Jeśli chcesz wiedzieć jak przestać bawić się w biznes i robić biznes on-line, to dziś mam dla ciebie odpowiedź.

Opowiem ci jak to zrobiłam na swoim przykładzie. Nie jest on odosobniony, bo wielu przedsiębiorców, których znam, miało podobny start. Co więcej, moja ścieżka nie bez przyczyny przypomina te opisywane w publikacjach dla start-upów. Bo czuję się i zachowuję się jak start-up. Opowiem ci o tym następnym razem. A teraz do rzeczy.

Od bloga do biznesu on-line

Bloguję od ponad 5 lat (pisałam o tym więcej w artykule >>> od autorki bloga do przedsiębiorcy). Odkryłam wtedy, że uwielbiam pisać i dzielić się swoją wiedzą i odkryciami w takiej formie. W krótkim czasie pojawili się pierwsi czytelnicy, wydałam dwie książki, zostałam trenerką biznesu po godzinach. Wszystko co wtedy robiłam pasowało idealnie. Ale tylko do pasjonatki. Nie do przedsiębiorcy.

Pracowałam na etacie i równolegle uruchomiłam swoją działalność gospodarczą. Przyznam się bez ściemy, że gdyby nie 2 klientów B2B, dla których wystawiałam faktury za przeprowadzone szkolenia zamknięte, to nie miałabym żadnych podstaw by mówić o sobie “przedsiębiorca”, ponieważ:

  • nie znałam swoich odbiorców (nie liczę tych dwóch firm, bo one zamawiały konkretną usługę i znałam ich potrzeby w tej kwestii);
  • nie wiedziałam kto czyta moje książki i bloga, nie znałam ich marzeń i potrzeb;
  • tworzyłam tylko darmowe materiały (newsletter, artykuły, e-booki, konkursy).

Półtora roku temu podjęłam decyzję, że chcę przekształcić swój projekt on-line w rentowny biznes on-line. I ten moment zmienił wszystko. Uruchomiłam wtedy pierwsze płatne usługi dla mojej społeczności i zaczęłam być przedsiębiorcą. W praktyce oznaczało to szereg działań:

  • zaczęłam rozmawiać z moją społecznością – pytać o ich aspiracje, pragnienia, problemy, dla których szukają rozwiązań;
  • przeprowadzałam badania ankietowe i wywiady pogłębione – nie tylko u klientek rozpoczynających jakiś kurs u mnie lub oceniających ten, który zakończyły, ale także u potencjalnych klientek. Pracowałam przez telefon, na Skype, mailowo. Dostosowywałam się do rozmówczyń i ich potrzeb. Zadawałam setki pytań otwartych, słuchałam, robiłam tony notatek i map myśli;
  • tworzyłam wszystkie swoje produkty z założeniem, że są permanentną wersją beta, czyli taką, która jest nigdy-nie-dokończona i otwarta na modyfikacje.

Wystarczająco dobre jest lepsze od niezrobionego

Perfekcjonizm i robienie od razu na 100% (albo na 120% jak zwykłyśmy postępować) to główne błędy startujących przedsiębiorców. Bo im szybciej coś przygotujesz i pokażesz światu – tym szybciej trafi do ciebie feedback i będziesz mogła udoskonalić kolejną wersję swojego produktu czy usługi. To naprawdę tak działa! Jeśli będziesz czekać aż będziesz w pełni gotowa, kompletnie przygotowana i bezbłędnie zorganizowana, to… przegapisz życie. A życie jest teraz.

Jeśli masz już swoich czytelników (bo np. prowadzisz własnego bloga, albo piszesz artykuły do mikro blogów na LinkedIn czy innych serwisów), albo swoich obserwatorów i followersów (na Twoim kanale na YouTube, podczas transmisji live na Facebooku czy Instagramie), albo uczestników swoich szkoleń czy spotkań na żywo, to nie masz na co czekać. A jeśli nie masz swojej społeczności, to też nie czekaj, aż sama się pojawi wokół ciebie i zacznij ją tworzyć z osób, które lubisz i znasz.

Pokaż im swój pomysł w minimalnie satysfakcjonującej wersji (MVP – minimum viable product) i czekaj na ich reakcję.

  • Jeśli kupią – to brawo – masz pierwszych entuzjastów i klientów.
  • Jeśli nie kupią – to brawo – masz argument do rozmowy o tym, co następnym razem warto zrobić inaczej.

Taki niedoskonały, ale jednak wartościowy produkt może być najlepszą rzeczą, jaką zrobisz. Ludzie potrzebują punktów odniesienia do tego, aby wydać swoją opinię. Sama sobie odpowiedz – jakie odpowiedzi będą dla ciebie niosły większą wartość: kiedy zapytasz co ludzie myślą o hipotetycznym rozwiązaniu, które planujesz przygotować? Czy kiedy zapytasz czy kupią konkretny produkt, który mogą obrócić w dłoni, przekartkować lub przeklikać? Na pewno wyczuwasz doskonale, który wariant przyniesie ci więcej wartościowych informacji zwrotnych.

Świadomość potrzeb osób, dla których tworzysz produkty jest fundamentem. Bez zadawania pytań i słuchania odbiorcy opierasz cały projekt na gdybaniu. To grząski grunt.

No to od czego zacząć biznes on-line?

No i pojawia się dylemat z serii: co było pierwsze jajko czy kura. Niektórzy twierdzą, że biznes zaczyna się od pomysłu. Ja twierdzę, że od znajomości odbiorcy. Bo z tej zbudowanej relacji i świadomości jego potrzeb i marzeń – jestem w stanie stworzyć rozwiązanie, którego potrzebuje. Nie zaczynam od produktu, aby go potem ubierać w piękne opakowania i copy pisane “językiem korzyści”. Osobiście zaczynam od poznania osoby, dla której chcę świadczyć płatną usługę i nie ruszam ze sprzedażą, dopóki nie mam pewności, że znam chociaż jedno jej pragnienie, na które potrafię odpowiedzieć w sposób wartościowy.

Być może w Twoim biznesie jest inaczej. Jeśli prowadzisz sprzedaż butów w internecie, albo masz sklep internetowy z wyrobami hand made, to możesz zacząć od produktów. Chociaż nawet wtedy poprzedziłabym taki start analizą potrzeb odbiorcy, któremu chcę te buty czy naszyjnik dostarczyć. Być może lubi inne kolory, niż zakładałam, albo ma stopę większą, niż średnia krajowa.

Ale w biznesie usługowym, w którym dostarczam wartość dla klienta w postaci usługi, materiałów elektronicznych, wsparcia czy konsultacji – bez dogłębnej analizy pragnień, problemów i marzeń moich klientów – nawet nie radzę ruszać. Opisałam już w jaki sposób poznałam na początku te potrzeby u moich klientów. Ale to była tylko rozgrzewka. Najważniejszym etapem procesu tworzenia wartości dla odbiorcy są eksperymenty.

Jak wygląda eksperyment – czyli sprawdzamy pomysł

Uwielbiam działanie. Mam totalnego fioła na punkcie eksperymentowania i testowania pomysłów. Żadnemu nie wierzę na słowo. Żaden mnie nie oczaruje, do momentu, kiedy nie udowodni w działaniu że jest wart mojego czasu i energii. Kiedy dostrzegam potencjał w jakiejś koncepcji, to po sprawdzeniu czy mam na nią akurat przestrzeń w życiu, zaczynam projektować eksperyment.

Eksperymenty mogą przybrać różnorodne formy (i to jest otwarta lista):

  • napisanie artykułu na bloga i sprawdzenie w ten sposób czy temat chwyci wśród moich Czytelników;
  • napisanie artykułu gościnnego na bloga innej osoby – aby sprawdzić, czy poza moją społecznością ten problem także występuje;
  • ankieta w grupie #SięgamGwiazd (podlinkowany formularz ankiety lub wstawienie prostej ankiety bezpośrednio z poziomu wpisu a FB), dzięki której zbieram feedback i zyskuję ekspresowo dziesiątki nowych spojrzeń na badany temat;
  • rozmowy z obcymi osobami, które zgodzą się odpowiedzieć na kilka moich pytań – podczas warsztatów na żywo, konferencji, spotkań;
  • napisanie krótkiego e-booka lub e-kursu i dołączenie go jako prezent za zapis na newsletter – zyskuję zarówno bazę nowych odbiorców moich listów, a także sprawdzam z jak wielkim zainteresowaniem moich aktualnych czytelników się spotkał temat opisany w publikacji;
  • stworzenie strony z ofertą (landing page lub squeeze page) i wypromowanie jej w social media, Google Adwords, albo w reklamach płatnych na FB.

 

Każdy eksperyment powinnaś zacząć od przygotowania Projektu badania, w którym opiszesz co najmniej jego cel, sposób realizacji i miernik sukcesu. Bez tego nie ruszaj. Bo jak potem porównasz albo zmierzysz wyniki? Kompletne badanie kończy się zawsze wnioskami i podjęciem decyzji. I tutaj masz co najmniej 3 możliwości:

  1. badanie potwierdziło moją hipotezę – więc rozwijam dalej mój pomysł, utrzymując strategię i projektuję kolejny eksperyment;
  2. badanie obaliło moje założenie – więc zmieniam założenia i badam je od początku, albo zmieniam strategię;
  3. badanie obaliło moje założenie – więc robię pivot, czyli zwrot w kierunku tego, co działa, a pomysł uwalniam (puszczam go swobodnie, niech ktoś inny się nim zajmie).

Pierwszym krokiem, którym musisz zrobić aby uruchomić swój biznes on-line jest sprawdzenie swojego pomysłu. W praktyce. W działaniu. W terenie. Nie wystarczy analiza w excelu i mapy myśli w notesie. Musisz wyjść do ludzi. Musisz z nimi porozmawiać i zanotować skrzętnie wszystko co od nich usłyszysz. Bo odpowiedzi są najczęściej pomiędzy słowami, w ciszy, w dygresjach, w obserwacjach dodatkowych.

Jakie eksperymenty robisz w swoim biznesie? W jaki sposób słuchasz głosu swoich klientów?

Jeśli chcesz zrobić swój własny eksperyment, aby korci cię przetestowanie twojego pomysłu na biznes on-line, to dołącz do mojego otwartego programu JUMP, w którym w tydzień uwolnisz się od gdybania. Szczegóły >>> JUMP.

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares