Zrobiłam już w życiu tyle pierwszych kroków, że może się wydawać, że mi spowszedniały, że nie robią już na mnie wrażenia. A tu niespodzianka. Robienie pierwszego kroku jako działanie, nawet podejmowane codziennie, nawet nawykowe – wciąż jest wyzwaniem i kryje w sobie element niespodzianki.

Postanowiłam pisać nieco/dziennik. Chwytać ulotne myśli, chwile, skojarzenia. Odpowiadać na duże i mniejsze pytania. Móc wracać do nich, kiedy zechcę. Dzielić się z tymi, którzy chcą czerpać. Taki eksperyment. 100 dni na dobry początek. Potem podejmę decyzję, czy to dla mnie dobre.

Zasady będą proste:

/ piszę codziennie.
/ piszę i dzielę się tym, co mi akurat w duszy gra i zajmuje myśli.
/ piszę i otwieram się na rozmowę z Tobą – Czytelniczko.

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares