Czy wiesz, że każdy z nas ma otwarte konta w banku relacji? Czy tego chcesz, czy nie – każda Twoja interakcja z drugą osobą uzupełnia lub zużywa kapitał tam zgromadzony.

W weekend mailowałam z koleżanką z mojego poprzedniego zespołu. Zmieniłam pracę kilka miesięcy temu, więc nie licząc paru smsów – nie kontaktowałyśmy się ze sobą wcale. Ale co ważne, ja wciąż mam ją za moją bliską osobę i nie oczekuję od niej, że nasza relacja będzie głębsza, niż jest w tym momencie. Sama także nie aranżowałam nam okazji do spotkań i kontaktów. Wystarczy mi tyle.

Do tej pory wydawało mi się, że aby być z kimś blisko – trzeba się z nim często widywać, dzwonić do siebie lub choćby pisać smsy z pytaniem „co u ciebie?”. Ale paradoksalnie nie robię tego non-stop z większością moich znajomych, a mimo wszystko pozostają moimi znajomymi i wiem, że możemy na siebie liczyć. Jak to możliwe?

inwestycja w relacje z ludźmi

Doszłam do wniosku, że dla każdej osoby, którą poznaję w swoim życiu zakładam konto w moim banku relacji. Za każdym razem kiedy się zbliżamy do siebie, pomagamy sobie, rozmawiamy, spędzamy wspólnie czas – dokonuję wpłat na to konto. W czasie, kiedy się z nią nie widzę, nie słyszę, nie pogłębiam relacji – wykorzystuję zgromadzone na koncie wpłaty. Do momentu, kiedy konto nie jest zupełnie puste mogę spokojnie powiedzieć, że osoba ta jest dla mnie bliska i ważna, że mamy poprawne relacje, że nie zaniedbałyśmy niczego.

A teraz wrócę do wymiany maili z moją koleżanką. Cieszę się, że odezwała się do mnie. Wymieniłyśmy kilkanaście wiadomości, wyświadczyłam jej małą przysługę, potem pośmiałam się dzięki niej, wzruszyłam się kilkoma słowami, których użyła. Jest mi dobrze. Konto w banku zostało zasilone. Nasze konto przez kilka lat wspólnej pracy i wielokrotnego wspierania się zapełniało się środkami, które są wykorzystywane przez cały czas, w którym się nie widzimy. I nie czuję, że powinnyśmy się przepraszać za czas bez kontaktu, tylko raczej cieszyć, że mamy go teraz i że wciąż chcemy nasze konto uzupełniać.

kapitał społeczny w mediach społecznościowych

Podobnie jest z mediami społecznościowymi. Kiedy zaczęłam traktować mój fanpage jak tablicę ogłoszeń, wrzucając na ścianę jedynie linki do moich artykułów, albo polecenia eventów organizowanych przez moich znajomych, to ruch wokół tego miejsca bardzo się zmniejszył. Kiedy jednak otworzyłam się na inne, bardziej osobiste relacje z fejsbukowymi znajomymi, umożliwiłam obserwowanie mojego profilu osobistego, zaczęłam zadawać pytania i odpowiadać na pytania zadane przez innych, poruszać tematy i rozmawiać, zamiast jedynie podawać coś dalej – ruch wzrósł, komentarzy przybyło, lajków dla mojej strony także. Ale ilość lajków sama w sobie nie jest dla mnie aż tak wazna, jak jakość prowadzonych na moim profilu rozmów i dyskusji. I to jest dla mnie bardzo ważne. Stąd także wynika mój wniosek, że właśnie w taki sposób chce media społecznościowe wykorzystywać.

Masz podobne doświadczenia?

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares