Co Cię powstrzymuje przed działaniem?

Co Cię powstrzymuje przed działaniem?

Czasami mi się chce, a czasami nie chce. I to jest ok. Ale co w sytuacji, w której chciałabym, aby mi się chciało, a jednak nie umiem tego stanu ot tak zmienić? Oto 5 adwokatów ciemnej strony mocy. Poznajmy ich bliżej.

Perfekcjonista

Perfekcjonista mieszka w zasadzie w każdej z nas. Jego głównym zadaniem jest dopieszczanie każdego Twojego pomysłu do granic rozsądku. No bo przecież nie można pokazać światu czegoś “dobrego”, mysi być “lepsze”. Kiedy już się narobisz jak norka, to wtedy stwierdza, że to może być “jeszcze lepsze”. I tak w nieskończoność. Głos Perfekcjonisty w Twojej głowie rzadko kiedy się ucisza. A to wyzwala w Tobie nieustanną potrzebę dopracowywania każdego szczegółu. On jednak prawie nigdy nie jest zadowolony z wyniku. No ale przecież nie możesz się wygłupić i wyjść na niekompetentną nowicjuszkę?!

Jak oswoić Perfekcjonistę? Określić dokładnie co oznacza “lepiej” i się tego trzymać, a także zaakceptować, że “wystarczająco dobre” jest lepsze od nigdy-nie-zakończonego. Kiedy chcesz stworzyć świetną prezentację to określ po czym poznasz, że będzie wystarczająco dobra i skończ nad nią pracę kiedy już taka będzie.

Ochroniarz 

Ochroniarz chroni Cię przed wszystkim, co może się zdarzyć. Wszystkim. Nawet czymś wspaniałym i dobrym. Chce zapobiec jakimkolwiek zmianom, bo zwykle nie można przewidzieć w 100% ich efektów. Budzi się, gdy zbliżasz się do granicy strefy komfortu oraz zawsze kiedy przekraczasz swoje granice “znanego” i “bezpiecznego”. Nie cierpi kiedy podważasz schematy myślowe i założenia, na których opiera się Twój świat. Zadawanie pytań irytuje go i drażni.

Jak oswoić Ochroniarza? Zadawać sobie pytania “przed czym mnie chroni tym razem?”, a jeśli odpowiedzi nie krążą wokół tematów utraty życia i zdrowia – robić swoje. Kontynuuj działanie mimo jego głosu. Tylko głupiec niczego się nie boi, ale można działać odczuwając strach.

Bezpiecznik 

Bezpiecznik nieustannie gromadzi dane i zbiera cudze opinie. Inspiruje się tym, co mówią inni, poszukuje, zgłębia, doktoryzuje się w każdym temacie. Następnie tworzy setki planów i konspiruje w izolacji. Niestety działanie, które kończy się tylko na papierze, albo w Twojej głowie nie doprowadzi Cię do żadnego rezultatu, dlatego jego działania zabezpieczające przed porażką mogą okazać się całkowicie sabotujące. Dopracowywanie każdego planu bez końca tylko dlatego, abyś nie popełniła błędu, to marny argument. Błędy trzeba popełniać, bo tylko na nich nauczysz się czegoś o świecie.

Jak oswoić Bezpiecznika? Przygotuj plan, ale pamiętaj, aby był zwięzły i elastyczny. Przeanalizuj także swoje aktualne zasoby, którymi dysponujesz i których możesz użyć w sytuacji zagrożenia planu. Nie trać jednak na to zbyt dużo energii. Planowanie jest ważne, ale najważniejsze jest sprawne korzystanie z zasobów, które masz, aby zareagować na niespodzianki, kiedy one nadejdą. Nie przygotowuj się miesiącami na wszystkie ewentualności, które najprawdopodobniej nigdy nie przyjdą.

Sceptyk 

Sceptyk jest Twoim głosem zwątpienia i niedowiarkiem. Sprawia, że nie doceniasz swoich możliwości i potencjału. Dla niego wciąż jesteś niewystarczająco dobra i niewystarczająco gotowa. Marzy o tym, abyś przestała marzyć o czymś, co może się wydarzyć i abyś nie podejmowała w związku z tym zbytecznych wyzwań. Dobrze jest jak jest, a nawet jeśli teraz nie jest świetnie, to i tak w przyszłości może być gorzej. Po co więc cokolwiek zmieniać. Najgorsze jest to, że obniżasz przy nim swoją samoocenę i nie dostrzegasz możliwości, które wyskakują Ci przed nosem.

Jak oswoić Sceptyka? Kiedy słyszysz jego głos, sprawdź na ile zagrożenie, które widzi jest realne i prawdopodobne. Najprawdopodobniej wyolbrzymia problem. Jeśli ma rację (rzadko, ale niech mu będzie), to stwórz Plan B i kontynuuj rozpoczęte działanie.

Ferwor

Ferwor to pozytywny wariat i wielki entuzjasta zapalający się do prawie każdego pomysłu. Rusza na oślep i chce robić wszystko na raz. Nie chce, aby ominęło Cię coś fantastycznego. Interesuje się wieloma rzeczami na raz. Uczestniczy w wielu kursach i szkoleniach, bo ciekawi go świat i nowe pomysły. Szuka wciąż czegoś nowego, nudzi go to, co już ma, bo przecież za rogiem czekają niespodzianki i może któraś z nich pobije na głowę to, co zdobyłaś do tej pory. Niestety działanie na kilku frontach jednocześnie sprawia, że jesteś też rozproszona i zniecierpliwiona. Zaczynasz i nie kończysz. Nie masz poczucia sprawczości, bo wiele spraw wymyka Ci się z rąk.

Jak oswoić Ferwor? Spisać lub narysować wszystko, co chodzi Ci po głowie (nazywam to myślodsiewnią), a następnie wybrać z tego wszystkiego jedną rzecz, którą najbardziej chcesz się zająć w tej chwili. Na kolejne zadania przyjdzie czas, jak nacieszysz się tą jedną aktywnością. Entuzjazm nie zdąży opaść, jeśli będziesz robiła myślodsiewnię co kilka dni i uspokajała swoje wewnętrzne dziecko, że na wszystko przyjdzie czas, ale w kolejności.

Najważniejszy morał z tej opowieści jest taki, że wszyscy ci adwokaci ciemnej strony mocy chcą zrobić nam dobrze, osłonić nas, schować przed niepotrzebnym stresem, zapobiec temu, żebyśmy wystawiły się na publiczny osąd, albo krytykę. Niestety chowając się i wiecznie analizując możliwe ryzyka nigdy nie sięgniemy gwiazd! Dlatego dziś zachęcam Cię do tego, abyś (podobnie jak bohaterowie jednej z moich ulubionych bajek W głowie się nie mieści, którzy towarzyszyli nam w tym artykule) zaakceptowała, że wszystkie te elementy są częścią nas i nie walcz z nimi. Bo walczyłabyś z samą sobą, a na to szkoda życia.

Który z nich jest Twoim najsilniejszym adwokatem? A z którym sobie najlepiej radzisz? A może masz jeszcze jakichś innych znajomych?

Skupiam się na tym, na co mam wpływ

Skupiam się na tym, na co mam wpływ

  • Czy naprawdę chcę spełniać marzenia?
  • Czy naprawdę chcę projektować swoją przyszłość?
  • Czy naprawdę chcę brać pełną odpowiedzialność za moje życie?
  • A może tylko ktoś mi to wmówił, albo jest na to teraz moda?

Skąd takie pytania? Jestem świeżo po lekturze książki Pętla dobrego samopoczucia. A jej Autorzy dowodzą w niej, że nasz świat zdominował kult pozytywnego myślenia.

petla-oklaskiZasługujemy na więcej

Według Autorów, wpaja się nam na każdym kroku, że zasługujemy na więcej, a co najmniej na szczęście i na sukces. Że daliśmy się omamić, że jak chcemy to możemy i że osiągniemy wszystko, jeśli wystarczająco się na tym skupimy i popracujemy. Że chęć spełniania marzeń i odczuwania sprawczości w swoim życiu to potrzeby, których naturalnie nie mamy i zostały nam włożone do głowy tylnym wejściem. Serio?

Pętla się zaciska

Zwykle nie wchodzę w takie dyskusje. Definicji spełnienia i szczęścia jest tyle ilu ludzi na Ziemi i ciężko dotrzeć w nich do jakiegokolwiek sensownego wniosku. Jednak wspomniani badacze efektów pozytywnego myślenia trąbią na alarm. Twierdzą, że przymus zdrowego odżywiania, spełnionego życia i osiągania celów w pracy, polityce czy relacjach jest sztucznie napompowany i nikomu niepotrzebny. Ba, nawet szkodzi. Bardzo szkodzi. Bo jesteśmy uwięzieni w pętli, która zaciska się na naszych szyjach, rękach i umysłach i wysysa z nas resztki sensu. Że paradoksalnie w pogoni za zdrowiem i szczęściem, przestajemy być uważni na to, co naprawdę odczuwamy, kim jesteśmy.

Trudno się nie zgodzić z tezą, że istnieje coś takiego jak kult dobrego samopoczucia i że jest obecny wszędzie wokół nas. Promowany w mediach i kulturze. Wzmacniany przez rządy i organizacje. To w końcu wielomiliardowy biznes, który zasilają nasze niezaspokojone oczekiwania i pragnienia. A te są wciąż kreowane i rozmnażają się jak przez pączkowanie. Spójrzmy chociażby na biznes samorozwoju (kursy, poradniki, konsultacje) i wzmacniające go trendy takie jak IoT (internet of things). One rzeczywiście potęgują kult. Stanowią coraz sprawniej działające połączenie naszych potrzeb z technologią umożliwiającą przedmiotom “rozmawianie” ze sobą, wymienianie terabajtów danych o nas i naszym życiu i dostosowywanie wielu czynników w do naszych potrzeb (np. zegarki kontrolujące tętno, liczniki kalorii w talerzach, budziki, które mierzą głębokość snu i dopasowują muzykę do jego fazy). A obudzona potrzeba sprawia, że sięgamy po coraz to nowe jej zaspokajacze. Pętla się zaciska. To jedyny wniosek z książki, z którym się zgadzam.

Ale wybieram świadomie

Istnieje jednak druga strona mocy – ryzyko wkręcenia się w pętlę dobrego samopoczucia jest tak samo duże, jak w jakiekolwiek inne pętle – uzależnień, toksycznych związków, ale także rozwoju osobistego, wspinania się po szczeblach kariery, czy slow life, które nie są na pierwszy rzut oka kojarzone negatywnie. Czy pasjonata filmów przygodowych, kolekcjonerkę torebek czy nałogowego podróżnika także nazwiemy przymuszonymi do swoich dziwactw czy pasji? Czy będziemy litować się nad kimś kto inwestuje swój cały czas w pomaganie innym, czy rozwijanie swoich zainteresowań? Będę upierać się przy stanowisku, że większość z nas wybiera swoją ścieżkę i dokonuje świadomych decyzji związanych z tym, w co się angażuje, a w co nie – co najmniej przez okres swojej dorosłości. I mam tu na myśli osoby, które są w stanie sprawdzić status na FB, przeczytać książkę czy zrozumieć polityków w mediach, a nie osoby z krajów trzeciego świata, czy z miejsc na Ziemi, do których nie dotarła cywilizacja, internet czy informacja o tym, jak żyje się za wioską.

Nie zgadzam się z tym, że pętla dobrego samopoczucia zakładana jest na nas wbrew naszej woli, przez wielkie koncerny i siły rządowe, a my jak niczego nieświadome chomiki biegniemy w naszych kołowrotkach jak nam każą. Wmawianie nam, że każdy jest zwycięzcą, ma pełną władzę nad swoim życiem i potencjał do podboju galaktyki oczywiście występuje w przyrodzie. Ale nie róbmy sobie żartów – nie każdy w to uwierzy! Nie każdy z nas wejdzie na Mont Everest i zarobi pierwszy milion przed 30-tką. Nie każdy będzie najlepszy. I nie stanie się tak dlatego, że zwycięzca jest tylko jeden, ale dlatego, że nie każdy z nas ma marzenie i aspiracje, które sięgają podium. Sportowcy walczą o medale, ale pracownik swojej firmy walczy najczęściej o docenienie, pracę przynoszącą wartość, osiąganie codziennych postępów, a niekoniecznie o fotel prezesa. Na co dzień matka walczy dla swojego dziecka o miejsce w żłobku blisko domu, a nie o to, aby było Mozartem, czy Einsteinem. Życie codzienne jest wielowymiarowe i nie zawsze dążymy do WIELKICH i PRZEŁOMOWYCH celów. Moimi marzeniami nie są podróże kosmiczne, objęcie stanowiska szefa wszystkich szefów, dokonanie rewolucji technologicznej czy wynalezienie szczepionki na raka. Teraz marzę o tym, by mój kolejny e-book pomógł moim czytelnikom w sprawniejszym realizowaniu codziennych zamierzeń, a projekt, nad którym teraz pracuję w firmie pozwolił chociaż kilku naukowcom na dotarcie ze swoim pomysłem do potencjalnych inwestorów. Tylko tyle i aż tyle. Skupiam się na tym, na co mam wpływ, co jest w moim zasięgu. Fantazjuję i tworzę w mojej wyobraźni piękne wizje przyszłości, ale wiem, że nie zmienię całego świata, a co najwyżej jego fragment wokół mnie (i we mnie).

Nie wpadam w pętlę dobrego samopoczucia, bo tak wybieram. Każdego dnia.

A co Ty wybierasz? Czujesz, że ciąży na Tobie obowiązek dobrego samopoczucia? Czy raczej masz to gdzieś? Jak Ci z tym?

Więcej: Pętla dobrego samopoczucia / Carl Cederström, Andre Spicer / PWN

Tu i teraz. Znasz to miejsce?

Tu i teraz. Znasz to miejsce?

Kreowanie jutra… To najkrótszy opis minionych kilku lat mojego życia. Budowanie wizji i tworzenie rozwiązań, z których skorzystamy jutro. Projekty przyszłości. Czegoś mi jednak zabrakło.

Ciągle w ruchu

Kilka miesięcy temu można mnie było znaleźć na warsztatach projektowych, albo piszącą nowy artykuł do magazynu, albo na delegacji na jakiejś politechnice – czyli w trasie promującej konkursy dla innowatorów i studentów, które organizuję. Wieczorami nad laptopem, podczas webinaru, który akurat prowadziłam, albo w trakcie pisania kolejnego modułu e-kursu… Tak było. Uwielbiam czuć produktywność w każdym milimetrze mojego ciała, kiedy na fali dobrej energii robię różne projekty, a każdy z nich posuwam do przodu o kilka kroków każdego dnia. Z dużym prawdopodobieństwem masz podobnie. Albo miewasz. Aktywne kobiety zwykle robią dużo.

Czasem warto sformatować głowę

Przystanki na myślenie kocham równie mocno, co działanie. Robię je systematycznie. Przynajmniej co kilka miesięcy. Aby poukładać sobie to, co robię na nowo. Aby oddzielić ważne od pilnych. Aby wyrzucić całą resztę. Takie momenty refleksji są niezbędne w każdym projekcie, który realizujesz. Bo bez nich możesz biec w niewłaściwym kierunku, albo po moście, który ktoś na drugim końcu zaczął już rozbierać. Im szybciej to zauważysz – tym lepiej. No więc pomiędzy okresami mega-aktywności – były też przystanki na przeorganizowanie siebie i notesu z zadaniami.

Zarządzanie swoją energią

Lubię być w ruchu. Lubię kiedy coś się dzieje. Ale zapętlenie się w działaniu nie jest na dłuższą metę dobre. W ruch inwestujemy dużo więcej energii niż w spoczynek, dlatego tak bardzo trzeba uważać na to, jak zarządzamy energią na co dzień. Aby nie wypalić się za wcześnie, albo nie wpaść w kłopoty zdrowotne – warto być w harmonii ze sobą i swoim wewnętrznym rytmem. Jeśli nie znasz swojego – zatrzymaj się, zrób kilka głębokich wdechów i uświadom sobie, jak się w tej chwili czujesz. Czego potrzebujesz? Idź za tą potrzebą, a od razu poczujesz się lepiej.

Tu i teraz

Tu i teraz to takie miejsce, w którym spędzasz swoje życie. Bo tylko to, co dzieje się w tym momencie możesz nazwać życiem. To tutaj odczuwam ciepło, pragnienie, ochotę na ciastko, czy dreszcze w ramionach. To tutaj siedzę i czuję jak moje ciało naciska na fotel przy biurku. To teraz widzę ptaki na drzewie za oknem i samochody na ulicy przed budynkiem. To tu i teraz odbywa się moje życie. Tylko na ten moment mam jakiś wpływ. A więc tylko tym mogę się cieszyć i tylko tu warto być naprawdę.

Jeśli podobnie, jak ja dotąd – nie żyjesz ani w przeszłości (bo nie rozpamiętujesz, nie wspominasz, nie wracasz non stop do tego, co było), ani w teraźniejszości (bo ciągle planujesz przyszłość, tworzysz wizje, budzisz do życia marzenia i organizujesz nadchodzące działania), to w zasadzie nie żyjesz wcale. Skrajności nigdy nie są dobrym rozwiązaniem.

Koncentracja daje spokój i efekty

Ulga jaką czuję w tej chwili jest niewyobrażalna. Zamiast stu planów na przyszłość i oczekiwań od siebie na nadchodzące tygodnie – czuję spokój. Piję kawę i patrzę w monitor. Mam sporo zadań na dziś i realizuję je jedno po drugim, krok po kroku. A w każdym staram się być w pełni obecna. Nie wybiegam dalej, niż do końca jednej czynności. Po niej, przyjdzie czas na kolejną. A potem przerwa na myślenie i decyzja o kolejnych krokach.

Gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że koncentracja da mi taki spokój i taką efektywność – wyrzuciłabym go za okno i biegła dalej w swoim kołowrotku, jak chomik…

Kiedy ostatnio czułaś się w ten sposób? Czy bywasz czasami w tu i teraz?

Dlaczego nikt mnie nie docenia?

Dlaczego nikt mnie nie docenia?

Ostatnio pisałam o naszych dialogach wewnętrznych. Sporo w nich było rozczarowania i smutku z powodu niedocenienia naszej pracy i starań. Wiele kobiet pisze do mnie o tym, że mimo iż wyciskają dni jak cytrynę, często dają dużo więcej, niż oczekują od nich przełożeni czy klienci, to wciąż ich wysiłki i one same pozostają niedowartościowane. Dlaczego tak się dzieje?

Szanuj siebie

Czy Ty też tak masz, że pomimo iż wywiązujesz się ze swoich obowiązków, a nawet zwykle dajesz coś ponadprogramowego, to Twoja praca pozostaje niedoceniana? Zostajesz po godzinach, ale nikt tego nie widzi i stosownie nie wynagradza? Bądź ze sobą szczera – czego innego oczekujesz po takim zachowaniu? Jeśli sama siebie nie szanujesz, to żartem byłoby oczekiwać takiej postawy od innych.

 

[eltd_unordered_list style=”circle” animate=”no” font_weight=””]

  • Nadgodziny są do bani, to fakt. Nasza efektywność jest wtedy bardzo niska, a firmy zwykle nie płacą za dodatkowe godziny przy biurku. Ale to nie tylko wina “systemu” i “szefa ignoranta”, a raczej wypadkowa: Twojej organizacji czasu, umiejętności stawiania i realizowania priorytetów, a także rozmów z osobami, które Ci te zadania zlecają. Zatrzymaj się i przeanalizuj swoje sposoby działania.
  • Przyjmowanie na siebie więcej niż jesteś w stanie przerobić to głupota. Wiem, że nie z każdym przełożonym można otwarcie i partnersko porozmawiać, ale czy w ogóle próbowałaś? Czy kiedy szef lub klient wrzucał Ci ostatnio nowe zadanie poinformowałaś go, że przyjęcie tego zadania do realizacji oznacza, że inne zadanie nie będzie wykonane? Zawsze coś jest kosztem czegoś. Jeśli zlecający będzie wiedział, jakie skutki wywoła rozszerzenie zakresu działań – być może zrezygnuje z niego, albo na nowo zdefiniujecie priorytety?
  • Czy po ostatnim projekcie dla klienta lub Twojej firmy, który zakończyłaś z sukcesem zebrałaś referencje od zadowolonych zleceniodawców? Czy poprosiłaś o opinię o Twojej świetnie wykonanej pracy? Czy zarchiwizowałaś maile z podziękowaniem za Twój wkład?

[/eltd_unordered_list]

 

Pokaż się

Chcesz zostać doceniona, pogłaskana, nagrodzona? To tak jak ja. Jak każda z nas. Co więcej – faceci także o tym marzą, ale radzą sobie z tym lepiej od kobiet. Co Ci polecam? Wyróżnij się czymś. Nie chodzi mi o pracowanie na 200%, branie nadprogramowych zleceń, czy nawet osiąganie rewolucyjnych efektów w codziennych działaniach. Chodzi mi o pokazanie tego, co robisz w nowym świetle. No i w ogóle pokazanie tego, że robisz.

 

[eltd_unordered_list style=”circle” animate=”no” font_weight=””]

  • Przygotuj krótki spicz o tym, co Ci się udało w ostatnim okresie i powiedz o tym podczas spotkania z szefem czy klientem. Nawet niepytana.
  • Zaproponuj, aby na cyklicznych spotkaniach z zespołem pojawił się element kreatywny i pozytywny, np. opowiadanie najzabawniejszych historyjek z danego okresu, czytanie najfajniejszych podziękowań za pracę, albo opowiadanie o tym, z czego jesteśmy dumne prywatnie i zawodowo.
  • Podziel się swoją wiedzą z ostatniego projektu, albo szkolenia z wybraną osobą z zespołu. Wymieńcie się doświadczeniami i zapiszcie spostrzeżenia. Potem opowiedzcie o tym przełożonym lub klientowi i zaproponuj, aby to był nowy standard współpracy.

[/eltd_unordered_list]

Chwal innych

Marzysz o docenieniu, a jak często sama doceniasz innych? Jeśli sama zarządzasz ludźmi, albo współpracujesz z innymi, to wyszukuj okazji do dziękowania innym za dobrą pracę, energię, rozmowę, czy projekt.

Jeśli sama zaczniesz to robić i pokażesz innym, że można i że to robi dobrą robotę to otworzysz na to innych. Zaufaj mi – to działa bardzo prosto. Oni najprawdopodobniej będą zdecydowanie bardziej skłonni do dziękowania za różne aktywności także Tobie. Zainicjujesz pętlę pozytywnych feedbacków.

 

[eltd_unordered_list style=”circle” animate=”no” font_weight=””]

  • Wykorzystaj cykliczne maile ze statusem projektowym do podziękowania wybranej osobie za wyjątkową pracę, którą w danym okresie włożyła w konkretne zadanie. Nie pisz “dziękuję Ani za zaangażowanie”, a raczej “dziękuję Ani za przygotowanie i zaprezentowanie przed klientem świetnego i rzeczowego materiału o naszym produkcie”.
  • Dowiesz się czegoś ciekawego od współpracownika, albo pozyskasz informację, która jest sporo warta dla Ciebie? Podziękuj. Mailowo, telefonicznie, a najlepiej osobiście. Krótka chwila wdzięczności robi znacznie więcej dobrego, niż brak takiego przesłania.
  • Przyjmij zasadę, że do każdej wiadomości pisanej do szerokiego grona adresatów (np. członków całego Twojego projektu) dołączysz imienne podziękowania dla kolegi, albo podzielisz się informacją o jego ostatnim sukcesie. Najprawdopodobniej sam się nie pochwali, a Ty stworzysz pozytywną atmosferę i pokażesz, że robicie postępy w pracy.

[/eltd_unordered_list]

Co jeszcze możesz zrobić, aby inni dostrzegli Twoją wyjątkowość i twórcze podejście do pracy?

Kiedy ostatnio szczerze rozmawiałaś ze swoim szefem?

Kiedy ostatnio szczerze rozmawiałaś ze swoim szefem?

O czym są Twoje dialogi wewnętrzne? Najczęściej komentujemy w myślach bieżące wydarzenia. A w związku z tym, że w pracy spędzamy ok. 8h z każdego dnia, to pozwolę sobie zaokrąglić ten wynik do 1/3 doby. Każdej.

O czym ze sobą rozmawiamy

Zebrałam wypowiedzi od kilku koleżanek, aby nie był to tylko obraz moich myśli. Oto one: “jestem zajebista”, “jestem do kitu”, “masakra”, “uwielbiam excela, ale jak się nie zawiesza”, “dlaczego nikt nie dostrzega ile dobrego robię dla firmy?”, “dostałam do współpracy samych tępaków”, “jak można być tak ograniczonym?”, “dlaczego nie pozwalają mi się rozwijać?”, “chciałabym pojechać na tę konferencję, ale przecież mnie nie puszczą”, “nie będę więcej zostawać po godzinach”, “uwielbiam piątki, piąteczki, piątunie”, “te zadania są do bani”, “kto zatrudnił tych ludzi?”, “czy on mógłby już zamilknąć i dać mi zebrać myśli?”

… i tak dalej.

Każdego dnia.

W każdej minucie.

Setki, tysiące myśli i rozmów ze sobą.

A ile razy podobne dialogi wypuszczasz z głowy na świat?

Ile razy w ostatnim kwartale zdobyłaś się na to, aby porozmawiać o swoich wyzwaniach, wkurzeniach, marzeniach, bolączkach i ograniczeniach swojemu szefowi albo szefowej? Bez względu na to, czy pracujesz na etacie czy sama jesteś swoim szefem – szczerze odpowiedz sobie na to pytanie. Teraz.

Tak rzadko mówimy o naszych prawdziwych odczuciach na głos, a tak często frustrujemy się wewnątrz siebie i zalewamy się własnym jadem i rozczarowaniami od środka. To nie tylko nie jest dobre dla nas. Co ważniejsze – to nie ma zupełnie sensu. Oto kilka wskazówek na uzdrowienie lub oczyszczenie sytuacji.

Szef to nie wróżka

Kiedy szef nie wie o naszych marzeniach i rozterkach, to nie będzie mógł na nie zareagować. Nawet jeśli wydaje Ci się, że jak z kimś długo pracujesz, to powinien Cię już “trochę znać”, to odpuść. Nie tędy droga. Nikomu nie płacą za jasnowidzenie w takich relacjach. Jeśli nie powiesz szefowi o tym, co w sobie nosisz, to on nie będzie tego wiedział. A w związku z tym – nie będzie mógł się do tego odnieść i zareagować.

  • Marzysz o pójściu na konferencję z ramienia firmy? A może są także inne osoby w zespole, które skorzystałyby na udziale w takim wydarzeniu? Zrób rozeznanie w zespole i idź do szefa z kompletem informacji.
  • Chcesz iść na warsztat? Świetnie. Zastanów się w jaki sposób mogłabyś po powrocie z niego przekazać swoją nową wiedzę zespołowi i poproś o zgodę szefa.
  • Chciałabyś być na bieżąco z nowinkami branżowymi? Powiedz o tym głośno. Być może prenumerata jakiegoś magazynu uzupełni luki w wiedzy nie tylko Tobie?

Bądź proaktywna

To od Twojej postawy zależy to, czy będziesz spełniona i spokojna w biznesowych relacjach, czy staniesz się kłębkiem nerwów. Wykaż inicjatywę i jeszcze dziś umów się na rozmowę z przełożonym. Jeśli sama jesteś swoim szefem, to zapewnij sobie w kalendarzu czas na rozmowę ze sobą o swoim własnym rozwoju.

Jeśli masz w swojej firmie system oceny okresowej, np. kwartalne rozliczenia celów, to możesz wykorzystać te momenty oceny na dodatkową rozmowę. A jeśli w tych okresach szefowie są zabiegani i zajęci (bo nie jesteś ich jedynym pracownikiem, którego muszą oceniać), to bądź cierpliwa i zaproponuj przy tej okazji spotkanie za miesiąc od teraz i pilnuj, aby nic nie przeszkodziło temu wydarzeniu.

Szefowa podejmuje dziennie dziesiątki decyzji

Uprość życie swojej szefowej i przyjdź do niej z rozwiązaniem, a nie marudzeniem i frustracją. Jeśli jesteś skrajnie przemęczona, to daj sobie chwilę na oddech, zbierz myśli i dopiero taka wyciszona zaproś szefową do szczerej rozmowy. Opowiedz jaki jest kontekst sytuacji, czyli: co aktualnie robisz, jak to robisz, ile zajmuje Ci to czasu i energii, co jest dla Ciebie w ostatnich tygodniach najtrudniejsze, a czym chętnie się podzielisz, bo odkryłaś sprytny sposób na działanie, itd. A następnie zaproponuj rozwiązania – podział zadań pomiędzy więcej osób, przesunięcie niektórych działań na później, zmianę priorytetów, albo wysłanie Cię na szkolenie po dodatkową wiedzę, czy zasoby.

Pomóż swojej szefowej Ci pomóc.

Zaprojektuj samodzielnie swój plan rozwoju

Zastanów się czego konkretnie potrzebujesz, aby lepiej wykonywać swoją pracę, aby mieć z niej więcej radości. Poszukaj konkretnych rozwiązań na rynku. Konferencje, warsztaty praktyczne, podręczniki specjalistyczne, magazyny eksperckie, spotkania z ciekawymi ludźmi, udział w think tankach, grupach eksperckich, śniadaniach biznesowych. Wiem, że nie otrzymasz tego wszystkiego w pakiecie po jednej rozmowie z przełożonym, ale… jeśli nie wskażesz konkretnych rozwiązań i pomysłów, to czekanie, aż ktoś Ci je zaproponuje jest naiwne.

Jeśli wiesz czego chcesz i w którą stronę chcesz pokierować swój rozwój – znajdziesz środki dotarcia do celu. A potem powiedz o nich przełożonemu. Będzie mógł ocenić realność i wykonalność tych pomysłów i pomóc Ci je zrealizować.

Wierzę w ludzi. Wierzę, że jesteśmy z natury dobrzy i chcemy robić dobre rzeczy. Twój szef czy szefowa także tacy są. Ich zadaniem jest zarządzanie pracownikami i robią to tak, jak potrafią. A Ty, jeśli wiesz, że coś można zrobić inaczej, albo bardziej efektywnie, to zaproponuj im to, powiedz o swoim pomyśle, pokaż swoją postawą, że jesteś otwarta i chcesz coś zmienić na lepsze. Gracie w końcu do tej samej bramki.

Czy dodałabyś coś do tej listy? Jakie masz doświadczenia z rozmowami z przełożonymi?

100 pierwszych dni Kreatorek

100 pierwszych dni Kreatorek

Tylko 100 dni? To chyba jakiś żart. Mam poczucie, jakbym znała Kreatorki przynajmniej od kilkunastu miesięcy…

Od rana czuję na nosie promienie wiosennego słońca. Czuję też ogromną, wręcz nie-do-opisania DUMĘ, że w ciągu 100 dni udało mi się zagrzać do działania ponad 1300 Kobiet w całej Polsce i zintegrować Nas-Kreatorki wokół wspólnego celu. Tym celem jest świadome projektowanie przyszłości, kreowanie naszego jutra. Z wyobraźnią, z odwagą i… wspólnie.

Zmienianie świata w pojedynkę wychodzi słabo, możesz mi zaufać. Jestem byłą mistrzynią świata w byciu Kasią Samosią. Byłą, bo od 100 dni działam tylko zespołowo. A Ty jesteś w tym Zespole razem ze mną?

Kurs Kreatorka 2015 zmienił wiele

Zaczęłyśmy od kursu Kreatorka 2015, gdzie podsumowywałyśmy rok 2014 i planowałyśmy podbój roku 2015. Niektóre z Nas dołączyły do kursu w połowie, inne pod koniec, a jeszcze inne – już po jego zakończeniu (miesiąc temu). Ale łączy nas jedno – proaktywność i paląca wręcz potrzeba rozwoju.

Kurs powstał w mojej głowie na początku grudnia 2014 roku i od momentu uruchomienia rósł w siłę w tempie potęgowym. Wciąż dołączały do niego kolejne Kobiety i w taki sposób stworzyłyśmy największą grupę wspierających się osób, jaką znam.

Sam kurs to 16 rozdziałów, które można było pobierać ze strony kursowej i kompletować dzięki Osobistemu Asystentowi Kreatorki. Co kilka dni dostarczałam Uczestniczkom nową porcję zadań rozwojowych, szablonów do samodzielnego uzupełniania, a także “podpuszczałam” do realizowania zadań zespołowo w ramach fejsbukowej grupy. Kurs miał ogromną wartość merytoryczną, ale najwięcej skorzystały te osoby, które brały aktywny udział w życiu naszej społeczności.  Głęboko wierzę w to, że w zespole drzemie siła. Do tego też zachęcałam wszystkie osoby pojawiające się w projekcie.

I jestem naprawdę szczęśliwa, że obudziłyśmy wspólnie pokłady niesamowitej energii, którą dzielimy się i mnożymy każdego dnia. Za chwilę opowiem Ci o tym, jak te 100 dni zmieniło moje życie. Jesteś ciekawa?

Kreatorka_baner Karolina

Nie jestem sama

Przede wszystkim odkryłam, że nie jestem sama. Tak, właśnie takie odkrycie zaliczyłam. Brzmi mało finezyjnie, ale jest prawdziwe. Doświadczyłam realnej kobiecej siły, która rośnie kiedy się ją tylko obudzi.

Zaczynałam ten projekt samodzielnie. Ja i mój laptop. Zaprojektowanie kursu Kreatorka 2015, stworzenie materiałów do pobierania przez Uczestniczki, przygotowanie wysyłki maili i artykułów opisujących kurs na blogu nie wymagało więcej rąk do pracy. Do takiego działania przyzwyczaiłam się od lat, ponieważ zawsze byłam samotnym wilkiem. Kasią Samosią. Co się zmieniło?

Moje marzenia przestały się bać być duże

Już wiem, że nie chcę działać nieśmiało i samodzielnie. Moje marzenia i cele sięgają dużo wyżej, niż napisanie e-booka w zaciszu domowego biurka. Moje marzenia są dziś DUŻE. A do realizacji takich wyzwań trzeba mieć zespół. Jeśli chcesz poznać historię Zespołu SuperBohaterek, którego mam przyjemność reprezentować – przeczytaj stronę Nasz Zespół. Znajdziesz tam informację o tym, jak się poznałyśmy i w jakim składzie dziś występujemy. Jednak to, co tam znajdziesz, to tylko czubek góry lodowej. Pod powierzchnią są godziny ciężkiej pracy, którą włożyłyśmy w to, aby się uformować, zorganizować, podzielić zadaniami, aż wreszcie rozpocząć z tupetem ich realizację. Na pierwsze produkty naszych projektów nie kazałyśmy długo czekać.

Społeczność się rozwija

Dzięki Zespołowi mogłyśmy dać Naszej Społeczności możliwość dalszego rozwoju. Bez pracy zespołowej byłoby to praktycznie niemożliwe. Czy wyobrażasz sobie, że społeczności 1300+ Kobiet przewodzi jedna z nich, która samodzielnie realizuje dziesiątki projektów mających na celu utrzymanie zaangażowania grupy, wspieranie jej w biznesach, poszukiwaniach siebie, rozwojach dziesiątek spraw?

Tak, jestem inicjatorką całego projektu. Ale poza tym – jestem żoną, siostrą, córką, przyjaciółką, pracownikiem korporacji, trenerką. Nie można łączyć wszystkich tych ról w jednym życiu bez żadnych kosztów. Dlatego wiele działań trzeba realizować z ludźmi, którym ufamy, których lubimy, z którymi łączą nas wspólne cele.  Bez Zespołu taki projekt nie ma szansy żyć. Dzięki wspólnemu wysiłkowi Ani, Beaty, Bogusi, Doroty, Karoliny, Kornelii, Magdy, Martyny, Marysi, Olgi, Uli i mnie – dziś możesz korzystać z tego wszystkiego, co daje ogromna, babska ekipa.

Co zrobiłyśmy do tej pory

W ciągu ostatnich 100 dni, poznałyśmy się na kilkunastu spotkaniach, przy kawie, przy kamerze, przy mailu, na facebooku, podczas kursów elektronicznych, rozmów telefonicznych i na Skype. Co teraz?

  • Kreatorka Uskrzydla – to nasz największy projekt ostatnich tygodni. Pod okiem Magdy Bereza (naszej zespołowej Managerki Redakcji) powstaje pierwszy numer wyjątkowego magazynu dla Nas. Jeśli jesteś zapisana na newsletter – na pewno otrzymasz dostęp do niego jako jedna z pierwszych Kobiet w Polsce.
    Kreatorka_banner_800x800
  • E-Kurs Wyróżnij się (tytuł roboczy, ale kto wie…) – moje oczko w głowie. Pieczołowicie obmyślany i projektowany specjalnie dla Ciebie. Z wypiekami na twarzy rysuję kolejne mapy myśli, aby ubrać w słowa i obrazy wszystko to, co chcę Ci przekazać w zakresie tworzenia Twojego intrygującego wyróżnika. Aby nic Ci nie umknęło – pamiętaj o zapisie na newsletter!

Kawa Kreatorek_Kraków (01)_300115

  • Grupa Kreatorki na Facebook – niemożliwe, że jeszcze Cię z nami nie ma! Sprawdź, co tu się wyrabia! Ponad 650 Kobiet rywalizuje o to, która lepiej doradzi, pomoże lub połączy siły z innymi Kreatorkami. Tak, to jest miejsce na inicjowanie naszych wszystkich projektów. Naszych i Twoich. Nie bój się opowiedzieć o wyzwaniu, nad którym pracujesz. Na pewno znajdą się osoby, które Cię wesprą, nie tylko słowem. Wpadaj do nas korzystając z tego linka: Kreatorki.

Kawa reatorek_Warszawa (01)_150116

  • Manifest Kreatorki – bardzo ważny element naszej społeczności. Spaja nas i pokazuje wartości, zgodnie z którymi żyjemy lub chcemy żyć. Każda z nas jest inna, ale fundament mamy wspólny. Możesz go znaleźć na naszej stronie, a także wszędzie gdzie się pojawiamy – Manifest Kreatorki.

Manifest_kolaz

  • My Kreatorki – pierwsza publikacja o naszych biznesach, pasjach i zainteresowaniach. Materiał powstaje właśnie w warsztacie Agaty z Gildii Wędrowców. Ponad 30 Kreatorek postanowiło podzielić się ze światem swoją misją, osiągnięciami i odkryciami. Widziałam roboczą wersję… jest totalnie odjechana!

Kawa reatorek_Wrocław (01)_150215

  • Kawy Kreatorek – znasz Kreatorki tylko z Facebooka? Czas wypić kawę w realu. Rzuć pytanie w grupie – czy są jakieś osoby z Twojego miasta, a kiedy będzie Was kilka – napisz do Kornelii – naszej zespołowej ogarniaczki chaosu, a pomożemy Ci zorganizować spotkanie z innymi Kreatorkami. Wszystkie informacje na naszej stronie w zakładce Kawy Kreatorek. 

Kawa reatorek_Warszawa (01)_150116_02

  • Konkursy książkowe – rozdałyśmy już sporo książek, a źródło nie wysycha. Będzie ich jeszcze więcej, dlatego śledź nasz Fanpage Kreatorka i zgłaszaj się do konkursów, które ogłaszamy. Warto! Potwierdzają to dotychczasowe Uczestniczki. Dzięki pomysłowości Beaty i Ani – naszych zespołowych, kreatywnych czarodziejek – Kreatorki budzą swoją twórczą naturę i wychodzą z ukrycia. Dołącz i Ty. Info znajdziesz w zakładce Konkursy książkowe.

Konkursy Ksiazkowe_slider

Autorkami powyższych zdjęć i grafik są: Katarzyna Krauze, Karolina Oksiędzka, Anna Kurnyta, Anna Łagosz i Agnieszka Szczepańczyk-Bouazza i inne Kreatorki.

Mamy już kilka naszych miejsc, do odwiedzenia których Cię zapraszam:

Co planujemy w najbliższych miesiącach

Projekt Kreatorka rozpoczął się na dobre i uruchomił moc drzemiącą w setkach Kobiet. Nie zamierzamy tej mocy uśpić ani na sekundę. Będziemy z Zespołem SuperBohaterek dodawać skrzydeł każdej Kobiecie, która podejmie świadomą decyzję o swoim rozwoju. Szykujemy kolejne wydania e-magazynu Kreatorka Uskrzydla, e-kursy, e-booki, gry, platformy do łączenia naszych biznesów i projektów, a także całą masę aktywności.

Jeśli tylko chcesz być częścią projektu Kreatorka  nie zastanawiaj się długo i zapisz na nasz newsletter, dołącz do grupy na Facebooku i śledź nasze profile na Facebook i Instagram. A gdybyś miała pomysły na wspólne działania i biznesy – skorzystaj z formularza kontaktowego i napisz do mnie o wszystkim, co przyszło Ci do głowy.