Ostatnio sporo rozmyślam na temat rozpoczynania. Dużo się u mnie dzieje, a jeszcze większe zmiany czekają tuż za rogiem. Za kilka dni zmieniam pracę, nachodzą mnie więc refleksje, jak wykorzystać tę sytuację dla siebie do maksimum.

No i postanowiłam odkryć się na nowo. Nowe projekty i nowe środowisko. Nie będzie przecież lepszej okazji! Zmiana pracy nie będzie całkowitą rewolucją, bo będę robiła to, co mnie kręci od lat, czyli zarządzanie projektami. Ale zmieni się branża, zmienią współpracownicy, zmieni się adres. Tak, to ostatnie także ma znaczenie, bo przesiadam się do komunikacji miejskiej. Będzie się działo!

Postanowiłam przygotować się do tych zmian w sposób przemyślany. A z moich przemyśleń może wyniknie coś wartościowego także dla Was. Dlatego zapraszam do lektury i dyskusji.

1 – definiuję mój kierunek rozwoju

Aby właściwie zaplanować drogę dotarcia do celu – potrzebuję zidentyfikować i doprecyzować cel. Chcę poprzez koncentrację na nowych zadaniach, wykorzystać w pełni moje możliwości i rozwinąć się w najważniejszych dla mnie w tym momencie obszarach. Co to oznacza w praktyce? Chcę realizować świetnie projekty, wdrażać w trakcie pracy nad nimi moje autorskie rozwiązania i pomysły, rozwijając przy tym innych i siebie. Tylko tyle i aż tyle. To mój cel na kolejne miesiące.

Zdefiniowałam mój kierunek. Teraz czas na analizę możliwości. W nową pracę będę inwestować mnóstwo mojej energii. Chciałabym aby była ona dobrze wykorzystana. Mam więc w planach przygotować mały research branży, w którą wchodzę (po ponad 9 latach w telekomach), rynku, na którym będę działać, a także o jego najważniejszych graczach. Analiza ta pomoże mi wybrać te spośród moich umiejętności, które najlepiej będą pasowały do nowych zadań. W moim przypadku będzie to na pewno powrót do korzeni i odświeżenie sobie wiedzy na temat metodyk projektowych, technik realizacji projektów, zarządzania zespołem ekspertów, itd. Projekty są w moim życiu obecne na każdym kroku, ale teraz planuję zacząć działać od samego początku tak, jak zawsze chciałam – metodycznie.

2 – analizuję swoje wyróżniki

Nie planuję rewolucji w moim życiu, a jedynie lifting niektórych jego elementów. Jestem zadowolona z tego, co udało mi się osiągnąć, nie potrzebuję przewrotu. Potrzebuję za to skupienia się na najlepszych stronach mojej osobowości i wydobyciu z nich jeszcze więcej dobrego. Szukam zatem moich wyróżników.

Wyróżnik to wszystko, co mnie odróżnia od pozostałych. Może to być jakaś oryginalna cecha, ale najlepiej jeśli jest mocną stroną, czyli czymś, co robię lepiej, a nie tylko inaczej od innych. Tutaj uśmiecham się na samą myśl o moich notesach pełnych map myśli. Tak, to na pewno mój wyróżnik! Na pewno nie jedyny, ale zdecydowanie ten pierwszy, który widać gołym okiem. Ten element zamierzam wykorzystać jeszcze bardziej, niż dotychczas – poprzez stosowanie jego zasad w pracy własnej i zespołowej. Jestem niesamowicie ciekawa, jakie wspaniałe rzeczy z tego wyjdą!

3 – tworzę narrację

Mam tutaj na myśli opowieść o mnie – odpowiadającą na pytania gdzie zaczęłam i dokąd zmierzam. Taka „moja historia” ma szansę się pojawić tylko wtedy, gdy mam rozwiniętą samoświadomość. A ja mam. Wiem, dlaczego robiłam zawodowo to, co robiłam i dokąd mnie to zaniosło. Nawet jeśli realizowałam zadania na pierwszy rzut czyjegoś oka mało ambitne, albo niekoniecznie interesujące – potrafiłam znaleźć w nich jakieś elementy, które mi się do czegoś przydały. Czasami były to kontakty z ciekawymi ludźmi, czasami możliwość wykorzystania i szlifowania pewnych umiejętności, a czasami po prostu sprawdzenia się w nowej roli, aby podjąć świadomą decyzję, czy to mnie kręci czy nie. A nie tylko gdybać.

Mam taki komfort, że od dawna inwestuję w siebie i nie tracę z oczu szerokiego obrazu. To niezwykle ważne, żeby potrafić uzasadnić swoją obecność na jakimś szkoleniu czy warsztacie, obecność jakiejś książki w swojej dłoni, czy spędzania czasu z akurat takimi ludźmi, a nie z innymi. I nie chodzi o to, że wszystko musi być u mnie przemyślane w 100%, bo bardzo lubię spontaniczność. Chodzi raczej o to, żeby z każdej sytuacji, w której się znajdujemy potrafić wyciągnąć coś dla siebie – jakąś myśl, pomysł, namiar na coś ważnego, przekierowanie do kolejnego kroku lub na wyższy poziom. Pamiętam o tym zawsze, kiedy poznaję coś zupełnie niespodziewanie. Filtruję to „coś” przez moje filtry i cele i dosłownie zawsze udaje mi się znaleźć w tym „czymś” coś wartościowego dla mnie.

Podsumowując ten krok – myślę, że dobrze takie ćwiczenie wykonać dla siebie tuż przed pójściem na rozmowę o pracę. Wtedy zdecydowanie łatwiej będzie odpowiedzieć logicznie na pytania dotyczące ścieżki zawodowej. Nawet jeśli dotychczasowe doświadczenia nie układały się w żadnym porządku i wydają się na pierwszy rzut oka chaotyczne – to zawsze można odpowiednio wcześniej zastanowić się dlaczego nasza droga poszła akurat przez takie etapy i stworzyć swoją opowieść, która na te pytania odpowie.

4 – definiuję się na nowo

Jak tylko zmienię pracę, to na pewno wszystkim o tym opowiem! Wyślę odpowiednie informacje do znajomych, pokażę gdzie można mnie znaleźć i co będę robić. Wykorzystam maile, portale społecznościowe, telefony. Mam się w końcu czym pochwalić – zmieniam swoje życie i jestem z tego powodu niezwykle szczęśliwa!

Ludzie żyją dzisiaj w ogromnym tempie, docierają do nich tysiące nowych informacji dziennie, dlatego nie oczekuję od wszystkich moich znajomych, że pamiętają gdzie pracowałam i co robiłam przez ostatnie lata. Jeśli nie miałam z kimś dawno kontaktu, albo po prostu dawno o pracy nie rozmawialiśmy – teraz jest ku temu idealna okazja. Pokażę im, co w trawie piszczy. A może przy tej okazji dowiem się, że pracuję z kimś znajomym biurko w biurko, albo że w inny sposób pojawią nam się wspólne mianowniki? Same korzyści!

Z innej strony na to patrząc… facebook. Ludzie dzielą się tutaj ze mną tak mało istotnymi rzeczami, jak nowa para butów, za zimna zupa podana w knajpie na Mokotowie, albo myśl skradziona koledze z jego „ściany” przy porannej kawie. Dlaczego więc nie podzielić się z nimi czymś, co jest naprawdę ważne dla mnie?

Dlatego lada dzień zaktualizuję swoje profile na LinkedIn, GoldenLine, blogu i na Facebook.

5 – pokazuję swoją wartość

Najfajniejsze w zmianie pracy jest to, że genialne zastosowanie ma wtedy reguła – jeśli nie wiesz, że coś jest niemożliwe, to na pewno jest możliwe. Tak to przecież wygląda w praktyce. Wchodzę do nowego środowiska, nie znając żadnych jego przyzwyczajeń, ograniczeń, czy nawyków. Nie wiem, czy pewne rzeczy są tutaj na porządku dziennym, czy nie, a więc mam jedyną i niepowtarzalną okazję bezkarnie je wdrożyć w życie. Tak! Zamierzam to właśnie zrobić!

Planuję zadawać pytania rozpoczynające się od słowa „dlaczego” na każdym kroku. Dlaczego piszecie maile zamiast się spotkać? Dlaczego nie przygotowujecie notatek ze spotkań? Dlaczego skupiacie się na swoich smarftonach zamiast na prowadzącym spotkanie? Dlaczego nie uprościć tego procesu z 15-tu kroków do 5-ciu? Dlaczego…? Dlaczego…? Uwielbiam „dlaczego”!!! To jedyne pytanie, które może wdrożyć zmianę w myśleniu i działaniu. No, może jedno z dwóch. Tym drugim jest „po co?”.

Co jeszcze planuję po przyjściu do nowej pracy? Chcę wdrożyć kilka zmian i osiągnąć tym samym kilka szybkich sukcesów (quick wins). Nie żeby pokazać, że jestem mistrzem czegoś-tam, tylko żeby udowodnić, że świeżym spojrzeniem na stary problem można w krótkim czasie osiągnąć widoczne efekty. Można szybko poprawić życie innym i sobie samemu. Można i ja to zrobię.

Jest jeszcze kilka działań, które można robić na początku nowego rozdziału zawodowego życia: pokazać się z jak najlepszej strony (wystąpienia publiczne, uczestniczenie w ważnych spotkaniach, publikacje), zebrać referencje i opinie od osób z poprzedniego rozdziału, dowieść swoich umiejętności (nowe projekty) itd.

Mam nadzieję, że wykorzystasz powyższe podpowiedzi do odkrywania siebie na nowo. Ja już siebie odkrywam. I co najlepsze – widzę, że ten proces może się w zasadzie nigdy nie kończyć :-)

Jakie są Twoje sprawdzone sposoby na odkrywanie siebie na nowo?

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares