Ręce mi opadły. Dawno nie przeżyłam takiej rozpaczy, jak podczas lektury wyników badań Biblioteki Narodowej nt. Czytelnictwo Polaków w 2012 r. Ponieważ temat dotyczy nas wszystkich, postanowiłam podzielić się z Wami zarówno wynikami badań zamieszczonymi w raporcie, jak i moimi refleksami na ich temat.

Wklejam poniżej fragmenty Raportu, który w całości znajduje się do pobrania na dole wpisu.

W 2012 roku osób, które można uznać za „rzeczywistych” czytelników, było 11% – przyjmując, że ilościową miarą bycia „rzeczywistym” czytelnikiem jest deklaracja przeczytania 7 lub więcej książek w ciągu roku.

Przynajmniej jednokrotny kontakt z jakąkolwiek książką w ciągu roku zadeklarowało nieco ponad 39% Polaków, przy czym książkę zdefiniowano w tym badaniu szeroko  –  włączając do tej kategorii także albumy, poradniki, encyklopedie, słowniki, a także książki w formie elektronicznej. Warto pamiętać, że w gronie tak wyodrębnionych czytelników znajdują się zarówno ci, którzy przypomnieli sobie, że w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy zajrzeli – choćby przelotnie – do jednej książki, np. poradnika działkowca czy książki kucharskiej, jak i ci, którzy czytają stosunkowo systematycznie i dużo.

34% Polaków z wykształceniem wyższym nie przeczytało w ciągu ostatniego roku żadnej książki, 20% w ciągu ostatniego miesiąca nie przeczytało tekstu o objętości trzech stron lub dłuższego artykułu w prasie, 17% nie przypomina sobie, żeby w ciągu ostatniego roku czytało jakąkolwiek prasę.

Polacy nie czytająZamieszczam także fragment infografiki (dostępna w całości pod linkiem), który obrazuje tendencje w opisanych tematach na przełomie ostatnich lat.

No więc nie dziwicie się już, że opadły mi ręce, prawda? Niestety nie tylko coraz mniej czytamy, ale też coraz mniej wstydzimy się o tym mówić. Czytanie nie tylko przestało być modne, ale przede wszystkim przestało być wartym zachodu zajęciem nawet dla osób z wyższym wykształceniem. Zrozumiałabym trochę, gdyby papierowe książki zostały zastąpione w jakiejś formie przez elektroniczne.  Jednak także one mają niskie wyniki czytelnicze, bo cytując dalej raport: “Do lektury e-booków kiedykolwiek w życiu przyznało się 7% badanych, a do słuchania audiobooka – 6%”, a więc nie tutaj leży sedno problemu.

Młodzież czytająca w ramach szkolnych obowiązków (najczęściej lektury wskazane przez nauczycieli), jak zwykle podnosi statystyki w swojej grupie wiekowej, ale bez ściemniania przyznaje się, że rzadko poznaje dziś książki w całości. Częściej je przegląda, podczytuje fragmenty, porzuca w połowie… Rozwój technologii mobilnych i szeroka dostępność informacji w formie elektronicznej zmienia nasze nawyki i sposób przyswajania tekstów. Badania Biblioteki Narodowej we współpracy z Grupą IQS wskazują, że “codzienne obcowanie z komunikatami zorganizowanymi w formie krótkich wypowiedzi hipertekstowych, którym towarzyszą materiały audiowizualne, formatuje umysły ich użytkowników w taki sposób, że coraz trudniej jest im skupić się na lekturze stosunkowo długiego linearnego tekstu. Być może to właśnie stałe podleganie oddziaływaniu elektronicznych form komunikacji tekstowej – obok specyfiki współczesnej dydaktyki języka polskiego – wyjaśnia, dlaczego najmłodsi badani szczególnie często przyznają się do czytania jedynie fragmentów książek”.

Na Fejsbuku jestem obserwatorem kilku fanpage`y takich jak: Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżkaWącham książki, Nie jestem statystycznym Polakiem, lubię czytać książki, czy Zakochaj się w czytaniu. Osoby je prowadzące publikują różne inspirujące ilustracje, teksty, recenzje i polecenia ciekawych publikacji. I pomimo, że większość z tego typu profili ma liczbę fanów liczoną w dziesiątkach tysięcy (?!) zdarzyło mi się usłyszeć kilkakrotnie, lub przeczytać na jakichś forach dyskusyjnych, że “to snobizm na książki” i że takie działanie jest drażniące dla osób, które nie czytają. Albo lubimy czytać i lubimy o tym mówić, albo nie lubimy i drażnią nas osoby czytające. No basta!

Nie wyobrażam sobie dnia bez książki. Zawsze wiedziałam, że jestem z taką moją potrzebą w zdecydowanej mniejszości. Ale w świetle cytowanego raportu wyglądam jak własnie wyginający dinozaur… Smutne to i napawa mnie wielką melancholią. A co dla Was oznaczają te wszystkie trendy i cyferki? Czy naprawdę jest aż tak źle i nie ma ratunku dla czytelnictwa?

[dm]25[/dm]

| zdjęcie: Astrid Kopp |

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares