, która stoi w kącie i czeka pokornie i skromnie aż ktoś odkryje jej moc za nią. To tak nie działa. Bądź obiektywna. A jeśli nie potrafisz zrobić tego zadania samodzielnie, to wyślij teraz smsa do 3 wybranych osób z różnych płaszczyzn Twojego życia (rodzina, praca, grupa pasjonatów) z pytaniem “Jakie są 3 moje wyróżniki?”. Poczekaj cierpliwie na odpowiedzi i pobądź z nimi. Otwierając się na innych – zawsze dowiadujemy się czegoś ważnego także o sobie.

Krok 3: moja przeszłość

Twoje dzisiejsze życie jest wypadkową dotychczasowych decyzji. Oznacza to, że coś, co zrobiłaś wczoraj – wpłynęło na to, jak czujesz się i co robisz dzisiaj. Szanuj swoją przeszłość, bo doprowadziła Cię do miejsca, w którym jesteś teraz. Nie rozpamiętuj błędów, ale ucz się na nich. Nie rozgrzebuj niemiłych wspomnień, ale czerp z nich lekcje.

Twoje silne strony mogły być przez Ciebie używane w przeszłości i z jakiegoś powodu zapomniane. Być może lubiłaś kiedyś wyrażać siebie za pomocą słowa pisanego, albo obrazu, ale jakiś nauczyciel z przeszłości skrytykował Twoją twórczość i przerwałaś robienie tego. A może byłaś kiedyś bardzo otwarta w relacjach z innymi ludźmi, budowałaś sieci kontaktów i łączyłaś ze sobą ludzi z taką lekkością, jak motyl unosi się nad stokrotką, ale… weszłaś w jakąś relację, w której zostałaś zraniona i od tamtej pory stronisz od innych ludzi. Te sposoby wyrażania siebie mogą być Twoimi silnymi stronami. Dziś zakurzonymi, ale będącymi wciąż w Tobie, jakby na “stand by”, w oczekiwaniu na swój powrót.

right-arrowOdkrywanie swoich silnych stron w przeszłości: Wiedza o nas samych jest często ukryta tam, gdzie dawno nie zaglądałyśmy. Dlatego dziś popatrz na siebie sprzed kilku lat, przejrzyj swoje pamiętniki, czy nieaktualizowanego od lat bloga. Poczytaj listy do przyjaciółek, które pisałaś w podstawówce. Sprawdź archiwum swoich certyfikatów ze studiów, czy dokumentów zawodowych i poszukaj wspólnych mianowników – czy jest jakiś wzór, albo właściwość, która się w nich powtarza? Jeśli samodzielnie wymiękasz, to zadzwoń do mamy, czy siostry i zapytaj: Co lubiłaś robić w dzieciństwie w wolnym czasie? Co robiłaś, kiedy wracałaś ze szkoły i już odrobiłaś prace domowe? Jakie zajęcia dodatkowe podrywały Cię z krzesła? Za jakie osiągnięcia otrzymywałaś dyplomy, pochwały, awanse? Notuj wszystkie odpowiedzi, zwłaszcza te, które wydają Ci się totalnie oczywiste, albo bez sensu. Najprawdopodobniej w nich drzemią odpowiedzi, których poszukujesz.

Krok 4: moje jutro

Jestem typem wizjonerki i śmiało patrzę w przyszłość. Uwielbiam snuć wizje. Jestem pełnoetatową marzycielką. Kiedy nie istniałby żadne ograniczenia, to co bym zrobiła w pierwszej kolejności? Jakich magicznych mocy użyłabym do osiągnięcia tego, czego pragnę? Tego typu pytania towarzyszą mi niemal każdego dnia przed zaśnięciem. Mam ogromną łatwość w prognozowaniu pewnych zdarzeń, uwielbiam projektować procesy, które mają doprowadzić do pewnych efektów. Między innymi dlatego zajęłam się projektowaniem i tworzeniem programów rozwojowych i biznesowych, które pomagają przedsiębiorczym kobietom osiągać jeszcze lepsze wyniki w ich projektach. To moje odkryte i pielęgnowane silne strony. Gdyby nie to, że pozwoliłam sobie marzyć, a potem nadałam temu sensowną strukturę – nie czytałabyś dziś mojego bloga.

right-arrowOdkrywanie silnych stron w przyszłości: Nawet jeśli nie czujesz się tak swobodnie w myśleniu o przyszłości, to nie przejmuj się. Małymi kroczkami znajdziesz także i swoje odpowiedzi. Czy myślałaś kiedyś o tym, co by było gdyby na świecie nie istniały pieniądze i mogłabyś robić cokolwiek, co Cię uszczęśliwia? Taki świat z walutą: wymieniam to co potrafię najlepiej na to, co Ty potrafisz najlepiej. Jeśli nie myślałaś nigdy o takim świecie, to zrób to teraz i zapisz wszystkie swoje pomysły. Nie oceniaj ich. Albo z innej strony – co mogłabyś robić w dzisiejszym świecie nawet, gdyby Ci za to nie płacili? Jakie działania podjęłabyś, gdybyś dostała dodatkowe 4 godziny gratis w każdym tygodniu? Tego typu pytania mogą Cię otworzyć na to, co drzemie głęboko w Tobie i czemu w codziennym biegu nie dajesz dojść do głosu. Jeśli chcesz bardziej “realne” pytania, to pomyśl o tym, do czego dążysz w życiu i co jest Twoją gwiazdą polarną. Być może odkryjesz coś ważnego.

Wszystkie aktywności, które podejmujesz w życiu i które dają nadmiar energetyczny, którym możesz podzielić się z innymi są najprawdopodobniej Twoimi mocnymi stronami. Jeśli do talentu dodasz konkretną wiedzę, a potem wypracujesz umiejętności ich wykorzystania – krzykniesz niedługo #SięgnamGwiazd. Jestem o to spokojna.

Odkryłaś już swoje silne strony? Jakimi drogami do tego doszłaś? Opowiesz?

#Projekt7dni: jak zrealizować pomysł o wydaniu książki w tydzień?

#Projekt7dni: jak zrealizować pomysł o wydaniu książki w tydzień?

  • Czy 7 dni to wystarczający czas na zrealizowanie marzenia?
  • Czy w tak krótkim czasie jestem w stanie przetestować, ile da się wycisnąć z mojego pomysłu?
  • Czy tydzień to wystarczający czas, abym mogła sprawdzić, czy naprawdę chcę go realizować i podjąć co do niego decyzję?

Marzycielka tonie w książkach i boi się swojego marzenia

Pamiętam 28-latkę, którą pasjonowały książki. Pochłaniała je szybciej, niż potrafiła przetrawić wiedzę z nich wynikającą. Imponowali jej pisarze książek fantastycznych i naukowych, autorzy przewodników po rozwoju, biznesie, projektach. Marzyła, by kiedyś mieć swoją własną publikację na półce w dużej księgarni, a wcześniej móc powąchać jej strony chwilę po wypuszczeniu z drukarni… Nie miała jednak śmiałości opowiedzieć o tym komukolwiek, bo wizja napisania własnej książki napawała ją z jednej strony podnieceniem, a z drugiej ogromnym lękiem. No bo przecież nie zna nikogo w branży wydawniczej. No bo nie jest nikim znanym, a tylko książki takich osób mogą zainteresować wydawców. No bo nigdy nie napisała nic dłuższego od pracy magisterskiej. No bo…

Sprawczość budzi się małymi krokami

Korzystała jednak ze swojego talentu i wielkiej miłości do pisania. Tworzyła teksty do biuletynów w pracy. Wysyłała swoje artykuły do portali internetowych i magazynów rozwojowych. Niektóre z nich były publikowane, inne ginęły zapomniane na dnie czyichś skrzynek mailowych. Jednak ona nie przestawała pisać. Aż w końcu spod jej rąk wyszedł materiał, który był znacznie bardziej obszerny od zwykłego artykułu czy raportu internetowego i wtedy podjęła wyzwanie.

Podjęcie wyzwania to wejście na ścieżkę Realizatorki

Weszła na stronę swojego ulubionego wydawcy i korzystając z formularza kontaktowego dla osób chcących wydać z nimi książkę, przedstawiła swoją propozycję. Książka miała dotyczyć map myśli, więc przygotowała swoją prezentację w formie mapy i dodała do niej fragment materiału, który aż się palił, aby pokazać go światu. Kiedy wysyłała swoją propozycję współpracy – ani ona, ani jej książka nie były gotowe w 100%. Wręcz przeciwnie – książce brakowało ilustracji (a to miała być książka z dużą ich ilością), głównych rozdziałów, a także redakcji. Jednak ona wysłała propozycję mimo to i… pełna niecierpliwości i wątpliwości czekała na odpowiedź.

Po 2 dniach wydawca zareagował. Chciał wydać książkę o mapach myśli z naszą bohaterką i co więcej – nie przeszkadzało mu wcale to, że: nie była rozpoznawaną osobą, nie miała ilustracji do książki, nie miała napisanej całej książki, nie miała dziesiątek czytelników, którzy ją znają i czekają na jej kolejny tytuł. Od podjęcia decyzji o wypełnieniu formularza zgłoszeniowego, aż do zawarcia umowy wydawniczej minął tydzień.

Marzenia się spełnia

Mapy_mysli_ksiazkaTo wszystko wydarzyło się w 2011 roku i nie ma w tej historii nawet szczypty przesady. Ręczę za tę relację dwoma rękami, bo dziewczyną, która zgłosiła się do Onepress i wydała z nimi książkę Mapy myśli w biznesie jestem ja sama. Kiedy kilka miesięcy temu opisywałam te kilka kroków, które wykonałam, aby doprowadzić do wydania własnej książki (a rok później kolejnej), to zrozumiałam bardzo prosty mechanizm, który zastosowałam wtedy, a także wiele razy w kolejnych latach. Mechanizm, który doprowadził mnie tutaj – czyli do miejsca, z którego jestem dumna i w którym kocham być. Chcę się dzielić tym odkryciem z Tobą i prosić Cię o zaszczepianie tej myśli każdej osobie, która może cierpieć na opory przed ruszeniem z miejsca ze swoim pomysłem.

Formuła ożywiania pomysłów

Nazwałam ten prosty mechanizm – formułą ożywiania pomysłów, a wygląda ona tak: idea – plan – test:

idea-plan-testNajpierw pojawia się pomysł, który dopracowuję. Zastanawiam się też nad tym – kto będzie finalnym jego odbiorcą, klientem – i jakie jego potrzeby zaspokoję. Najważniejsze na tym etapie to nie stracić na to zbyt wiele energii, która będzie potrzebna później – aby doprowadzić pomysł do szczęśliwego finału.

Potem przygotowuję plan działania i próbkę pomysłu. Te próbki mogą mieć różnorodny kształt, ale zawsze ta forma pozwala mi pokazać coś osobom, na które chcę wywrzeć wpływ. Jeśli pomysł dotyczy nowego produktu do mojego e-sklepu – przygotowuję fragment e-booka, albo artykuł na bloga. Jeśli pomysł dotyczy czegoś bardziej namacalnego, to przygotowuję jego prototyp, albo przynajmniej rysuję moją wizję tego pomysłu. Na tym etapie określam też, o co chcę zapytać odbiorców i po czym poznam, że zareagowali tak, jak bym chciała.

Wszystko po to, aby w trzecim kroku zrobić eksperyment i wyjść z próbką pomysłu do potencjalnych odbiorców, albo osób, które będą miały z niego w przyszłości korzystać i zebrać od nich jak najwięcej informacji zwrotnej.

Ten proces nie jest liniowy i nie jest jednorazowy. Czasami pomysły wymagają wielokrotnego zastosowania formuły, a czasami wystarczy jedna iteracja. W przypadku współpracy z Onepress – wystarczyła jedna rundka, bo już po tygodniu wiedziałam, że znalazłam wydawcę. Ale w przypadku innych moich pomysłów, powtarzałam ten cykl tyle razy, ile wymagała tego moja koncepcja. Z każdym kolejnym cyklem wiedziałam o mnie, pomyśle i jego odbiorcach dużo więcej, a to pozwalało mi dopracowywać go i tworzyć finalnie piękne rzeczy.

Każdy nosi w sobie pomysły do realizacji

Być może masz w sobie jakiś świeżutki, jeszcze niedojrzały pomysł, który pojawił się w Twojej głowie niedawno i nie wiesz jak go ugryźć. A może nosisz w sobie jakiś przejrzały pomysł, ciężki od nadmiaru przemyśleń i przygotowanych planów wdrożenia go w życie. W obu tych sytuacjach formuła ożywiania pomysłów przyjdzie Ci z pomocą – uwalniając Cię od myślenia i pozwalając wejść na ścieżkę działania.

Pierwszym krokiem może być dołączenie do naszej super aktywnej grupy dla kobiet sprawczych i realizujących swoje marzenia #SięgamGwiazd, a także włączenie się do programu JUMP, który startuje w najbliższy poniedziałek, w którym w 7 dni wystartujesz na dobre z każdym pomysłem i wreszcie ruszysz z miejsca.

Co zrobiłaś fajnego w 7 dni?

Co Cię powstrzymuje przed działaniem?

Co Cię powstrzymuje przed działaniem?

Czasami mi się chce, a czasami nie chce. I to jest ok. Ale co w sytuacji, w której chciałabym, aby mi się chciało, a jednak nie umiem tego stanu ot tak zmienić? Oto 5 adwokatów ciemnej strony mocy. Poznajmy ich bliżej.

Perfekcjonista

Perfekcjonista mieszka w zasadzie w każdej z nas. Jego głównym zadaniem jest dopieszczanie każdego Twojego pomysłu do granic rozsądku. No bo przecież nie można pokazać światu czegoś “dobrego”, mysi być “lepsze”. Kiedy już się narobisz jak norka, to wtedy stwierdza, że to może być “jeszcze lepsze”. I tak w nieskończoność. Głos Perfekcjonisty w Twojej głowie rzadko kiedy się ucisza. A to wyzwala w Tobie nieustanną potrzebę dopracowywania każdego szczegółu. On jednak prawie nigdy nie jest zadowolony z wyniku. No ale przecież nie możesz się wygłupić i wyjść na niekompetentną nowicjuszkę?!

Jak oswoić Perfekcjonistę? Określić dokładnie co oznacza “lepiej” i się tego trzymać, a także zaakceptować, że “wystarczająco dobre” jest lepsze od nigdy-nie-zakończonego. Kiedy chcesz stworzyć świetną prezentację to określ po czym poznasz, że będzie wystarczająco dobra i skończ nad nią pracę kiedy już taka będzie.

Ochroniarz 

Ochroniarz chroni Cię przed wszystkim, co może się zdarzyć. Wszystkim. Nawet czymś wspaniałym i dobrym. Chce zapobiec jakimkolwiek zmianom, bo zwykle nie można przewidzieć w 100% ich efektów. Budzi się, gdy zbliżasz się do granicy strefy komfortu oraz zawsze kiedy przekraczasz swoje granice “znanego” i “bezpiecznego”. Nie cierpi kiedy podważasz schematy myślowe i założenia, na których opiera się Twój świat. Zadawanie pytań irytuje go i drażni.

Jak oswoić Ochroniarza? Zadawać sobie pytania “przed czym mnie chroni tym razem?”, a jeśli odpowiedzi nie krążą wokół tematów utraty życia i zdrowia – robić swoje. Kontynuuj działanie mimo jego głosu. Tylko głupiec niczego się nie boi, ale można działać odczuwając strach.

Bezpiecznik 

Bezpiecznik nieustannie gromadzi dane i zbiera cudze opinie. Inspiruje się tym, co mówią inni, poszukuje, zgłębia, doktoryzuje się w każdym temacie. Następnie tworzy setki planów i konspiruje w izolacji. Niestety działanie, które kończy się tylko na papierze, albo w Twojej głowie nie doprowadzi Cię do żadnego rezultatu, dlatego jego działania zabezpieczające przed porażką mogą okazać się całkowicie sabotujące. Dopracowywanie każdego planu bez końca tylko dlatego, abyś nie popełniła błędu, to marny argument. Błędy trzeba popełniać, bo tylko na nich nauczysz się czegoś o świecie.

Jak oswoić Bezpiecznika? Przygotuj plan, ale pamiętaj, aby był zwięzły i elastyczny. Przeanalizuj także swoje aktualne zasoby, którymi dysponujesz i których możesz użyć w sytuacji zagrożenia planu. Nie trać jednak na to zbyt dużo energii. Planowanie jest ważne, ale najważniejsze jest sprawne korzystanie z zasobów, które masz, aby zareagować na niespodzianki, kiedy one nadejdą. Nie przygotowuj się miesiącami na wszystkie ewentualności, które najprawdopodobniej nigdy nie przyjdą.

Sceptyk 

Sceptyk jest Twoim głosem zwątpienia i niedowiarkiem. Sprawia, że nie doceniasz swoich możliwości i potencjału. Dla niego wciąż jesteś niewystarczająco dobra i niewystarczająco gotowa. Marzy o tym, abyś przestała marzyć o czymś, co może się wydarzyć i abyś nie podejmowała w związku z tym zbytecznych wyzwań. Dobrze jest jak jest, a nawet jeśli teraz nie jest świetnie, to i tak w przyszłości może być gorzej. Po co więc cokolwiek zmieniać. Najgorsze jest to, że obniżasz przy nim swoją samoocenę i nie dostrzegasz możliwości, które wyskakują Ci przed nosem.

Jak oswoić Sceptyka? Kiedy słyszysz jego głos, sprawdź na ile zagrożenie, które widzi jest realne i prawdopodobne. Najprawdopodobniej wyolbrzymia problem. Jeśli ma rację (rzadko, ale niech mu będzie), to stwórz Plan B i kontynuuj rozpoczęte działanie.

Ferwor

Ferwor to pozytywny wariat i wielki entuzjasta zapalający się do prawie każdego pomysłu. Rusza na oślep i chce robić wszystko na raz. Nie chce, aby ominęło Cię coś fantastycznego. Interesuje się wieloma rzeczami na raz. Uczestniczy w wielu kursach i szkoleniach, bo ciekawi go świat i nowe pomysły. Szuka wciąż czegoś nowego, nudzi go to, co już ma, bo przecież za rogiem czekają niespodzianki i może któraś z nich pobije na głowę to, co zdobyłaś do tej pory. Niestety działanie na kilku frontach jednocześnie sprawia, że jesteś też rozproszona i zniecierpliwiona. Zaczynasz i nie kończysz. Nie masz poczucia sprawczości, bo wiele spraw wymyka Ci się z rąk.

Jak oswoić Ferwor? Spisać lub narysować wszystko, co chodzi Ci po głowie (nazywam to myślodsiewnią), a następnie wybrać z tego wszystkiego jedną rzecz, którą najbardziej chcesz się zająć w tej chwili. Na kolejne zadania przyjdzie czas, jak nacieszysz się tą jedną aktywnością. Entuzjazm nie zdąży opaść, jeśli będziesz robiła myślodsiewnię co kilka dni i uspokajała swoje wewnętrzne dziecko, że na wszystko przyjdzie czas, ale w kolejności.

Najważniejszy morał z tej opowieści jest taki, że wszyscy ci adwokaci ciemnej strony mocy chcą zrobić nam dobrze, osłonić nas, schować przed niepotrzebnym stresem, zapobiec temu, żebyśmy wystawiły się na publiczny osąd, albo krytykę. Niestety chowając się i wiecznie analizując możliwe ryzyka nigdy nie sięgniemy gwiazd! Dlatego dziś zachęcam Cię do tego, abyś (podobnie jak bohaterowie jednej z moich ulubionych bajek W głowie się nie mieści, którzy towarzyszyli nam w tym artykule) zaakceptowała, że wszystkie te elementy są częścią nas i nie walcz z nimi. Bo walczyłabyś z samą sobą, a na to szkoda życia.

Który z nich jest Twoim najsilniejszym adwokatem? A z którym sobie najlepiej radzisz? A może masz jeszcze jakichś innych znajomych?

/ czuję się jakbym wróciła z randki

Dziś poznałam wspaniałą osobę. Dzięki kilku cudownym mikro-sytuacjom, które zbiegły się w czasie i nastąpiły jedna po drugiej, dziś wypiłam dłuuuuugą kawę z Anią. I to na pewno nie jest znajomość na jeden wieczór :) To kolejna kobieta, która pracuje na etacie i realizuje się tam, ale czuje, że na etacie świat się nie kończy i szuka, bada, eksperymentuje. Poznałam swoją bratnią duszę. Czuję się jakbym wróciła z randki i pewnie dziś długo nie zasnę.

/ tu wcale nie jest cicho

To nie jest mój ulubiony dzień w roku. Zdecydowanie bardziej wolę spotykać się z tymi, którzy odeszli w modlitwie, ciszy i na spokojnie. Nie w szumie obijających się o siebie parasolek, rozchlapywanego błota i tłumów osób, które czują obowiązek zapalić u bliskich światło. Wiem, czego symbolem jest ten dzień i w zasadzie cieszę się, że tak wiele osób wyszło na spotkanie ze swoimi wspomnieniami. W końcu zdecydowanie łatwiej jest wpaść w zadumę nad grobem, niż na kanapie w salonie. Ale i tak nie umiem polubić tego dnia. Dlatego moi bliscy, których już przy mnie nie ma, nie tylko dzisiaj czują mój oddech i dobre słowo wypowiedziane w ich intencji.

/ z kim przeprowadzić wywiad?

Nie pamiętam już dokładnie kiedy po raz pierwszy zostałam poproszona o udzielenie wywiadu przez osobę, której nie znałam wcześniej. Miałam okazję rozmawiać z dziennikarzami telewizyjnymi (TVN) i radiowymi (Radio Wnet), twórcami podcastów (Mariusz Chrapko), redaktorami magazynów kobiecych (Veronique), blogerami (Pracownia Edukreacji), a w zeszłym tygodniu – edukatorami (Nauczona). Każda z wymienionych form rozmowy charakteryzuje się innymi zasadami i ma zupełnie inny klimat. Lubię rozmawiać w formie pisemnej, bo wtedy mogę zastanowić się nad sensownym sformułowaniem swoich myśli. Ale lubię także rozmowy na żywo, które wymagają ode mnie skupienia i spontaniczności zarazem. Takie rozmowy są świetnym sprawdzianem, czy wiem o co mi chodzi i czy umiem to jasno przekazać Słuchaczom / Czytelnikom.

Uwielbiam też wcielać się w rolę prowadzącej wywiad, bo wtedy mogę bezkarnie zadawać rozmówcy pytania, na które zawsze miałam ochotę, a nie było okazji. Było tak za każdym razem, kiedy przygotowywałam pytania dla moich rozmówców w dziale Inspiratorzy na blogu (Inspiratorzy). I tak nakręcona dobrą energią i tym tematem – postanowiłam przeprowadzić w najbliższym czasie kolejne rozmowy z interesującymi ludźmi. Już mam nawet kilka pomysłów. Ciekawe, kto przyjmie moje zaproszenie? A może masz jakieś wskazówki – kogo mogłabym zaprosić do rozmowy? Czyje odpowiedzi chętnie byś usłyszała?