Kiedy jestem u kogoś pierwszy raz, to zawsze szukam wzrokiem półki z książkami. A jeśli mój wzrok odkryje coś więcej, niż półkę, czyli szafkę, biblioteczkę, albo (o marzenie!) ścianę z książkami, to czuję, że znalazłam soul mate :)

Czytałam od zawsze dużo książek. W przypadku książek biznesowych – często kilka na raz. W domu mam kilka miejsc, w których stoją książki. A dzięki Kindlowi zyskałam kolejną, gigantyczną półkę na ulubione publikacje. Zawsze przy mnie, zawsze gotowe do pokazania mi czegoś nowego. Książki zaspokajają mój głód poznawania świata. Każdy autor to nowe spojrzenie, nowa soczewka, przez którą zmieniam swoją mapę rzeczywistości. Nie wyobrażam sobie swojego życia bez książek.

Na przestrzeni lat – sporo książek przeszło przez moje ręce (i duszę). Niektóre wspominam, o innych zapomniałam. I tak sobie myślę, że z książkami jest tak, że pojawiają się we właściwym momencie w życiu, albo nie. I w zależności od tego momentu – dadzą nam coś dużego, albo przejdą niezauważone. Często daję im więc drugą szansę. I nie oceniam ich raz na zawsze, a właśnie na dziś.

Oto 5 książek, bez których nie wyobrażam sobie mojego “dziś”:

  • Kraina chichów – Jonathan Carroll – od tej książki zaczęłam przygodę z realizmem magicznym i Carrollem, poznałam świat pomiędzy światami, pokochałam rozmawianie z duchami i słuchanie swoich snów, w ciągu ostatnich miesięcy przeczytałam po raz drugi w życiu, jedna po drugiej, wszystkie książki autora i odkryłam je na nowo (moje ulubione to Kraina chichów, Muzeum psów, Kości Księżyca),
  • Przepowiednia Dżokera – Jostein Gaarder – magia i filozofia, opowieść w opowieści, pierwsza moja książka tego autora, która pociągnęła mnie do kolejnych (m.in. Świat Zofii, Córka dyrektora cyrku, Dziewczyna z pomarańczami,Szach Mat, Maja),
  • Cień wiatru – Carlos Ruiz Zafon – opowieść na pograniczu światów, cmentarz zapomnianych książek, tajemnice, przygody, Barcelona nocą i podobnie jak w przypadku poprzednich dwóch tytułów – kiedy poznałam tę książkę, to potem pochłonęłam pozostałe dzieła tego samego autora (moje faworytki to: Książę mgły, Marina i Gra anioła),
  • Mistrz i Małgorzata – Michaił Bułhakow – magiczna i wielopłaszczyznowa opowieść, dla mnie zdecydowanie o miłości i mocy czasu, czytałam jako lekturę w liceum i polubiłam, ale dopiero rok temu przeczytałam ponownie i wpadłam po uszy, na pewno jeszcze nie raz do niej wrócę,
  • Mały Książę – Antoine de Saint-Exupéry – inaczej ją rozumiałam jako nastolatka, inaczej jako kobieta, ale zawsze znajduję w niej coś ponadczasowego, co biorę na teraz, skarbnica mądrych myśli na każdą okazję.

Wspaniale jest zrobić takie podsumowanie… Uświadomiłam sobie dziś, jak wiele książek nie-biznesowych czytałam w ostatnich latach. I od razu mi lepiej :)

A jaka jest Twoja “top 5” z ostatnich lat?

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares