Dobre pomysły nie wystarczą do sięgnięcia po marzenie

Dobre pomysły nie wystarczą do sięgnięcia po marzenie

Kaja i Roma wpadają na siebie w kawiarni na rogu. Nie znają się, ale wiele je łączy. Obie są skoncentrowane na świecie, który tworzą w swoich głowach. Obie są aktywne zawodowo  i znają swoje mocne strony i słabości. Wiedzą co je kręci w życiu i na tym skupiają swoją uwagę przez większość czasu.

Czy to możliwe, że czegoś im brakuje? Poznajmy je bliżej.

Wizjonerka i Działaczka

Kaja ma artystyczną duszę. Od kiedy tylko uniesie o świcie powieki – kreuje. Maluje w głowie piękne obrazy tego, co by chciała zrobić i zapełnia nimi kolorowe notesy. Była na kilku kursach o życiu z pasją i odkrywaniu swojego potencjału. Poznała tam tyle wspaniałych kobiet. Z kilkoma koleżankami z kursów regularnie spotyka się przy kawie. Spotkania te są cudowne. Pełno w nich ciepła, zrozumienia i inspiracji. Kaja wraca po tych kawach rozanielona i zapisuje kolejne strony w swoich notesach. Czasami pisze o tym, co odkryła na swoim blogu.

Roma najlepiej się czuje, kiedy dostaje kolejne zlecenie od szefa. Kiedy musi pogimnastykować głowę, aby rozgryźć temat tak, by go wykonać szybko i sprawnie. Uwielbia kiedy coś się dzieje, kiedy zadanie goni zadanie, a lista TO DO jest ciągle w ruchu. Kiedy na koniec dnia lista jest pomazana długopisem i większość tematów jest odhaczona, Roma ma poczucie dobrze przepracowanego dnia. Nie zastanawia się nad tym, co będzie się działo za tydzień, czy miesiąc, najważniejsze jest bieżące wyzwanie i działanie. Planowanie jest dla mięczaków – to jej ulubione powiedzenie.

Skutki nadmiaru pomysłów i zadań

Kaja często budzi się w nocy, albo nie może zasnąć od nadmiaru myśli. Wszystkie pomysły są takie porywające. Myśli o nowym poście na bloga, o tym, jak odpisze na komentarz czytelniczki, o czym opowie dziewczynom podczas kolejnej inspirującej kawy, o tym, że zaczęła czytać w tym miesiącu 3 książki rozwojowe i żadnej nie może skończyć. Trochę jest przytłoczona ilością pięknych tematów, które plączą się w jej głowie.

Roma jest często przemęczona. Ciągle jest w biegu. Spotkanie goni spotkanie. Są dni, w których łapie się na tym, że kończy spotkania o 17 i dopiero wtedy może usiąść i nadrobić zaległości w mailach, napisać raport dla szefa, rozliczyć projekt z zeszłego miesiąca. Wyłącza laptopa wieczorem, ale jadąc w metrze wciąż sprawdza wiadomości na smartfonie i przesyła do zespołu i podwykonawców zadania nie cierpiące zwłoki, koresponduje ze współpracownikami i klientami, którzy mają jeszcze “kolejną, ale już na pewno ostatnią zmianę” do zgłoszenia w projekcie.

Jak odzyskać zaufanie do siebie?

Ani Kaja, ani Roma nie są w pełni efektywne i sprawcze. Nie wszystko je cieszy. Nieustanne wymyślanie pomysłów, snucie marzeń i pięknych wizji przyszłości może w nadmiarze powodować bóle głowy, a nawet być udręką. Kiedy po zapisaniu dziesiątek słów w notesie – nie mam siły ich wdrożyć w życie, to tracę zaufanie do samej siebie. Ciągłe poszukiwanie nowości, inspiracji i genialnych wskazówek na blogach, webinarach, w książkach i na szkoleniach jest na dłuższą metę bardzo męczące.

Z drugiej strony, ciągłe działanie, finalizowanie transakcji czy zamykanie projektów także nie owocuje zdrowiem, dobrą kondycją i spokojem ducha. Nie zastanawiając się dokąd tak naprawdę biegnę i nie robiąc przystanków na myślenie, posłuchanie siebie i wyciągnięcie wniosków z doświadczeń, robię sobie krzywdę. Kiedy biegnę – rozmywa mi się obraz całości, tracę poczucie sensu i wizji końca. Stres, przytłoczenie, depresja. To wtedy bardzo prawdopodobne scenariusze.

Czy Kaja albo Roma robią coś nie tak? Czy są niekompletne, albo słabe? Nie! W żadnym wypadku nie! Są wspaniałymi Kobietami – pierwsza jest Kreatorką, a druga Realizatorką. Gdyby połączyć to, co w nich obu najlepszego, a odrzucić skrajności – naszym oczom ukazałaby się Projektantka. Czyli marzycielka podejmująca wyzwania i realizująca swoje pomysły.

Warto się cofnąć, aby zrozumieć

Czasami trzeba zrobić 3 kroki w tył, aby zyskać szeroki obraz i wydobyć z niego to, co naprawdę ważne. Najpierw zrobiłam sobie detoks od internetów i bycia w ciągłym kontakcie z innymi, potem zamknęłam duże projekty, w które byłam silnie zaangażowana, aż wreszcie skupiłam się na pracy z gronem kilkunastu najbardziej aktywnych kursantek mojego kursu Realizuję Pomysły, aby TO zrozumieć. Bycie Kreatorką jest piękne, ale to tylko połowa sprawczej natury każdej Kobiety. Aby realizować swoje marzenia potrzebujemy czegoś więcej, niż ciekawości i zadziwienia światem, smakowania go każdym zmysłem i wymyślania wciąż czegoś nowego. Aby realizować swoje marzenia potrzebujemy także czegoś więcej, niż planowania, delegowania, działania, realizowania setek zadań i umiejętności ogarniania wielu różnorodnych (wspierających nas) narzędzi. Aby sięgnąć gwiazd potrzeba cech i Kreatorki i Realizatorki.

Dlatego już teraz zapraszam Cię do wspaniałej grupy na FB, którą mam przyjemność prowadzić >>> SięgamGwiazd, w której aktualnie znajdziesz ponad 800 Kobiet pragnących, podobnie jak Ty – uwolnić w sobie siłę i zrealizować swoje marzenia.

Które cechy Kreatorki, Realizatorki lub Projektantki dostrzegasz w sobie? Które z nich wspierają Cię, a które są czasami ciężarem?

Czego nie uczą w szkole o zarządzaniu ludźmi?

Czego nie uczą w szkole o zarządzaniu ludźmi?

Moja dusza Managerki została obudzona na nowo. Jeśli myślisz, że zarządzanie ludźmi to bułka z masłem – lepiej to przeczytaj.

skuteczny_menedzer_okladka

Skuteczny menedżer. Czego nie uczą w szkole o zarządzaniu ludźmi Marty Pawlikowskiej-Olszta to książka, którą powinien przeczytać każdy, kto zaczyna realizować się w roli managera, a także Ci, którzy robią to od tak dawna, że wydaje im się, że już nic ich nie zaskoczy. Książka będzie jak zimny prysznic dla każdego, kto chociaż przez chwilę pomyślał, że zarządzanie ludźmi jest oczywiste.

Książka ma kilka mocnych stron, a kluczową jest sama Autorka, która na co dzień zajmuje się wsparciem etycznego i efektywnego zarządzania ludźmi w Polsce (cytat za blogiem Jak zarządzać po ludzku, który bardzo polecam). Marta Pawlikowska-Olszta bardzo dobitnie i absolutnie nie w amerykańskim stylu, rozprawia się z mitami zarządzania, które znamy z powierzchownych artykułów i pseudo-poradników o niczym. Co więcej, opisuje polskie realia, gdzie działają specyficzne zasady i standardy. Pokazuje patologie systemu wynagradzania i zwalniania pracowników, rozpoczynające się już w procesie rekrutacji, a przenikające cały obszar rozwoju, oceny i motywowania pracowników. Myślę, że właśnie ta część książki zasługuje na szczególną uwagę. Bo tutaj znajdziesz informacje, które zrozumie tylko praktyk, a której nawet nie szukaj na kursach z serii “Przywództwo i zarządzanie w weekend”.

Co warto, a co się opłaca

Dziś jestem Project Managerką i zarządzam zespołami projektowymi i zespołami wolontariuszy. Przez jakiś czas pełniłam też funkcję kierownika i zarządzałam kilkuosobowym zespołem w telekomie. I naprawdę wiem (a nie tylko mi się wydaje), że to trudna i pełna odpowiedzialności praca, w której nie wystarczy zmienić stopki w mailu, aby zyskać autorytet i poważanie u podwładnych. To nie jest zajęcie dla osób mających ego większe od ich gabinetu. To zajęcie dla osób chcących służyć ludziom wykorzystując swoje silne kompetencje (specjalistyczne i przywódcze). Nie żartuję. Napisałam o służbie i nie cofnę tych słów, bo o to w tym wszystkim chodzi. O służenie innym tym, co mamy w sobie najlepszego.

Książka nie zaleje Cię lukrem i nie zasłodzi. Tutaj nie ma opisanych prostych rozwiązań. Bo Managerka to nie ta osoba, która się lansuje na szpilkach i w garsonce przed pokojem prezesa, ale osoba, która dba o swoich pracowników i o to, aby środowisko, w którym wykonują swoją pracę było dla nich jak najbardziej sprzyjające i wspierające. To także osoba, która zatrudnia i zwalnia, jeśli tego wymaga sytuacja. To ktoś, kto odróżnia mobbing od manipulacji i potrafi o tym rozmawiać z pracownikami, działem HR, czy przełożonymi. To człowiek mający silny kręgosłup i odróżniający to co warto, od tego co się opłaca.

Kilka wskazówek praktycznych, których naprawdę nie uczyli mnie w szkole zarządzania i przedsiębiorczości, a powinni:

  • Stworzenie zespołu zależy od Ciebie. Nawet jeśli dostałaś go “w spadku” po innym kierowniku, albo jeśli jest dany Ci z przydziału i nie miałaś wpływu na jego skład osobowy. W tych przypadkach nawet bardziej, niż w innych – to Ty tworzysz zespół. Swoją postawą, zachowaniami, codziennymi decyzjami.
  • Nie tłum konfliktów, a zarządzaj nimi. Jeśli stworzysz kontrakt z zespołem i uwzględnisz w nim Wasze zasady współpracy oraz cele, które chcecie osiągać, a następnie wszyscy przyjmiecie ten kontrakt do stosowania, to masz w rękach świetne narzędzie do rozwiązywania trudnych sytuacji i punkt odniesienia w przypadku konfliktu, zagrożenia, czy kłótni.
  • Delegowanie zadań może być skutecznym narzędziem rozwijania i doceniania pracowników. Jeśli właściwie określisz cel zlecenia zadania, a nie tylko zrzucisz je jak “forward manager”, to możesz pokazać taką decyzją, że pracownik dojrzał do tego, aby otrzymać bardziej odpowiedzialne zadania, że mu ufasz, że w niego wierzysz i dajesz swobodę realizacji nowych zadań. To nieraz lepsze od premii. Serio.
  • Rekrutując pracowników spośród świeżych absolwentów nie spodziewaj się “gotowego” podwładnego. Przed Tobą sporo pracy i najprawdopodobniej będziesz musiał mnóstwo czasu i energii włożyć w proces “socjalizacji” tego człowieka. System edukacji nie przygotowuje młodych ludzi do efektywnej pracy, nie daje kręgosłupa moralnego i umiejętności budowania relacji społecznych w pakiecie. Dlatego tak ważne jest to, abyś Ty posiadała te cechy, by móc je przekazać młodszemu pokoleniu wchodzącemu dopiero na rynek pracy. Masz misję.

I na zakończenie, jako małe podsumowanie roli Skutecznego Menedżera, wskazówka, której udziela Czytelnikowi Autorka w ostatnim zdaniu książki: Zachowując zdrowy rozsądek przy szukaniu równowagi między nastawieniem na zadania i ludzi, a także wyznaczając najwyższe standardy pracy i relacji w zespole, zbudujesz z czasem nie tylko swój wizerunek, lecz przede wszystkim coś, czego szuka wielu menedżerów, a znajdują nieliczni: autorytet w oczach pracowników.

Bardzo dziękuję wydawnictwu Samo Sedno za egzemplarz książki, a Autorce za wartościową refleksję.

Zaangażuj Facebook do swojego projektu

Zaangażuj Facebook do swojego projektu

Prowadzisz projekt i chcesz usprawnić pracę swojego zespołu? A może rozwijasz firmę i chcesz dotrzeć ze swoim komunikatem do klientów? Znam te wyzwania, dlatego chętnie podzielę się z Tobą moimi sposobami na to, jak je pokonać wykorzystując sprytnie potęgę mediów społecznościowych.

Jak większość użytkowników FB i innych mediów społecznościowych – przez większość czasu jestem tam obserwatorem, a czasami komentatorem. Lubię znać nowinki w tematach, które mnie interesują, a fejsbukowy wall pozwala mi realizować ten cel (w pewnym zakresie). “Bycie na bieżąco” dzięki FB wiąże się z wieloma wyzwaniami, między innymi z pochłanianiem mojego czasu, który planowałam wykorzystać w inny sposób (znasz ten ból, prawda?).

Ale korzystanie z mediów w roli twórcy treści (którym jestem od kilku lat), dodało mi zupełnie nowych wyzwań. Zawsze przerażał mnie ogrom spraw, o których muszę pomyśleć, zanim udostępnię chociaż jedno moje słowo w mediach. Poza przeczytaniem kilku książek, które znajdziesz na moim blogu, m.in. Jak Cię widzą, tak Cię piszą czy Rewolucja w social media, nigdy nie interesowałam się tematem bliżej.

Nadszedł czas to zmienić, kiedy twórcy Social Media Lab zaprosili mnie do swojego projektu. Dzięki temu mogłam poznać media społecznościowe od praktycznej strony. I przyznam Ci się, że już po przejściu jednego z ich kursów – poczułam, jakbym oswoiła wielkiego potwora…

Oto 5 sposobów na wykorzystanie mediów społecznościowych do realizacji Twoich pomysłów i projektów.

Aktualności dla obserwatorów i klientów

Jeśli jesteś użytkowniczką FB to na pewno masz polubionych kilkadziesiąt, albo nawet kilkaset różnych fanpage, czyli stron dla osób zainteresowanych pewnymi przedsięwzięciami, projektami, markami, a także produktami. Czemu więc nie zostać twórcą takiego miejsca dla własnego projektu?

Uruchom fanpage dla obserwatorów i klientów Twojego projektu. Fanpage możesz śmiało wykorzystać do promowania Twojego pomysłu lub realizowanego już projektu wśród osób spoza Twojego najbliższego kręgu znajomych i rodziny. Nie będę tutaj przytaczać wszystkich możliwości tej formy działania w serwisie, ale wspomnę o dwóch, które według mnie stanowią sprawdzony element strategii komunikowania się z tą grupą obserwatorów.

Kiedy dopiero planujesz i projektujesz swój projekt, to na fanpage możesz publikować informacje na temat postępów prac w projekcie i dodatkowych akcji, które podejmujesz w tej fazie. Mam na myśli relacje i wrażenia ze spotkań, konferencji, czy znalezione w różnych miejscach inspiracje.

Fanpage to także genialna przestrzeń na dzielenie się z obserwatorami informacjami i fotorelacjami zza kulis projektu. Na swojej oficjalnej www nie zamieszczasz zwykle zdjęć swoich czy zespołu zrobionych podczas pracy twórczej, wyjazdów, czy spotkań. A na fanpage jak najbardziej! Taki materiał pomoże Ci budować opowieść o Twojej marce i nada temu, co robisz osobowość. Fani mogą współuczestniczyć w powstawaniu projektu lub w jego życiu i dzięki temu są bardziej zaangażowani w to, co obserwują.

PM TIPS: Wykorzystaj storytelling i stwórz opowieść o swoim projekcie za pośrednictwem fanpage. Opowiedz obrazami, zdjęciami i skrawkami myśli o tym, co w projekcie jest najważniejsze, jak powstawał, na jaką potrzebę lub tęsknotę odpowiada. Jeśli tylko Twoi obserwatorzy i przyszli klienci są na FB – nie możesz nie wykorzystać tej możliwości do kontaktowania się z nimi i prezentowania projektu w tej przestrzeni.

Komunikowanie się z zespołem projektowym

FB świetnie się sprawdza jako platforma wymiany informacji w zespołach projektowych. Skoro większość osób z twojego zespołu ma swoje konta na FB i regularnie z nich korzysta, to możecie wykorzystać to sprytnie.

Stwórzcie sobie tajną grupę tylko dla członków zespołu projektowego. FB umożliwia tworzenie grup w kilka sekund. Wymyślasz nazwę, dodajesz jej członków i działacie. Jeśli od początku ustawisz jej status na “tajna”, będziesz musiała dodać do niej uczestników ręcznie, ale w zamian za to nikt poza Wami nie będzie nawet wiedział o jej istnieniu. Taka platforma do rozmów wydaje się najbardziej trafiona, kiedy projekt nie wszedł jeszcze do fazy realizacji i zbieracie dopiero informacje i inspiracje.

PM TIPS: Kiedy przeglądasz FB w poszukiwaniu aktualności, a jesteś skupiona na swoim projekcie, to na pewno wpadnie Ci w oko niejeden artykuł lub video, które mogą zainteresować także Twój zespół. O wiele łatwiej jest udostępnić go bezpośrednio z poziomu FB do grupy, niż linkować i wysyłać mailem, czy za pośrednictwem innej platformy.

Budowanie zaangażowanej społeczności wokół pomysłu

Jednym z najlepszych sposobów budowania zaangażowania wśród osób obserwujących Twoje projektowe poczynania jest stworzenie przestrzeni do wymiany pomysłów i spostrzeżeń, w której jesteś nie tylko nadawcą komunikatów, ale przede wszystkim aktywnym słuchaczem. Każda sytuacja komunikacyjna, w której słuchasz, obserwujesz z drugiego planu i dajesz głos ludziom – sprawia, że okazujesz im szacunek i budujesz fundamenty pod pozytywną relację.

Jednym ze sposobem na taką przestrzeń jest otwarta grupa dla kibiców projektu. Być może chcesz zaangażować swoich fanów bardziej, niż tylko pokazując im fragmenty projektu na fanpage i zbierając pod nimi lajki. Jeśli tak jest to proponuję Ci stworzenie grupy dyskusyjnej, do której może dołączyć każdy prawdziwy fan Twojego projektu, a Ty możesz jeszcze bardziej zbliżyć się do tych osób poprzez rozmowy i dyskusje na tematy związane z tematyką projektu.

PM TIPS: Każde stworzone przez Ciebie miejsce w sieci jest bardzo ważnym elementem Twojego przedsięwzięcia i powinnaś mieć na nie pomysł, zanim je powołasz do życia i zaprosisz pierwszych użytkowników. Zanim więc stworzysz otwartą grupę, bo “tak wszyscy robią”, pomyśl o tym, co będziesz w tej przestrzeni proponowała jej członkom. Co takiego dasz im tutaj, co zatrzyma ich uwagę, da realną wartość i włączy zaangażowanie, a nie zniechęci, zanudzi, albo sfrustruje. Jeśli nie znasz dziś odpowiedzi na to pytanie, to nie uruchamiaj grupy.

Promowanie usług, które dopiero powstają

Aktualnie na FB działają tysiące grup tematycznych i grup zrzeszających obserwatorów różnych inicjatyw. Tym bardziej wyzwaniem staje się wybicie się ponad przeciętność i zaproponowanie czegoś, co wyróżni Twój projekt i realnie zaangażuje osoby wokół niego. Ostatnio coraz popularniejsze stają się grupy, w których autor projektu pokazuje kulisy powstawania swoich produktów czy usług (książek, kursów, egzotycznych wypraw). To niezwykle skuteczne działania promujące coś, co dopiero jest tworzone.

W takich grupach najczęściej zbierają się osoby, które będą pierwszymi odbiorcami i klientami projektowanego produktu czy usługi. To wcześni entuzjaści. Czyli jedna z najważniejszych grup osób dla każdego projektu, zwłaszcza komercyjnego. Osoby te są żywo zainteresowane wszystkim, co dotyczy produktu i jego twórcy. A więc jak się domyślasz – sensownie moderowana grupa może przynieść wartość obu stronom przyszłych transakcji. Jeśli jesteś obserwatorem – otrzymasz dostęp z pierwszej ręki do wyjątkowych i nigdzie nie publikowanych materiałów. Jeśli jesteś twórcą – zyskujesz przestrzeń do testowania swoich pomysłów, dyskutowania o nich i usprawniania ich.

PM TIPS: Jeśli planujesz stworzyć jakiś produkt lub usługę dla swojej społeczności, to możesz wykorzystać grupę wczesnych entuzjastów do konsultowania Twoich pomysłów na finalny produkt.

Rekomenduję Ci rozważenie przeprowadzenia pilotażu swojego projektu, przedsprzedaży albo rozdania darmowych próbek pierwszej wersji produktów i zebranie praktycznych informacji zwrotnych w sposób szybki i skuteczny.

Media społecznościowe nie są darmowe

No chyba, że Twój czas i zaangażowanie wyceniasz właśnie na tyle. Każda akcja podejmowana przez Ciebie na FB i w innych mediach społecznościowych powinna być elementem Twojej strategii, a więc mieć sens w szerszym zakresie niż tylko “wrzucenie czegoś do sieci”.

Każde słowo, obraz czy video, które publikujesz na FB buduje Twoją markę, a także wzmacnia lub osłabia siłę Twojego projektu. Jeśli Twój projekt ma charakter komercyjny i pozyskujesz dla niego klientów lub inwestorów – tym bardziej powinnaś dbać o to, aby Twoje aktywności na FB nie były przypadkowe. A przygotowanie strategii obecności na FB, a potem jej realizowanie zajmuje czas i pochłania inne zasoby (nie tylko finansowe). Musisz o tym pamiętać.

Założenie fanpage projektu lub otwarcie grupy dyskusyjnej nic nie kosztuje. Ale wypełnianie ich sensownym contentem, budowanie relacji z obserwatorami (np. rozmawianie z nimi, rozwiązywanie ich problemów i poszukiwanie rozwiązań), czy zasilanie ich świeżymi i wartościowymi materiałami o projekcie – kosztują.

PM TIPS: Jeśli do tej pory byłaś jedynie użytkownikiem FB i nie myślałaś o sobie, jak o twórczyni treści lub projektantce produktów, o których opowiesz w mediach społecznościowych, to posłuchaj osób, które pomogą Ci nie popełnić głupich błędów od samego początku. Możesz zacząć od bezpłatnego kursu Moniki Czaplickiej Strategia w social media dostępnego na platformie Infolia bo właśnie od odpowiedzenia sobie na podstawowe pytania (tj. po co mi to, do kogo chcę trafić i z jakim przekazem) powinnaś rozpocząć swoją podróż twórcy w mediach społecznościowych.

A w jaki sposób Ty wykorzystujesz FB i inne media społecznościowe w realizacji Twoich pomysłów?

Jak przestać tylko marzyć i zacząć działać?

Jak przestać tylko marzyć i zacząć działać?

Dzisiejszy artykuł jest autorstwa Eli Sokołowskiej / Korektelki, z którą od roku wspólnie działamy w projekcie Kreatorka, a najmocniej w redakcji Kreatorka Uskrzydla – wydając na świat najlepszy kobiecy magazyn. Z radością goszczę Elę na blogu, bo jej opowieść jest poruszająca i bardzo inspirująca. Zapraszam.

Gdybym miała wskazać w moim życiu moment, w którym zdecydowałam się przestać marzyć i zacząć działać, nazywałby się „brak czasu”. Bo od braku czasu wszystko się zaczęło.

„Cześć! Mam na imię Ela. Pracuję na etacie jako specjalista ds. obsługi klienta w firmie produkującej meble. Popołudniami oraz wieczorami udzielam korepetycji z angielskiego – to mój sposób na dodatkowe pieniądze i stały kontakt z językiem, chociaż wiążący się niekiedy z wieloma wyrzeczeniami, życiem w biegu i brakiem czasu na oddech. Uwielbiam czytać – dom najchętniej umeblowałabym książkami. Korekta i redakcja językowa tekstu jest tym, co mnie pasjonuje, co rozwijam podczas dodatkowych warsztatów i szkoleń i czemu poświęcam każdą wolną chwilę” – tak mniej więcej jeszcze rok temu brzmiało moje powitanie w grupach na FB, do których postanowiłam dołączyć.

„Każda wolna chwila” wkrótce przerodziła się w „zero wolnego czasu”. W moim przypadku był to proces, który doprowadził do kilku punktów przełomowych. Paradoksalnie – łatwiej było mi określić, czego nie chcę robić, jakich działań i działalności podejmować. Nie jest to łatwe, ale konieczne, jeśli zamierzasz rozwijać swój projekt i nie chcesz stać w miejscu z powodu zajmowania się wszystkim we własnym zakresie.

Przyjęłam, że moje cele skupią się na kilku z pozoru mało istotnych, ale dotykających najważniejszych dla mnie w życiu kwestii – książek, pisania, ruchu. W tle postanowiłam realizować nieobowiązkowe zadania poboczne typu porządkowanie przestrzeni wokół siebie. To, co dotychczas decyduje w głównej, myślę, mierze o niepowodzeniu podejmowanych przedsięwzięć, to szybko słabnący zapał i chaotyczne, nieukierunkowane działania, chwytanie się wrażeń, wyrywkowych schematów.

Podejście do błędów i porażek ma kluczowe znaczenie, bo decyduje o tym, w jakim kierunku ruszysz – co zmodyfikujesz, z czego zrezygnujesz, a co dodasz. I nie jest to kwestią motywacji, tylko przepracowania i przemyślenia w sobie. I pewności siebie. I wartości, jaką wnosisz.

To, co jest istotne, to postawa, z jaką wchodzisz w projekt; nastawienie, z jakim budzisz się co rano, i twoje przekonania. Równie ważne są skupienie, koncentracja i słowa, które wypowiadasz zarówno do siebie, w myślach, jak i słowa innych, którym nadajesz znaczenie. Jest wiele rzeczy, które zależą tylko od ciebie: czynności, plany, zadania, których tempo wykonania, sposób realizacji i zakres modyfikacji wyznaczasz ty, przy całkowitej odpowiedzialności, ale jednocześnie – również absolutnej bezkarności w przypadku ich porzucenia na rzecz chociażby odpoczynku czy innych zadań lub osób. Warunek jest jeden – to, co chcesz stworzyć, musi wyrywać cię z butów; być czymś większym od ciebie, byś bez wahania mogła odrzucać wszystko to, co cię nie kręci.

Dlatego ćwicz mówienie o tym, czym się zajmujesz, bo każde doświadczenie to większa gotowość. Jeśli mogę cokolwiek zasugerować, to pozbądź się oporów; gdy masz jakiekolwiek wątpliwości, wahasz się, może warto raz jeszcze sprawdzić, czego chcesz…? Pozostawanie tylko w sferze gdybania, teoretycznych rozważań może oznaczać, że nie do końca jesteś pewna swojego produktu, swojej oferty, albo że twoja oferta nie rozwiązuje jakichkolwiek problemów. Sprawdzaj, testuj, weryfikuj, próbuj, odpuszczaj, zawracaj i na nowo – sprawdzaj, testuj; jednym słowem – działaj!

Po wykonaniu działania nie siadaj i nie czekaj. Im więcej działań podejmiesz, tym więcej efektów uzyskasz. A im więcej rezultatów, tym szybsza weryfikacja tego, co działa, co nie. Nie odpuszczaj zbyt łatwo i pamiętaj, że rozwój leży poza strefą komfortu i poza przeciętnością. To, co zaczyna być łatwe, proste, przytulne – przestaje przynosić efekty. Otwieraj się na nowe możliwości i propozycje; testuj je. Patrz na nie z lotu ptaka.

Oczywiście ważne jest środowisko i znajomość swoich zasobów, jednak niekiedy niemożliwe jest uzyskanie świadomości przed działaniem, bo świadomość swoich mocnych stron można zyskać tylko poprzez działanie.

I w ten sposób wracamy do punktu wyjścia. Niczego nie zmienisz, jeśli nie znajdziesz czasu. Jeżeli boisz się wychylić, wyróżnić – pozostajesz przeciętna i osiągasz przeciętne efekty. Albo żadnych. Przeciętność = nuda. Brak marzeń. Brak miejsca na szaleństwo i zamkniecie się na kreatywność. Bo kreatywność to działanie przez zaskoczenie; to nowy sposób myślenia. Dopóki wiesz, czego nie wiesz – rozwijasz się. Masz kierunek działania i znasz obszary, nad którymi musisz pracować. Powtórzę raz jeszcze: nie ma gotowych recept. Sprawdzaj, testuj i zmodyfikuj lub odrzuć. Idź po śladach, ale twórz własny scenariusz. Nastaw się na poszukiwania i wyrób w sobie nawyk szukania innowacji w tym, co robisz.

Zdefiniuj, czym dla ciebie jest sukces (materialny, duchowy) lub emocje, jakich chcesz doświadczać, i zmieniaj świat. Rób to, co pomoże innym i sprawi, że oni też zaczną zmieniać świat.

Dzięki takiemu właśnie podejściu mam wrażenie, że wróciłam do życia, budząc się ze zbyt długiego snu, by na nowo zdefiniować, kim jestem. Teraz smakuję i kolekcjonuję każdą chwilę; zastanawiam się nad tym, czego chcę, co jest dla mnie ważne i co sprawia mi największą przyjemność, jednocześnie analizując, w jaki sposób maksymalnie bezwstydnie wykorzystać czas.

„Cześć! Mam na imię Ela. Przywołuję do porządku słowa i zmieniam świat na poprawny językowo. Dlaczego? Bo lubię bawić się ogonkami i bezczelnie twierdzę, że jestem w tym najlepsza” – tak brzmi teraz moje powitanie, bo początkowa praca nad tekstem przyniosła niespodziewane kierunki rozwoju i dla mnie, i dla moich klientów. Bez najmniejszego wahania mogę powiedzieć, że oferuję coś więcej niż korektę i że wspólnie z osobami, z którymi współpracuję na stałe, zmieniam świat.

 

Autorka artykułu: 

001_Ela SokołowskaEla Sokołowska, Korektelka – kobieta behind the words, która oferuje coś więcej niż korektę – przywołuje do porządku słowa i sprawia, że tekst lepiej brzmi.

Strona: http://www.korektelka.pl

FB: https://www.facebook.com/Korektelka/

 

Pełzająca rewolucja, czyli jak zmienia się rola kobiet w branży technologicznej

Pełzająca rewolucja, czyli jak zmienia się rola kobiet w branży technologicznej

Raz na jakiś czas uczestniczę w wydarzeniu, podczas którego dostaję silny zastrzyk inspiracji.

Digital University-9.1Digital University organizowany przez FSCD Polska, czyli Fundation Strategic Competence Development był właśnie takim powiewem świeżego i bardzo rześkiego powietrza. Myślę, że nie tylko dla mnie.

Jestem przedsiębiorcą, ale także korpo-girl. Spotkań otwartych dla freelancerek i właścicielek biznesów są setki (zwłaszcza w Warszawie, gdzie mieszkam), ale spotkań dla kobiet chcących rozwijać karierę w inny sposób niż we własnym biznesie – zdecydowanie mniej. Tym bardziej możliwość spotkania w jednym miejscu kilkunastu kobiet zajmujących wysokie managerskie stanowiska, a także zasiadających w zarządach międzynarodowych korporacji było da mnie ogromną przyjemnością.

Kluczowe pytanie, na które odpowiedź próbowały znaleźć prelegentki to jak zwiększyć udział kobiet w STEM, czyli w branży technologicznej (Science, Technology, Engineering, Mathematics).

Pierwsze wystąpienie miało tytuł “Pełzająca rewolucja” i było kluczowe dla zrozumienia problemu, którym jest zbyt mała reprezentacja kobiet w branży STEM. Ilość kobiet w branży wzrasta, ale ten progres jest bardzo powolny, stąd określanie tego procesu ślimaczym, powolnym pełzającym.

Potencjal kobiet_raportKompletny raport oraz opis projektu Potencjał kobiet dostępny jest na stronie: http://potencjalkobiet.pl/

 

[eltd_button size=”large” type=”solid” text=”>>> pobieram pełny raport” custom_class=”” icon_pack=”font_awesome” fa_icon=”” link=”http://potencjalkobiet.pl/pdf/RAPORT-Potencjal-kobiet-dla-branzy-technologicznej-18-09.pdf” target=”_self” color=”” hover_color=”” background_color=”” hover_background_color=”” border_color=”” hover_border_color=”” font_size=”” font_weight=”700″ margin=””]

 

Kluczowe czynniki dla wzmocnienia potencjału kobiet w branży technologicznej:

Role-models

Zacznijmy od małego pytania – jaką znasz kobietę naukowca? Czy w Twoich skojarzeniach pojawia się czyjś konkretny wizerunek? Czy długo Ci zajęło wymienienie chociaż jednej kobiety słynącej z tego, że jest naukowcem? Polki zapytane o to najczęściej wymieniają Marię Curie-Skłodowską. Takie są fakty. Smutne fakty. Kojarzymy osobę z innej epoki, którą “świecono” nam po oczach w podstawówce czy liceum, jako tą wyjątkową i łamiącą stereotypy swoich czasów. Ale nie wzmacniano w nas poczucia, że taka wyjątkowość jest dobra.

Bardzo mało wśród nas kobiet, które są kojarzone jednoznacznie z sukcesem w nauce. Prędzej wymienimy jakąś kobietę sukcesu z biznesu technologicznego, niż kobietę zajmującą się zawodowo fizyką, techniką, czy matematyką. A przecież gdyby nie te nauki – nie mielibyśmy innowacji i postępu w branżach farmaceutycznej, energetycznej czy informatycznej. To są obszary światowej gospodarki bez których nie istniałoby nasze dzisiejsze życie, do którego jesteśmy przyzwyczajone. Prąd w gniazdku, czy dostęp do dowolnej informacji, usługi czy produktu przez internet, albo leki na kaszel… to wszystko nasze “oczywiste oczywistości”. A za ich rozwojem stoją tysiące kobiet, które wykonują niewidoczną dla nas pracę.

Wzmacnianie przekonania o własnych umiejętnościach

Kobiety mają niższą niż mężczyźni tolerancję na ryzyko. Widać to na każdym spotkaniu zespołów projektowych, czy innych biznesowych, w których uczestniczę. Pojawia się pytanie i zanim jakakolwiek kobieta zastanowi się czy oby na pewno zna właściwą odpowiedź na to pytanie – wyprzedza ją kolega, który niekoniecznie wie, co mówi, ale się odezwie. Mężczyzn od dzieciństwa wychowuje się na tych silnych i pewnych siebie. Kobiety mają być grzeczne i spokojnie czekać na swoją kolej. Przesadzam? Wyjeżdżam ze stereotypami? Być może w Twoim domu było lub jest inaczej. Ale w druzgoczącej większości rodzin właśnie takie są wzorce wpajane i prezentowane dziewczynkom od dziecięcych lat. Jeśli nawet mówisz głośno o tym, że kobiety i mężczyźni są równi, a potem skaczesz wokół partnera i donosisz mu grzecznie dokładkę do obiadu i pierzesz skarpetki, bo on nie zajmuje się takimi sprawami w domu – Twoje dzieci bardziej wierzą w Twoje czyny, niż słowa.

Wzmacniajmy w naszych córkach i synach przekonanie o tym, że kompetencje i możliwości nie są zależne od płci. Różnimy się podejściem do niektórych spraw lub wrażliwością, ale to nie są czynniki predestynujące nas na całe życie. Z każdej umiejętności można zrobić mocną stronę. Domowy doping jest czymś, co powinnyśmy zafundować naszym dzieciom jako fundament.

Jeśli nie jesteś matką, to szanuj samą siebie. Nie sabotuj swoich własnych działań tłumacząc swój strach przed porażką jako “kobiecą przypadłość”. Naucz się głośno zabierać głos podczas spotkań z koleżankami i kolegami. Wykształć w sobie nawyki wspierające Twoje aspiracje i starania o to, czego pragniesz. Pamiętaj, że faceci nie boją się zadawać głupich pytań.

Kobiety mają wszystko

Potrzebujemy tylko podmuchu w nasze żagle, aby wypłynąć na szerokie wody. Dlatego dziś kolejny raz apeluję do Nas – Kobiet – wspierajmy się nawzajem w poszukiwaniach najlepszych ścieżek rozwoju i sposobów na osiąganie naszych celów. Budujmy kobiece sieci networkingowe, szukajmy partnerek i sprzymierzeńców, mentorek i wzorów do naśladowania. Kreujmy świadomie naszą przyszłość, ponieważ ani rząd, ani żadna komercyjna czy społeczna organizacja nie zrobi tego za nas.

Przyjmijmy postawę człowieka zdecydowanego i odważnego, a nie nieśmiałej i niewiedzącej czego chcemy dziewczynki.

W jaki sposób dziś pokażesz światu, że nie jesteś tylko grzeczną dziewczynką?

Dostałam projekt – co teraz?

Dostałam projekt – co teraz?

W każdej firmie proces uruchomienia jest nieco inaczej zorganizowany. Nie będę się jednak skupiać na mapowaniu procesów i opisywaniu każdej czynności, spokojnie. Popatrzymy na ten temat przekrojowo.

Taka sytuacja. Szef wzywa Cię do siebie. Siadasz po drugiej stronie jego biurka i słyszysz magiczne słowa “mam dla ciebie projekt do zrobienia“. Dostajesz misję specjalną – optymalizowanie procesu X, stworzenie nowego produktu, a może zorganizowanie nowego kanału komunikacji. Tematyka projektu może być dowolna. Kluczowe jest zadanie: masz wreszcie / znowu* swój projekt (niepotrzebne skreślić).

Co robisz w takiej chwili?

a)  Wracasz do biurka i zaczynasz zbierać informacje. Dzwonisz do mamy, żeby odebrała dziecko z przedszkola i ugotowała Twojej rodzinie kolację, bo pewnie będziesz pracować do późna. Albo odwołujesz kosmetyczkę z godziny 19tej, bo zapewne o tej porze będziesz jeszcze w szale twórczym w pracy.

b)  Idziesz na kawę. To, że szef dał ci zadanie nie oznacza jeszcze, że masz rzucić wszystko i zrezygnować z kawy.

c)  Lecisz przegadać temat z kolegą z działu, który może “coś wiedzieć”, dzwonisz do starej znajomej, która chyba w czymś podobnym kiedyś pracowała. Zanim otworzysz outlooka albo notes i zapiszesz pierwsze słowo w dokumentach projektowych, chcesz prześwietlić poziom świadomości tego tematu w organizacji. Być może koledzy już kiedyś go robili i wystarczy wyciągnąć nowe wnioski i po sprawie.

Trzy pytania, które trzeba zadać na starcie

Możliwości pierwszej reakcji może być sporo. Każda z nas jest inna, a każdy projekt ma swoją specyfikę. Jest jednak kilka pytań, na które trzeba poznać odpowiedź w momencie uruchomienia projektu. Bez nich nie radzę robić nawet najmniejszego kroku.

Jaki jest cel projektu?

Tak, wiem, brzmi mało odkrywczo i masz ochotę przeskoczyć do kolejnego punktu. Ale nie rób tego jeszcze! Ile razy w swoim życiu zabierałaś się do pracy nad czymś, o czego celu miałaś mgliste wyobrażenie? Albo nawet nie miałaś żadnego? Zbyt często łapię siebie i otoczenie na tym, że zaczynamy działać bez wizji końca. Czyli bez uświadomienia sobie dokąd mam biec. Bieganie dla samego biegania ma sens tylko wtedy, kiedy lubimy się szybko poruszać. Ale w pracy projektowej, takie działanie nie ma najmniejszego uzasadnienia, wiem co mówię.

Dlatego wróć (jeśli tego jeszcze nie zrobiłaś) do swojego szefa i dopytaj o co mu dokładnie chodzi i po co masz to robić. Nie baw się we wróżkę. W pracy płacą Ci za realizowanie projektów, a nie za jasnowidzenie, albo umiejętne czytanie z fusów od kawy.

Po czym poznam, że zrealizowałam projekt?

Kolejna oczywistość, prawda? No właśnie, na nich najłatwiej się wyłożyć. Czy na pewno wiesz, jakie produkty masz dowieźć i za co zgarniesz cięgi, albo wieczną chwałę? Produkt to nie cel. Celem projektu może być wdrożenie nowego narzędzia IT wspierającego sprzedawców, w terminie do końca roku. A produktami: odebrany od dostawcy system, przeszkolona kadra sprzedawców, albo przygotowany podręcznik użytkownika.

No to jak jest u Ciebie? Czy czujesz różnicę pomiędzy celem biznesowym Twojej firmy, a celem projektu, który masz zrealizować, a rezultatami, które projekt ma przynieść?

  • Cel biznesowy to np. dwukrotny wzrost przychodów firmy w ciągu 2 lat.
  • Cel projektu to np. wdrożenie nowej aplikacji sprzedażowej dla handlowców.
  • Rezultaty projektu to np. skrócenie czasu obsługi klientów dzięki wykorzystaniu nowej aplikacji połączonej ze stroną www firmy, czy wzrost liczby obsługiwanych klientów przez handlowca dzięki możliwości zarządzania danymi klientów w aplikacji.

Kto jest kluczowym interesariuszem w projekcie?

Szef może mi dać projekt, ale niekoniecznie będzie jego sponsorem. Jeśli podobnie, jak ja pracujesz w Biurze Projektów, które świadczy usługi dla całej firmy, to bardzo prawdopodobne, że sponsorem, albo kluczowym decydentem w twoim przypadku będzie zupełnie inny manager. Zidentyfikuj tę osobę (lub grupę osób – np. zarząd, albo jakiś komitet), ponieważ od relacji z nią będzie zależało to, jak szybko i sprawnie dobiegniesz do mety. Z nią będziesz ustalać zmiany zakresu czy znaczące odchylenia w harmonogramie. To ona pomoże ci ze swojego poziomu zarządzania udrożnić niektóre tematy, których samodzielnie nie dasz rady zrobić.

Uruchamianie projektu to moja ulubiona faza zarządzania projektem

Zachodzą tutaj wszystkie procesy, które świetnie czuję – generowanie pomysłów, organizowanie informacji, tworzenie koncepcji, wizualizowanie przyszłości, identyfikowanie różnych problemów, które mogą się wydarzyć, a także szukanie szans i możliwości, które pomogą zbliżyć się do celu, formowanie zespołu projektowego, pierwsze spotkania z otwartymi głowami i taką jakby nieśmiałością. To wszystko dzieje się na starcie.

W niektórych firmach ten czas nie zalicza się jeszcze do procesu zarządzania projektem, ponieważ startem jest zatwierdzenie tych wszystkich założeń, które opisałam powyżej. Ja jednak wiem, że od tego etapu, bez względu na to, czy jest formalny czy nieformalny – dzieje się magia. I cokolwiek się wydarzy później – zależy właśnie od tego momentu.

A jak jest u Ciebie? Lubisz ten czas? A może masz jakieś ciepłe wspomnienia z uruchamianiem projektów?