/ liderem się zostaje

Być może nie masz jeszcze pomysłu na prezent gwiazdkowy dla siebie, albo… swojego partnera lub przyjaciela. Koniecznie przeczytaj co dla Ciebie mam!

Ostatnio w moje ręce trafiła niezwykła książka. Przyznaję się, że nigdy nie robiłam zakupów w księgarni z książkami o piłkarzach i innych sportowcach. Ale pozycja, o której Ci dziś piszę jest bliska moim zainteresowaniom także poza-sportowym. “Być liderem” Alexa Fergusona to pozycja obowiązkowa jeśli prowadzisz lub planujesz prowadzić jakikolwiek zespół. Ferguson przez kilkadziesiąt lat realizował się w roli managera klubu Manchester United. Z jakimi efektami – widać gołym okiem.

W swojej książce opowiada o sposobach, dzięki którym jego klub trafił na szczyt i nigdzie się stamtąd nie wybiera. Ale nie oczekuj złotych recept, które zadziałają od ręki. Zespół Fergusona na osiągnięcie swoich spektakularnych sukcesów zapracował ciężką i wytrwałą pracą, bez dróg na skróty.

Wspaniała wiadomość jest taka, że książkę będzie można wygrać w konkursie, który ogłoszę w najbliższym newsletterze PM TIPS (jeśli jeszcze go nie prenumerujesz, to wskakuj >>> tutaj). A jeśli niecierpliwość Cię zżera, to wskocz od razu do księgarni Labotiga i złap okazję (>>> Być liderem).

Na początku 2017 roku zaproszę Cię do bezpłatnego wyzwania “Zaczytana PM-ka”, w ramach którego opowiem o książce jeszcze więcej. A tymczasem cudownych świąt!

/ czuję się jakbym wróciła z randki

Dziś poznałam wspaniałą osobę. Dzięki kilku cudownym mikro-sytuacjom, które zbiegły się w czasie i nastąpiły jedna po drugiej, dziś wypiłam dłuuuuugą kawę z Anią. I to na pewno nie jest znajomość na jeden wieczór :) To kolejna kobieta, która pracuje na etacie i realizuje się tam, ale czuje, że na etacie świat się nie kończy i szuka, bada, eksperymentuje. Poznałam swoją bratnią duszę. Czuję się jakbym wróciła z randki i pewnie dziś długo nie zasnę.

/ tu wcale nie jest cicho

To nie jest mój ulubiony dzień w roku. Zdecydowanie bardziej wolę spotykać się z tymi, którzy odeszli w modlitwie, ciszy i na spokojnie. Nie w szumie obijających się o siebie parasolek, rozchlapywanego błota i tłumów osób, które czują obowiązek zapalić u bliskich światło. Wiem, czego symbolem jest ten dzień i w zasadzie cieszę się, że tak wiele osób wyszło na spotkanie ze swoimi wspomnieniami. W końcu zdecydowanie łatwiej jest wpaść w zadumę nad grobem, niż na kanapie w salonie. Ale i tak nie umiem polubić tego dnia. Dlatego moi bliscy, których już przy mnie nie ma, nie tylko dzisiaj czują mój oddech i dobre słowo wypowiedziane w ich intencji.

/ z kim przeprowadzić wywiad?

Nie pamiętam już dokładnie kiedy po raz pierwszy zostałam poproszona o udzielenie wywiadu przez osobę, której nie znałam wcześniej. Miałam okazję rozmawiać z dziennikarzami telewizyjnymi (TVN) i radiowymi (Radio Wnet), twórcami podcastów (Mariusz Chrapko), redaktorami magazynów kobiecych (Veronique), blogerami (Pracownia Edukreacji), a w zeszłym tygodniu – edukatorami (Nauczona). Każda z wymienionych form rozmowy charakteryzuje się innymi zasadami i ma zupełnie inny klimat. Lubię rozmawiać w formie pisemnej, bo wtedy mogę zastanowić się nad sensownym sformułowaniem swoich myśli. Ale lubię także rozmowy na żywo, które wymagają ode mnie skupienia i spontaniczności zarazem. Takie rozmowy są świetnym sprawdzianem, czy wiem o co mi chodzi i czy umiem to jasno przekazać Słuchaczom / Czytelnikom.

Uwielbiam też wcielać się w rolę prowadzącej wywiad, bo wtedy mogę bezkarnie zadawać rozmówcy pytania, na które zawsze miałam ochotę, a nie było okazji. Było tak za każdym razem, kiedy przygotowywałam pytania dla moich rozmówców w dziale Inspiratorzy na blogu (Inspiratorzy). I tak nakręcona dobrą energią i tym tematem – postanowiłam przeprowadzić w najbliższym czasie kolejne rozmowy z interesującymi ludźmi. Już mam nawet kilka pomysłów. Ciekawe, kto przyjmie moje zaproszenie? A może masz jakieś wskazówki – kogo mogłabym zaprosić do rozmowy? Czyje odpowiedzi chętnie byś usłyszała?

/ kto mnie inspiruje?

Ludzie, którzy żyją w zgodzie ze swoimi wartościami i którzy swoimi działaniami sprawiają, że świat jest lepszym miejscem.

Nie mam listy osób, które mnie inspirowały “od zawsze”. Nie mam żadnej uniwersalnej listy, którą wyciągam kiedy zadawane jest mi takie pytanie (akurat to tytułowe zadała mi członkini naszej grupy #SięgamGwiazd i postanowiłam na nie teraz odpowiedzieć, bo chodzi za mną od kilku dni).

Ludzie inspirują mnie w danym momencie i czasami są to chwile, albo jednorazowe sytuacje, w których ktoś robi coś, co zwraca moją uwagę lub budzi podziw, a czasami buduje długoletnie poczucie inspiracji. Do tych zaskakujących i całkiem intensywnych zaliczyłabym ostatnio pisarza Erica Schmitta, Tarę Mohr, Guya Kawasakiego, a do tych długofalowych – moją Mamę, Susan Sandberg, Martynę Wojciechowską, o. Adama Szustaka, Jonathana Carrolla, sir Kena Robinsona, Tonego Buzana. Każdy zrobił lub robi coś z zupełnie innej bajki, ale w jakimś momencie mojego życia wywarł na mnie wrażenie, które już zostało.

PS. wychodzi na to, że moje weekendowe wpisy do nieco/DZIENNIKA są bardziej intymne i osobiste, niż te w ciągu tygodnia. Zaskakująca obserwacja…

/ kobiety blisko mnie

Wiele razy szukałam ciekawych osób w internecie, chodziłam na spotkania aby się zainspirować nowopoznanymi ludźmi, obserwowałam kogoś w mediach społecznościowych… a zapominałam o tym, jak wspaniali ludzie są tak blisko. Dziś spędziłam popołudnie z moimi dwoma siostrami i była magia. Nie robiłyśmy niczego wiekopomnego, po prostu byłyśmy ze sobą i rozmawiałyśmy. Słuchałyśmy się z życzliwością. Tak mało potrzeba, aby poczuć bliskość.

Tydzień temu spędzałam weekend z przyjaciółką, a dwa tygodnie wcześniej z jeszcze inną bliską mi kobietą. Ostatnio czas wypełniają mi powroty do źródeł. Cieszę się. Ta jesień jest wypełniona relacjami z ważnymi dla mnie ludźmi.