#Projekt7dni: jak zrealizować pomysł o wydaniu książki w tydzień?

#Projekt7dni: jak zrealizować pomysł o wydaniu książki w tydzień?

  • Czy 7 dni to wystarczający czas na zrealizowanie marzenia?
  • Czy w tak krótkim czasie jestem w stanie przetestować, ile da się wycisnąć z mojego pomysłu?
  • Czy tydzień to wystarczający czas, abym mogła sprawdzić, czy naprawdę chcę go realizować i podjąć co do niego decyzję?

Marzycielka tonie w książkach i boi się swojego marzenia

Pamiętam 28-latkę, którą pasjonowały książki. Pochłaniała je szybciej, niż potrafiła przetrawić wiedzę z nich wynikającą. Imponowali jej pisarze książek fantastycznych i naukowych, autorzy przewodników po rozwoju, biznesie, projektach. Marzyła, by kiedyś mieć swoją własną publikację na półce w dużej księgarni, a wcześniej móc powąchać jej strony chwilę po wypuszczeniu z drukarni… Nie miała jednak śmiałości opowiedzieć o tym komukolwiek, bo wizja napisania własnej książki napawała ją z jednej strony podnieceniem, a z drugiej ogromnym lękiem. No bo przecież nie zna nikogo w branży wydawniczej. No bo nie jest nikim znanym, a tylko książki takich osób mogą zainteresować wydawców. No bo nigdy nie napisała nic dłuższego od pracy magisterskiej. No bo…

Sprawczość budzi się małymi krokami

Korzystała jednak ze swojego talentu i wielkiej miłości do pisania. Tworzyła teksty do biuletynów w pracy. Wysyłała swoje artykuły do portali internetowych i magazynów rozwojowych. Niektóre z nich były publikowane, inne ginęły zapomniane na dnie czyichś skrzynek mailowych. Jednak ona nie przestawała pisać. Aż w końcu spod jej rąk wyszedł materiał, który był znacznie bardziej obszerny od zwykłego artykułu czy raportu internetowego i wtedy podjęła wyzwanie.

Podjęcie wyzwania to wejście na ścieżkę Realizatorki

Weszła na stronę swojego ulubionego wydawcy i korzystając z formularza kontaktowego dla osób chcących wydać z nimi książkę, przedstawiła swoją propozycję. Książka miała dotyczyć map myśli, więc przygotowała swoją prezentację w formie mapy i dodała do niej fragment materiału, który aż się palił, aby pokazać go światu. Kiedy wysyłała swoją propozycję współpracy – ani ona, ani jej książka nie były gotowe w 100%. Wręcz przeciwnie – książce brakowało ilustracji (a to miała być książka z dużą ich ilością), głównych rozdziałów, a także redakcji. Jednak ona wysłała propozycję mimo to i… pełna niecierpliwości i wątpliwości czekała na odpowiedź.

Po 2 dniach wydawca zareagował. Chciał wydać książkę o mapach myśli z naszą bohaterką i co więcej – nie przeszkadzało mu wcale to, że: nie była rozpoznawaną osobą, nie miała ilustracji do książki, nie miała napisanej całej książki, nie miała dziesiątek czytelników, którzy ją znają i czekają na jej kolejny tytuł. Od podjęcia decyzji o wypełnieniu formularza zgłoszeniowego, aż do zawarcia umowy wydawniczej minął tydzień.

Marzenia się spełnia

Mapy_mysli_ksiazkaTo wszystko wydarzyło się w 2011 roku i nie ma w tej historii nawet szczypty przesady. Ręczę za tę relację dwoma rękami, bo dziewczyną, która zgłosiła się do Onepress i wydała z nimi książkę Mapy myśli w biznesie jestem ja sama. Kiedy kilka miesięcy temu opisywałam te kilka kroków, które wykonałam, aby doprowadzić do wydania własnej książki (a rok później kolejnej), to zrozumiałam bardzo prosty mechanizm, który zastosowałam wtedy, a także wiele razy w kolejnych latach. Mechanizm, który doprowadził mnie tutaj – czyli do miejsca, z którego jestem dumna i w którym kocham być. Chcę się dzielić tym odkryciem z Tobą i prosić Cię o zaszczepianie tej myśli każdej osobie, która może cierpieć na opory przed ruszeniem z miejsca ze swoim pomysłem.

Formuła ożywiania pomysłów

Nazwałam ten prosty mechanizm – formułą ożywiania pomysłów, a wygląda ona tak: idea – plan – test:

idea-plan-testNajpierw pojawia się pomysł, który dopracowuję. Zastanawiam się też nad tym – kto będzie finalnym jego odbiorcą, klientem – i jakie jego potrzeby zaspokoję. Najważniejsze na tym etapie to nie stracić na to zbyt wiele energii, która będzie potrzebna później – aby doprowadzić pomysł do szczęśliwego finału.

Potem przygotowuję plan działania i próbkę pomysłu. Te próbki mogą mieć różnorodny kształt, ale zawsze ta forma pozwala mi pokazać coś osobom, na które chcę wywrzeć wpływ. Jeśli pomysł dotyczy nowego produktu do mojego e-sklepu – przygotowuję fragment e-booka, albo artykuł na bloga. Jeśli pomysł dotyczy czegoś bardziej namacalnego, to przygotowuję jego prototyp, albo przynajmniej rysuję moją wizję tego pomysłu. Na tym etapie określam też, o co chcę zapytać odbiorców i po czym poznam, że zareagowali tak, jak bym chciała.

Wszystko po to, aby w trzecim kroku zrobić eksperyment i wyjść z próbką pomysłu do potencjalnych odbiorców, albo osób, które będą miały z niego w przyszłości korzystać i zebrać od nich jak najwięcej informacji zwrotnej.

Ten proces nie jest liniowy i nie jest jednorazowy. Czasami pomysły wymagają wielokrotnego zastosowania formuły, a czasami wystarczy jedna iteracja. W przypadku współpracy z Onepress – wystarczyła jedna rundka, bo już po tygodniu wiedziałam, że znalazłam wydawcę. Ale w przypadku innych moich pomysłów, powtarzałam ten cykl tyle razy, ile wymagała tego moja koncepcja. Z każdym kolejnym cyklem wiedziałam o mnie, pomyśle i jego odbiorcach dużo więcej, a to pozwalało mi dopracowywać go i tworzyć finalnie piękne rzeczy.

Każdy nosi w sobie pomysły do realizacji

Być może masz w sobie jakiś świeżutki, jeszcze niedojrzały pomysł, który pojawił się w Twojej głowie niedawno i nie wiesz jak go ugryźć. A może nosisz w sobie jakiś przejrzały pomysł, ciężki od nadmiaru przemyśleń i przygotowanych planów wdrożenia go w życie. W obu tych sytuacjach formuła ożywiania pomysłów przyjdzie Ci z pomocą – uwalniając Cię od myślenia i pozwalając wejść na ścieżkę działania.

Pierwszym krokiem może być dołączenie do naszej super aktywnej grupy dla kobiet sprawczych i realizujących swoje marzenia #SięgamGwiazd, a także włączenie się do programu JUMP, który startuje w najbliższy poniedziałek, w którym w 7 dni wystartujesz na dobre z każdym pomysłem i wreszcie ruszysz z miejsca.

Co zrobiłaś fajnego w 7 dni?

3 bezcenne rzeczy, które może Ci dać praca w korporacji

3 bezcenne rzeczy, które może Ci dać praca w korporacji

Jeśli korporacja kojarzy Ci się tylko z biurokracją, wyścigiem szczurów i wypaleniem zawodowym to koniecznie przeczytaj ten artykuł.

Nie gloryfikuję pracy w korpo, bo uważam, że tyle z niej weźmiesz ile sobie zaplanujesz. Ani mniej, ani więcej. A jeśli myślisz, że tylko w dużych firmach zdarzają się absurdalne i patologiczne sytuacje, to znaczy, że jesteś dopiero na początku swojej drogi i jeszcze niewiele widziałaś.

Spędziłam w korporacjach większość moich produktywnych godzin w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Chociaż na szczęście moje wieczory także potrafią być eksplozją twórczości. Lubię pracować w dużych firmach. Zawsze czułam, że daje mi to możliwość rozwoju moich kompetencji, o których istnieniu mogłabym sobie nie zdawać sprawy pracując w firmie małej, albo własnej. Ludzie, których poznałam, możliwość udziału w innowacyjnych przedsięwzięciach, poznawanie ciągle nowych tematów – to tylko niektóre z elementów układanki, którą wciąż układam.

Sprawdź jakie są 3 największe korzyści, które możesz wycisnąć z pracy w dużej firmie. Lista jest całkowicie subiektywna i na pewno nie wyczerpuje tematu. Będę szczęśliwa, jeśli pomożesz mi ją rozwinąć dodając swój komentarz poniżej.

Działanie z rozmachem i na wielką skalę

Korporacje mają dostęp do o wiele większych graczy na rynku, partnerów, czy mediów, niż małe i mikro firmy. Zanim te drugie rozwiną się i zaczną przyciągać zainteresowanie tych większych – czasami już się zwijają. Dlatego cenię sobie to, że dzięki pracy w korporacyjnych projektach mogę sięgać dalej, niż bym sięgnęła samodzielnie. Skala nie na wszystkich robi wrażenie, ale ja to lubię. Myślę dzięki temu szerzej, niż do brzegu własnego biurka. Poznaję ludzi z całkowicie innych od mojego światów. Rozmawiam w różnych językach – i nie chodzi mi tutaj tylko o angielski, ale np. język inżynierów, czy webmasterów. Wciąż się rozwijam. I nawet jeśli czasem mam poczucie walenia głową w ścianę i brak możliwości zrealizowania prostych rozwiązań – to przez większość czasu stwarzam sobie przestrzeń do robienia tego, co wychodzi mi najlepiej.

Praca projektowa i interdyscyplinarność

Zawodowo od zawsze jestem związana z zarządzaniem projektami. Taki sposób pracy bardzo mi odpowiada. Lubię tę strukturę i ramy, dzięki którym przedsięwzięcia o wysokim poziomie ryzyka (jakim są najczęściej projekty) mogą się w ogóle wydarzyć i dostarczyć zakładane rezultaty. W ciągu tych wszystkich lat miałam okazję prowadzić lub wspierać kilkanaście wielkich przedsięwzięć. Dzięki tym doświadczeniom naprawdę głęboko poczułam mechanikę działania zespołów projektowych i teraz mogę spojrzeć na nią z poziomu wyższego, niż opisuje to podręcznik czy metodologia działań. Fajne jest też to, że odkryłam dzięki temu moją interdyscyplinarność – którą rozumiem jako wykorzystanie wiedzy zdobytej w jednej dziedzinie do przedsięwzięć z innej dziedziny. Umiem łączyć kropki i doświadczenia, rozmawiać z osobami z różnych branż. To bezcenne umiejętności, które może rozwijać każdy członek zespołów projektowych.

Praca w środowisku międzykulturowym lub międzynarodowym

Nie w każdym miejscu pracy masz dostęp do międzynarodowych oddziałów firmy, czy osób ze spółek z grupy kapitałowej. Dzięki internetowi nasz świat staje się globalną wioską i można pracować w zespołach wirtualnych łączących ludzi z całego globu. Ale uważam, że to nie to samo. Realizując projekt Kreatorka, po godzinach, budowałam wielki zespół wirtualny. W czasie jego największego rozkwitu pracowałyśmy z kilkunastu zakątków kraju i Europy. To było genialne. Ale nie miałyśmy budżetów i zasobów na miarę wielkich koncernów, aby np. spotykać się na żywo i spędzać ze sobą tyle czasu ile potrzebowałyśmy dla dobra projektu.

PM TIPS: jeśli pracujesz na etacie to pomyśl dzisiaj o jednej rzeczy, której nie miałabyś pracując gdzieś indziej i wykorzystaj ją do swoich osobistych planów. Myśl szeroko. To, co robisz i czego uczysz się każdego dnia w pracy – może po wyjściu z niej stać się Twoim wyróżnikiem, rynkową przewagą, albo po prostu mocną stroną, którą możesz z łatwością używać w innych kontekstach. W moim przypadku była to właśnie umiejętność zarządzania realizowania zamierzeń w życiu osobistym i wspieram w tym moje klientki.

W kolejnym artykule opiszę moje lekcje z kilkuletniej przygody przedsiębiorcy i freelancera. A tymczasem…

Znasz pracę w korpo z doświadczenia? Co byś z niej wzięła, gdybyś mogła zacząć raz jeszcze, ale wiedząc to, co wiesz dzisiaj?

#MyFirst7Jobs

#MyFirst7Jobs

Na blogach w ostatnich tygodniach zagęściło się od wpisów z serii #MyFirst7Jobs. Czytanie opowieści moich ulubionych blogerek o tym, jakie miały zakręty i niespodziewane zwroty akcji w swoich życiorysach totalnie mnie wciągnęło. Podejmuję wyzwanie i ja. Opowiem Ci dzisiaj o moich pierwszych 7 pracach.

#1 / korepetycje z matmy

W liceum byłam w klasie matematyczno-przyrodniczej = połączenie mat-fiz i biol-chem, czyli 4 przedmioty kierunkowe. Moja dzisiejsza ciekawość świata i zachwyt tym, czego jeszcze nie rozumiem – na moje nieszczęście, nie objawiły się w czasach licealnych. Wtedy wszystko poza matematyką było dla mnie katorgą. Nie byłam orłem w większości kierunkowych tematów. Poza matmą. No więc od czasów szkoły średniej udzielałam korepetycji. Zdarzało się, że także rocznikom starszym ode mnie. Dzięki moim korkom co najmniej kilku orłów zdało maturę. Zarabiałam wtedy na wyjazdy na wakacje i książki. Od zawsze miałam na ich punkcie fioła.

Nauczyłam się tutaj: że im szybciej skupię się na tym, w czym jestem dobra i będę to rozwijać (zamiast na siłę uzupełniać swoje luki i zmuszać się do czegoś, czego nie czuję) – tym szybciej osiągnę stan spokoju i spełnienia.

#2 / pomarańczowy staż i pierwszy awans

Na trzecim roku studiów trafiłam na staż do Orange (wtedy jeszcze Idea). Założenie było takie, że robię tam wakacyjne praktyki, a zostałam na 6 lat. Od asystentki Project Managerów, przez Specjalistkę aż do wymarzonego stanowiska Project Managerki… Wspaniałe lata, kiedy uczyłam się siebie i odkrywałam swoje możliwości i niemożliwości. Korporacja stała się moim placem manewrowym. Wspominam mój zespół, projekty i całą firmę z tych czasów totalnie nostalgicznie.

Nauczyłam się tutaj: że można poznać miłość swojego życia w pracy.

#3 / wyzwanie za miliony

W telekomach dużo się wtedy działo. Zapragnęłam sprawdzić, jak wygląda konkurencja. Moja 4-letnia przygoda w Plusie rozpoczęła się od wyzwania życia, czyli projektu modernizacji całej sieci sprzedaży. Od pierwszego dnia stałam się członkiem zespołu projektującego przyszłość. Naprawdę. Współpracowaliśmy z najlepszymi specjalistami w branży – projektanci, designerzy, inżynierowie, producenci mebli i logistycy. Szkoła życia. Budżet – kilkadziesiąt milionów. Działo się.

Nauczyłam się tutaj: że najlepsza szkoła zarządzania projektami to dostać projekt, który mnie przerasta.

#4 / girl power 

Ostatnie 1,5 roku w Plusie to była szkoła przywództwa i zarządzania zmianą. Zespół, za który odpowiadałam to była ekipa Girl Power – 6 genialnych i pięknych blondynek. Jedyny taki zespół w całym telekomie. Aż mam ciary, jak o nas myślę. Zarządzałyśmy tonami papieru (na pierwszy rzut oka), a w rzeczywistości pozwalałyśmy całej sieci sprzedaży funkcjonować (zapewniając jej właściwe podstawy prawne i rozliczeniowe). Tutaj poznałam rynek nieruchomości od strony najemcy, pośrednika i właściciela, ale najbardziej potęgę siły kobiet w zespole.

Nauczyłam się tutaj: że kobiety mają ogromną moc, ale często potrzebujemy kogoś kto dmuchnie w nasze żagle, abyśmy ruszyły z miejsca.

#5 / energetyczne innowacje

Z telekomu przeszłam do energetyki, gdzie jestem od 3 lat. I kolejny raz w roli Project Managerki zmagam się z korporacyjnymi absurdami. A jest ich tutaj spore zagęszczenie na metr kwadratowy. Ale podobnie, jak w dotychczasowych korporacjach – udało mi się stworzyć dla siebie mały ogródek, w którym mogę wykorzystywać moje naturalne kompetencje – wymyślanie, kreowanie, organizowanie, szkolenie, projektowanie. Jestem w samym centrum innowacyjności w naszej grupie kapitałowej i przez większość czasu czuję się jak ryba w wodzie.

Nauczyłam się tutaj: że wszędzie można stworzyć sobie miejsce do rozwoju, jeśli tylko się ma na siebie pomysł.

#6 / praca marzeń – redaktor naczelna 

Prawie dwa lata temu powołałam do życia projekt Kreatorka Jutra, a chwilę później zbudowałam redakcję wyjątkowego kobiecego magazynu Kreatorka Uskrzydla. To była największa przygoda mojego życia, jak dotąd. I pomyśleć, że to wszystko odbywało się “po godzinach”! Przez ponad rok dumnie pełniłam funkcję Redaktor Naczelnej, a także Redaktorki działu Kreatornia, na łamach którego pisałam o najciekawszych inicjatywach naszej kilkutysięcznej społeczności kobiet – Kreatorek. Redaktor Naczelna to moja praca marzeń. O żadnym innym zawodzie nie marzyłam nigdy tak mocno jak o tym. Ale też nigdy nie zaczęłam szukać na poważnie pracy w żadnym magazynie, czy redakcji. Wykorzystałam więc w 100% rozwojową przestrzeń, którą sama stworzyłam dla Kreatorek i uruchomiłam eksperymentalnie nasz magazyn. Dzięki Magdzie, Eli, Karoli i pozostałym dziewczynom z redakcyjnego zespołu – stworzyłyśmy markę, która na zawsze wbiła się w serca naszych Czytelniczek. A co najważniejsze – nasz zespół pracował całkowicie on-line, bo w całej naszej rocznej pracy – miałyśmy tylko jedno spotkanie na żywo. Czyli można.

Nauczyłam się tutaj: że zamiast szukać pracy marzeń w redakcjach magazynów czy wydawnictw – mogę ją sobie stworzyć sama.

#7 / przedsiębiorcze życie pozaetatowe

Jedna praca na raz to dla mnie zdecydowanie za mało. Dlatego mam też swoje życie pozaetatowe. Po wydaniu dwóch książek zapragnęłam nauczyć się tego, jak przekazać moją wiedzę innym. Ukończyłam więc roczną szkołę trenerską i… od kilku lat jestem trenerką biznesu. W praktyce oznacza to, że wymyślam programy rozwojowe i warsztaty, a potem realizuję je na żywo i on-line. To świetny sposób na poznawanie ciekawych ludzi, bycie częścią ważnych wydarzeń, a także budowania czegoś swojego, gdzie nie ma innego szefa, niż ja sama. Taka praca uczy wytrwałości, pokory i wyobraźni. A rozwój technologii pomaga mi w szerzeniu moich pomysłów i wiedzy praktycznej bardzo szeroko. Dzięki internetowi w moich kursach on-line, webinarach i wyzwaniach wzięło do tej pory udział kilka tysięcy kobiet. A czuję, że dopiero się rozkręcam.

Nauczyłam się tutaj: że albo robię biznes, albo się bawię w biznes.

Gdziekolwiek nie jestem – zawsze staram się zbierać dla siebie życiowe lekcje do wielokrotnego wykorzystania w przyszłości. Napisanie tego tekstu było dla mnie jak cudowna podróż w czasie i tak sobie myślę, że chcę móc wrócić tutaj za kolejne 10 lat i dopisać następny rozdział tej przygody, której scenariusz piszę dzisiaj.

Jak Ci się podoba? Czy Ty też masz ciekawe zakręty zawodowe na koncie? Podzielisz się?

Dobre pomysły nie wystarczą do sięgnięcia po marzenie

Dobre pomysły nie wystarczą do sięgnięcia po marzenie

Kaja i Roma wpadają na siebie w kawiarni na rogu. Nie znają się, ale wiele je łączy. Obie są skoncentrowane na świecie, który tworzą w swoich głowach. Obie są aktywne zawodowo  i znają swoje mocne strony i słabości. Wiedzą co je kręci w życiu i na tym skupiają swoją uwagę przez większość czasu.

Czy to możliwe, że czegoś im brakuje? Poznajmy je bliżej.

Wizjonerka i Działaczka

Kaja ma artystyczną duszę. Od kiedy tylko uniesie o świcie powieki – kreuje. Maluje w głowie piękne obrazy tego, co by chciała zrobić i zapełnia nimi kolorowe notesy. Była na kilku kursach o życiu z pasją i odkrywaniu swojego potencjału. Poznała tam tyle wspaniałych kobiet. Z kilkoma koleżankami z kursów regularnie spotyka się przy kawie. Spotkania te są cudowne. Pełno w nich ciepła, zrozumienia i inspiracji. Kaja wraca po tych kawach rozanielona i zapisuje kolejne strony w swoich notesach. Czasami pisze o tym, co odkryła na swoim blogu.

Roma najlepiej się czuje, kiedy dostaje kolejne zlecenie od szefa. Kiedy musi pogimnastykować głowę, aby rozgryźć temat tak, by go wykonać szybko i sprawnie. Uwielbia kiedy coś się dzieje, kiedy zadanie goni zadanie, a lista TO DO jest ciągle w ruchu. Kiedy na koniec dnia lista jest pomazana długopisem i większość tematów jest odhaczona, Roma ma poczucie dobrze przepracowanego dnia. Nie zastanawia się nad tym, co będzie się działo za tydzień, czy miesiąc, najważniejsze jest bieżące wyzwanie i działanie. Planowanie jest dla mięczaków – to jej ulubione powiedzenie.

Skutki nadmiaru pomysłów i zadań

Kaja często budzi się w nocy, albo nie może zasnąć od nadmiaru myśli. Wszystkie pomysły są takie porywające. Myśli o nowym poście na bloga, o tym, jak odpisze na komentarz czytelniczki, o czym opowie dziewczynom podczas kolejnej inspirującej kawy, o tym, że zaczęła czytać w tym miesiącu 3 książki rozwojowe i żadnej nie może skończyć. Trochę jest przytłoczona ilością pięknych tematów, które plączą się w jej głowie.

Roma jest często przemęczona. Ciągle jest w biegu. Spotkanie goni spotkanie. Są dni, w których łapie się na tym, że kończy spotkania o 17 i dopiero wtedy może usiąść i nadrobić zaległości w mailach, napisać raport dla szefa, rozliczyć projekt z zeszłego miesiąca. Wyłącza laptopa wieczorem, ale jadąc w metrze wciąż sprawdza wiadomości na smartfonie i przesyła do zespołu i podwykonawców zadania nie cierpiące zwłoki, koresponduje ze współpracownikami i klientami, którzy mają jeszcze “kolejną, ale już na pewno ostatnią zmianę” do zgłoszenia w projekcie.

Jak odzyskać zaufanie do siebie?

Ani Kaja, ani Roma nie są w pełni efektywne i sprawcze. Nie wszystko je cieszy. Nieustanne wymyślanie pomysłów, snucie marzeń i pięknych wizji przyszłości może w nadmiarze powodować bóle głowy, a nawet być udręką. Kiedy po zapisaniu dziesiątek słów w notesie – nie mam siły ich wdrożyć w życie, to tracę zaufanie do samej siebie. Ciągłe poszukiwanie nowości, inspiracji i genialnych wskazówek na blogach, webinarach, w książkach i na szkoleniach jest na dłuższą metę bardzo męczące.

Z drugiej strony, ciągłe działanie, finalizowanie transakcji czy zamykanie projektów także nie owocuje zdrowiem, dobrą kondycją i spokojem ducha. Nie zastanawiając się dokąd tak naprawdę biegnę i nie robiąc przystanków na myślenie, posłuchanie siebie i wyciągnięcie wniosków z doświadczeń, robię sobie krzywdę. Kiedy biegnę – rozmywa mi się obraz całości, tracę poczucie sensu i wizji końca. Stres, przytłoczenie, depresja. To wtedy bardzo prawdopodobne scenariusze.

Czy Kaja albo Roma robią coś nie tak? Czy są niekompletne, albo słabe? Nie! W żadnym wypadku nie! Są wspaniałymi Kobietami – pierwsza jest Kreatorką, a druga Realizatorką. Gdyby połączyć to, co w nich obu najlepszego, a odrzucić skrajności – naszym oczom ukazałaby się Projektantka. Czyli marzycielka podejmująca wyzwania i realizująca swoje pomysły.

Warto się cofnąć, aby zrozumieć

Czasami trzeba zrobić 3 kroki w tył, aby zyskać szeroki obraz i wydobyć z niego to, co naprawdę ważne. Najpierw zrobiłam sobie detoks od internetów i bycia w ciągłym kontakcie z innymi, potem zamknęłam duże projekty, w które byłam silnie zaangażowana, aż wreszcie skupiłam się na pracy z gronem kilkunastu najbardziej aktywnych kursantek mojego kursu Realizuję Pomysły, aby TO zrozumieć. Bycie Kreatorką jest piękne, ale to tylko połowa sprawczej natury każdej Kobiety. Aby realizować swoje marzenia potrzebujemy czegoś więcej, niż ciekawości i zadziwienia światem, smakowania go każdym zmysłem i wymyślania wciąż czegoś nowego. Aby realizować swoje marzenia potrzebujemy także czegoś więcej, niż planowania, delegowania, działania, realizowania setek zadań i umiejętności ogarniania wielu różnorodnych (wspierających nas) narzędzi. Aby sięgnąć gwiazd potrzeba cech i Kreatorki i Realizatorki.

Dlatego już teraz zapraszam Cię do wspaniałej grupy na FB, którą mam przyjemność prowadzić >>> SięgamGwiazd, w której aktualnie znajdziesz ponad 800 Kobiet pragnących, podobnie jak Ty – uwolnić w sobie siłę i zrealizować swoje marzenia.

Które cechy Kreatorki, Realizatorki lub Projektantki dostrzegasz w sobie? Które z nich wspierają Cię, a które są czasami ciężarem?

Zaangażuj Facebook do swojego projektu

Zaangażuj Facebook do swojego projektu

Prowadzisz projekt i chcesz usprawnić pracę swojego zespołu? A może rozwijasz firmę i chcesz dotrzeć ze swoim komunikatem do klientów? Znam te wyzwania, dlatego chętnie podzielę się z Tobą moimi sposobami na to, jak je pokonać wykorzystując sprytnie potęgę mediów społecznościowych.

Jak większość użytkowników FB i innych mediów społecznościowych – przez większość czasu jestem tam obserwatorem, a czasami komentatorem. Lubię znać nowinki w tematach, które mnie interesują, a fejsbukowy wall pozwala mi realizować ten cel (w pewnym zakresie). “Bycie na bieżąco” dzięki FB wiąże się z wieloma wyzwaniami, między innymi z pochłanianiem mojego czasu, który planowałam wykorzystać w inny sposób (znasz ten ból, prawda?).

Ale korzystanie z mediów w roli twórcy treści (którym jestem od kilku lat), dodało mi zupełnie nowych wyzwań. Zawsze przerażał mnie ogrom spraw, o których muszę pomyśleć, zanim udostępnię chociaż jedno moje słowo w mediach. Poza przeczytaniem kilku książek, które znajdziesz na moim blogu, m.in. Jak Cię widzą, tak Cię piszą czy Rewolucja w social media, nigdy nie interesowałam się tematem bliżej.

Nadszedł czas to zmienić, kiedy twórcy Social Media Lab zaprosili mnie do swojego projektu. Dzięki temu mogłam poznać media społecznościowe od praktycznej strony. I przyznam Ci się, że już po przejściu jednego z ich kursów – poczułam, jakbym oswoiła wielkiego potwora…

Oto 5 sposobów na wykorzystanie mediów społecznościowych do realizacji Twoich pomysłów i projektów.

Aktualności dla obserwatorów i klientów

Jeśli jesteś użytkowniczką FB to na pewno masz polubionych kilkadziesiąt, albo nawet kilkaset różnych fanpage, czyli stron dla osób zainteresowanych pewnymi przedsięwzięciami, projektami, markami, a także produktami. Czemu więc nie zostać twórcą takiego miejsca dla własnego projektu?

Uruchom fanpage dla obserwatorów i klientów Twojego projektu. Fanpage możesz śmiało wykorzystać do promowania Twojego pomysłu lub realizowanego już projektu wśród osób spoza Twojego najbliższego kręgu znajomych i rodziny. Nie będę tutaj przytaczać wszystkich możliwości tej formy działania w serwisie, ale wspomnę o dwóch, które według mnie stanowią sprawdzony element strategii komunikowania się z tą grupą obserwatorów.

Kiedy dopiero planujesz i projektujesz swój projekt, to na fanpage możesz publikować informacje na temat postępów prac w projekcie i dodatkowych akcji, które podejmujesz w tej fazie. Mam na myśli relacje i wrażenia ze spotkań, konferencji, czy znalezione w różnych miejscach inspiracje.

Fanpage to także genialna przestrzeń na dzielenie się z obserwatorami informacjami i fotorelacjami zza kulis projektu. Na swojej oficjalnej www nie zamieszczasz zwykle zdjęć swoich czy zespołu zrobionych podczas pracy twórczej, wyjazdów, czy spotkań. A na fanpage jak najbardziej! Taki materiał pomoże Ci budować opowieść o Twojej marce i nada temu, co robisz osobowość. Fani mogą współuczestniczyć w powstawaniu projektu lub w jego życiu i dzięki temu są bardziej zaangażowani w to, co obserwują.

PM TIPS: Wykorzystaj storytelling i stwórz opowieść o swoim projekcie za pośrednictwem fanpage. Opowiedz obrazami, zdjęciami i skrawkami myśli o tym, co w projekcie jest najważniejsze, jak powstawał, na jaką potrzebę lub tęsknotę odpowiada. Jeśli tylko Twoi obserwatorzy i przyszli klienci są na FB – nie możesz nie wykorzystać tej możliwości do kontaktowania się z nimi i prezentowania projektu w tej przestrzeni.

Komunikowanie się z zespołem projektowym

FB świetnie się sprawdza jako platforma wymiany informacji w zespołach projektowych. Skoro większość osób z twojego zespołu ma swoje konta na FB i regularnie z nich korzysta, to możecie wykorzystać to sprytnie.

Stwórzcie sobie tajną grupę tylko dla członków zespołu projektowego. FB umożliwia tworzenie grup w kilka sekund. Wymyślasz nazwę, dodajesz jej członków i działacie. Jeśli od początku ustawisz jej status na “tajna”, będziesz musiała dodać do niej uczestników ręcznie, ale w zamian za to nikt poza Wami nie będzie nawet wiedział o jej istnieniu. Taka platforma do rozmów wydaje się najbardziej trafiona, kiedy projekt nie wszedł jeszcze do fazy realizacji i zbieracie dopiero informacje i inspiracje.

PM TIPS: Kiedy przeglądasz FB w poszukiwaniu aktualności, a jesteś skupiona na swoim projekcie, to na pewno wpadnie Ci w oko niejeden artykuł lub video, które mogą zainteresować także Twój zespół. O wiele łatwiej jest udostępnić go bezpośrednio z poziomu FB do grupy, niż linkować i wysyłać mailem, czy za pośrednictwem innej platformy.

Budowanie zaangażowanej społeczności wokół pomysłu

Jednym z najlepszych sposobów budowania zaangażowania wśród osób obserwujących Twoje projektowe poczynania jest stworzenie przestrzeni do wymiany pomysłów i spostrzeżeń, w której jesteś nie tylko nadawcą komunikatów, ale przede wszystkim aktywnym słuchaczem. Każda sytuacja komunikacyjna, w której słuchasz, obserwujesz z drugiego planu i dajesz głos ludziom – sprawia, że okazujesz im szacunek i budujesz fundamenty pod pozytywną relację.

Jednym ze sposobem na taką przestrzeń jest otwarta grupa dla kibiców projektu. Być może chcesz zaangażować swoich fanów bardziej, niż tylko pokazując im fragmenty projektu na fanpage i zbierając pod nimi lajki. Jeśli tak jest to proponuję Ci stworzenie grupy dyskusyjnej, do której może dołączyć każdy prawdziwy fan Twojego projektu, a Ty możesz jeszcze bardziej zbliżyć się do tych osób poprzez rozmowy i dyskusje na tematy związane z tematyką projektu.

PM TIPS: Każde stworzone przez Ciebie miejsce w sieci jest bardzo ważnym elementem Twojego przedsięwzięcia i powinnaś mieć na nie pomysł, zanim je powołasz do życia i zaprosisz pierwszych użytkowników. Zanim więc stworzysz otwartą grupę, bo “tak wszyscy robią”, pomyśl o tym, co będziesz w tej przestrzeni proponowała jej członkom. Co takiego dasz im tutaj, co zatrzyma ich uwagę, da realną wartość i włączy zaangażowanie, a nie zniechęci, zanudzi, albo sfrustruje. Jeśli nie znasz dziś odpowiedzi na to pytanie, to nie uruchamiaj grupy.

Promowanie usług, które dopiero powstają

Aktualnie na FB działają tysiące grup tematycznych i grup zrzeszających obserwatorów różnych inicjatyw. Tym bardziej wyzwaniem staje się wybicie się ponad przeciętność i zaproponowanie czegoś, co wyróżni Twój projekt i realnie zaangażuje osoby wokół niego. Ostatnio coraz popularniejsze stają się grupy, w których autor projektu pokazuje kulisy powstawania swoich produktów czy usług (książek, kursów, egzotycznych wypraw). To niezwykle skuteczne działania promujące coś, co dopiero jest tworzone.

W takich grupach najczęściej zbierają się osoby, które będą pierwszymi odbiorcami i klientami projektowanego produktu czy usługi. To wcześni entuzjaści. Czyli jedna z najważniejszych grup osób dla każdego projektu, zwłaszcza komercyjnego. Osoby te są żywo zainteresowane wszystkim, co dotyczy produktu i jego twórcy. A więc jak się domyślasz – sensownie moderowana grupa może przynieść wartość obu stronom przyszłych transakcji. Jeśli jesteś obserwatorem – otrzymasz dostęp z pierwszej ręki do wyjątkowych i nigdzie nie publikowanych materiałów. Jeśli jesteś twórcą – zyskujesz przestrzeń do testowania swoich pomysłów, dyskutowania o nich i usprawniania ich.

PM TIPS: Jeśli planujesz stworzyć jakiś produkt lub usługę dla swojej społeczności, to możesz wykorzystać grupę wczesnych entuzjastów do konsultowania Twoich pomysłów na finalny produkt.

Rekomenduję Ci rozważenie przeprowadzenia pilotażu swojego projektu, przedsprzedaży albo rozdania darmowych próbek pierwszej wersji produktów i zebranie praktycznych informacji zwrotnych w sposób szybki i skuteczny.

Media społecznościowe nie są darmowe

No chyba, że Twój czas i zaangażowanie wyceniasz właśnie na tyle. Każda akcja podejmowana przez Ciebie na FB i w innych mediach społecznościowych powinna być elementem Twojej strategii, a więc mieć sens w szerszym zakresie niż tylko “wrzucenie czegoś do sieci”.

Każde słowo, obraz czy video, które publikujesz na FB buduje Twoją markę, a także wzmacnia lub osłabia siłę Twojego projektu. Jeśli Twój projekt ma charakter komercyjny i pozyskujesz dla niego klientów lub inwestorów – tym bardziej powinnaś dbać o to, aby Twoje aktywności na FB nie były przypadkowe. A przygotowanie strategii obecności na FB, a potem jej realizowanie zajmuje czas i pochłania inne zasoby (nie tylko finansowe). Musisz o tym pamiętać.

Założenie fanpage projektu lub otwarcie grupy dyskusyjnej nic nie kosztuje. Ale wypełnianie ich sensownym contentem, budowanie relacji z obserwatorami (np. rozmawianie z nimi, rozwiązywanie ich problemów i poszukiwanie rozwiązań), czy zasilanie ich świeżymi i wartościowymi materiałami o projekcie – kosztują.

PM TIPS: Jeśli do tej pory byłaś jedynie użytkownikiem FB i nie myślałaś o sobie, jak o twórczyni treści lub projektantce produktów, o których opowiesz w mediach społecznościowych, to posłuchaj osób, które pomogą Ci nie popełnić głupich błędów od samego początku. Możesz zacząć od bezpłatnego kursu Moniki Czaplickiej Strategia w social media dostępnego na platformie Infolia bo właśnie od odpowiedzenia sobie na podstawowe pytania (tj. po co mi to, do kogo chcę trafić i z jakim przekazem) powinnaś rozpocząć swoją podróż twórcy w mediach społecznościowych.

A w jaki sposób Ty wykorzystujesz FB i inne media społecznościowe w realizacji Twoich pomysłów?

Oswajanie strachu

Oswajanie strachu

Strach jest naturalną reakcją na zmianę, która jest przed nami. Tylko Ty decydujesz, czy potraktujesz go jak towarzysza Twojej podróży, czy jak wroga, którego trzeba zamknąć na dnie szafy, albo unicestwić.

Kiedy czegoś bardzo pragniesz i wiesz skąd ta potrzeba wynika – wtedy zdecydowanie szybciej znajdziesz w sobie siłę, by zrobić pierwszy krok. Nie jestem ekspertem od motywacji, chociaż niektórym się tak wydaje. Ja jedynie pokazuję, jak sensownie podejść do chęci osiągnięcia pewnych celów, aby motywacji nie zabrakło przy pierwszej przeszkodzie. A motywację obudzić możesz w sobie tylko Ty sama.

Skupienie pomaga wyłączyć natłok myśli

Kobiety często pytają mnie o to, w jaki sposób ogarnąć natłok myśli. A to z kolei łączy się z pytaniem o to jak oswoić lęki i strachy, które rozmnażają się w naszych umysłach przez pączkowanie. Moja odpowiedź jest prosta – SKUP SIĘ. Kiedy zawęzisz możliwe opcje do kilku, to łatwiej będzie Ci te wybrane doprecyzować, wyskalować i zmierzyć, a w efekcie – zrealizować. Mam tutaj na myśli określanie swoich celów i pożądanych rezultatów. Im więcej niepotrzebnych tematów wyrzucisz ze swojej głowy i zajmiesz się tymi naprawdę ważnymi – tym sprawniejsza w działaniu się poczujesz i strach się schowa głęboko.

Kiedy obszar możliwości, które przed Tobą stoją zostanie przez Ciebie świadomie zawężony, to zdecydowanie łatwiej i z większym spokojem będziesz myśleć o czekających Cię wyzwaniach. Bo wyzwań będzie sporo, tego możesz być pewna.

Konkretne cele a mglista wizja przyszłości

Nie słuchaj tych, którzy mówią, że cele mają być zuchwałe i ogromne, aby podrywały nas z krzeseł. Te osoby mylą cele z wizją przyszłości. Bo widzisz – wizja przyszłości, takiej wymarzonej i idealnej – powinna być wielka. Większa od nas. Ale cele, które wyznaczamy po to, aby je osiągać, a nie aby się rozmarzać jeszcze bardziej, muszą być konkretne i mierzalne, abyśmy miały pewność, że są także realne do uchwycenia i spełnienia.

Moje sprawdzone sposoby na oswojenie lęków i strachów

Nie ma uniwersalnych metod radzenia sobie ze strachem przed działaniem, ale niektóre z moich sposobów zdziałały cuda u osób, z którymi pracowałam. Oto 3 najbardziej skuteczne:

  • Są tacy ludzie, którzy już to zrobili przed Tobą – np. alpiniści zdobyli dany szczyt, lekarze i naukowcy znaleźli na coś szczepionkę, a blogerki zdobyły 1000 czytelników w ciągu roku. Czyli da się. Uff.
  • Do każdego celu prowadzi wiele dróg – niektórzy właściciele firm pozyskują inwestorów wśród Aniołów biznesu, inni w bankach, a jeszcze inni w zbiórkach społecznnościowych (crowdfunding). Czyli można na różne sposoby. Uff.
  • Każda droga zaczyna się od pierwszego kroku – zamiast myśleć o marzeniu jak o wielkim, włochatym olbrzymie, można je potraktować jak układankę składającą się kilkuset małych puzzli, które będę układać przez jakis czas, ale wszystkie elementy złożą się finalnie w całość. Czyli nawet słonia można zjeść po kawałku. Uff.

Strach ma wiele twarzy

Na jednej z FB grup toczyła się jakiś czas temu dyskusja o tym, co nas powstrzymuje przed działaniem w życiu. Wyjęłam z niej tylko kilka przykładowych odpowiedzi. Chciałabym, abyś zderzyła się dziś z nimi i uświadomiła sobie, że nie jesteś sama ze swoimi lękami, że wszystkie czegoś się boimy. Ale podejmujemy działania, ruszamy z miejsca i pokonujemy przeszkody MIMO STRACHU. Oto czego boją się internautki:

  • Lęk przed odniesieniem sukcesu.
  • Strach wynikający z braku pewności i wiary w siebie.
  • Strach przed tym, że nie wyjdzie.
  • Strach przed tym, że mi wyjdzie i że moje życie, które znam, się zmieni.
  • Strach, że znowu nie skończę tego, co zaczęłam.
  • Strach o to, co ludzie powiedzą.
  • Strach przed utratą bezpieczeństwa i opuszczeniem strefy komfortu.
  • Strach przed zmianą.
  • Strach przed porażką, a przecież nie ma czegoś takiego… są tylko lekcje, które muszą nas czegoś nauczyć.
  • Strach przed tym, że nie mam stuprocentowej pewności, że to co chcę zrobić jest na pewno TYM (bo a nuż za rogiem czeka jakieś lepsze TO).
  • Lęk przed wystawieniem się na ocenę publiczną.
  • Strach wynikający z tego, że nie wiem czego naprawdę pragnę.
  • Lęk przed mijającym zbyt szybko czasem i w konsekwencji naszym życiem.
  • Lęk i niepewność konsekwencji działania.

Odczuwałaś kiedyś któryś z powyższych lęków? Założę się, że tak. Jeśli wydawało Ci się, że jesteś osamotniona w swojej walce ze strachami to mam nadzieję, że po lekturze tego artykułu zmienisz zdanie. Każdy człowiek odczuwa strach. Ale niektórych paraliżuje myśl o nim, a Ty… bądź jedną z tych, którzy się z nim zaprzyjaźnili i zaprosili do wspólnej drogi, bo…

Strach może Ci dać wiele dobrego

Strach ma wielkie oczy, ale także może być świetnym kompanem. Spójrz dzisiaj na niego jak na prawdziwego towarzysza, który czasem może się bardzo przydać:

  • Strach jako sygnał alarmowy – kiedy coś robisz i zaczynasz odczuwać lęk, to może oznaczać, że intuicja podpowiada Ci, że coś jest nie tak. Warto się wtedy zatrzymać i pomyśleć. Co konkretnie wywołało u mnie strach? Czy to obecność jakiejś osoby? Czy podjęcie jakiegoś działania? Przemyśl raz jeszcze czy na pewno warto to robić.
  • Strach jako element przystanku na myślenie – podczas momentów przeznaczonych na refleksję (które rekomenduję Ci robić co najmniej przy każdym kamieniu milowym w projekcie, albo przynajmniej podczas cyklicznych przeglądów postępów) warto przemyśleć co w ostatnich tygodniach wywołało we mnie stres i jak mogę temu zapobiec w przyszłości. Czasami takie obserwacje siebie (a nie tylko zrealizowanych lub niezrealizowanych działań) pomogą Ci znaleźć pewne mechanizmy. Posłuchaj siebie.
  • Strach jako miernik sensowności działania – znam swój akceptowalny, codzienny poziom strachów i lęków, które mi zawsze towarzyszą. Lubię odczuwać adrenalinę przed nieznanym lub przed nowym. Ale kiedy poziom mojego pobudzenia podnosi się zbyt wysoko i np. zaczynam odczuwać fizyczne objawy przekroczenia pewnej mojej granicy – oznacza to dla mnie, że czas się wycofać, a przynajmniej zatrzymać i pomyśleć.

Dlatego bój się i działaj. To jedyny sposób na sięgnięcie marzeń.

A jakie są Twoje sposoby na działanie mimo strachu?