Gdyby nie mapy myśli, to najprawdopodobniej nie napisałabym swojej książki. Nie tylko dlatego, że nie miałabym głównego tematu, ale przede wszystkim nie miałabym tak zorganizowanych i uporządkowanych pomysłów, materiałów i notatek.

Opowiem Ci o 4 krokach, które przeszłam, aby wydać moją książkę. Wszystkie mają związek z mind mappingiem.

Pomysł na książkę

Moja książka zaczęła się od pomysłu. To był pomysł na artykuł. Chciałam podzielić się z innymi moją pasją i zaczęłam pisać tekst do zamieszczenia na jakimś portalu o efektywności w biznesie. Niby nic odkrywczego, jest w końcu mnóstwo takich miejsc w sieci, gdzie autorzy i publicyści poruszają takie tematy. Jednak bardzo szybko okazało się, że mam do powiedzenia znacznie więcej, niż pomieściłby zwykły artykuł o mind mappingu, których pełno w internecie. Jestem praktykiem mapowania myśli od kilku lat i zdążyłam już przeżyć naprawdę wiele sytuacji, w których mapy myśli można śmiało wykorzystać.

Pisałam i pisałam i… powstał kilkustronicowy tekst, który nijak pasował do krótkiej formy artykułu. Nie miałam też żadnego zaprzyjaźnionego miejsca w sieci, gdzie mogłabym go umieścić. A z każdą zapisaną stroną ilość moich pomysłów na ten temat powiększała się w tempie geometrycznym.  Wtedy postanowiłam, że napiszę książkę. To była najlepsza decyzja jaką mogłam wtedy podjąć!

Co się robi, kiedy się już zdecyduje napisać książkę?

Zaczyna się odpowiedzialna praca i ogromne wyzwanie polegające na ujarzmieniu i zapisaniu tych wszystkich pomysłów, które się wtedy pojawiają. Pomysły mają to do siebie, że są baaaaaardzo ulotne. Nie każdy z nas potrafi je złapać w locie i zarchiwizować tak, żeby mieć łatwość ponownego dotarcia do nich. Dzięki mapom myśli (dziesiątkom map myśli), które wtedy stworzyłam – żaden dobry pomysł mi nie uciekł. Naprawdę. Mapy miały różne kształty i formy, niektóre były piękne graficznie, inne wyglądały jak krajobraz po burzy. Jedne miały trzy słowa i kilkanaście obrazków, inne składały się z ogólnych pomysłów i dziesiątek skojarzeń do każdego z nich. Ale każda stanowiła ważną cegiełkę w tym, co finalnie zbudowałam.

Zorganizowanie pomysłów

Po zapisaniu przyszedł czas na wstępne zorganizowanie pomysłów. Zaczęłam od odpowiedzi na dwa najważniejsze pytania – dla kogo ją piszę i jaki jest jej cel. Zrobiłam sobie wielką burzę mózgu, zaczęłam tworzyć szkic spisu treści, głównych zagadnień, tematów. Polegało to na przeglądzie wszystkich wcześniejszych map i stworzeniu kolejnych – równie bogatych w pomysły. Dzięki mapom myśli mogłam szybko stworzyć na głównych gałęziach tytuły docelowych rozdziałów. A na podgałęziach mieściła się ich zawartość – zapisana słowami kluczowymi i obrazami, które kojarzyły mi się z tematem. Taka forma zorganizowanego zapisu informacji jest niezwykle praktyczna. Kiedy wpadło mi do głowy coś następnego, co warto byłoby zawrzeć w danym rozdziale – dopisywałam przy nim kolejną gałąź, albo obrazek powiązany z nim strzałką.

Wybór najlepszych pomysłów

Kiedy idee były już pogrupowane – zaczęłam robić selekcję pomysłów. Zastanawiałam się, które z tych tematów mogą zainteresować docelowego czytelnika, a które nie będą dla niego przydatne. Które są wyjątkowe, a które można znaleźć w innych dostępnych publikacjach. To tutaj powstał pomysł wykorzystania aplikacji do tworzenia map myśli. Wykorzystanie w biznesowej książce wyłącznie moich odręcznych map nie wyglądałoby przekonująco. Z resztą kilkakrotnie mówiłam o tym, że w sytuacjach zawodowych, kiedy współpracujesz z innymi osobami – rekomenduję pracowanie na mapach przygotowanych w specjalnie do nich stworzonych programach.

Rozwijanie pomysłów

A kiedy już wybrałam najlepsze, w moim przekonaniu, pomysły – rozwijałam je i dopieszczałam, budowałam o nich historie. Tworzyłam ilustracje, badałam nowe zastosowania starych pomysłów, szukałam konkretnych elementów, które wypełniły moją układankę. To był najbardziej kreatywny i emocjonalny etap prac nad książką. Odkryłam nowy wymiar mind mappingu i poszerzyłam swoją wiedzę na temat swojego umysłu, jego potencjału i niemalże nieograniczonych możliwości.

Wszystkie powyższe etapy często przenikały się nawzajem, niektóre pojawiały wielokrotnie w trakcie prac nad finalnym materiałem. Na każdym z nich pojawiały się oczywiście nowe pomysły – czyli najbardziej naturalny efekt twórczego myślenia. Często musiałam skracać napisane już teksty, inne rozwijać bardziej niż początkowo założyłam. Jestem absolutnie przekonana, że to wszystko nie byłoby tak przyjemne i efektywne, gdybym nie pracowała przez cały czas na mapach myśli.

Praca nad książką była dla mnie cudownym czasem. A w związku z tym, że nie wszystkie pomysły udało mi się zmieścić w publikacji – postanowiłam stworzyć tego bloga, na łamach którego mogę dzielić się nimi z Wami bez żadnych ograniczeń.

Jakie jeszcze znasz zastosowania map myśli?

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares