Przyciągnąć odbiorców możesz chwytliwym tematem, kuszącą obietnicą oraz oczywiście swoją osobą, ale nie obiecuj czegoś, czego nie dostarczysz, ani nie zalewaj odbiorców treścią, bo Ci tego nigdy nie wybaczą.

Chwytliwy temat

Nie jest łatwo stworzyć tytuł wystąpienia, który porwie tłumy. Ale ponieważ już wiesz, że odbiorca jest najważniejszy i od niego powinnaś zacząć projektowanie swojego wystąpienia (sprawdź artykuł >>> Webinar i live – od czego zacząć?), to pomyśl o tym, co go porusza. Czego najbardziej pragnie? Za czym aktualnie tęskni? Co sprawia, że nie może zasnąć? Pomyśl o jego palących problemach do rozwiązania, albo o czymś co wywoła w nim bezdyskusyjną radość. Wszystko, co obudzi dobre emocje i przyczyni się do poprawy jego aktualnego stanu – zadziała jako magnes w tytule.

Pamiętaj też o wszystkich elementach stylu komunikowania się ze światem Twojego odbiorcy:

  • sposobie w jaki opowiada o swoich potrzebach,
  • języku którego używa na co dzień,
  • konkretnych słowach i określeniach, które występują w jego wypowiedziach.

Jeśli użyjesz w temacie webinaru lub w treści zaproszenia właśnie takich “jego” słów, to on poczuje że mówisz do niego i zechce się z Tobą spotkać on-line. To tak właśnie działa. Ciekawy przykład to moje działania w sieci sprzed kilku miesięcy. Kiedy odkryłam, że kobiety, do których kieruję mój przekaz, moje artykuły na blogu czy moje kursy on-line nie chcą poznawać “technik zarządzania projektami”, a marzą o tym, by “zrealizować swoje marzenia i pomysły” – poczułam, że trafiłam w 10-tkę. Wciąż uczę korzystania z technik myślenia projektowego, ale zaczęłam komunikować się z moją społecznością językiem i określeniami, których ona używa. I to zadziałało bezbłędnie!

Nie zalewaj treścią

Opowiadałam Ci ostatnio o różnicach pomiędzy webinarami i transmisjami live (artykuł >>> Nie robisz webinarów i live = nie istniejesz w sieci). Jedną z nich jest czas trwania takiego spotkania. Ten parametr jest niezwykle ważny w doborze tematu, ponieważ podczas np. 15-minutowego spotkania nie dasz rady przekazać odbiorcom wiedzy, która zajmuje kilka rozdziałów w podręczniku, albo która stanowi program 2-dniowego szkolenia, które kiedyś zaprojektowałaś.

Chęć przekazania odbiorcom za dużej ilości materiału to zjawisko, które nazywam “zalewaniem treścią” i nie wynika z tego nic dobrego. Uczestnik Twojego spotkania chce otrzymać wiedzę w pigułce, ale to nie oznacza, że oczekuje od Ciebie omówienia wikipedii podczas godzinnego webinaru. Im więcej treści będziesz starała się upchnąć w kilku/dziesięciominutowym spotkaniu – tym gorzej. Bądź partnerką dla swojego odbiorcy i dokonaj za niego selekcji najważniejszych treści. Nie każ mu szukać najważniejszych informacji w Twoim wystąpieniu na własną rękę. Podaj mu je na tacy. Najlepiej w pierwszych słowach prezentacji, a nie na szarym końcu, albo między wierszami.

Nie obiecuj więcej, niż możesz dostarczyć

I chodzi mi nie tylko o uczciwość, ale o mierzenie sił na zamiary. Jeśli planujesz krótkiego live`a, to obiecaj, że odpowiesz podczas spotkania na jedno proste pytanie, albo dasz jedną, konkretną wskazówkę, albo podzielisz się jednym, sensowym odkryciem. Nie więcej. Podczas webinaru rób analogicznie. Nie zachęcaj odbiorców tytułami takimi jak: “Nauczę się grania na giełdzie w kwadrans”, albo “Poznasz skuteczne techniki pisania maili sprzedażowych”, bo nie spełnisz tej obietnicy.  Owszem, opowiesz o kilku elementach całej układanki, ale nie ułożysz jej całej i w ten sposób pozostawisz odbiorcę z workiem znaków zapytania, zamiast odpowiedzi. To może wywołać rozczarowanie i obudzić złość, a tego przecież nie chcesz.

Na spotkaniach on-line obowiązuje zasada odwróconej piramidy

Nawet bardziej, niż w jakimkolwiek innym formacie mediowym! Dlaczego? Bo odbiorca chce otrzymać od Ciebie esencję JUŻ. Nie w 67-minucie. Nie przy okazji. JUŻ. Od razu. Najlepiej na starcie. Bo najczęściej dołączy do Twojego webinaru  lub transmisji live z pewnymi oczekiwaniami, które w nim rozbudziłaś i jeśli ich nie zaspokoi na początku, to wyjdzie i poszuka ciekawszych zajęć. Tak to wygląda w praktyce. Albo poczeka na plik z nagraniem spotkania i obejrzy go w przyspieszeniu, przeskakując na suwaku linii czasu w poszukiwaniu ciekawych wątków.

Pomyśl o sobie samej oglądającej czyjś webinar. Czy jesteś zawsze skupiona przez 100% czasu, wpatrujesz się jak zaczarowana w ekran i robisz pilnie notatki w trakcie wystąpienia, a także zadajesz co 3 minuty pytania doprecyzowujące? Zakładam, że raczej nie… Zwykle wygląda to w ten sposób, że równolegle prasujesz koszule męża, albo gotujesz kolację dla dzieci, albo malujesz paznokcie (to mój faworyt). Inne warianty – transmisja jest włączona na laptopie, a na tablecie, albo smartfonie przeglądasz FB, czytasz serwisy informacyjne i szukasz prezentu urodzinowego dla siostry… Trafiłam? No właśnie.

Spotkania na żywo mogą być wspaniałą trampoliną do rozwoju dla Ciebie i Twoich odbiorców, dlatego traktuj ich zawsze jak partnerów do dialogu, a nie publiczność, która nie ma głosu i swoich oczekiwań.

Jaki temat webinaru przyciągnął Cię ostatnio?

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares