Z ogromną radością przedstawiam Wam dzisiaj Klaudię Tolman – moją koleżankę i chodzącą zbiornicę kreatywnych pomysłów. Klaudia jest jedynym w kraju trenerem myślenia wizualnego, który zachęca do rysowania w celu znalezienia nowych pomysłów, rozwiązywania problemów, zabawy, uczenia się i zdobywania nowych doświadczeń.

ryśliciel

ryśliciel (rys. Klaudia Tolman)

Katarzyna Żbikowska: Klaudia, kto to jest ryśliciel?

Klaudia Tolman: Przede wszystkim to mój pomysł na to, jak skrócić hasło “trener myślenia wizualnego”. To ktoś, kto myśli wizualne, ale także przekłada myśli na rysunki. Jestem zatem rysującym myślicielem :-) Wszystko co wymyślę, stworzę w głowie, co sobie wyobrażę, jestem w stanie przekuć na rysunek. Jestem jak sądzę jedyną osobą, która używa tego określenia (głównie dlatego, że sama go wymyśliłam :P). A idąc tropem “czego nie ma w Google, nie istnieje” – ryśliciel jeszcze nie istnieje, dopiero rozpowszechniam tę ideę :-)

No właśnie, nie spotkałam jak dotąd nikogo, kto by tak siebie nazywał. Czym różnisz się od innych trenerów wykorzystujących w swojej pracy elementy wizualne?

Różnię się tym, że ja przede wszystkim nie tylko je wykorzystuję, ale także uczę tego innych! Uczę, zachęcam, pokazuję jak to robić. Istnieją na rynku trenerzy prowadzący twarde szkolenia (excelowe, finansowe, z programów komputerowych, itd.), którzy wzbogacają swoje szkolenia tyle, ile mogą. Ale są też i trenerzy umiejętności miękkich. I jedni, i drudzy mogą wykorzystywać elementy myślenia wizualnego. To, co mnie może różnić od innych to pewnie też to, że ja uwielbiam to robić! I robię to, bo wiem, że to działa, sprawia przyjemność mnie samej, ale i uczestnikom szkoleń.

Dodałabym jeszcze jedną cechę unikalną – Ty nie tylko uczysz, ale żyjesz rysunkami.

To fakt! :-) Uwielbiam to robić. Od kiedy rysunek towarzyszy mi na co dzień, przyznaję, że w mojej głowie dosłownie pojawiają się gotowe rysunki. Widzę wiele rzeczy, wiele sytuacji, zagadnień w formie rysunkowej. To tak, jakbym widziała komiksami. Nie ma dnia, żebym czegoś nie narysowała. Bo poza prowadzeniem szkoleń z myślenia wizualnego robię też kilka innych rzeczy, wszystkie wykorzystujące rysunki i myślenie przestrzenne.

To musi być genialne uczucie! Jak zatem wygląda Twój zwykły dzień?

Biorąc pod uwagę, że pracuję jako freelancer czy też inny wolny strzelec (wolny wodnik? :-)), każdy dzień wygląda inaczej. Natomiast jest seria powtarzających się elementów. Przykładowo: zaczynam od wielkiego śniadania w stylu ‘Dolce Vita’! Nie wyobrażam sobie pracować na głodnego! Czytam maile, sprawdzam mój facebookowy profil Myślenie Wizualne bo niektórzy Fani są aktywni w nocy i zgadują kalambury właśnie wtedy :-) Rysuję nowe kalambury do zgadywania… Zdarza się, że przygotowuję koncepcję przyszłego szkolenia. I w czasie przygotowań do szkolenia mój pokój z reguły wygląda jak pogorzelisko: mam dość duży pokój i w każdym możliwym miejscu – na łóżku, na podłodze, na ścianach, są rysunki, pomysły, kolorowe kartki, kredki, itd. Co ciekawe – nie mam biurka! Choć i w tym widzę pozytyw: dzięki temu nie jestem ograniczona jego małą przestrzenią – moim biurkiem jest WSZYSTKO, łącznie ze ścianami.

kalambury

kalambury (rys. Klaudia Tolman)

No właśnie kalambury – to jedna z Twoich aktywności, o których wspomniałaś wcześniej. Opowiedz o nich coś więcej.

Kalambury to pomysł, na który wpadłam jakiś czas temu. Zaczęło się od rysowania zgadywanek mojej przyjaciółce, tak zwyczajnie – na kolanie, w zeszycie. Bawiłyśmy się przy tym przednio! Pamiętam, byłyśmy wtedy w Colombia Bar na Kruczej, byłyśmy prawie same i nasz śmiech roznosił się po lokalu. Potem robiłyśmy coś w rodzaju pojedynków rysunkowych (możecie je znaleźć na FB), czyli każda rysowała to samo hasło i potem je sobie pokazywałyśmy zaśmiewając się przy tym do rozpuku. To niesamowite, jak różne można mieć pomysły! Na fali rysunkowej inspiracji zaczęłam rysować nowe kalambury i umieszczać je na FB, nie mówiąc nikomu co jest narysowane, internauci mieli to sami zgadnąć. Czyli to pierwszy sposób rozumienia, co to są moje kalambury – zgadywanki na facebookowym Myśleniu Wizualnym. A potem uznałam, że przecież to nie jest nic nowego, każdy z nas pewnie pamięta Kalambury na Polsacie. Zaczęłam więc organizować wydarzenia kalamburowe w swoim domu. Ku mojemu zdziwieniu – sądziłam, że takich rysunkowych frików jak ja, nie ma aż TAK DUŻO – przyszło sporo moich znajomych, bawili się świetnie. Następnego dnia miałam zdarte gardło ze śmiechu. Mam już za sobą już 5 odcinków domowych kalamburów, wszystkie rysunki wykonane przez obecnych kalamburzystów są dostępne też u mnie na prywatnym profilu na FB).

A teraz kalambury wyszły z Twojego domu na świat i organizujesz je dla wszystkich chętnych, tak?

Dokładnie, teraz wyszłam z nimi “na miasto” zachęcona zasłyszaną gdzieś w radiu informacją, że przecież można także UCZYĆ kalamburami. Póki co robię kalambury (a nawet “KlaLambury”, bo pod taką nazwą to działa) w warszawskiej Yerbaciarni Terere. Nawet niedawno wpadłam na pomysł, że mogę je robić na zlecenie, jako atrakcja na imprezach firmowych, czy innych wydarzeniach :-) A ten pomysł z kolei przyszedł do mnie, bo od innego trenera zasłyszałam, że na weselu organizował jakąś grę szkoleniową, ludzie się bardzo zaangażowali i zamiast latać oszalali wokół krzesełek, łapać welon i tak dalej, grali w bardzo wciągającą grę. Nie sposób było ich odciągnąć. Jestem przekonana, że Kalambury spotkałyby się z podobną entuzjastyczną reakcją odbiorców.

Podoba mi się ta koncepcja, żeby uczyć kalamburami. W końcu każdy człowiek ma tak różne doświadczenia, skojarzenia i w ogóle percepcję, że w zasadzie każdą rzecz widzi w zupełnie wyjątkowy sposób. Nie ma dwóch takich samych map świata w naszych głowach.

Dokładnie tak. Idąc dalej: kalamburami można robić świetne warsztaty międzykulturowe. Warsztaty dla emigrantów, warsztaty koedukacyjne dla – chociażby – mniejszości różnego rodzaju. Że nie wspomnę o takich najprostszych, jak kalambury językowe, kalambury wyczulające na ważne umiejętności miękkie. Zastosowań jest cała masa!

dzieci wewnętrzne się budzą z dorosłych

dzieci wewnętrzne się budzą z dorosłych (rys. Klaudia Tolman)

Zwłaszcza, że dorośli rzadko dają sobie na tyle dużo luzu, żeby się pobawić jak ich własne dzieci. No właśnie – jak dorośli uczestnicy twoich szkoleń reagują na takie dziecięce zabawy na zajęciach? Otwierają się na nie, czy buntują i oczekują “poważnych” metod edukacyjnych?

Z chwilą, gdy dorosły uznaje, że jest dorosły, przestaje dostarczać sobie okazji do zabawy. Na moich szkoleniach jednak nie zdarzyło mi się nigdy spotkać się z reakcją “co to za głupie zabawy, bądźmy poważni”. Nigdy! :-) Zgodzę się, że nie każdy jest w stanie to “przełknąć”… ale tylko na początku! I dużo zależy przede wszystkim od trenera. Bo wiecie… Bez urazy dla nikogo, ale jeśli na szkoleniu uczestnik widzi trenera zapiętego pod szyję w garnitur, trener przedstawia się jako super specjalista, z 20 letnim doświadczeniem, mówi powoli, stanowczo, profesjonalnie, i nagle nic z gruchy ni z pietruchy oznajmia “Dobrze, a teraz się pobawimy, porysujemy, bo to takie fajne i bardzo nas rozluźni”, to nie dziwię się, że ktoś mógłby zareagować słowami “bądźmy poważni” i mógłby nie chcieć wejść w tego typu zabawę.

przyciągam ludzi z otwartymi głowami

przyciągam ludzi z otwartymi głowami (rys. Klaudia Tolman)

Czyli po prostu przyciągasz do siebie ludzi z otwartymi umysłami.

Tak, z samego założenia, jeśli moje szkolenie dotyczy robienia kreatywnego CV, czy szukania kreatywnych pomysłów na biznes, czy innowacyjnych pomysłów na prowadzenie szkoleń, to jakich mam mieć uczestników? Właśnie z otwartymi umysłami! A poza tym, moje tzw. “wewnętrzne dziecko” ma się naprawdę świetnie! Jest to jedna z moich dominujących cech osobowości. I ludzie to widzą często po kilkunastu sekundach obcowania ze mną. I sami uwalniają swojego być może uśpionego przez lata ciekawskiego dzieciaka-rozrabiakę!

Jesteś spójna w tym, co robisz, dlatego za tobą idą.

Jeśli ja im mówię “bierzemy kredki i dajemy sobie teraz pofolgować”, oni to robią, bo widzą, że ja to robię na co dzień. I chcą się pobawić, zaszaleć. Na KAŻDYM szkoleniu jestem zadziwiona tym, jak dorośli potrzebują takich zabaw, jak bardzo im brakuje wyjścia z codziennej rutyny, bawienia się swoimi pomysłami. Mało tego! Co jeszcze cudowniejsze – uczestnicy bardzo mnie edukują! To oczywiście stały element życia trenera, ta energia wychodzi ode mnie, i wraca od uczestników ze zdwojoną mocą, to jest edukacja dwustronna. Jednak w przypadku moich szkoleń czy wydarzeń takich jak kalambury, ludzie często POTEM, po wyjściu z sali, piszą do mnie, dzwonią ze słowami: “Słuuuuchaj, zrobiłam to i to, ale super, nie mogę przestać, wciąż mam nowe pomysły na to, jak usprawnić moją codzienność, jak rysując pomóc sobie w pracy, w uczeniu, w życiu prywatnym! Kiedy znowu masz jakieś szkolenie?”. I to co dają mi po zajęciach uczestnicy często jest dla mnie nową okazją na wpadnięcie na kolejny pomysł! I ta energia tak krąży, i krąży bez końca!

Wokół Ciebie jest już sporo takich osób, zadowolonych uczestników szkoleń, albo zainspirowanych twórczością, a przecież dopiero się rozkręcasz! Strach pomyśleć, co będzie za kilka tygodni, kiedy na dobre rozkręcisz machinę myślenia wizualnego :-) Czyli jesteś inspiratorem!

Najwyraźniej :-)

Ja nie mam co do tego najmniejszych wątpliwości. Budzisz w innych pozytywną stronę mocy i za to Cię kochają.

A ja kocham ich za to, że dają w sobie tę moc obudzić. Mam często wrażenie, że ludzie tak naprawdę bardzo chętnie dadzą się zaprosić do takiego pozytywnego szaleństwa, tylko po prostu nikt ich do tego nie zaprasza!

naprawdę czujesz, że nie umiesz

naprawdę czujesz, że nie umiesz? (rys. Klaudia Tolman)

Często spotykasz się ze stwierdzeniami typu “nie umiem rysować”?

Słowa “nie umiem rysować” padają w zasadzie na każdym szkoleniu!

Myślę, że to jedno z największych ograniczeń w naszych głowach. Bardzo nieprawdziwe, ale zbierające żniwa, bo bez wyzwalacza, zupełnie sami, najczęściej nie zaczynamy działać w tej materii…

Tak! To bardzo nieprawdziwe i bardzo krzywdzące ograniczenie! Dorośli często zachwycają się – i nie dziwota, ja zachwycam się tak samo jak inni! – kreatywnością i pomysłowością dzieci. Ale ten zachwyt jest generowany nieproduktywnie, bo nie idzie za tym refleksja – CZEMU TAK JEST? Czemu dzieci są kreatywne? Jeśli Asia-lat-4, jest kreatywna, to czy ta sama Asia-lat-13, Asia-lat-21, Asia-lat-37, czy ta sama Asia nie będzie tak samo kreatywna przez resztę swojego życia? Asia  b y ł a b y  kreatywna, gdyby miała na to warunki. Przykre jest to, że szkoła i system edukacyjny zabija w nas kreatywność, artystyczną duszę. A na moich szkoleniach ludzie odkrywają w sobie tę Asię-lat-4!

Co byś powiedziała tym wszystkim, którzy czytając teraz zapis naszej rozmowy mają właśnie taką pierwszą myśl w głowie, że „nie umieją rysować”?

Pewnie trudno byłoby mi przekonać czytelników SŁOWEM CZYTANYM o zasadności RYSUNKU :-) Plus jako trener wiem, że dorosły, żeby mógł się nauczyć, musi doświadczyć, musi sam to przeżyć. Dlatego na moich zajęciach każdy rysuje. Co i rusz ktoś rzuca “ale ja nie umiem rysować”, a ja im odpowiadam “nie oczekuję, że masz umieć rysować, masz po prostu rysować”. Trudno jest nam, dorosłym, wyzbyć się przekonania, że jak się rysuje, to trzeba robić to ŁADNIE. Tego nas uczyli w szkole. Rysunki, które ja wykorzystuje na co dzień, gdybym koniecznie miała je ocenić na skali ładności, wg mnie, wcale nie są ładne! Rzecz w tym, że ja nie uczę ŁADNEGO RYSOWANIA, ja uczę ludzi tego, aby próbowali SŁOWO, emocje, abstrakcyjne pojęcia, zamieniać w proste rysunki. I każdorazowo przekonują się o tym, po swoich rysunkach, i po rysunkach innych ludzi, że nie muszą być ładne. I że można rysować nawet nie umiejąc rysować!

Życzę nam wszystkim tego, aby twoje działania edukacyjne dla dorosłych i dzieci przyniosły owoce – czyli żeby nasz skostniały system edukacyjny i krzywdzące systemy naszych przekonań zostały trwale zmienione. A na zakończenie pytanie praktyczne – jakich rad udzieliłabyś początkującym ryślicielom?

Przede wszystkim radziłabym Wam, ryśliciele, zredefiniować pojęcie “umieć rysować”. Umie rysować każdy, kto jak narysuje byle jaki bazgroł, a przynajmniej jedna osoba (niebędąca autorem rysunku) zrozumie, co jest na rysunku. Wtedy umiemy rysować. Umiemy ŁADNIE rysować, kiedy kończymy ASP (a że znam jedną studentkę ASP, to wiem, z jej obserwacji, że i to jest często nieprawdą :-) A my chcemy po prostu narysować coś, co MY SAMI rozpoznamy, co nam w czymś pomoże, lub ewentualnie pomoże komuś jeszcze. Jak już zmienicie swoje przekonanie na temat tego, czy umiecie rysować, to wtedy rysujcie, rysujcie i rysujcie! Cały czas, codziennie, wszystko, co tylko możecie, a nawet to, czego nie możecie (na przykład możecie narysować Dziabąga i podrzucić go do mojej galerii Dziabągów!) Ćwiczcie, bo przecież praktyka czyni mistrza! Bardzo szybko zobaczycie efekty!

Dziękuję, Klaudia, za inspirującą rozmowę i do zobaczenia na KlaLamburach, albo innych warsztatach pobudzających wyobraźnię!

Również bardzo dziękuję:-) Do zobaczenia! A okazji będzie sporo, wszystkie są na mojej stronie www.klaudiatolman.pl

(wszystkie ilustracje do naszej rozmowy przygotowała Klaudia :-)

Klaudia TolmanKlaudia Tolman – jedyny w Polsce trener myślenia wizualnego. Rozwija umiejętność myślenia wizualnego głównie wśród innych trenerów, studentów, managerów. W planach ma też zajęcia dla dzieci i młodzieży, a biorąc pod uwagę, że WSZYSCY myślą wizualnie, odbiorcami jej szkoleń może być dosłownie każdy!

Poza pracą w roli  freelancera (szkolenia otwarte i zamknięte; wykonywanie ilustracji na zamówienie), przez 2 lata współpracowała m.in. z jednym z największych outsourcingowych  call center na świecie jako Trener Wewnętrzny i Specjalista ds. Szkoleń i Rozwoju (szkolenia miękkie dla pracowników operacyjnych średniego szczebla oraz wyższej kadry kierowniczej).

Przed pracą w roli trenera zajmowała się m.in. project managementem, event managementem, sprzedażą oraz wieloma innymi. 

Gdyby miała odpowiedzieć na pytanie „Co chciałabyś zrobić dla świata?”, odpowiedziałaby:

„Wprowadziłabym kreatywne metody nauczania i pracy, w tym myślenie wizualne, do każdego polskiego przedszkola, do każdej podstawówki, do każdego gimnazjum, do każdego liceum i do każdej szkoły wyższej!”

Wykształcenie: psychologia społeczna w Szkole Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. Absolwentka Europejskiej Szkoły Trenerów Grupy SET. Członkini Mazowieckiego Klubu Trenerów Zarządzania MATRIK. Autorka ilustracji do książki „Trening trenera” (Adam Walerjańczyk, Wydawnictwo Złote Myśli).

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares