Jak to możliwe, że mapy myśli robione na żywo podczas wykładu pomagają zachować koncentrację i zwiększają efektywność notatek w przeciwieństwie do tradycyjnego notowania liniowego?

Czy robiłeś kiedyś notatki na żywo, podczas spotkania lub wykładu?

Pewnie tak, jeśli masz za sobą studia, szkolenia, czy kursy rozwojowe. Jak się wtedy notuje? Zapisujesz wszystkie informacje, które zdążysz uchwycić pisząc i słuchając równolegle. A czasami dodatkowo czytając slajdy zapełnione tekstem wyświetlane przez prelegenta i starając się wyłowić z nich mądre sformułowania do notatek. Mam rację? Znasz to skądś?

A czy robiłeś kiedyś na żywo mapy myśli? Albo sketchnotes?

Czy to się może czymkolwiek różnić od tradycyjnych notatek? W końcu to też przelewanie informacji na papier… Przecież tutaj także słuchasz spikera, patrzysz na prezentację, masz w ręku długopis… A jednak, są spore różnice. Zaczynają się w sposobie odbierania bodźców i przetwarzania informacji. Cały proces notowania wygląda mniej więcej tak:

  1. słyszymy coś, a czasem dodatkowo widzimy (slajdy, flipchart, gestykulacja spikera),
  2. wychwytujemy ważną dla nas informację,
  3. myślimy o tym, jak ją zanotować, aby w przyszłości była dla nas łatwo odczytywalna i zrozumiała,
  4. dobieramy odpowiednią formę dla zapisu tej informacji (obraz, kolor, dobór słów, grubość czcionki, drukowane litery, itd.),
  5. zapisujemy ją na kartce w sposób świadomy,
  6. łączymy ją z informacjami, które już znajdują się na notatce (strzałki, kolory, odniesienia, linki),
  7. dodajemy własne, unikalne skojarzenia z tematem lub z pojedynczą informacją,
  8. zajmujemy się kolejną, istotną, otrzymaną informacją.

I chcesz mi powiedzieć, że to wszystko dzieje się w ułamkach sekund i jest powtarzane kilkadziesiąt razy podczas jednego wykładu? I że mój mózg to wszystko przetwarza i się nie przegrzewa?! Taaaa. Jasne. A świstak siedzi… – usłyszałeś przed chwilą taki głos w swojej głowie? Nie przejmuj się, większość z nas w pierwszym momencie tak reaguje. Ale nasz umysł naprawdę daje sobie z tym wszystkim świetnie radę, a nawet prosi o więcej.

Ludzie szybciej czytają tekst, niż są w stanie przeczytać go na głos. Ponad to, szybciej przetwarzamy informacje w naszym umyśle, niż nasze oczy zdążą zarejestrować jakiekolwiek słowo pisane, np. na slajdzie.

Dlatego cały ten proces może wydarzyć się w Twojej i mojej głowie w ułamkach sekund, kiedy notujemy za pomocą map myśli, albo rysunkowych notatek. Nasze umysły dokonują tych wszystkich czynności niemalże równocześnie.

Przewaga map myśli nad tradycyjnymi notatkami to przede wszystkim:

  • celowe robienie notatki (czyli mając określony cel tego zapisywania),
  • świadome zapisywanie istotnych informacji, zamiast bezrefleksyjnego łapania wszystkiego, co słyszymy i podejmowanie usilnych prób zapisania każdego słyszanego słowa ze strachem, że możemy nie zdążyć zanotować WSZYSTKIEGO,
  • sensowne łączenie nowych informacji z tymi, które już posiadamy lub, które już zapisaliśmy, zamiast zapisywania wszystkich usłyszanych informacji bez żadnego kontekstu,
  • skupienie (na celu) podczas notowania, zamiast pisania dla samego pisania (z pewną taką nieśmiałą myślą, że prawdopodobnie nigdy do tej notatki nie wrócimy, bo i po co),
  • stworzenie notatki, do której chce się wracać, bo jest pojemna w istotne informacje, osadzone w pewnym kontekście, mające powiązania z dotychczasową wiedzą, zamiast notowanie, aby nic z tego nie mieć 5 minut po zakończeniu pisania,
  • notowanie w obrębie 1 strony A4 każdego oddzielnego tematu, zamiast notowania ciurkiem tego, co słyszymy, bez struktury i głębszego sensu.

Dosyć słów. Czas na dowody. Spójrz poniżej na moje notatki rysunkowe i mapy myśli. Zrobiłam je wszystkie w ciągu jednodniowej konferencji HR na szpilkach, w której uczestniczyłam dwa dni temu. Kilka wykładów, a z każdego stworzyłam jedną, rysunkową i kolorową notatkę. Co o nich myślisz? Dają radę?
(kliknij na ilustrację, żeby ją powiększyć)

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Jakie jeszcze widzisz zalety takiej formy notowania?

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares