…a przynajmniej nie przez cały czas.

Mój dzisiejszy wieczór należał do Ewy. Poznałyśmy się w wyjątkowych okolicznościach. Ja sprzedawałam samochód i chciałam, aby trafił w dobre, kobiece ręce. Stworzyłam więc ogłoszenie skierowane do kobiety. I zadzwoniła Ewa. Od miesiąca jeździ samochodem, z którym przez 4 lata się przyjaźniłam. Dziś spotkałyśmy się, aby poznać się z innej strony, niż stan licznika.

Kiedy po godzinie wymiany energii powiedziałam Ewie, że jestem introwertyczką – nie uwierzyła. Nie wyglądam na introwertyczkę. Nie świadczą o tym moje działania w internetach, na warsztatach, w wypowiedziach. A jestem. A raczej… czuję się nią. Długo rozmawiałyśmy o tym, że ekstrawertykiem czy introwertykiem się bywa, a nie jest. Bo czasem mam ochotę na towarzystwo innych ludzi, a czasem nie. Czasem jestem ciekawa świata zewnętrznego, a czasem mam ochotę kontemplować wyłącznie mój wewnętrzny świat. No bo przecież dzieje się w nim tyle fascynujących rzeczy…

Ewa, dziękuję Ci za to dzisiejsze odkrycie. I za kawę.

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares