Od kiedy prowadzę swojego bloga z myślą przewodnią „jesteś projektantką swojego życia” czuję, że to strzał w bardzo ważny temat. Każda z nas, jeśli tylko chce coś osiągnąć – może zbliżyć się do tych pragnień dzięki decyzjom i działaniom, które podejmuje. Oczywiście nie zawsze osiągniemy je w 100%, nie zawsze w najbliższym miesiącu. Nie uważam, że każdy jest zwycięzcą, diamentem, czy magnesem na sukces (określenia wyjęte z netu). Nie wierzę w „sekret” i to, że samo prawo przyciągania tego o czym zamarzę sprawi, że to na bank dostanę. Ale wierzę w to, że mogę naprawdę dużo, jeśli tylko ruszę z miejsca.

Dziś w książce, którą czytam* znalazłam taki fragment:

Eksperymentatorzy znaleźli statystyczne dowody na to, że na przykład jeśli poprosi się ludzi by „byli wyborcami”, frekwencja w wyborach będzie większa, niż gdy prosi się ich, by „zagłosowali” (…) Ludzie większą wagę przywiązują do umacniania swojego wizerunku niż do swoich działań. To zaś oznacza, że aby zmienić zachowanie, trzeba najpierw zmienić swój wizerunek”.

To dla mnie bardzo ciekawa obserwacja. Kiedy pracuję z moimi klientkami – zawsze nazywamy siebie „projektantkami”, „kreatorkami”. Budzimy wtedy w sobie większą sprawczość, niż gdybyśmy „planowały”, „projektowały”, „kreowały”. Przyznaję, że robiłam to nieświadomie. Dziś jednak zyskałam pewność, że chcę budować w sercu przekonanie o tym, że jestem kimś, kto kształtuje przyszłość, a nie tylko realizuje pewne zadania zmierzające ku temu.

Nawyk osiągania / Bernard Roth / Galaktyka

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares