Projekt: organizuję warsztaty dla kobiet – I ♥ Project Mondays

Projekt: organizuję warsztaty dla kobiet – I ♥ Project Mondays

Cztery tygodnie temu wpadłam na pomysł zorganizowania warsztatów dla twórczych kobiet, które chcą poznać sprytne zarządzanie projektami od praktycznej strony.

Dziś opowiem o tym, jak przygotowałam się do uruchomienia tego projektu i jak przebiegała jego realizacja. Na końcu podzielę się lekcjami, czyli co z niego wzięłam.

Cel projektu:

Organizacja 3 spotkań w ciągu trzech kolejnych tygodni, zaprojektowanych dla kobiet, które poszukują praktycznej wiedzy i sprawdzonych narzędzi do zarządzania swoimi projektami w życiu i biznesie.

Założenia projektu:

  • Chcę pracować z kobietami odważnymi i kreatywnymi, które mają pomysł, a szukają sposobu.
  • Chcę poznać kobiety, które chcą (podobnie jak ja) wycisnąć dzień do maksimum i nie przestraszą się spotkania o 7 rano.
  • Chcę poznać wyzwania, które mają moje klientki z obszaru zarządzania projektami, aby w przyszłości przygotować dla nich rozwiązania i produkty.
  • Uczestniczka najprawdopodobniej znajduje się tylko na jednym etapie spośród opisanych poniżej, dlatego na początek zapraszam ją na wybrany 1 z 3 warsztatów, nie na wszystkie:

#1 – wymyślam: noszę w sobie mnóstwo pomysłów i inspiracji, ale nie umiem wybrać jednego z nich.

#2 – startuję: mam w sercu pewien pomysł, myślę o nim zawsze przed snem i tuż po przebudzeniu, ale brakuje mi czegoś nieokreślonego, aby ruszyć z miejsca.

#3 – realizuję: zaczęłam działać i każdego dnia robię kolejne kroki ku mojemu pragnieniu, ale brakuje mi pewności siebie w warunkach ciągłej zmiany i niepewności.

Główne parametry projektu (trójkąt ograniczeń):

Czas: wszystkie spotkania odbywają się na początku tygodnia, o poranku. Czas trwania 1 spotkania to maksimum 2 godziny wypełnione sensowną i esencjonalną treścią.

Budżet: wydruk materiałów, rozliczenie przychodów z tytułu sprzedaży biletów, poranna kawa dla Prowadzącej :)

Zakres: czyli wszystko, co jest do zrobienia od momentu podjęcia decyzji o robieniu warsztatów do rozliczenia ostatniego z nich…

  • Miejsce: znalezienie przestrzeni w zaprzyjaźnionych kawiarniach, w centrum Warszawy, otwartych o 7 rano.
  • Uczestniczki: na każdym spotkaniu jest maksimum 5 osób, trzeba je pozyskać i komunikować się z nimi.
  • Warsztaty: zaprojektowanie warsztatów, realizacja warsztatów, ewaluacja warsztatów.
  • Materiały dla Uczestniczek: zaprojektowanie materiałów, gier i aktywności, zorganizowanie niezbędnych gadżetów, flamastrów, kartek, aparatu foto (do fotorelacji).
  • Sprzedaż i promocja: stworzenie strony zapisów, stworzenie grafik do postów promocyjnych, banerów do mediów i na bloga (m.in. pasek boczny bloga), promocja w mediach własnych i zaprzyjaźnionych społecznościach (FB, newsletter), wystawienie faktur, rozliczenie sprzedaży.

Ryzyka:

  • Nie znajdę osób chętnych na poranne spotkanie.
  • 2 godziny to za mało, aby przekazać uczestniczkom pigułkę sensownej wiedzy z obszaru zarządzania projektami.
  • Zbyt krótki czas na skompletowanie minimalnych grup uczestniczek (do wystartowania strony projektu do pierwszego spotkania w programie – 4 dni!).

Szanse:

  • Kameralna grupa nie wymaga rezerwacji lokalu, bo możemy spotkać się w kawiarni publicznej (minimalizuję koszty).
  • Pojawi się ktoś, kto zaprosi nas do siebie (udostępni lokal).
  • Zadowolona uczestniczka zachęci do dołączenia swoją przyjaciółkę (poczta pantoflowa).
  • Wykupienie płatnej reklamy na FB sprawi, że moje zaproszenie dotrze do większej ilości osób.
  • Promowanie wydarzenia na fanpage Kreatorka i Project Managerka.

Wyróżniki warsztatów I ♥ Project Mondays:

  • Poranne – świeży umysł, niezmęczony pracą, budzimy się wspólnie.
  • Energia – rozpoczynamy od kreatywnej gry budzącej wyobraźnię.
  • Życzliwość – prowadząca i uczestniczki są siebie ciekawe i nastawione na poszukiwanie rozwiązań dla siebie i koleżanek.
  • Kobiece – przyjazna do rozwoju i rozmów przestrzeń.
  • Nieprzegadane – sama esencja, najważniejsze wątki, bez rozciągania.

(foto: Kaśka Buk i Kaśka Żbikowska)

Moim osobistym celem było dogłębne poznanie oczekiwań moich klientek, aby móc przygotować w przyszłości rozwiązania dla nich szyte na miarę ich potrzeb, a nie na miarę moich wyobrażeń o ich problemach. Jestem trenerką biznesu i managerką projektów, dlatego projekt był przyjemnym wyzwaniem. Połączyłam szybko to co lubię i na czym się znam, a dzięki temu mogłam pomóc osobom, które potrzebują konkretnych rozwiązań i inspiracji. Bo poza merytoryką było twórczo i kreatywnie.

Udało mi się stworzyć listę wyróżników tej inicjatywy i jestem pewna, że wykorzystam je w komunikacji kolejnej edycji tego programu. Zebrałam opinie Uczestniczek, które także posłużą mi jako uwiarygodnienie mojej idei i sposobu jej wdrożenia w życie.

Jestem dumna z siebie i z Uczestniczek warsztatów, ponieważ każda z nas zainwestowała w siebie i swój pomysł i ta inwestycja się opłaciła.

Kolejną edycję zaprojektuję trochę inaczej – nie jako 3 oddzielne warsztaty, a jako proces składający się z 3 spotkań. Bo uczestniczki niekoniecznie potrafią samodzielnie dopasować się do właściwego momentu, w którym się znajdują. Poza tym – praca w procesie rozwojowym jest niesamowicie motywująca i budząca pokłady wyobraźni, o których istnieniu nie dowiemy się będąc tylko na jednorazowym spotkaniu.

Testowanie pomysłów zanim stworzymy z nich docelowy produkt jest kluczowe. Dzięki pilotażowi projektu zorganizowanego dla małej grupy odbiorców – mogę w kolejnej edycji dać jeszcze większą wartość. Dla kolejnych uczestniczek – całkowicie nową. Dla dotychczasowych (które uczestniczyły tylko w 1 z 3 wydarzeń) – możliwość uzupełnienia ich wiedzy na kolejnych warsztatach.

Szybki pilotaż jest super! Test programu trwający 3 tygodnie daje wnioski praktycznie od zaraz. Dzięki temu tydzień po zakończeniu 1. edycji mogę zaprosić uczestniczki na 2. edycję. To jak – dołączasz do nas? Zapisy na stronie: I ♥ Project Mondays na KreatorkaJutra.pl.

Jak Ci się podoba taki opis koncepcji? Czy myślenie projektowe może Ci pomóc uporządkować Twoje wyzwania?

Jak wycisnęłam 2015 rok jak cytrynę?

Jak wycisnęłam 2015 rok jak cytrynę?

Każdy rok jest inny. Każdy rok mnie napełnia. Każdy rok dodaje nowe puzzle do mojej życiowej układanki. A co wycisnęłam dla siebie z 2015 roku – najlepszego roku mojego życia?

Mogę zrealizować swoje marzenia, ale nie muszę

Żyję w świecie, w którym wydaje mi się, że z każdej książki czy portalu krzyczą do mnie, że moim obowiązkiem jest żyć po swojemu, realizować się i spełniać swoje pragnienia. Że życie jest jedno i że trzeba je wycisnąć jak cytrynę. Że jak nie ja, to kto. Że mogę wszystko.

Tak, mogę. No niekoniecznie wszystko, ale na pewno sporo. Tylko, że nie chcę. Chcę nauczyć się żyć spokojnie w świecie pełnym ludzi wiedzących lepiej ode mnie, jak powinno wyglądać moje życie. Czuję niezłe wyzwanie.

We wrześniu zapisałam w swoim notesie słowa “Mam prawo gdzieś dojść i nie dochodzić nigdzie“. Ulga, jaką poczułam, kiedy dotarł do mnie ich sens, była bezcenna. To ja jestem moim najlepszym przyjacielem, projektantką mojego jutra i decydentką. To ja jestem sprawcą mojego życia i osobą dokonującą kluczowych wyborów. To ja tu rządzę. I ja biorę odpowiedzialność za decyzje, które podjęłam.

Moim marzeniem było zbudowanie czegoś, co ma sens. Co będzie większe ode mnie samej. To znaczy, że będzie żyło nawet kiedy mnie w tym nie będzie. Na fundamencie bloga Project Managerka.pl powstała społeczność Kreatorek, która zadomowiła się pod adresem Kreatorka Jutra.pl i na której świadomie skupiłam swoją uwagę w ostatnich kilkunastu miesiącach.

Podjęcie jakiejś decyzji jest lepsze, niż nie podjęcie żadnej

Były wakacje 2015 roku, czyli kilka miesięcy po tym, jak powołałam do życia kilkunastoosobowy Zespół projektu “Kreatorka“. Zespół zaczynał gasnąć. Energia, którą karmiłyśmy siebie i społeczność przez kilkanaście poprzednich tygodni – słabła. Uruchomiłyśmy działania w kilkunastu inicjatywach w tym czasie. Każda osoba miała jakieś zadania i konsultowała ze mną każdy pomysł. Koncepcja goniła koncepcję. Pomysł gonił pomysł. Twórcze szaleństwo. Podobało nam się. Tylko, że na takiej fali euforii można jechać przez bardzo ograniczony czas.

Pamiętam to prawie jak przez mgłę… Setki codziennych decyzji do podjęcia. Od sensowej treści posta na facebooka i oznaczenia w nim kogoś ważnego, ogłoszenie najlepszych prac konkursowych, aż po wybór skutecznego narzędzia do tworzenia webinarów, zaprojektowanie szkolenia, instruktaż dla nowej autorki, pozyskiwanie sponsorów, zawieranie umów z podwykonawcami. Skype, facebook, telefon, mail, hangout, trello, sms… Kosmos.

Padłam. Złapałam infekcję. Potem kolejną. Zmęczenie fizyczne i psychiczne sprawiło, że nie miałam siły tworzyć strategii dalszego działania. Byłam zmęczona kieratem, który sobie zgotowałam. Chciałam dać sobie spokój. Ale czułam, że poczuję ukojenie dopiero, gdy podejmę decyzję. Zatrzymałam się więc i poinformowałam Zespół, że nie będę już brać odpowiedzialności za nikogo poza samą sobą i zawiesiłam duży temat, nad którym zaczęłyśmy pracować, a kilka mniejszych zamknęłam. To był trudny czas. Dużo się we mnie zmieniło. Zmiany nie ominęły także Zespołu – ktoś oddał swój temat, ktoś zrezygnował ze swoich wcześniejszych deklaracji, ktoś odszedł. Poczułam ulgę.

Najbardziej ograniczony zasób to moja energia, a nie czas

Zaczęłam przeliczać moje zaangażowanie we wszystkie inicjatywy, które realizowałam “po godzinach” (w tym projekt “Kreatorka“) stosując jednostki energii, a nie czasu. I nie miało z tym nic wspólnego to, że na co dzień pracuję jako manager w koncernie energetycznym :) Zrozumiałam, że to nie ilość godzin zainwestowanych w działania, ale moja siła i witalność są wskaźnikiem mojej efektywności.

Zaczęłam dbać o siebie i realizację swoich marzeń. Swoich, a nie tych, które wydawało mi się, że inni chcą zrealizować dzięki mnie. Przestałam udawać, że umiem czytać w myślach innych osób, że zbawię świat, że komuś pomogę w rozwoju, którego on sam nie rozumie, albo nie chce w tym momencie. Uwolniłam swoją energię, bo zajęłam się tym, na co mam wpływ. Moim życiem.

Myślenie o sobie to nie egoizm, tylko mój obowiązek

Jaka była moja pierwsza myśl, kiedy zachciało mi się być pierwszą osobą, o którą zadbam? Ale ze mnie egoistka. Kolejna myśl? Mam gdzieś, co pomyślą o mnie inni. Jeśli nie zadbam o siebie, to nikomu na tym świecie nie pomogę, ani nie wzbogacę go moimi talentami i darami, które otrzymałam.

Moja decyzja o uruchomieniu Platformy Kreatorka Jutra.pl (a więc zainwestowaniu prawie wszystkich wolnych zasobów w najbliższych 3 miesiącach) spadła na mnie jak grom z nieba. Usłyszałam słowa “Albo robisz biznes, albo się bawisz w biznes” i mnie tąpnęło. Nie spałam całą noc. Ale o poranku już wiedziałam, że projekt “Kreatorka” będzie moim biznesem. Ostatnie kilkanaście miesięcy to była tylko zabawa w biznes. A czułam się jakbym kierowała co najmniej korporacją.

Zawsze zaczynam od “dlaczego”

Przypomniałam sobie, po co od kilku lat rozwijałam swojego bloga, po co napisałam dwie książki, po co udzielałam się jako wolontariuszka w różnych inicjatywach, po co współpracowałam z organizacjami non-profit, po co uruchomiłam darmowy kurs Kreatorka 2015, a potem Zespół i całą lawinę kreatorskich działań. Moim powołaniem jest pomaganie i uskrzydlanie ludzi. Dzielenie się swoją wiedzą, abyśmy wszyscy mogli rosnąć i sięgać po to, o czym marzymy. Aby żyło nam się lepiej.

Zrozumiałam, że wielu ludzi, których podziwiam, zarabia na życie realizując swoją misję życiową i cele społeczne. Że misja i zarabianie to nie sprzeczność, a naturalne równanie. Jestem tym, na co poświęcam swój czas. Jeśli chcę pomagać innym, bo potrafię to robić i chcę to robić, to jeśli ktoś mi za to nie zapłaci – w bardzo krótkim czasie okaże się, że nie będę mogła tego robić, bo przywali mnie ciężar codzienności. Za rachunki nie zapłacę w końcu samym uśmiechem.

Realizowanie marzeń ma jasną i ciemną stronę mocy

Dziś już wiem, że realizowanie mojego unikalnego planu na życie może mi przysporzyć zarówno przyjaciół, jak i sympatyków mojej porażki. I będę z tym żyć.

Dziś już wiem, że jeśli nie zadbam o swoje zasoby energetyczne, to nie zrobię nic. Samochód bez paliwa nie pojedzie, a już na pewno nie pociągnie nikogo za sobą.

Dziś już wiem, że jeśli będę się skupiać na dziesiątkach rozproszonych zadań, to nie wystarczy mi energii na kluczowe. Zaczynam się od tych najważniejszych, resztę odrzucam.

Dziś już wiem, że skoro mam to szczęście, że odkryłam już swoje mocne strony i dary, którymi obdarzył mnie los, to zacznę je wykorzystywać. Wybieram działanie zamiast ciągłego pozyskiwania zasobów, których nigdy nie zdołam wykorzystać.

Dziś już wiem, że popełnię jeszcze mnóstwo błędów i wdrapię się na wiele gór, ale jestem spokojniejsza, bo umiem wyciągać z nich wnioski i korygować swój kurs ku lepszej przyszłości.

Rok 2015 był rokiem gigantycznych zmian w moim życiu. Wiem, że to ja kształtowałam swoje wybory i siebie samą. Znam swoje sukcesy i upadki. I jestem z siebie dumna. I dziś świętuję. Wracam do pisania na blogu Project Managerka.pl, bo to moje miejsce. Liczę na to, że pomimo dłuższej przerwy w naszych spotkaniach tutaj, zechcesz widywać się ze mną znowu na tej stronie. Mam otwarte serce na kolejne dwanaście miesięcy, bo przecież 1-szego stycznia otrzymałam, tak samo jak Ty, 366 nowych możliwości…

A jakie są Twoje lekcje z minionego roku? Będę szczęśliwa, jeśli podzielisz się chociaż jedną z nich.

Dlaczego już nie będę gonić marzeń

Dlaczego już nie będę gonić marzeń

Opowiem Ci dziś, co się stało ze mną po tym, jak zaczęłam gonić swoje marzenie. Było takie wypasione i mięciutkie, że na samą myśl o tym, jak już je zrealizuję – miałam gęsią skórkę. Ale nawet taka okrąglutka i naprawdę niemała istota potrafi, skubana, szybko biec. Dostałam zadyszki.

Tytuł artykułu jest przewrotny. Przyznaję, że chciałam zwrócić nim Twoją uwagę. A że ostatnio na każdym kroku jesteśmy bombardowane komunikatami o tym, że trzeba spełniać swoje marzenia, to temat jest naprawdę gorący. Dla mnie również. Jestem w końcu chodzącym przykładem na to, że można, a nawet trzeba iść za głosem swojego serca i marzeń. Ale już wiem także to, że nie warto za nimi biec. Gonić ich. Popychać świata. Wykonywać nadludzkich wysiłków. A to wszystko po to, aby je dogonić. Dziś wiem, że jedyny sposób na ich zrealizowanie, to zadbanie o spójność moich emocji i działań, słuchanie siebie i swoich potrzeb. A nie guru motywacyjnych i innych pajaców.

Odpowiedzialność sporo waży

Kiedy na początku tego roku wokół mojego kursu Kreatorka 2015 zaczęło się robić sporo szumu i kolejne Kreatorki dołączały masowo do naszej społeczności, zaczęłam czuć na sobie sporą odpowiedzialność. Tak, właśnie to czułam. Nie rozpierającą radość. Nie dumę z siebie. Nie satysfakcję z dobrze zainwestowanego czasu i fajnego pomysłu. Ale właśnie odpowiedzialność.

Im więcej osób dołączało do mojego zespołu, grupy dyskusyjnej, fanpejdża, tym większy czułam uścisk w brzuchu. No bo skoro jestem osobą, którą się: czyta, cytuje, zaprasza na spotkania, wywiady i do różnych projektów, to najwidoczniej mam coś, czego ludzie potrzebują. Bosko! Trzeba to dobrze wykorzystać. Zaczęłam prace nad rozwojem projektu razem z kilkunastoosobowym zespołem. Budowałyśmy koncepcje, strategie, opisywałyśmy założenia do kilkunastu inicjatyw, które świat miał ujrzeć lada chwila.

Sporo z nich miałaś okazję dostać do rąk własnych. Magazyn Kreatorka Uskrzydla, Publikacja o Kreatorkach, Kawy Kreatorek, Manifest Kreatorki, Konkursy Książkowe, żeby wymienić tylko kilka z nich. Cieszą się niesłabnącą popularnością i większość z nich wciąż rozwijamy.

Dlaczego poszły za mną setki Kobiet

Jestem Inspiratorką. Działam i dostarczam produkty. Odwalam kawał dobrej roboty. Mam na koncie kilkanaście własnych projektów i niezliczoną ilość projektów innych osób, które od lat wspieram. Kiedy włączam się w prace jakiegoś zespołu projektowego, to najczęściej słyszę, że takiego ogniwa im brakowało. Jestem katalizatorem zmian i triggerem dobrych aktywności. Dlatego mój kurs Kreatorka 2015 i moje projekty tego roku pociągnęły za mną setki Kobiet z całej Polski (a w zasadzie to nawet zza granicy).

O kimś jednak zapomniałam

Jednak zapomniałam w tym wszystkim o sobie. To naprawdę słabe, bo nie pierwszy raz doświadczam tego nieprzyjemnego uczucia. O co chodzi? O mój bieg, moją gonitwę. Kiedy biegnę – nie dostrzegam widoków za oknem, wszystko mi się zlewa. Nie słyszę też siebie, bo nie mam na to czasu w tym wyścigu ze sobą.

Robić dobre projekty? Czy robić dobrze projekty?

Dziś uświadomiłam sobie, że nie chodzi o robienie więcej i szybciej, ale o robienie rzeczy ważnych i z sensem. Wielkie odkrycie! Czy nie o tym czytałam setki razy w poradnikach i na szkoleniach? Tak, tylko najtrudniej jest dostrzec te mechanizmy we własnym życiu.

Dziś na szczęście wiem, że w moim życiu nie chodzi o to, aby na koniec każdego miesiąca odhaczyć kolejne zrealizowane check-boxy na mojej liście zadań zbawiających świat. Nie chcę zbawiać świata. A już na pewno nie kosztem siebie samej.

Najpierw załóż maskę sobie, a dopiero potem dziecku

Leciałaś kiedyś samolotem? Stewardesa tuż przed startem przedstawia instrukcję bezpieczeństwa. Tłumaczy pasażerom, że jeśli w kabinie samolotu zmniejszy się ilość tlenu, to nad głowami pasażerów pojawią się automatycznie maski tlenowe. Kiedy tak się stanie – powinnaś założyć najpierw maskę sobie, a dopiero w drugiej kolejności dziecku. “Jak to?” – to była moja pierwsza myśl, kiedy usłyszałam ten komunikat po raz pierwszy w życiu. Mam ratować najpierw siebie, a dopiero potem bliskich? Mechanizm prawidłowego zachowania w samolocie zrozumiałam kilka sekund później. Zrozumienie tej mądrości w prawdziwym życiu – zajęło mi kilka lat.

Im mniej mam siły ja – tym mniej energii jest w naszej społeczności

Nasza grupa Kreatywnych Kobiet powstała dzięki mojemu wariackiemu pomysłowi, a potem ogromnemu wysiłkowi, który włożyłam w uruchomienie machiny znanej dziś pod nazwą Społeczność Kreatorek. Kilka miesięcy ciężkiej prac potu i łez, rezygnowania z wielu przyjemności, czasu dla bliskich, własnych potrzeb odpoczynku i relaksu – w imię wyższego, ważnego celu. Chciałam zbudować nam, Kreatorkom, przestrzeń do rozwoju i wspierania się. To nigdy nie było proste zadanie, ale wierzę w nie i wierzę w to, że jest warte wielu wyrzeczeń. Jednak nie za wszelką cenę.

Jeśli nie będę miała siły, to nikomu nie pomogę

Moją życiową misją jest pomaganie innym i towarzyszenie im w rozwoju. Od dłuższego czasu czuję to powołanie w głębi serca. Ale dopiero ostatnio załapałam, że jeśli wykończę się tym pomaganiem, to nikomu więcej nie pomogę. Proste. Bieg za marzeniem, nawet tak bardzo wartościowym także dla innych ludzi, doprowadził mnie tam, gdzie nie było miejsca dla mnie samej. Na moje zwykłe przyjemności. Na spędzanie czasu tak, jak lubię. Zakręciłam się wokół własnego ogona.

Po co Ci to wszystko piszę? Bo jestem na zakręcie. Bo odrywam coś ważnego. Bo zawsze kiedy się takie coś dzieje w moim życiu, mam ogromną potrzebę podzielenia się tym z życzliwymi ludźmi, którzy obserwują moje dojrzewanie, przemiany, Rozwój (przez Wielkie R). Czy odnalazłaś w moich słowach coś bliskiego Tobie? Albo coś, co już kiedyś przeszłaś? Jeśli tak, to napisz mi o tym, proszę. Rozwój nie ma sensu w pojedynkę, a chciałabym spojrzeć na moje odkrycia z różnych perspektyw. Wykorzystaj komentarze poniżej, albo napisz do mnie maila. Będę szczęśliwa. I wiesz, dziękuję Ci, że idziesz obok mnie moją ścieżką.

100 pierwszych dni Kreatorek

100 pierwszych dni Kreatorek

Tylko 100 dni? To chyba jakiś żart. Mam poczucie, jakbym znała Kreatorki przynajmniej od kilkunastu miesięcy…

Od rana czuję na nosie promienie wiosennego słońca. Czuję też ogromną, wręcz nie-do-opisania DUMĘ, że w ciągu 100 dni udało mi się zagrzać do działania ponad 1300 Kobiet w całej Polsce i zintegrować Nas-Kreatorki wokół wspólnego celu. Tym celem jest świadome projektowanie przyszłości, kreowanie naszego jutra. Z wyobraźnią, z odwagą i… wspólnie.

Zmienianie świata w pojedynkę wychodzi słabo, możesz mi zaufać. Jestem byłą mistrzynią świata w byciu Kasią Samosią. Byłą, bo od 100 dni działam tylko zespołowo. A Ty jesteś w tym Zespole razem ze mną?

Kurs Kreatorka 2015 zmienił wiele

Zaczęłyśmy od kursu Kreatorka 2015, gdzie podsumowywałyśmy rok 2014 i planowałyśmy podbój roku 2015. Niektóre z Nas dołączyły do kursu w połowie, inne pod koniec, a jeszcze inne – już po jego zakończeniu (miesiąc temu). Ale łączy nas jedno – proaktywność i paląca wręcz potrzeba rozwoju.

Kurs powstał w mojej głowie na początku grudnia 2014 roku i od momentu uruchomienia rósł w siłę w tempie potęgowym. Wciąż dołączały do niego kolejne Kobiety i w taki sposób stworzyłyśmy największą grupę wspierających się osób, jaką znam.

Sam kurs to 16 rozdziałów, które można było pobierać ze strony kursowej i kompletować dzięki Osobistemu Asystentowi Kreatorki. Co kilka dni dostarczałam Uczestniczkom nową porcję zadań rozwojowych, szablonów do samodzielnego uzupełniania, a także “podpuszczałam” do realizowania zadań zespołowo w ramach fejsbukowej grupy. Kurs miał ogromną wartość merytoryczną, ale najwięcej skorzystały te osoby, które brały aktywny udział w życiu naszej społeczności.  Głęboko wierzę w to, że w zespole drzemie siła. Do tego też zachęcałam wszystkie osoby pojawiające się w projekcie.

I jestem naprawdę szczęśliwa, że obudziłyśmy wspólnie pokłady niesamowitej energii, którą dzielimy się i mnożymy każdego dnia. Za chwilę opowiem Ci o tym, jak te 100 dni zmieniło moje życie. Jesteś ciekawa?

Kreatorka_baner Karolina

Nie jestem sama

Przede wszystkim odkryłam, że nie jestem sama. Tak, właśnie takie odkrycie zaliczyłam. Brzmi mało finezyjnie, ale jest prawdziwe. Doświadczyłam realnej kobiecej siły, która rośnie kiedy się ją tylko obudzi.

Zaczynałam ten projekt samodzielnie. Ja i mój laptop. Zaprojektowanie kursu Kreatorka 2015, stworzenie materiałów do pobierania przez Uczestniczki, przygotowanie wysyłki maili i artykułów opisujących kurs na blogu nie wymagało więcej rąk do pracy. Do takiego działania przyzwyczaiłam się od lat, ponieważ zawsze byłam samotnym wilkiem. Kasią Samosią. Co się zmieniło?

Moje marzenia przestały się bać być duże

Już wiem, że nie chcę działać nieśmiało i samodzielnie. Moje marzenia i cele sięgają dużo wyżej, niż napisanie e-booka w zaciszu domowego biurka. Moje marzenia są dziś DUŻE. A do realizacji takich wyzwań trzeba mieć zespół. Jeśli chcesz poznać historię Zespołu SuperBohaterek, którego mam przyjemność reprezentować – przeczytaj stronę Nasz Zespół. Znajdziesz tam informację o tym, jak się poznałyśmy i w jakim składzie dziś występujemy. Jednak to, co tam znajdziesz, to tylko czubek góry lodowej. Pod powierzchnią są godziny ciężkiej pracy, którą włożyłyśmy w to, aby się uformować, zorganizować, podzielić zadaniami, aż wreszcie rozpocząć z tupetem ich realizację. Na pierwsze produkty naszych projektów nie kazałyśmy długo czekać.

Społeczność się rozwija

Dzięki Zespołowi mogłyśmy dać Naszej Społeczności możliwość dalszego rozwoju. Bez pracy zespołowej byłoby to praktycznie niemożliwe. Czy wyobrażasz sobie, że społeczności 1300+ Kobiet przewodzi jedna z nich, która samodzielnie realizuje dziesiątki projektów mających na celu utrzymanie zaangażowania grupy, wspieranie jej w biznesach, poszukiwaniach siebie, rozwojach dziesiątek spraw?

Tak, jestem inicjatorką całego projektu. Ale poza tym – jestem żoną, siostrą, córką, przyjaciółką, pracownikiem korporacji, trenerką. Nie można łączyć wszystkich tych ról w jednym życiu bez żadnych kosztów. Dlatego wiele działań trzeba realizować z ludźmi, którym ufamy, których lubimy, z którymi łączą nas wspólne cele.  Bez Zespołu taki projekt nie ma szansy żyć. Dzięki wspólnemu wysiłkowi Ani, Beaty, Bogusi, Doroty, Karoliny, Kornelii, Magdy, Martyny, Marysi, Olgi, Uli i mnie – dziś możesz korzystać z tego wszystkiego, co daje ogromna, babska ekipa.

Co zrobiłyśmy do tej pory

W ciągu ostatnich 100 dni, poznałyśmy się na kilkunastu spotkaniach, przy kawie, przy kamerze, przy mailu, na facebooku, podczas kursów elektronicznych, rozmów telefonicznych i na Skype. Co teraz?

  • Kreatorka Uskrzydla – to nasz największy projekt ostatnich tygodni. Pod okiem Magdy Bereza (naszej zespołowej Managerki Redakcji) powstaje pierwszy numer wyjątkowego magazynu dla Nas. Jeśli jesteś zapisana na newsletter – na pewno otrzymasz dostęp do niego jako jedna z pierwszych Kobiet w Polsce.
    Kreatorka_banner_800x800
  • E-Kurs Wyróżnij się (tytuł roboczy, ale kto wie…) – moje oczko w głowie. Pieczołowicie obmyślany i projektowany specjalnie dla Ciebie. Z wypiekami na twarzy rysuję kolejne mapy myśli, aby ubrać w słowa i obrazy wszystko to, co chcę Ci przekazać w zakresie tworzenia Twojego intrygującego wyróżnika. Aby nic Ci nie umknęło – pamiętaj o zapisie na newsletter!

Kawa Kreatorek_Kraków (01)_300115

  • Grupa Kreatorki na Facebook – niemożliwe, że jeszcze Cię z nami nie ma! Sprawdź, co tu się wyrabia! Ponad 650 Kobiet rywalizuje o to, która lepiej doradzi, pomoże lub połączy siły z innymi Kreatorkami. Tak, to jest miejsce na inicjowanie naszych wszystkich projektów. Naszych i Twoich. Nie bój się opowiedzieć o wyzwaniu, nad którym pracujesz. Na pewno znajdą się osoby, które Cię wesprą, nie tylko słowem. Wpadaj do nas korzystając z tego linka: Kreatorki.

Kawa reatorek_Warszawa (01)_150116

  • Manifest Kreatorki – bardzo ważny element naszej społeczności. Spaja nas i pokazuje wartości, zgodnie z którymi żyjemy lub chcemy żyć. Każda z nas jest inna, ale fundament mamy wspólny. Możesz go znaleźć na naszej stronie, a także wszędzie gdzie się pojawiamy – Manifest Kreatorki.

Manifest_kolaz

  • My Kreatorki – pierwsza publikacja o naszych biznesach, pasjach i zainteresowaniach. Materiał powstaje właśnie w warsztacie Agaty z Gildii Wędrowców. Ponad 30 Kreatorek postanowiło podzielić się ze światem swoją misją, osiągnięciami i odkryciami. Widziałam roboczą wersję… jest totalnie odjechana!

Kawa reatorek_Wrocław (01)_150215

  • Kawy Kreatorek – znasz Kreatorki tylko z Facebooka? Czas wypić kawę w realu. Rzuć pytanie w grupie – czy są jakieś osoby z Twojego miasta, a kiedy będzie Was kilka – napisz do Kornelii – naszej zespołowej ogarniaczki chaosu, a pomożemy Ci zorganizować spotkanie z innymi Kreatorkami. Wszystkie informacje na naszej stronie w zakładce Kawy Kreatorek. 

Kawa reatorek_Warszawa (01)_150116_02

  • Konkursy książkowe – rozdałyśmy już sporo książek, a źródło nie wysycha. Będzie ich jeszcze więcej, dlatego śledź nasz Fanpage Kreatorka i zgłaszaj się do konkursów, które ogłaszamy. Warto! Potwierdzają to dotychczasowe Uczestniczki. Dzięki pomysłowości Beaty i Ani – naszych zespołowych, kreatywnych czarodziejek – Kreatorki budzą swoją twórczą naturę i wychodzą z ukrycia. Dołącz i Ty. Info znajdziesz w zakładce Konkursy książkowe.

Konkursy Ksiazkowe_slider

Autorkami powyższych zdjęć i grafik są: Katarzyna Krauze, Karolina Oksiędzka, Anna Kurnyta, Anna Łagosz i Agnieszka Szczepańczyk-Bouazza i inne Kreatorki.

Mamy już kilka naszych miejsc, do odwiedzenia których Cię zapraszam:

Co planujemy w najbliższych miesiącach

Projekt Kreatorka rozpoczął się na dobre i uruchomił moc drzemiącą w setkach Kobiet. Nie zamierzamy tej mocy uśpić ani na sekundę. Będziemy z Zespołem SuperBohaterek dodawać skrzydeł każdej Kobiecie, która podejmie świadomą decyzję o swoim rozwoju. Szykujemy kolejne wydania e-magazynu Kreatorka Uskrzydla, e-kursy, e-booki, gry, platformy do łączenia naszych biznesów i projektów, a także całą masę aktywności.

Jeśli tylko chcesz być częścią projektu Kreatorka  nie zastanawiaj się długo i zapisz na nasz newsletter, dołącz do grupy na Facebooku i śledź nasze profile na Facebook i Instagram. A gdybyś miała pomysły na wspólne działania i biznesy – skorzystaj z formularza kontaktowego i napisz do mnie o wszystkim, co przyszło Ci do głowy.

Kreatorka – jak połączyć kobiecą siłę i pasję i zrealizować marzenie

Kreatorka – jak połączyć kobiecą siłę i pasję i zrealizować marzenie

Jeśli chcesz poznać wyjątkowy projekt, który może odmienić Twoje życie, to czytaj dalej. Moje życie odmienił na pewno.

Etat i realizowanie własnych marzeń – czy można to połączyć?

Jeśli mnie jeszcze nie znasz, to opowiem Ci o sobie w kilku słowach. Na co dzień pracuję jako Project Manager w jednej z największych krajowych firm z branży energetycznych. Współtworzę biuro projektów i sama robię projekty. W moim “drugim życiu” (czyli po pracy) realizuję swoje osobiste projekty – bloguję, piszę książki, jestem trenerką biznesu, a także projektantką produktów rozwojowych takich jak kurs Kreatorka, o którym jest ten artykuł. Jestem chodzącym dowodem na to, że można pracować na etacie, realizować się na nim, a także realizować się poza nim – w swoich innych pasjach, zainteresowaniach i działaniach, które podejmujemy. I tu mała uwaga – moja doba ma tyle samo godzin, co Twoja. Nie jestem kosmitką. Jestem dobrze zorganizowana i wiem, czego chcę. Właśnie z tych dwóch elementów czerpię moją motywację do działania. A o czym marzę dowiesz się już za chwilę.

Miesiąc temu

Wymyśliłam, że stworzę kurs mailowy, który trafiając systematycznie do skrzynek uczestniczek, będzie ich Osobistym Asystentem w procesie dokonywania zmian. Nazwałam go Kreatorka 2015 roku. Myślałam sobie… napiszę materiały, zaprojektuję szablony do samodzielnej pracy i utworzę zamkniętą grupę na Facebook, abyśmy mogły ze sobą rozmawiać o tym, co odkrywamy w trakcie miesiąca naszej pracy. 15 rozdziałów kursowych, praca indywidualna i grupowa w przerwach pomiędzy kolejnymi mailami. Proste.

Dzisiaj

Jest nas przeszło 530 Kobiet 1000 Kobiet (aktualizacja a dnia 14.02.2015). Z dumą nazywamy siebie Kreatorkami. W Facebook-owej grupie działa nas aktywnie ponad 140 380. Poznajemy się, pracujemy wspólnie, pomagamy sobie, prosimy o porady i dostajemy więcej, niż przypuszczałyśmy. Planujemy spotkania na żywo, wizyty w innych miastach, zloty, wspólne kawy, projekty i magazyny elektroniczne.

Już dzisiaj wiemy, że to, co stworzyłyśmy – ma niewyobrażalną wartość. Im więcej wkładamy – tym więcej otrzymujemy, a nasz zespół rośnie w siłę.

Wzruszenie

Na początku grudnia 2014 roku nie marzyłam nawet o przewodzeniu społeczności ponad 1000 Kobiet chcących świadomie zaprojektować swoje życie. Nawet nie przyszło mi do głowy, że otwierając swoją szufladę z pomysłami – tak bardzo przyspieszę rozwój dziesiątek osób i swój własny.

Jestem dumna z nas wszystkich, bo posłuchałyśmy naszych głębokich pragnień i “wyszłyśmy do ludzi”. Często pokonując strach, stres, tremę, nieśmiałość, albo inne ograniczenia znajdujące się w naszych głowach.

Projekty

Jak na Project Managerkę przystało – każdego dnia zachęcam do przejmowania odpowiedzialności i uczę robić projekty. Z Kreatorkami znamy się dopiero 4 tygodnie, a mamy już kilka zrealizowanych inicjatyw na koncie.

Manifest Project Managerki. To najważniejszy, w moim odczuciu, wspólny projekt naszego zespołu. Stworzyłyśmy wspólnie listę naszych najgłębszych wartości, zgodnie z którymi żyjemy i które chcemy promować w naszym otoczeniu. W ciągu 2 tygodni zebrałam informacje przesłane mailowo przez kilkadziesiąt Kobiet i w ten sposób powstała lista 7 fundamentów społeczności Project Managerek – Kobiet projektujących swoje życie i biznes w sposób świadomy i z wyobraźnią. Następnie stworzyłam ich wizualną wersję i opublikowałam na blogu. Tutaj możesz znaleźć cały Manifest Project Managerki w kilku wersjach do pobrania i samodzielnego wykorzystania. Manifest nie jest zakończonym projektem. Dopiero zaczyna swoje życie. Jeszcze o nim usłyszysz.

Manifest_ProjectManagerka.pl_plakat_kolor

Ankieta Project Managerki. Postanowiłam zapytać moje Czytelniczki o najważniejsze wyzwania związane z ich pracą zawodową i realizowaniem ich pasji. W tej chwili licznik wypełnionych ankiet przekroczył setkę 170. Wiesz, uwielbiam pracować z Kobietami! Mało która odpowiedziała na zadawane pytania tylko w kilku słowach. Większość pozostawiła mi wiele inspiracji i wskazówek, które po wydrukowaniu – tworzą małą książkę, bo zajmują przeszło 40 stron A4… Te wszystkie zgłoszenia dają mi niesamowity wgląd w kobiece serca. Jestem szczęśliwa, że tak wiele osób otworzyło je przede mną i pozwoliło w nich czytać. Wykorzystam tę wiedzę do stworzenia jeszcze lepszych materiałów wspierających kobiece inicjatywy, obiecuję.

Kawa Kreatorek. Najbliższy piątek to pierwsze spotkanie Kreatorek w Warszawie! Mieszkam w stolicy, dlatego jest mi najłatwiej zorganizować takie wydarzenie tutaj. Jednak Kreatorki z innych rejonów kraju przejęły dowodzenie i zaczynają organizować kolejne kawy w swoich miastach. Cieszę się, bo jeśli w ramach fejsbukowej grupy dzieją się cuda, to co się będzie działo na żywo???

Prezentacja naszych stron www i blogów. Jeszcze w okolicach świąt postanowiłyśmy pochwalić się naszymi dotychczasowymi działaniami w internecie. Niektóre z nas prowadzą blogi hobbistyczne, inne firmowe strony, a jeszcze inne – fanpage tematyczne na Facebook. Aby nic nam nie umknęło – zebrałyśmy je wszystkie na jednej stronie Projekty Kreatorek. Jednak ta lista adresów ciekawych stron to tylko preludium do większej inicjatywy, którą jest…

Kreatorka_projekty uczestniczek_baner

E-Magazyn Kreatorek. Tutaj dopiero będzie się działo! Okazało się, że mamy ochotę pochwalić się czymś więcej, niż naszymi adresami internetowymi. Chcemy poznać się bardziej, przedstawić pełnym zdaniem. Jedna z Kreatorek – Agata – podjęła się poprowadzenia tego projektu i zaczyna budować koncepcję tego wydawnictwa. Myślę, że mamy szansę stworzyć wspólnymi siłami coś wartościowego, z czego będziemy dumne i co będzie łatwe do dalszej dystrybucji czytelnikom naszych blogów czy uczestnikom innych inicjatyw, w których bierzemy udział. Czuję, że to będzie bardzo inspirujący materiał i na bank będzie miał honorowe miejsce na blogu Project Managerki.

Zlot Kreatorek. Jedna z nas mieszka nad Bałtykiem i wzięła organizacyjne stery w swoje ręce. Agnieszka postanowiła ugościć nas w maju w swoich Domkach nad Morzem Słoneczna Polana – zapewniając nam miejsce na inspirujące spotkanie, z warsztatami rozwojowymi, integracją i spacerami brzegiem morza… Na razie projekt Zlot Kreatorek jest w fazie koncepcyjnej. Ale w końcu do maja mamy jeszcze sporo czasu, więc zdążymy wymyśleć coś wyjątkowego.

Newsletter Project Managerki. To mój autorski projekt, który bez wsparcia Kreatorek nie byłby pewnie tak szybko zrealizowany. Stworzyłam w tym tygodniu unikalny magazyn elektroniczny, który trafił w sobotę do skrzynek wszystkich Czytelników bloga. A w nim, poza informacjami o tym, co się dzieje na blogu, chwalę się w nim napisanym Manifestem, prężnie działającą społecznością Kreatorek, a także zapowiadam nadchodzące wydarzenia i inicjatywy. W kolejnych wydaniach będzie sporo bajerów. Na pewno planuję konkursy i gry – organizowane we współpracy z wyjątkowymi partnerami, a także prezentacje projektów Kreatorek i inne inicjatywy. Żeby nic Cię nie ominęło – skorzystaj z formularza zapisu dostępnego tutaj: Kreatorka 2015. Wysyłka newslettera w każdy piątek.

Przyszłość

Po tym, co przeżyłam wspólnie z zespołem Kreatorek w ostatnim miesiącu – niczego nie mogę być pewna :) Mamy sporo wspólnych pomysłów, a ja mam drugie tyle swoich własnych, które zamierzam sukcesywnie wdrażać na swoim blogu i w społeczności. Na pewno wkrótce pojawią się nowe e-kursy – płatne i bezpłatne. Będą spotkania i warsztaty. Będą wywiady i partnerskie inicjatywy. Będzie rozwojowa gra, sporo konkursów i wyzwań. W końcu będą nowe teksty na blogu – w których będę dzielić się swoją wiedzą, pasjami i entuzjazmem. I obiecuję, że to będzie zaraźliwe!

Dziękuję

Dziękuję Ci za to, że jesteś ze mną w tym ważnym dla mnie momencie. Przełomowym momencie. Nie tylko z powodu nowego kalendarza na ścianie i pustych kartek w moim notesie (do uzupełnienia pomysłami)… Przełomowym, bo wychodzę właśnie kolejny raz ze swojej strefy komfortu, bo wdrażam w życie pomysły, które zimowały od kilkunastu miesięcy w szufladzie, bo odkrywam nowy wymiar kobiecej siły. Dziękuję.

A Ty, wchodzisz do gry?

czy 3 lata blogowania czegoś mnie nauczyły?

czy 3 lata blogowania czegoś mnie nauczyły?

Trzeci rok mojego blogowania to było pasmo zakrętów i zmian mojego kursu. Byłam na trzech domenach i w wielu miejscach poza blogiem. Założyłam własną firmę, skończyłam szkołę trenerską, zrealizowałam kilka projektów osobistych, poznałam osoby, z którymi połączyło mnie coś więcej niż kilka maili. Wiele się zmieniło. Po kolei.

Czym blog jest dla mnie dzisiaj

Dziś blog jest moim lustrem. Tak, lustrem. Przeglądam się w nim i widzę siebie z różnych perspektyw. Blog umożliwia mi spojrzenie na moje działania z lotu ptaka i co najlepsze – na przestrzeni kilku ostatnich lat. Mogę podpatrywać siebie, jako początkującą trenerkę, redaktorkę, sprzedawcę swoich usług, autorkę, przedsiębiorcę, a nawet rysownika i projektanta stron www i cv, wielbicielkę książek i otwartą na badanie tu i teraz poszukiwaczkę codziennych radości. To wszystko ja.

Tematyka i kształt bloga ewoluują razem ze mną

Blog jest miejscem, gdzie publikuję swoje autorskie teksty – czasami felietony, czasami porady, a najczęściej swoje przemyślenia na tematy związane z życiowymi radościami, komunikacją w biznesie, robieniem projektów, książkami, które zrobiły na mnie wrażenie. Spectrum moich zainteresowań jest spore, dlatego nie lubię i nie będę zawężać tematyki bloga w sztuczny sposób.

Zmieniałam szablon bloga, a nawet domenę, ale fundament pozostawał ten sam – ja i moje unikalne spojrzenie na świat. Ostatnio zrozumiałam, że czytacie mnie, a nie konkretnego bloga, dlatego połączyłam teksty ze wszystkich miejsc, które powołałam do życia i dziś spotykamy się pod adresem ProjectManagerka.pl. Czuję, że dziś taka forma i tytuł bloga dobrze opisują moje zainteresowania i kompetencje, ale to nie znaczy, że będę tu “mieszkać” na zawsze.

Zaakceptowałam zmienność

Moich pomysłów, potrzeb i oczekiwań. Świata, który zmienia się z każdą sekundą. Ludzi, którzy się pojawiają i zostają, albo odchodzą. Marzeń, które realizuję robiąc miejsce na nowe. Mnie samą, która z każdym rokiem, każdą pracą, każdym projektem, każdym nowo poznanym człowiekiem – zmienia się.

Nie napinam się już, żeby odkryć uniwersalną odpowiedź na wszystkie moje pytania. Czekam aż sama do mnie przyjdzie. A w czasie tego czekania działam i nie stoję w miejscu. Ewoluuję. A taki ruch z kolei sprawia, że pytanie się czasem zmienia. Wtedy szukam już nowej odpowiedzi, a nie stoję i biernie patrzę na to, jak kurz opada na moje marzenia.

Kocham tę nową perspektywę, a dla mnie prawie nową filozofię życiową. Zmienność jest ok. Biorę ją całości. Nie szarpię się już i nie oczekuję, że mnie nie dotknie, jeśli się przed wszystkimi możliwościami zabezpieczę. To nie jest zarządzanie zmianą, a pozory kontrolowania wszystkiego. Zaakceptowałam to, że wiem, że nie wiem i że nie wiem, czy kiedykolwiek się dowiem.

Poligon doświadczalny

Nie ma lepszego miejsca do testowania (nie próbowania, a testowania) nowych pomysłów, jak mój blog. Za każdym razem kiedy wymyślę coś nowego – mogę tutaj przetestować w praktyce swoje założenia. Czy były błędne, czy wręcz przeciwnie – idę w dobrym kierunku. Dzięki feedbackowi od Was, Czytelników, zawsze wskakiwałam na właściwy tor. Na początku roku przygotowałam ankietę, dzięki której zebrałam od Was ponad 70 (!!) genialnych odpowiedzi. To był dla mnie spory kopniak energetyczny i zyskałam motywację dla wielu działań, które podjęłam w ostatnich miesiącach. Nie wszystkie jeszcze zrealizowałam, ale przestałam się spieszyć i dziś wiem, że wszystkiego na raz zrobić się nie da. Każdego słonia trzeba jeść po kawałku.

Od pomysłu do realizacji jest u mnie krótka ścieżka. Jeśli pomysł przypada mi do gustu i po rozpisaniu go na różnych płaszczyznach (i kilku mapach myśli) wciąż mi się podoba – zaczynam działać. Z blogiem było tak samo. Ostatnia przeprowadzka pod nowy adres była bardzo szybką decyzją, prawie intuicyjną, ale proces myślowy, który zaprowadził mnie do tego punktu, w którym teraz jestem – trwał kilka miesięcy.

Wciąż odnajduję na blogu radość

To jest najważniejsze! Nie to, że buduję swój wizerunek i wiarygodność, że dzielę się wiedzą i doświadczeniem, że mam gdzie pochwalić się sukcesami. Najważniejsze jest, że wciąż czuję, że publikowanie daje mi radość, że spełnia moje marzenia i głębokie potrzeby. Buduję coraz głębsze relacje z osobami, które poznałam za pośrednictwem bloga. Przez ostatnie 3 lata wypiłam hektolitry kawy z osobami, które pojawiły się w moim życiu najpierw w komentarzu do mojego tekstu, albo na fejsbuku po publikacji linka do jakiegoś mojego projektu. To są ludzie, których nie byłoby ze mną, gdyby nie to, że tu piszę. I będę pisać jeszcze długo, dopóki będzie w tym radość.

Dziękuję Ci, że jesteś dziś ze mną.

Że czytasz, że komentujesz, że dzielisz się tym, co tworzę. Jeśli nie wypiliśmy jeszcze kawy, a chociaż przez chwilę o tym pomyślałeś, to koniecznie wyślij do mnie maila, albo zaczep mnie gdzieś w sieci. Nasza kawa się właśnie parzy.

| zdjęcie Pinterest |