TOP5 książek pomagających odkryć siebie i pomysły

TOP5 książek pomagających odkryć siebie i pomysły

Zaczynamy z przytupem #TydzieńZaczytanej Projektantki. Oto pierwsza część cyklu przełomowych i wartościowych książek, które znam i uwielbiam.

Polecam je osobom pragnącym lepiej zrozumieć siebie i swoje pomysły. Będzie więc o magii, dużych wyzwaniach, esencji życia, skupianiu na jednej rzeczy i oczywiście o kreatywności. A tutaj linki do moich artykułów z akcji #TydzieńZaczytanej:

Ranking otwiera najlepsza książka, którą przeczytałam w ostatnich miesiącach. Poruszająca, metaforyczna, zabawna. Przypomniała mi jak cudownie jest romansować z wyobraźnią i przeżywać z nią niekończące się orgazmy twórczości i radości. Opisana w niej koncepcja, w której pomysły krążą nad światem i szukają partnerów, z którymi zaczną bliską współpracę jest mi bardzo bliska. Jeśli początkowy partner nie spełni oczekiwań idei – ona odchodzi i znajduje innego twórcę i realizatora. To uwalniająca myśl! Przecież każda z nas miewała w swoich notesach pomysły, do których już dziś nic nie czuje. A jednak tak trudno nam się z nimi rozstać. Jeśli masz jakieś zakurzone i nieporuszające Cię już pomysły w swoich zakamarkach pamięci i notesu, to oddaj je innym, pozwól im odejść bez żalu. Bo czeka na Ciebie nieskończony ogrom innych pomysłów, które są bliższe Twoim aktualnym możliwościom i pasjom.

Strona książki >>> Wielka Magia – Elizabeth Gilbert

Ta książka przyciągnęła mnie do siebie, jakby była otoczona jakimś magicznym zaklęciem. Od pierwszych stron czułam, że Tara Mohr napisała ją do mnie i dla podobnych do mnie kobiet – twórczych, odważnych, ale często zapominających o tym, że mają w sobie ogromną siłę sprawczą do ożywiania swoich pomysłów i zmieniania świata na lepszy. Dzięki niej – powstał mój esencjonalny kurs testowania pomysłów na biznes JUMP, a jego uczestniczki podobnie jak ja – dokonywały swoich skoków poza strefę komfortu i podejmowały wyzwania, których nie odważyłyby się podjąć samodzielnie. Tytuł oryginalnej książki to Playing Big i kupuję to w 100%. Warto po lekturze książki wskoczyć na stronę Autorki >>> Tara Mohr, bo znajdziesz tam sposoby na oswojenie swojego wewnętrznego krytyka i sposoby na działanie pomimo strachu.

Strona książki >>> Podejmij wyzwanie – Tara Mohr

Książka rewolucyjna. Opowiada o tym, jak robić mniej i z większym sensem. Pracowanie i osiąganie celów jest ważne, ale powinno być jedynie drogą prowadzącą do naszego celu ostatecznego, jakim jest realizacja naszych życiowych wartości. Kiedy znam swój cel nadrzędny, to jestem w stanie łatwiej podejmować decyzję o kolejnych przedsięwzięciach, których się podejmuję. Im jaśniej określę o co mi w życiu chodzi, tym sprawniej i bez bólu odmawiam propozycjom, które mnie tam nie zaprowadzą. Od kiedy przeczytałam tę książkę odmówiłam wielu inicjatywom i wielu osobom. Bez żalu i poczucia winy. Bez tłumaczenia się i przepraszania. Z lekkością i pewnością, bo największą sztuką nie jest zrobić wszystko, tylko to, co naprawdę warto. O książce pisałam także tutaj >>> Zaczytana PM-ka: esencja z życia, wdrażanie nawyków i… papugi.

Strona książki >>> Esencjalista – Greg McKeown

Każda wielka zmiana zaczyna się od przewrócenia jednej kostki domina. Ustalając JEDEN priorytet na każdy dzień mogę znaleźć kluczową kostkę domina i zrobić wszystko tego dnia, aby ją przewrócić. Najważniejszy jest czas. Na osiągnięcia pracuje się stopniowo. Krok po kroku. Sprawa po sprawie. Główna myśl, którą sobie wzięłam z książki to “najistotniejsze sprawy nie zawsze krzyczą najgłośniej”. Zanotowałam ją sobie i wracam do niej każdego dnia.

Strona książki >>> Jedna rzecz – Gary Keller

Coraz częściej kreatywność staje się umiejętnością, której organizacje i sponsorzy projektów oczekują od swoich pracowników. Nie tylko projektantów, grafików czy artystów. Umiejętność generowania dobrych i użytkowych pomysłów staje się minimum programowym dla większości profesji. Dużą trudność sprawia uświadomienie sobie, że pomysł nie spłynie na nas niczym dar z nieba, albo od weny twórczej (która nie istnieje!). Bo świat oczekuje od nas, że będziemy wymyślać genialne pomysły na zawołanie. Jeśli czujesz, że to opis twoich codziennych wyzwań, to ta książka otworzy Ci oczy i poprowadzi drogą ku lepszym pomysłom. Opisałam ją tutaj >>> Kreatywność na zawołanie, więc możesz sprawdzić jakie 6 kroków pozwoli Ci stworzyć sprawnie działający system generowania nowych pomysłów, łączenia skojarzeń, budowania nowych koncepcji. Znajdziesz tam także moją mapę myśli.

Strona książki >>> Kreatywność na zawołanie – Todd Henry

Znasz którąś z powyższych książek? Opowiedz o jednej myśli, którą z nich wzięłaś dla siebie. Albo o innej książce, która pomogła ci lepiej poznać siebie i swoje pomysły.

Rekomendacje zawodowe jako sposób na rozwój kariery

Rekomendacje zawodowe jako sposób na rozwój kariery

Pozyskiwanie rekomendacji zawodowych i umiejętne ich eksponowanie sprawi, że wzmocnisz wiarygodność swojego przekazu i wyróżnisz się się na tle innych osób. Stanowi także proste narzędzie do obserwowania swoich osiąganych postępów w pracy.

Zacznijmy od początku. Rekomendacje towarzyszą nam w wielu sytuacjach zawodowych, m.in.:

  • kiedy decydujesz się podjąć nowe wyzwania zawodowe – zmieniasz pracę, albo myślisz o tym,
  • kiedy chcesz pozyskać nowego klienta – prowadzisz własny biznes, albo jesteś key account`em lub menedżerką,
  • kiedy chcesz wzbogacić swoje dossier zawodowe – działasz w branży kreatywnej, projektowej i in.

Jeśli jesteś aktywna zawodowo, to opisuje Cię przynajmniej jedna z powyższych sytuacji. Dlatego pozyskiwanie opinii o twojej pracy powinno być dla ciebie tak naturalne, jak oddychanie. Nie tylko pomaga w powyższych przypadkach, ale zapewnia ci paliwo do twojego osobistego rozwoju i oceny realizowanych postępów. Sprawdź, co na temat rekomendacji mówi Jolanta Lewandowska – HR Business Partner w firmie CFT Polska. Jej spojrzenie jest dodatkowo ciekawe, bo opisuje świat z kilku perspektyw – osoby wystawiającej, pozyskującej i korzystającej z rekomendacji (m.in. podczas procesów rekrutacyjnych).

Wiarygodności nie zbudujesz tylko swoimi słowami 

Jeśli budujesz swój wizerunek profesjonalistki, to nie wystarczą Ci samodzielnie podejmowane aktywności. Zwykle zaczynasz od samodzielnego opisania siebie i swoich mocnych stron np. na blogu czy stronie internetowej. I to jest bardzo dobre podejście. Ale ani to, ani nawet kompleksowe przygotowanie do rozmowy kwalifikacyjnej czy z nowym klientem mogą nie być wystarczające, by zdobyć to, czego pragniesz. To wciąż zbyt mało, aby wyróżnić się spośród setek osób, które walczą o podobne stanowisko, angaż w projekcie, czy kontrakt.

Od kiedy biznesowe portale branżowe zaczęły u nas tak prężnie funkcjonować – normą stało się to, że większość osób aktywnych zawodowo lub poszukających pracy i wyzwań posiada profil na LinkedIn. Udzielanie informacji poprzez ten serwis nie tylko uatrakcyjni twój profil, ale też znacznie ułatwi pracę rekruterowi czy łowcy talentów, ponieważ wszystkie informacje o tobie ma zebrane w jednym miejscu. Osoba poszukująca członków do swojego zespołu, albo dla zespołu swojego klienta zawsze sprawdzi rubrykę z rekomendacjami. Ktoś, kto zebrał w tym miejscu kilka rekomendacji od osób, z którymi spotkał się na swojej zawodowej ścieżce na pewno zwiększa w ten sposób swoje szanse na nawiązanie współpracy.

Budujesz swój wizerunek i wyróżniasz się

Poprzez rekomendacje, które potem możesz udostępnić szerszemu gronu osób bezsprzecznie budujesz swój wizerunek. Przyciągasz innych do siebie. A sensownie przygotowana rekomendacja stanowi Twoją profesjonalną wizytówkę biznesową. Czasami zdarza się, że te kilka słów zadecyduje o przyjęciu Cię do  nowego zespołu czy projektu, kiedy szukasz pracy, jesteś w procesie rekrutacyjnym i masz podobne kompetencje i doświadczenie co Twoi konkurenci. Wtedy dla osób rekrutujących wybór pomiędzy kandydatami nie jest taki oczywisty. Z doświadczenia wiem, że rekomendacje udzielone rekruterowi na temat danej osoby mogą być decydujące w takim momencie.

Media społecznościowe ułatwiają pozyskiwanie rekomendacji

Dziś większość osób działa prężnie w mediach społecznościowych. A one umożliwiają nam pozyskiwanie rekomendacji i poleceń o wiele prościej, niż było to możliwe kilka lat temu. Wtedy rekomendacje otrzymywało się najczęściej tylko drogą oficjalną, czyli na papierze. Zazwyczaj zabierało to sporo czasu i kosztowało mnóstwo cierpliwości. Dziś można napisać kilka zdań i załączyć je kilkoma kliknięciami do profilu danej osoby w profesjonalnych sieciach społecznościowych (LinkedIn, GoldenLine). Niestety wiele osób wciąż tkwi w przeszłości zakładając, że pozyskiwanie i korzystanie z rekomendacji jest wciąż tak czasochłonne, jak dawniej. W związku z tym być może nawet nie próbowali ich pozyskać.

Rekomendacje ustne w procesie rekrutacji

Bardzo popularne jest udzielanie informacji przez telefon. Rekruter, za zgodą kandydata na dane stanowisko, dzwoni do jego przełożonego, kierownika zespołu czy klienta, którego kandydat obsługiwał. Pyta wtedy o najważniejsze projekty, mocne oraz słabe strony, obszary do rozwoju i inne ważne informacje które mogą pomóc w procesie wyboru najlepszego kandydata. Nie bagatelizuj tych możliwości. Jeśli zgodzisz się na to, aby osoba rekrutująca poznała ustną opinię twojego byłego szefa, czy klienta – możesz znacząco zwiększyć swoje szanse w procesie selekcji.

Zadbaj o to, aby wizerunek który sama budujesz był spójny z tym, w jaki sposób inne osoby Cię odbierają i opisują. Dlatego polecam, aby po rekomendacje udać się do osoby, która zna bardzo dobrze twoją pracę, wie w jaki sposób działasz, jakie są twoje mocne strony, jakimi kompetencjami rzeczywiście się wyróżniasz, jak budujesz relacje i tak po prostu – jaką jesteś osobą na co dzień.

Po prostu poproś o rekomendacje i dawaj rekomendacje

Pamiętaj o tym, aby kończąc projekt, czy zmieniając pracę – zawsze prosić osoby, które znają twoje możliwości i umiejętności o podzielenie się opinią na twój temat. Rób to zawsze, kiedy kończysz jakiś etap w zawodowym życiu i przechodzisz do nowego – zespołu, projektu, organizacji. Pomagaj też osobom, z którymi dobrze ci się pracowało, bo nie każdy sam wpadnie na ten pomysł (nie każdy przecież przeczyta ten artykuł :). Kilka minut spędzone na napisaniu rekomendacji może nie tylko pomóc osobie, która szuka pracy, ale pomoże także przekazać informację zwrotną współpracownikowi. A każdy profil na LinkedIn wzbogacony o rekomendacje wygląda dużo bardziej profesjonalnie i atrakcyjnie dla potencjalnego klienta czy managera.

Jakie masz doświadczenia z udzielaniem lub pozyskiwaniem rekomendacji? Jak pomagają ci na zawodowej ścieżce?

Jolanta Lewandowska – Profesjonalna konsultantka projektów HR-owych, certyfikowany trener biznesu, skuteczny headhunter, psycholog społeczny, doradca zawodowy. Specjalizacja: budowanie modeli kompetencyjnych, prowadzenie procesów rekrutacyjnych na stanowiska menedżerskie i specjalistyczne, tworzenie oraz prowadzenie AC/DC, trener w zakresie szkoleń z zakresu HR. Znajdziesz ją na LinkedIn.

Zanim rzucisz etat, by żyć z pasją

Zanim rzucisz etat, by żyć z pasją

Pasja 24/7 to przereklamowana koncepcja. Zanim rzucisz etat, by wieść życie oparte na pasji sprawdź jak można podejść do tego sprytnie.

Nie cierpię skrajności i strasznie mnie irytują głosy, które docierają do mnie z mediów i blogów o tym, że aby żyć z pasją trzeba rzucić etat i założyć własną firmę. Powiem krótko – to nieprawda. A przynajmniej przy takich stwierdzeniach powinna być “gwiazdka”. Opowiem dziś co powinno być przy niej zapisane drobnym druczkiem.

Zakochujemy się w wyobrażeniu o naszym biznesie

Z wymarzonym biznesem jest trochę tak, jak z szukaniem drugiej połówki. Kiedy jesteśmy w fazie poszukiwań, albo nawet randkowania, to zwykle chcemy zobaczyć w nowopoznanej osobie naszą “idealną parę”. Zachowujemy się jakbyśmy miały zamknięte oczy i wyłączone pozostałe zmysły. Czasami, kiedy widzę moje koleżanki-singielki przeżywające swoje pierwsze spotkania z facetami, to odnoszę wrażenie, że w sumie prawdziwy gość do niczego nie jest im potrzebny, bo i tak zakochują się w swoich wyobrażeniach o tych mężczyznach, a nie w nich samych. Nie śmieję się i nie ironizuję. Sama zakochuję się najczęściej w swoich pomysłach zanim jeszcze sprawdzę je w działaniu. I tak jak rasowy Casanova straci wiele swojego czaru przy codziennym praniu skarpetek i sprzątaniu kuchni, tak nasz własny biznes straci sporo swojego uroku, kiedy zaczniemy go poznawać dopiero po rzuceniu dla niego całego naszego poukładanego jak dotąd życia.

Ściska mnie w środku, kiedy widzę, jak kolejna z nas zrobiła rewolucję w swoim życiu rzucając etat (lub inną formę stałej pracy), aby gonić marzenie o własnym biznesie. Tak sobie myślę, że na prowadzenie własnego biznesu i bycie przedsiębiorczą kobietą jest teraz moda. I obserwuję, jak wiele osób zupełnie bez zastanowienia podejmuje decyzję o całkowitej zmianie profilu swojego życia zawodowego tylko z powodu tej mody. Wkurza mnie to, dlatego powstał ten artykuł.

Dla jasności:

  • uwielbiam prowadzić własny biznes i nigdy nie usłyszysz ode mnie, że etat to całe moje życie;
  • kocham żyć z pasją i robię wiele, aby codziennie, chociaż przez część dnia robić coś, co mnie uskrzydla.

Ale ścieżka przedsiębiorcy nie jest najlepszym scenariuszem dla każdej z nas bez wyjątku. Dlatego zanim zrobisz przewrót w życiu, to dobrze wsłuchaj się w siebie i zrób realną analizę swoich aspiracji i możliwości. Stworzyłam dla Ciebie dodatkowy skrypt z pytaniami, abyś mogła na spokojnie przyjrzeć się sobie w tej chwili. Link do pobrania PDF znajdziesz na końcu artykułu.

Czy masz pasję do rozwijania biznesu?

  • Nawet jeśli kochasz modę, jesteś pasjonatką projektowania pięknych ubrań i stworzyłaś kilkanaście udanych stylizacji dla osób z Twojego otoczenia, to nie jest to wystarczający powód dla założenia własnej firmy o takim profilu działalności.
  • Nawet jeśli od lat pracujesz jako analityk biznesowy i jesteś w tym świetna, to jeszcze nie jest wystarczający powód aby zostać freelancerką i samodzielnie świadczyć takie usługi dla biznesu.
  • Nawet jeśli uwielbiasz wypiekanie ciastek i masz swój kulinarny blog i kanał na YouTube (z tysięczną publicznością!), to jeszcze nie jest wystarczający powód, aby rzucić pracę w sieciowej cukierni i uruchomić własną.

Bo dopóki Twoją pasją nie będzie rozwijanie Twojej firmy i poszukiwanie dla niej biznesowych motorów wzrostu, to zostań tam gdzie jesteś i pielęgnuj swoje pasje. Będziesz szczęśliwsza. A na pewno mniej zestresowana i spięta.

Wiele osób wpada w pułapkę “pracy z pasją”, którą to (powierzchownie) definiują jako realizowanie swojej pasji przez 24 godziny 7 dni w tygodniu. Nic bardziej błędnego. Jeśli nawet odczuwasz takie piękne emocje oddając się konkretnej aktywności i czujesz się szczęśliwa zawsze kiedy to robisz, to jeszcze wcale nie oznacza, że będziesz to czuć prowadząc własny biznes o takim profilu. Już tłumaczę.

Jako właścicielka cukierni będziesz nie tylko piekła ciastka (co uwielbiasz!), ale przede wszystkim będziesz budowała relacje z klientami, pozyskiwała ich, prowadziła fanpage cukierni, płaciła rachunki za wynajem lokalu, kupowała sprzęt zgodny z przepisami sanepidu, pozyskiwała niezbędne zgody i atesty do prowadzenia takiej działalności, zatrudniała kasjera i współpracowała z księgową, chodziła na kursy doszkalające, odnawiała swoje uprawnienia itd. Rozumiesz już co mam na myśli? Czy dostrzegasz już różnicę pomiędzy pasjonatką cukiernictwa, a pasjonatką rozwijania własnego biznesu? Który opis bardziej pasuje do Ciebie?

Czy masz partnerów, z którymi wystartujesz?

Dopóki nie będziesz czuła dreszczyku pozytywnych emocji na samą myśl o rozwoju swojego biznesu, to albo na razie go nie uruchamiaj, albo pozyskaj od razu partnera/ów, z którymi podzielisz się sensownie zadaniami do realizacji. Nie każda z nas ma taki komfort, że może uruchomić swój biznes z kimś kogo zna i komu ufa, a do tego kimś, kto dysponuje kompetencjami, którymi się uzupełniają. Jeśli Ty tak masz, to gratuluję. Jesteś szczęściarą. W każdym innym wypadku bardzo dobrze się zastanów zanim porzucisz to, co dziś masz dla czegoś, o czym tylko mgliście marzysz.

Co jeszcze zapewniają Ci osoby przy Twoim boku? Uwiarygadniają Twój pomysł. Angażując się w niego, udowadniają, że wierzą w niego i w Ciebie. Każda osoba, z którą połączysz siły, by rozwijać swój biznesowy pomysł pokaże światu (inwestorom, klientom, rodzinie), że pomysł ma sens nie tylko dla Ciebie i że musi coś w nim być, skoro pozyskałaś już współpracowników czy partnerów.

Czy jesteś zdecydowana poświęcić czas na rozwój swojego pomysłu?

No tak, poświęcić. Właśnie poświęcenie miałam na myśli. Nie męczeństwo, ale inwestycje ogromnej ilości czasu i energii. Bo pomysł na biznes tylko w amerykańskich filmach klasy B wypala w pięć minut po wpadnięciu na niego pod prysznicem i w kolejnych 5 dniach przynosi pomysłodawcy fortunę. W rzeczywistości każdy pomysł wymaga odpowiedniego zajęcia się nim, przygotowania się do jego wdrożenia, przeprowadzenia badań rynkowych i testów, poznania potrzeb klientów, uruchomienia komercyjnego, budowania marki itd. To zajmuje czas. Zawsze.

Dlatego jeśli Twój pomysł nie porywa Cię aż na tyle, abyś miała ochotę spędzić z nim wiele dni i nocy, to lepiej nie bierz się za zrobienie z niego biznesu. W każdym projekcie są chwile radości i dumy przeplatane chwilami frustracji i demotywacji. Jeśli nie kochasz swojego pomysłu, to na zakrętach i w dołkach motywacyjnych (zwanych depresją projektu), możesz opaść z sił. A takie chwile na pewno przyjdą. Dlatego odpowiedz sobie bez ściemy na pytanie, co czujesz, kiedy myślisz o swoim pomyśle na biznes? Jeśli Cię nakręca do działania, a na samą myśl o nim wyskakujesz z butów i masz ochotę inwestować każdą wolną chwilę na jego realizację, to dobry znak. Wszystkie inne reakcje powinny pełnić rolę “lampki ostrzegawczej”.

Zanim opuścisz etat lub dotychczasowego pracodawcę zadaj sobie kilka pytań

Czy udało mi się trochę przybliżyć Ci tematykę rozpoczynania własnego biznesu od praktycznej strony? Nie daj sobie wmówić, że aby uruchomić firmę, musisz zrewolucjonizować życie. Czasami wystarczy włączyć drugi bieg i przyjrzeć się sobie, pomysłowi, klientom i rynkowi na spokojnie. Lepiej zacząć później, ale z sensem, niż rzucać wszystko co masz i znasz, aby gonić za wyobrażeniem.

Jeśli obudziłam w Tobie Poszukiwaczkę i masz ochotę na głębszą autoanalizę, to przygotowałam dla Ciebie dodatkowy materiał pt.”Zanim uruchomię swój biznes. To 1-stronny PDF zawierający bardzo ważne pytania, które warto abyś zadała sobie, jeśli stoisz przed decyzją o zmianach w życiu zawodowym.

A Ty, na jakie pytania chciałabyś znać odpowiedź, zanim uruchomisz swój biznes?

Zakochaj się w problemie, czyli moje odkrycia 2016 roku

Zakochaj się w problemie, czyli moje odkrycia 2016 roku

Oto artykuł, który chciałabym przeczytać kilka lat temu, kiedy dopiero startowałam z własnym biznesem. Znajdziesz w nim 3 przepisy na sensowne ruszenie z miejsca: 1) warto zakochiwać się w problemach, a nie rozwiązaniach, 2) klientów wybierasz sama i 3) nie stać Cię na odwlekanie podejmowania decyzji.

Jako pełnoetatowa projektantka przyszłości – miałam dość intensywny rok. Moje najważniejsze odkrycia 2016 roku związane są z wyjątkowymi ludźmi i eksperymentami, które przeprowadziłam. A dziś, czyli kilka szalonych pomysłów i dziesiątki bezsennych nocy później śmiało stwierdzam, że odkryłam siebie na nowo. Czuję, że z tymi zasobami, które zgromadziłam w ostatnich miesiącach – kolejne będą jeszcze większą przygodą.

Zakochaj się w problemie, a nie rozwiązaniu

Moje klientki nie są zainteresowane kursami zarządzania projektami. Nie interesuje ich to, że jestem pasjonatką myślenia wizualnego i mogę je nauczyć organizowania informacji w formie map myśli. Mają też gdzieś, że design thinking działa cuda. Bo Moje Klientki chcą ożywiać swoje pomysły. Chcą wreszcie ruszyć z miejsca ze swoimi blogami, projektami, biznesami. Chcą zarabiać na swojej wiedzy. Chcą tworzyć społeczności wokół własnych produktów i pomysłów. Nie powinnam więc dłużej skupiać się na moim ulubionym rozwiązaniu (myślenie projektowe), a na ich żywym problemie (nieumiejętność ruszenia z miejsca i obrócenia pomysłów w rzeczywistość).

To moje największe odkrycie tego roku. Przefiltrowanie tego przez siebie całkowicie odmieniło mnie i sposób w jaki pracuję, świadczę swoje usługi, pomagam osobom, którym najbardziej mogę pomóc. Oczywiście, że WIEDZIAŁAM to od dawna. Oczywiście, że CZYTAŁAM o tym wiele razy. Tylko NIE ROZUMIAŁAM. Dopiero kilkanaście eksperymentów i wyskoków z mojej strefy komfortu na lata świetlne stąd pozwoliły mi zobaczyć tę właściwość i zacząć stosować ze skutkiem spektakularnym. Serio.

Mogę śmiało powiedzieć, że przeszłam w tym roku metamorfozę – od skupiania się na tym, co wiem i jakimi narzędziami dysponuję – do koncentracji na tym, jak tymi narzędziami wesprzeć tych, z którymi chcę pracować. Jedna z głównych zasad metody lean startup mówi o tym, aby zakochać się w problemie, a nie rozwiązaniu. Dlatego robię coming out i ogłaszam: zmieniłam obiekt moich zainteresowań.

Inspiracje dla Ciebie: w tej drodze towarzyszył mi Rafał Kamiński z Innovelty, któremu zawdzięczam odkrycie dla siebie design thinking i service design. Zdradzę tylko, że Rafał planuje uruchomić w 2017 roku studia podyplomowe dla projektantów innowacji, więc będzie okazja do spotkań na żywo (bo będę prowadziła zjazd o innowacyjnych projektach).
Książki, bez których nie przeszłabym tego odcinka trasy to zdecydowanie: Metoda Lean Startup, Metoda Running Lean, Design Thinking dla przedsiębiorców i małych firm.

Wybieram z kim chcę pracować

Kilka miesięcy temu brałam udział w programie Moniki Pabijańskiej dla Pionierskich marek. Mam cały notes wniosków z tego okresu, ale to jeden otworzył mnie na zmiany. Kiedy utknęłam na określaniu mojej grupy odbiorców, Monika zapytała mnie z jaką klientką chciałabym pracować.

Do tamtego dnia wiele razy robiłam różne ankiety wśród moich Czytelniczek. Czytasz te słowa, więc pewnie nie raz uczestniczyłaś w moich badaniach. Zadawałam w nich różne pytania, chciałam Cię lepiej poznać. To oczywiście świetny sposób na zrozumienie drugiej osoby i zbudowanie mostów. Te analizy dały mi bezcenną wiedzę o tym, do kogo co tydzień piszę listy (>>> PM TIPS), dla kogo projektuję wyzwania i tygodnie tematyczne (FB grupa >>> #SięgamGwiazd), dla kogo tworzę programy rozwojowe (>>> PM Sklep). Ale dopiero odkrycie mojej odpowiedzi na to jedno pytanie Moniki pozwoliło mi zrozumieć, że to nie przypadek rządzi tym, z kim się spotykam w moich projektach. Kieruję tym ja sama. Mam wpływ na to, kto zareaguje na moje komunikaty i akcje, bo to ja kształtuję swoje otoczenie.

Wybrałam więc. Wybrałam, że chcę pracować tylko z pomysłowymi, odważnymi i pozytywnie zakręconymi kobietami, które chcą ruszyć z przytupem ze swoimi pomysłami, ale z różnych powodów do tej pory tego nie zrobiły. A ja jestem dla nich lekarstwem na tę stagnację. Bo… sama taka jestem – czasami zakręcona jak słoik dżemu, czasami szalona. I najważniejsze – zaczynałam od nowa niezliczone ilości razy i znam drogi na skróty. Pracuję w końcu na etacie, a z projektantkami spotykam się najczęściej po godzinach. Wiem, jak żyć z pasją nie robiąc życiowej rewolucji. I jeśli Twoje serce zabiło chociaż na sekundę mocniej czytając ten akapit, to znaczy, że jesteśmy dobraną parą, że mamy wspólne mianowniki i coś z tego może być :) Czytaj więc dalej!

Inspiracje dla Ciebie: w tym rozdziale największy udział miała Monika Pabijańska, którą dziś znajdziesz w Est Bie – przestrzeni dla freelancerów budujących swoje marki na silnych fundamentach. Pomogły mi także bardzo Małgosia Leduchowska (Gadżetowanie) i Karolina Prusińska (Zen Coaching), dzięki którym zrozumiałam, że moja droga nie jest wąską leśną ścieżką, a szerokopasmówką, po której mogę poruszać się na dziesiątki różnych sposobów. A książki, które pomogą Ci w podobnych wyzwaniach to m.in.: Mit przedsiębiorczości, Kreatywność na zawołanie, Esencjalista.

Odwlekanie decyzji kosztuje czasem więcej, niż jej podjęcie

Kolejne odkrycie – zwlekanie dotyczy podejmowania decyzji. Zwlekać można zarówno z podjęciem działania, ale równie często zwlekamy z zaprzestaniem działania. Zwlekałam z obu tych powodów. I wiem, że oba sprawiają mnóstwo niepotrzebnych kłopotów i bezpowrotnie pochłaniają zasoby (czas, energię, pieniądze). Szkoda na to życia.

Marzyłam o stworzeniu multiautorskiej platformy do sprzedaży i wymiany wiedzy. Miałam model biznesowy, miałam pomysł, miałam zapał. Ale dopiero konfrontacja pomysłu z rzeczywistością przyniosła mi świadomość. I ulgę. Wyszłam z pomysłem z mojej głowy pełnej koncepcji. Opuściłam mój magiczny notes, który pomieści wszystko. I zaczęłam szukać, badać, rozmawiać. Wybrałam najbardziej ryzykowne założenie w całym modelu i zaczęłam test prawdy od niego. I… Poległam. Mój model nie przeżył konfrontacji z rynkiem.

Co się robi, kiedy pomysł, który nosimy w sobie kilka(naście) miesięcy okazuje się być oparty na błędnych założeniach? Jakie decyzje należy podjąć kiedy okazuje się, że praktyka i teoria siedzą przy innych stołach, albo nawet w innych restauracjach? Moja decyzja to był pivot, czyli całkowity zwrot w kierunku tego, co działa, pozostawiając za sobą to, co nie działa. Być może (zgodnie z teorią Elizabeth Gilbert z Wielkiej Magii) ta idea poszuka innego partnera do działania. Byłoby cudownie. Bo to przepiękna idea. Tylko nie dla mnie. Nie w moim aktualnym życiu.

Czy były łzy? Czy były nieprzespane noce? Nie! Obyło się bez dramatów, bo kiedy w trakcie drogi po marzenie robisz wszystko w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami, traktujesz kompanów podróży z szacunkiem i życzliwością, to kiedy Wasze drogi się rozchodzą – najczęściej wciąż myślicie o sobie ciepło. Bo zmiany to rzecz ludzka. Bo każdemu wolno zmienić środek komunikacji, albo destynację. Bo jeśli sama podróż jest jednym z celów, to zmiana stacji końcowej nikogo nie zabije, a zbuduje fundament pod coś nowego.

Inspiracje dla Ciebie: Tego fragmentu trasy na pewno nie pokonałabym bez moich cudownych Kreatorek (Elki, Magdy, Kaś, Moni, Karoli, Martyny, Kory, Beaty, Pauliny, Ani, Bogusi, Olgi, a i tak nie dam rady wymienić wszystkich), z którymi rozpoczęłam ten rok i z którymi budowałam fundamenty pod wypasione marzenie o platformie dla Kobiet. Wspólnie zrealizowałyśmy całe mnóstwo projektów, które są tak uniwersalne, że nie mają terminu ważności. Najgoręcej wspominam nasz unikalny magazyn Kreatorka Uskrzydla, który jest cały czas dostępny za free tutaj >>> Kreatorka Uskrzydla (na Issuu) – całe 9 wydań! Jeśli jednak wolisz książki, które mogą być dla Ciebie przewodnikami w podobnej podróży to sprawdź: Podejmij wyzwanie, Jedna rzecz, Wielka Magia.

Taki był mój rok 2016

Ekscytujący. Piękny. Momentami trudny. Z zakrętami. Z eksperymentami. Ale najważniejsze, że przyniósł mi akceptację mnie samej. Zaakceptowałam wreszcie to, że jestem twórczą pasjonatką i moja wyobraźnia nie zasypia. Nigdy. Że zawsze interesuje mnie wiele dziedzin jednocześnie i czytam kilka książek na raz i że to jest OK. Że zawsze wybiorę użyteczność ponad przyzwyczajenie. Że jak nie pracuję akurat nad ożywieniem jakiegoś szalonego pomysłu to najprawdopodobniej mnie już nie ma (bo inaczej to po prostu niemożliwe!).

A jaki był Twój 2016 rok? Jakim jednym słowem byś go określiła?

4 kroki do odkrycia swoich mocnych stron

4 kroki do odkrycia swoich mocnych stron

O ile łatwiej żyje się osobom, które wiedzą w czym są dobre i często to robią… Zawsze marzyłam, by robić to co kocham całą dobę. Ale czy rzeczywiście o to chodzi, aby być na euforycznym haju cały czas? I jak w ogóle odkryć moje mocne strony?

Czym są mocne strony?

Najprościej rzecz ujmując nasze mocne strony są połączeniem talentu, wiedzy i umiejętności. Talent z kolei to wrodzony i powtarzalny sposób działania, reagowania i myślenia. Każdy z nas ma talent. Nie jest to coś zarezerwowanego dla wybrańców, więc wyluzuj się i skup.

Mocne strony to połączenie naturalnego talentu i sposobu jego wykorzystania.

Ta mieszanka talentu i sposobu jego użycia stanowi unikalne połączenie, którego nie znajdziesz u nikogo innego. Każdy dysponuje bowiem wyjątkowym połączeniem doświadczeń, cech, czy wreszcie sposobów reakcji na sytuacje, w których uczestniczymy. Jesteś wyjątkowa. Jeśli kiedykolwiek w to wątpiłaś, powyżej masz na to dowód :)

Jak odkryć co jest moją silną stroną?

Uwielbiam mieć szerokie spojrzenie na każdą sprawę (big picture), bo dzięki temu rozumiem więcej i dostrzegam więcej zależności pomiędzy zjawiskami. Analiza, którą Ci zaraz zaproponuję zapewni Ci wgląd w swoje silne strony z kilku perspektyw:

  • Najpierw spojrzenie w głąb siebie – jak wygląda mój wewnętrzny świat?
  • Potem spojrzenie na zewnątrz – jak zachowuję się w relacjach z innymi ludźmi?
  • Następnie rzut okiem w przeszłość – jakie decyzje mnie doprowadziły do miejsca, gdzie teraz jestem?
  • A na zakończenie w przyszłość – jakie wizje i marzenia ukształtują moje jutro?

Krok 1: mój wewnętrzny świat

Bycie świadomym człowiekiem rozumiem jako znajomość swojego wnętrza i panującej w nim organizacji. To empatia i uważność na siebie. To zrozumienie dlaczego zachowałam się tak, albo inaczej. To język moich wewnętrznych dialogów, czyli sposób w jaki ze sobą rozmawiam. To kształtowanie swojego życia w zgodzie ze swoimi wartościami i potrzebami. To moje nawyki i przyzwyczajenia. To filtry, przez które przyjmuję otaczający mnie świat. Jeśli w środku mam sporo niepoukładane i nieuświadomione, to poszukiwanie tylko zewnętrznych rozwiązań nie przyniesie pożądanych efektów. Dlatego zawsze zaczynam od tego miejsca. Od siebie.

right-arrowOdkrywanie silnych stron w sobie: Weź kartkę i zapisz wszystkie swoje skojarzenia, które pojawią Ci się po przeczytaniu poniższych pytań. Zapisuj wszystko, co przychodzi Ci do głowy i nie oceniaj, tylko pisz dalej. Pozwól sobie na swobodny strumień luźnych skojarzeń i nie zatrzymuj się aż nie wyczerpiesz ostatniego: Co Cię ciekawi? Co Cię przyciąga? Co Cię kręci i daje przyjemność? Co przychodzi Ci łatwo? Czego uczysz się najsprawniej? Za co dasz się pokroić? Zbyt drastycznie? To spróbuj inaczej: W imię jakich wartości walczysz? Warto poszukać nieoczywistych odpowiedzi i uśmiechnąć się do tego, co słyszysz i widzisz. To cała Ty. Warto siebie polubić.

Krok 2: ja wśród ludzi

Jedno z moich ulubionych pytań, które często sobie zadaję to: z jakimi problemami zwykle zwracają się do mnie inni ludzie? Z czym przychodzi do mnie mąż? Z czym współpracownik? A z jakimi bolączkami do rozwiązania dzwoni do mnie mama? To niesamowicie silne pytanie, którego nie zadajemy sobie na co dzień. A szkoda. Naszymi silnymi stronami są bardzo często takie elementy, których nie zauważamy, ponieważ są dla nas oczywiste. Przeglądanie się w oczach innych ludzi jest więc jednym ze sposobów na odkrycie tego, w czym wyróżniamy się na tle otoczenia.

Przyjmijmy, że koledzy w pracy często przychodzą do Ciebie, kiedy utkną przy tworzeniu tabel przestawnych czy stosowaniu formuł na wyszukiwanie pionowe w excelu. Mogłabyś pójść “na skróty” i stwierdzić, że Twoją silną stroną jest obsługa arkusza kalkulacyjnego. Może i tak. Ale nie tylko. Przyjrzyj się temu bliżej. Być może jesteś nieprzeciętnie zaradna, nie poddajesz się bez walki, drążysz temat, dopóki go nie zrozumiesz, albo potrafisz łączyć dotychczasową wiedzę z nowymi oczekiwaniami i robić rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiłaś z łatwością i spokojem? To są właśnie silne strony. Excela można się nauczyć w kilka godzin. Ogarniętości nie.

right-arrowOdkrywanie silnych stron w relacjach z innymi: Nasze mocne strony bardzo często uwidaczniają się dopiero w kontakcie z innymi ludźmi, kiedy stajemy w obliczu nowych zadań, kiedy podejmujemy nowe wyzwania, kiedy pomagamy innym. Przyjrzyj się swojej roli w relacjach z bliskimi i dalszymi osobami. Dostrzeż co zwykle przyciąga innych do Ciebie. Z czym się zwracają do Ciebie? Jakiej pomocy poszukują (i odnajdują) u Ciebie? Nie graj teraz “grzecznej dziewczynki”, która stoi w kącie i czeka pokornie i skromnie aż ktoś odkryje jej moc za nią. To tak nie działa. Bądź obiektywna. A jeśli nie potrafisz zrobić tego zadania samodzielnie, to wyślij teraz smsa do 3 wybranych osób z różnych płaszczyzn Twojego życia (rodzina, praca, grupa pasjonatów) z pytaniem “Jakie są 3 moje wyróżniki?”. Poczekaj cierpliwie na odpowiedzi i pobądź z nimi. Otwierając się na innych – zawsze dowiadujemy się czegoś ważnego także o sobie.

Krok 3: moja przeszłość

Twoje dzisiejsze życie jest wypadkową dotychczasowych decyzji. Oznacza to, że coś, co zrobiłaś wczoraj – wpłynęło na to, jak czujesz się i co robisz dzisiaj. Szanuj swoją przeszłość, bo doprowadziła Cię do miejsca, w którym jesteś teraz. Nie rozpamiętuj błędów, ale ucz się na nich. Nie rozgrzebuj niemiłych wspomnień, ale czerp z nich lekcje.

Twoje silne strony mogły być przez Ciebie używane w przeszłości i z jakiegoś powodu zapomniane. Być może lubiłaś kiedyś wyrażać siebie za pomocą słowa pisanego, albo obrazu, ale jakiś nauczyciel z przeszłości skrytykował Twoją twórczość i przerwałaś robienie tego. A może byłaś kiedyś bardzo otwarta w relacjach z innymi ludźmi, budowałaś sieci kontaktów i łączyłaś ze sobą ludzi z taką lekkością, jak motyl unosi się nad stokrotką, ale… weszłaś w jakąś relację, w której zostałaś zraniona i od tamtej pory stronisz od innych ludzi. Te sposoby wyrażania siebie mogą być Twoimi silnymi stronami. Dziś zakurzonymi, ale będącymi wciąż w Tobie, jakby na “stand by”, w oczekiwaniu na swój powrót.

right-arrowOdkrywanie swoich silnych stron w przeszłości: Wiedza o nas samych jest często ukryta tam, gdzie dawno nie zaglądałyśmy. Dlatego dziś popatrz na siebie sprzed kilku lat, przejrzyj swoje pamiętniki, czy nieaktualizowanego od lat bloga. Poczytaj listy do przyjaciółek, które pisałaś w podstawówce. Sprawdź archiwum swoich certyfikatów ze studiów, czy dokumentów zawodowych i poszukaj wspólnych mianowników – czy jest jakiś wzór, albo właściwość, która się w nich powtarza? Jeśli samodzielnie wymiękasz, to zadzwoń do mamy, czy siostry i zapytaj: Co lubiłaś robić w dzieciństwie w wolnym czasie? Co robiłaś, kiedy wracałaś ze szkoły i już odrobiłaś prace domowe? Jakie zajęcia dodatkowe podrywały Cię z krzesła? Za jakie osiągnięcia otrzymywałaś dyplomy, pochwały, awanse? Notuj wszystkie odpowiedzi, zwłaszcza te, które wydają Ci się totalnie oczywiste, albo bez sensu. Najprawdopodobniej w nich drzemią odpowiedzi, których poszukujesz.

Krok 4: moje jutro

Jestem typem wizjonerki i śmiało patrzę w przyszłość. Uwielbiam snuć wizje. Jestem pełnoetatową marzycielką. Kiedy nie istniałby żadne ograniczenia, to co bym zrobiła w pierwszej kolejności? Jakich magicznych mocy użyłabym do osiągnięcia tego, czego pragnę? Tego typu pytania towarzyszą mi niemal każdego dnia przed zaśnięciem. Mam ogromną łatwość w prognozowaniu pewnych zdarzeń, uwielbiam projektować procesy, które mają doprowadzić do pewnych efektów. Między innymi dlatego zajęłam się projektowaniem i tworzeniem programów rozwojowych i biznesowych, które pomagają przedsiębiorczym kobietom osiągać jeszcze lepsze wyniki w ich projektach. To moje odkryte i pielęgnowane silne strony. Gdyby nie to, że pozwoliłam sobie marzyć, a potem nadałam temu sensowną strukturę – nie czytałabyś dziś mojego bloga.

right-arrowOdkrywanie silnych stron w przyszłości: Nawet jeśli nie czujesz się tak swobodnie w myśleniu o przyszłości, to nie przejmuj się. Małymi kroczkami znajdziesz także i swoje odpowiedzi. Czy myślałaś kiedyś o tym, co by było gdyby na świecie nie istniały pieniądze i mogłabyś robić cokolwiek, co Cię uszczęśliwia? Taki świat z walutą: wymieniam to co potrafię najlepiej na to, co Ty potrafisz najlepiej. Jeśli nie myślałaś nigdy o takim świecie, to zrób to teraz i zapisz wszystkie swoje pomysły. Nie oceniaj ich. Albo z innej strony – co mogłabyś robić w dzisiejszym świecie nawet, gdyby Ci za to nie płacili? Jakie działania podjęłabyś, gdybyś dostała dodatkowe 4 godziny gratis w każdym tygodniu? Tego typu pytania mogą Cię otworzyć na to, co drzemie głęboko w Tobie i czemu w codziennym biegu nie dajesz dojść do głosu. Jeśli chcesz bardziej “realne” pytania, to pomyśl o tym, do czego dążysz w życiu i co jest Twoją gwiazdą polarną. Być może odkryjesz coś ważnego.

Wszystkie aktywności, które podejmujesz w życiu i które dają nadmiar energetyczny, którym możesz podzielić się z innymi są najprawdopodobniej Twoimi mocnymi stronami. Jeśli do talentu dodasz konkretną wiedzę, a potem wypracujesz umiejętności ich wykorzystania – krzykniesz niedługo #SięgnamGwiazd. Jestem o to spokojna.

Odkryłaś już swoje silne strony? Jakimi drogami do tego doszłaś? Opowiesz?

3 sprawdzone sposoby na to, aby spalić każdy pomysł

3 sprawdzone sposoby na to, aby spalić każdy pomysł

Zacznijmy od tego, że jestem mistrzynią realizowania pomysłów. W każdym tygodniu w moim notesie odhaczam kolejne check-boxy, które oznaczają sfinalizowane działania. Efekty mojej pracy widzę każdego dnia, bo uwielbiam czuć sprawczość.

Ale jestem też mistrzynią niezrealizowanych pomysłów i spalonych pomysłów. Przez ostatnie lata tak wiele pomysłów przeleciało mi przez palce, uciekło ode mnie, albo wypaliło się we mnie, zanim na dobre ujrzały światło dnia… Na myśl o niektórych z nich mi przykro, bo wiem, że mogłam inaczej pokierować ich losem. Ale wyciągam wnioski z porażek i dzielę się nimi z Tobą. Być może pomogę Ci nie spalić jakiegoś Twojego dobrego pomysłu i poświęcenie kilku moich nie pójdzie w piach.

A więc jak skutecznie spalić pomysł?

Nie wiesz, po co go realizujesz

Jeśli nie masz pewności co do celu swoich działań – z dużym prawdopodobieństwem nic sensownego Ci z nich nie wyjdzie. Na nic zda się zatrudnianie osób do zespołu projektowego, pozyskiwanie partnerów i zasobów, jeśli nie masz pewności co do tego, dokąd mają Cię te działania zaprowadzić. Zdaję sobie sprawę, że to może brzmieć absurdalnie, ale wiem, że ciągle popełniamy ten sam fundamentalny błąd.

Scenariusz często wygląda podobnie: wpadasz na pomysł, który Cię kręci i który spełnia jakąś Twoją potrzebę. Rzucasz się w wir kreacji, pozwalasz się pochłonąć twórczemu chaosowi, zbierasz inspiracje… Zapominasz o tym, aby określić cel tych działań i wpływ ich efektów na Twoje życie. Marzenia są piękne. Ich spełnianie jeszcze bardziej. Ale jeśli nie podejdziesz do nich jak do realizowania projektu, to skończysz jako sfrustrowana pasjonatka.

Kiedy kilka miesięcy temu zaczęłam budować model biznesowy dla projektu Kreatorka, uświadomiłam sobie, że nie stworzyłam jak dotąd “serca” mojej marki. Nie miałam żadnego produktu, do którego chcę doprowadzić klienta. Odkryłam, że przez cały 2015 rok zbudowałam ogromne “drzwi” do domu marki Kreatorka, wpuściłam przez nie kilka tysięcy ludzi i… nie miałam żadnego ogniska rozpalonego w środku. Dziwiłam się, że ludzie zaczęli uciekać, przysypiać, albo rozglądać się badawczo. Opisanie kanałów, którymi sprowadzałam gości do Kreatorki zajęło mi 2 wielkie kartki A3, a poległam przy “sercu”. Kartka była pusta.

PM TIPS: jeśli nie wiesz dokąd zmierzasz, to dojdziesz gdziekolwiek. Niekoniecznie tam, gdzie warto być. Zanim uruchomisz zasoby (czas, pieniądze, ludzie), aby osiągnąć cel – określ sobie, do czego potrzebne Ci jest w tej chwili realizowanie tego pomysłu? Jaką swoją wartość życiową nim realizujesz? Jaką potrzebę zaspokajasz? Komu w ten sposób pomożesz najbardziej? Czy w tym uzasadnieniu są uwzględnione Twoje potrzeby i oczekiwania? Jeśli nie, to nie brnij w to.

 

Robisz za dużo na raz

Nie możesz zrobić więcej, niż jedno sensowne działanie na raz. Nasz umysł potrafi przełączać się pomiędzy różnymi aktywnościami, ale nie oznacza to, że jest w tym czasie tak samo wydajny jak podczas robienia jednej z nich w danej chwili. Nasze zdolności poznawcze są ograniczone. Bardzo ograniczone. Wyzwaniem są setki bodźców dopadających nas z każdej strony i nieumiejętność skupienia się. Nasze rozdarcie wewnętrzne polega na tym, że wybierając jedną z opcji – nie wybierzesz setki innych. Ale za to na szczęśliwie wybranej jesteś w stanie skoncentrować się i wycisnąć maksimum swoich możliwości realizując ją.

Kiedy kilka miesięcy temu zrobiłam mapę wszystkich uruchomionych inicjatyw przy projekcie Kreatorka, to prawie padłam na zawał. Trzydzieści trzy inicjatywy. What?! Nie chciałam w to uwierzyć, ale rysunek opisywał faktycznie uruchomione projekty, które były w trakcie realizacji. Zrozumiałam, że jeśli nie zamknę co najmniej 90% z nich, to nie zdołam doprowadzić do końca nawet jednej z listy (albo zrobię to kosztem zdrowia, snu i ważnych relacji z bliskimi ludźmi, a tego nie chciałam). Zaczęłam więc ciąć i zamykać, aż dotarłam do momentu, w którym zrozumiałam, że żadna z nich nie jest na tyle podrywająca mnie z krzesła, żebym w ogóle się na niej teraz skupiała.

PM TIPS: wybierz sobie jeden pomysł, który Cię kręci w tej chwili najmocniej. Nie szukaj największego i najlepszego pomysłu wszechczasów. Wybierz taki, do którego teraz czujesz gorące emocje, a może nawet jesteś nim zachwycona. Pozostałe zapisz na liście “może / kiedyś”. Uzupełniaj ją kolejnymi pomysłami, które Cię poruszają, aby Ci nie umknęły, ale nie zajmuj się nimi od razu. Dziś wybierz jeden z myślą, że innymi być może zajmiesz się potem. Nic Ci nie ucieknie. Życie jest długie i fajne.

 

Nie zatrzymujesz się po drodze

Nie lubimy robić przystanków na myślenie. Bo strata czasu. Bo utrata impetu, z jakim działam. Bo bezsensowne zwolnienie tempa. Tak zwykłyśmy myśleć o niektórych etapach naszych prac projektowych. Samo ruszenie z miejsca jest wyzwaniem dla większości z nas, dlatego jak ktoś każe nam zatrzymać się po jakimś czasie i pomyśleć nad tym tematem, to pukamy się w głowę. Mam rację?

  • Tylko, że kiedy biegniesz, to obraz wokół Ciebie rozmywa się. Nie widzisz szczegółów i możesz coś pominąć. Coś ważnego.
  • Kiedy nie kontrolujesz swoich postępów, to tracisz energię i motywację do dalszego działania i na pierwszym schodku możesz stanąć. Bo sił zabraknie.
  • Kiedy nie zadajesz sobie wciąż pytań z serii “czy to wciąż dla mnie ważne?” możesz zmarnować mnóstwo czasu na robienie rzeczy zupełnie już nieistotnych. A życia nie można niestety przeżyć na nowo.

Kiedy zrobiłam przystanek na myślenie w projekcie Kreatorka, podczas mojego 2-tygodniowego urlopu w maju, zrozumiałam, że już się w nim nie spełniam. Nie było we mnie żalu, ani złości. Ostatnie półtora roku (w których był dla mnie projektem #1) sprawiło, że jestem dziś bogatsza, spokojniejsza i szczęśliwsza. I już nie chcę w niego inwestować swojej życiowej energii, czasu i serca. I tyle. Dwutygodniowy detoks od internetu, maili od Czytelniczek i Partnerek, powiadomień z fejsa sprawił, że odetchnęłam pełną piersią i mogłam przeżyć jeden z najważniejszych momentów kwestionowania – założeń, przyzwyczajeń, planów na przyszłość. Ulga i radość – to poczułam, kiedy podjęłam po tym momencie decyzję o zawieszeniu działań w Kreatorce i powrocie do blogowania i tworzenia kursów dla kobiet chcących realizować projekty. Oto i jestem.

PM TIPS: zatrzymuj się i kwestionuj wszystko. Zacznij od swoich założeń fundamentalnych, a kończ na najbliższych zadaniach, które zaplanowałaś dla siebie i zespołu. Czy są wciąż ważne? Czy są potrzebne? Czy można je zrobić inaczej? Co się stanie, jeśli ich nie zrobię?

 

A Ty, jakie błędy popełniłaś realizując swoje pomysły?

Sięgnij po więcej praktycznych wskazówek projektowych

chcę więcej PM TIPS