Ostatnio coraz częściej odnoszę wrażenie, że w czasie, w którym piszę artykuł – temat, który poruszam zdąży się już zdezaktualizować w trakcie pisania… Wszystko dzieje się w tak szybkim tempie, że kto wie, czy przypadkiem sama nie wyjdę z mody, zanim zdążę się na dobre pojawić.

Rozwój technologii jest tak oszałamiający, że twórcy stron internetowych, dla których do niedawna głównym problemem była niekompatybilność (uwaga – trudne słowo) różnych przeglądarek internetowych, teraz mają większy problem. Muszą tworzyć strony z myślą o czytelnikach, którzy będą je odpalali na różnych urządzeniach. Już nie tylko komputer, laptop czy netbook, ale także smatfony, tablety, telewizory, czytniki e-booków, albo nawet konsole PS mogą służyć do wyświetlania stron www. A przecież nie na każdym z tych urządzeń strony otwierają się tak samo! Nie każde ma możliwość wyświetlania animacji, skomplikowanych grafik, czy wtyczek. A przecież coraz częściej otwieramy strony www w poszukiwaniu rozrywki, a nie „nagiego” tekstu. Trzeba zatem projektować strony, żeby były atrakcyjne, na czasie, ale także użyteczne. Ponad to – kto wie, jakie będzie kolejny nośnik treści, na punkcie którego świat oszaleje za kilka miesięcy?

Ja sama zrobiłam mały test swojej strony (którą właśnie odwiedzasz) i badanie pokazało, że na laptopie w domu otwiera się bezbłędnie (w końcu to na nim ją zaprojektowałam i powołałam do życia), ale już na służbowym laptopie nie wyświetla kolorowych grafik, a na IPhonie nie wszystko jest dobrze widoczne i trzeba ją odpowiednio przeskalować, żeby móc czytać bez bólu oczu. Hmm… jak widać, temat nie jest taki prosty.

Ale to nie koniec moich spostrzeżeń. Kiedyś, jak się pisało teksty do magazynów, czy na strony www, to z myślą o czytelnikach, którzy spędzą nad nimi pewien czas w domu lub w pracy. A teraz dochodzi coraz częstsze czytanie w podróży. I nie mam tutaj na myśli tylko podróżowania pociągiem dalekobieżnym, ale tramwajem, metrem, a nawet samochodem stojąc w korkach (patrz à zima, która kolejny raz zaskoczyła drogowców). Kiedy utknę w korku i zamiast poruszać się metr za metrem – jedynie stoję i stoję (ostatnio kilka razy wracałam ponad 2 godziny do domu), to co robię? Wyciągam iPhona i czytam wpisy na blogach. Im krótsze, tym na taką sytuację lepsze. A już najlepsze, jak mają dużo obrazków i są atrakcyjne wizualnie. To mi zawsze poprawia humor, a w takich korkach tego mi potrzeba najbardziej. Czyli czytanie zamieniam na przeglądanie. A to z kolei oznacza wielką zmianę dla rodzaju kontentu, którego poszukuję…

Dodam coś jeszcze. Skończyłam studia nie tak dawno, ale jednak, kiedy ostatnio wyciągnęłam swoje notatki z zarządzania, to poczułam w nich spore „trącenie myszką”. Nie dotyczy to oczywiście wszystkich materiałów, ale pokaźnej grupy. Kolejny raz okazuje się, że studia wyższe dają nam  podstawy do wejścia w życie zawodowe, ale nic więcej. Od nas zależy jaką trampolinę wiedzy z nich zrobimy i jaki użytek na przyszłość. Wracanie wciąż do starych i dobrze znanych źródeł nie działa.

Aż trudno dzisiaj uwierzyć, że dopiero na 2-gim roku moich studiów po raz pierwszy w życiu miałam Internet ze stałym łączem w domu. Na uczelni miałam go rok wcześniej, w pracowni komputerowej. A teraz? Nie wyobrażam sobie życia bez wifi w domu, 3G w telefonie i kabla w pracy. Żaden z moich kolegów z roku nie miał osobistego laptopa, na którym robiłby notatki na wykładach, a komórki z grą w węża były szczytem techniki (!). Brzmi jak opis epoki jaskiniowców, a to było zaledwie 10 lat temu. Pisząc swojego magistra kilka lat później, przesiadywałam w bibliotece uczelnianej i robiłam notatki i xero najważniejszych źródeł. Teraz student wchodzi na serwis chomikuj, albo inne, podobne, których pełno w sieci i ma dowolne lektury i publikacje za free (najczęściej nielegalnie, ale dla wielu z użytkowników to żaden argument).

Nie chcę przez to wszystko powiedzieć, że kiedyś było lepiej. Ale na pewno było inaczej. Dynamizm naszego życia i rozwoju technologicznego sprawia, że wszystko co robimy musimy robić tak, żeby dostosować się do tego szaleńczego tempa. Newsy mają bujne życie, ale chwilowe. Teraz całe nasze życie przypomina mi jeden wielki pociąg z newsami… A ja coraz częściej marzę w takich chwilach o przesiadce na rower…

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares