O czym są Twoje dialogi wewnętrzne? Najczęściej komentujemy w myślach bieżące wydarzenia. A w związku z tym, że w pracy spędzamy ok. 8h z każdego dnia, to pozwolę sobie zaokrąglić ten wynik do 1/3 doby. Każdej.

O czym ze sobą rozmawiamy

Zebrałam wypowiedzi od kilku koleżanek, aby nie był to tylko obraz moich myśli. Oto one: “jestem zajebista”, “jestem do kitu”, “masakra”, “uwielbiam excela, ale jak się nie zawiesza”, “dlaczego nikt nie dostrzega ile dobrego robię dla firmy?”, “dostałam do współpracy samych tępaków”, “jak można być tak ograniczonym?”, “dlaczego nie pozwalają mi się rozwijać?”, “chciałabym pojechać na tę konferencję, ale przecież mnie nie puszczą”, “nie będę więcej zostawać po godzinach”, “uwielbiam piątki, piąteczki, piątunie”, “te zadania są do bani”, “kto zatrudnił tych ludzi?”, “czy on mógłby już zamilknąć i dać mi zebrać myśli?”

… i tak dalej.

Każdego dnia.

W każdej minucie.

Setki, tysiące myśli i rozmów ze sobą.

A ile razy podobne dialogi wypuszczasz z głowy na świat?

Ile razy w ostatnim kwartale zdobyłaś się na to, aby porozmawiać o swoich wyzwaniach, wkurzeniach, marzeniach, bolączkach i ograniczeniach swojemu szefowi albo szefowej? Bez względu na to, czy pracujesz na etacie czy sama jesteś swoim szefem – szczerze odpowiedz sobie na to pytanie. Teraz.

Tak rzadko mówimy o naszych prawdziwych odczuciach na głos, a tak często frustrujemy się wewnątrz siebie i zalewamy się własnym jadem i rozczarowaniami od środka. To nie tylko nie jest dobre dla nas. Co ważniejsze – to nie ma zupełnie sensu. Oto kilka wskazówek na uzdrowienie lub oczyszczenie sytuacji.

Szef to nie wróżka

Kiedy szef nie wie o naszych marzeniach i rozterkach, to nie będzie mógł na nie zareagować. Nawet jeśli wydaje Ci się, że jak z kimś długo pracujesz, to powinien Cię już “trochę znać”, to odpuść. Nie tędy droga. Nikomu nie płacą za jasnowidzenie w takich relacjach. Jeśli nie powiesz szefowi o tym, co w sobie nosisz, to on nie będzie tego wiedział. A w związku z tym – nie będzie mógł się do tego odnieść i zareagować.

  • Marzysz o pójściu na konferencję z ramienia firmy? A może są także inne osoby w zespole, które skorzystałyby na udziale w takim wydarzeniu? Zrób rozeznanie w zespole i idź do szefa z kompletem informacji.
  • Chcesz iść na warsztat? Świetnie. Zastanów się w jaki sposób mogłabyś po powrocie z niego przekazać swoją nową wiedzę zespołowi i poproś o zgodę szefa.
  • Chciałabyś być na bieżąco z nowinkami branżowymi? Powiedz o tym głośno. Być może prenumerata jakiegoś magazynu uzupełni luki w wiedzy nie tylko Tobie?

Bądź proaktywna

To od Twojej postawy zależy to, czy będziesz spełniona i spokojna w biznesowych relacjach, czy staniesz się kłębkiem nerwów. Wykaż inicjatywę i jeszcze dziś umów się na rozmowę z przełożonym. Jeśli sama jesteś swoim szefem, to zapewnij sobie w kalendarzu czas na rozmowę ze sobą o swoim własnym rozwoju.

Jeśli masz w swojej firmie system oceny okresowej, np. kwartalne rozliczenia celów, to możesz wykorzystać te momenty oceny na dodatkową rozmowę. A jeśli w tych okresach szefowie są zabiegani i zajęci (bo nie jesteś ich jedynym pracownikiem, którego muszą oceniać), to bądź cierpliwa i zaproponuj przy tej okazji spotkanie za miesiąc od teraz i pilnuj, aby nic nie przeszkodziło temu wydarzeniu.

Szefowa podejmuje dziennie dziesiątki decyzji

Uprość życie swojej szefowej i przyjdź do niej z rozwiązaniem, a nie marudzeniem i frustracją. Jeśli jesteś skrajnie przemęczona, to daj sobie chwilę na oddech, zbierz myśli i dopiero taka wyciszona zaproś szefową do szczerej rozmowy. Opowiedz jaki jest kontekst sytuacji, czyli: co aktualnie robisz, jak to robisz, ile zajmuje Ci to czasu i energii, co jest dla Ciebie w ostatnich tygodniach najtrudniejsze, a czym chętnie się podzielisz, bo odkryłaś sprytny sposób na działanie, itd. A następnie zaproponuj rozwiązania – podział zadań pomiędzy więcej osób, przesunięcie niektórych działań na później, zmianę priorytetów, albo wysłanie Cię na szkolenie po dodatkową wiedzę, czy zasoby.

Pomóż swojej szefowej Ci pomóc.

Zaprojektuj samodzielnie swój plan rozwoju

Zastanów się czego konkretnie potrzebujesz, aby lepiej wykonywać swoją pracę, aby mieć z niej więcej radości. Poszukaj konkretnych rozwiązań na rynku. Konferencje, warsztaty praktyczne, podręczniki specjalistyczne, magazyny eksperckie, spotkania z ciekawymi ludźmi, udział w think tankach, grupach eksperckich, śniadaniach biznesowych. Wiem, że nie otrzymasz tego wszystkiego w pakiecie po jednej rozmowie z przełożonym, ale… jeśli nie wskażesz konkretnych rozwiązań i pomysłów, to czekanie, aż ktoś Ci je zaproponuje jest naiwne.

Jeśli wiesz czego chcesz i w którą stronę chcesz pokierować swój rozwój – znajdziesz środki dotarcia do celu. A potem powiedz o nich przełożonemu. Będzie mógł ocenić realność i wykonalność tych pomysłów i pomóc Ci je zrealizować.

Wierzę w ludzi. Wierzę, że jesteśmy z natury dobrzy i chcemy robić dobre rzeczy. Twój szef czy szefowa także tacy są. Ich zadaniem jest zarządzanie pracownikami i robią to tak, jak potrafią. A Ty, jeśli wiesz, że coś można zrobić inaczej, albo bardziej efektywnie, to zaproponuj im to, powiedz o swoim pomyśle, pokaż swoją postawą, że jesteś otwarta i chcesz coś zmienić na lepsze. Gracie w końcu do tej samej bramki.

Czy dodałabyś coś do tej listy? Jakie masz doświadczenia z rozmowami z przełożonymi?

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares