szum informacyjny

http://flic.kr/p/c9MmyC

Zacznę od tego, że moja Babcia ma od niedawna aparat słuchowy. Kilka dni po odebraniu aparatu ze sklepu mieliśmy okazję do wspólnego, rodzinnego spędzenia czasu. Podczas kolacji kilka razy zdarzyło się, że Babcia zwróciła nam uwagę, że mówimy za głośno, albo za blisko ucha, albo że kiedy odzywa się więcej niż jedna osoba, to ona nie słyszy nic, oprócz szumu. I właśnie ten szum mnie zainspirował do dzisiejszego wpisu.

Jak to w rodzinie bywa, w takich kwestiach wszyscy są wszechwiedzący i mają swoje teorie na tematy, o których najmniej wiedzą. Podobnie w przypadku aparatu Babci. Że pewnie nie jest przyzwyczajona do bycia w grupie, gdzie dużo osób mówi jednocześnie. Że ogólna atmosfera rozmów przy stole nie sprzyja zrozumieniu wszystkich słów, itd. Pewnie w tych stwierdzeniach jest trochę prawdy, ale myślę, że leży ona gdzieś indziej. Osoba, której od kilku(nastu) lat pogarszał się systematycznie słuch i która dostaje nagle od lekarzy możliwość ponownego ich usłyszenia może doznać szoku. Przede wszystkim od nadmiaru bodźców, którymi zaczyna być bombardowana. Czuje się zatem tak, jak choćby ja sama, kiedy różnorakie bodźce atakują mnie ze wszystkich stron. Na przykład w centrum handlowym w niedzielę przed Gwiazdką: muzyka z głośników (w każdym sklepie inna), hostessy-aniołki sprzedające opłatki, celebryta na podeście udający śpiewanie kolęd, setki czerwono-złotych wstążek zwisających z sufitu, kolorowe bombki na kolorowych choinkach (ośnieżonych sprayem, obsypanych brokatem, albo zawiniętych w srebrne łańcuchy), neony „wesołych świąt” wymieszane z „merry christmas” i „rabatami do -50%”, dziesiątki klientów szukających w pośpiechu tych najtańszych i najlepszych prezentów, matki odciągające dzieci od mrugających wystaw sklepowych i tak dalej. Myślę, że wiesz, co mam na myśli. Oczywiście, jeśli chcemy uciec od tych wszystkich “strzałów”, można nie odwiedzać galerii w takim terminie, ale chodziło mi o dosadny przykład.

Każdy z nas, żyjący w dzisiejszym świecie, żyje właśnie w takim szumie: informacyjnym, dźwiękowym, wizualnym… Uciec od niego można w zasadzie tylko chwilowo, ale nie na stałe. Oto moje sposoby na ucieczkę od wszechogarniającego szumu:

  • unikanie telewizji, zwłaszcza programów informacyjnych 24/7, a więc wiadomości ze świata i okolic, które informują mnie jedynie o wypadkach, katastrofach, krachach giełdowych i kłótniach polityków – bez tego jestem dużo zdrowsza,
  • unikanie słuchania stacji radiowych, które w ramówce mają więcej reklam i ŻŻP (żenujących żartów prezenterów), niż muzyki,
  • subskrybowanie interesujących blogów i stron, zamiast bezproduktywnego serfowania po internecie,
  • rozmawianie z przyjaciółmi przy kawie, a nie na czacie na fejsie, gdzie poza rozmową o Twoją uwagę walczą reklamy, wpisy znajomych, promowane posty, publikowane przez znajomych demotywatory i mądre aforyzmy,
  • i moje postanowienie na następny rok (jedyne) – czytanie jednej książki na raz – jeśli masz podobnie, wiesz co to znaczy :-(
  • medytacja? – to pomysł dla mnie od mojej przyjaciółki – dopiero do przetestowania.

Masz jakieś inne pomysły na unikanie szumu informacyjnego? Podziel się, bo wciąż poszukuję kolejnych.

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares