To nie jest mój ulubiony dzień w roku. Zdecydowanie bardziej wolę spotykać się z tymi, którzy odeszli w modlitwie, ciszy i na spokojnie. Nie w szumie obijających się o siebie parasolek, rozchlapywanego błota i tłumów osób, które czują obowiązek zapalić u bliskich światło. Wiem, czego symbolem jest ten dzień i w zasadzie cieszę się, że tak wiele osób wyszło na spotkanie ze swoimi wspomnieniami. W końcu zdecydowanie łatwiej jest wpaść w zadumę nad grobem, niż na kanapie w salonie. Ale i tak nie umiem polubić tego dnia. Dlatego moi bliscy, których już przy mnie nie ma, nie tylko dzisiaj czują mój oddech i dobre słowo wypowiedziane w ich intencji.

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares