Czy Harry Potter może coś wnieść do zarządzania sobą w czasie? Tak się składa, że całkiem sporo. Nie będę ukrywać, że to, co czym zaraz napiszę jest jednym z najbardziej lubianych przeze mnie elementów całej opowieści (której jestem z resztą ogromną fanką). W jednej z książek o Harrym pojawia się niezwykły obiekt. Fani opisują go jako „płytką, kamienną misę z wyrzeźbionymi na krawędziach runami i innymi symbolami, wypełnioną świetlistą, białosrebrną substancją”.

Większość z nas – także Ty – żyje w ciągłym pośpiechu, najczęściej pod ogromną presją czasu, w świecie szybko rozwijających się technologii i mediami bombardującymi nas informacjami ze wszystkich stron. Ilość moich codziennych spraw do załatwienia, spraw do pamiętania i spraw do zachowania na później, spraw jeszcze-nie-załatwionych i spraw prawie-załatwionych jest nieprzeliczalna.

Jak często czujesz się przeciążony? Czy zdarza ci się odczuwać przytłoczenie?

Ja czuję się tak dosyć często. A z każdym kolejnym krokiem pokonanym na mojej drabinie rozwoju – coraz częściej. Dzieje się tak dlatego, że coraz więcej spraw biorę na siebie, za coraz więcej rzeczy jestem odpowiedzialna, coraz więcej osób wymaga mojego wsparcia, itd. Mam na myśli relacje osobiste, rodzinne, zawodowe, wszystkie obszary życia.

Każdy z nas ma inną odporność na stres. Zupełnie inne sytuacje zaburzają u ciebie i u mnie równowagę organizmu. Ale jedno jest wspólne – i ty i ja mamy gdzieś granicę tej tolerancji. Kiedy zostaje ona przekroczona doskonale zdajesz sobie z tego sprawę. Masz wtedy zaburzenia snu, koncentracji, jesteś zmęczony i słaby. Jeśli nie wyrzucisz poza organizm nagromadzonych w nim napięć – możesz naprawdę źle skończyć.

Umysł wielokrotnie porównuje się do komputera, który w każdej sekundzie przetwarza miliony informacji. Niestety rten komputer ma słabą pamięć podręczną. Nie umie gromadzić i przetwarzać dużej ilości danych. Wszystkie sprawy, którymi jest w każdej chwili „zaprzątnięta” twoja głowa znajdują się właśnie tutaj. Wymagają one twojej ciągłej uwagi, bo w przeciwnym wypadku „wylecą” ci z głowy. Co zatem robić, żeby Twoje myśli o sprawach ważnych, a także ulotne myśli, świetne pomysły i genialne rozwiązania Ci nie uciekły?

Stwórz swoją myślodsiewnię!

Cytując dalej opis tego magicznego obiektu: „Służyła do odsiewania nadmiaru myśli z umysłu. Strząśnięte do myślodsiewni myśli badało się w dowolnym czasie.”

Uważam myślodsiewnię za genialną metaforę tego, do czego szczerze Cię zachęcam. David Allen w książce Getting Things Done robi dokładnie to samo. Nazywa to zarządzaniem „otwartymi pętlami”, które nosisz w swojej głowie. Im szybciej sprawisz, że nie będziesz w kółko myślał o jakiejś sprawie, tym szybciej zaczniesz ją realizować. Będziesz miał więcej energii na działanie, a nie tylko pamiętanie o tym, żeby czegoś nie zapomnieć.

Zachęcam Cię do stworzenia własnej odsiewni myśli. Może ona przyjąć dowolną formę – luźne kartki, notes, biała tablica, flipchart, tablica korkowa z pinezkami, plik w komputerze, edytor tekstu. Możliwości jest wiele. Wybierz jedną z nich i zacznij opróżniać swoją głowę z myśli wypełniających ją po brzegi. Proponuję zrobić to w 3 prostych krokach:

  1. Żółte karteczki, na których zapisujesz wszystko, co znajduje się aktualnie w głowie.
  2. Ściana, na której będziesz grupować karteczki składające się na szerszy temat.
  3. Kartka A3, na której zrobisz mapę myśli z zapisanych tematów i spraw.

Znajdź miejsce, gdzie przez kilka chwil nikt nie będzie ci przeszkadzał i notuj. Na początku nie zastanawiaj się nad ważnością spraw i priorytetami. Na pierwszym etapie zapisuj po prostu wszystko, co wyrzuca twój umysł, bez oceniania i ustawiania w ustalonej kolejności. Oczywiście, jeśli od razu pewne sprawy będą się układały w jakąś całość, albo kilka myśli będzie dotyczyło jednej dużej kwestii – możesz od razu zapisać je wszystkie w grupie, ale nie jest to konieczne. Kiedy skończysz – pogrupuj kartki w większe tematy i ponazywaj te grupy. Zakończ proces mapą myśli na dużej kartce (minimum A3).

Przeprowadzenie tego procesu po raz pierwszy może Ci zająć sporo czasu, ale regularne powtórki procedury nie będą już tak czasochłonne. Za każdym razem inne myśli będą się w Tobie kłębiły, więc nawet częste powtarzanie procedury nie sprawi, że będzie to zajęcie bezcelowe.

Zachęcam do zakończenia tej procedury mapą myśli z jeszcze jednego powodu. W Twojej głowie znajduje się wiele różnych niezamkniętych spraw, ale przede wszystkim Twoje skojarzenia z nimi, a więc setki różnych powiązań. Niektóre są silne, inne bardzo luźne, ale w głowie COŚ zawsze łączy się z CZYMŚ innym. Kiedy zapisałbyś swoje sprawy w formie zwykłej listy, to prawdopodobnie nie oczyściłbyś umysłu tak dokładnie. Lista ogranicza daną myśl do konkretnej linijki, punktu, czy podpunktu. Mapa myśli wręcz odwrotnie – pozwala zapisać wszystkie uświadomione w momencie notowania skojarzenia z danym tematem i ma nieograniczoną strukturę. Skojarzenia tworzą się w Twojej głowie nieustannie. A najwięcej “kłopotu” jest z tymi, które są niejasne i początkowo wydaje Ci się, że nie łączą się z niczym innym. Te zalegają w głowie najdłużej, ograniczając tym samym Twoją pamięć krótkotrwałą.

Jestem ciekawa, czy po przejściu powyższych kroków poczułeś ulgę. Może spokój? Bo to były moje pierwsze odczucia, kiedy opróżniłam swoją głowę pierwszy raz. Kiedy wreszcie zapisałam tyle spraw, że miałam przekonanie, że już nic więcej do zapisania mi nie zostało – poczułam niesamowitą lekkość. Od wielu lat zapisuję swoje zadania w notesie, więc samo spisywanie myśli nie było dla mnie rewolucją. Ale moje przyzwyczajenie do robienia wszystkiego w „od razu dobrze” odbiera mi zwykle luz i swobodę zapisania dosłownie wszystkiego. Kiedy coś wpisuję do kalendarza, to zwykle nadaję temu od razu kontekst i priorytet. A tutaj jest inaczej – robię niczym niezakłócone oczyszczenie mózgu, prawie jakbym go zabrała na jakiś detoks.

Nie jest to magiczny sposób na załatwienie wszystkich zaległych spraw, ale na pewno jest to sposób na odciążenie głowy i zwolnienie zasobów organizmu niezbędnych do efektywnego działania. Do dzieła! Oczyśćmy dziś nasze umysły!

 

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares