Top
wyjdź do ludzi i opuść strefę komfortu – Project Managerka
fade
2235
single,single-post,postid-2235,single-format-standard,eltd-core-1.0,flow-ver-1.0.1,,eltd-smooth-page-transitions,ajax,eltd-blog-installed,page-template-blog-standard,eltd-header-standard,eltd-sticky-header-on-scroll-down-up,eltd-default-mobile-header,eltd-sticky-up-mobile-header,eltd-dropdown-default,eltd-header-style-on-scroll,wpb-js-composer js-comp-ver-4.9.2,vc_responsive
wyjdź do ludzi

wyjdź do ludzi i opuść strefę komfortu

Właśnie przeczytałam najnowszy wpis Joasi Kurzawa na jej blogu Cytrynowy biznes i postanowiłam odpowiedzieć całym wpisem, bo tego, co czuję nie zmieszczę w krótkim komentarzu pod jej tekstem…

Najpierw rzeczy najważniejsze. Joasiu – jestem wzruszona Twoimi słowami i bardzo Ci za nie dziękuję. Naszą kilkumiesięczną znajomość, pomimo, iż (na razie!) tylko on-line, zapisałam dzisiaj na mojej mapie „co mi się udało w 2013”, serio. Dzięki mojemu blogowi, książkom, fejsbukowi – poznałam w minionych miesiącach tak wielu ciekawych ludzi… A wśród nich kilku takich wyjątkowych jak Joasia. Te relacje odczuwam, jako najważniejsze moje sukcesy. Dają mi każdego dnia energię, pomysły i ogromną radość. Dzięki nim, ciągle mam ochotę działać i zaskakiwać samą siebie nowymi rzeczami. Asiu, jestem pewna, że choćby nie wiem co się miało wydarzyć, to wypijemy naszą gorącą czekoladę jeszcze w tym roku :)

Ale o tym będzie zaraz.

Tak, trzeba próbować.
Trzeba wychodzić ze swojej strefy komfortu.
Trzeba podważać swoje idiotyczne przekonania o innych ludziach.

Przykłady? Proszę bardzo, nawet prawdziwe, bo w ostatnich miesiącach sporo tego słyszałam:

  • „ona na pewno mi nie odpisze na maila, to przecież autorka książek”;
  • „na bank nie mam szans na spotkanie z nią, dlaczego miałaby zechcieć poznać mnie, która.. (tutaj sobie dokładamy do woli, np. nie ma na swoim blogu nawet 10-ciu lajków, prowadzi swój mały biznes zaledwie od roku i tak mało jeszcze wie o świecie, nigdy nie występowała publicznie, boi się zmiany pracy i woli się tylko przypatrywać sukcesom innych ludzi, itd – znacie to skądś?);
  • „była prelegentką na dużych eventach, więc na pewno nie będzie chciała poprowadzić zajęć dla studentów przez cały miesiąc za grosze”.

Wystarczy? Już rozumiecie? A wiecie skąd w nas te kretynizmy się biorą? Powiem Wam – każdy z nas sam sobie je tworzy w głowie. Wizualizowałam je sobie właśnie jako takie strasznie wysokie mury z czerwonej cegły, nieprzepuszczające powietrza nawet. Można je też przyrównać do siatki z drutu kolczastego (pod napięciem!) oddzielającej nas od drugiego człowieka. Czujecie już jak straszną krzywdę sobie robimy tworząc takie ograniczenia?

Zmieńcie te przekonania w swojej głowie już TERAZ!

Jak? Są setki sposobów, a kilka z nich samodzielnie wypróbowałam i podpisuję się pod ich skutecznością. Oto one:

odwiedź stronę swojego ulubionego pisarza i napisz do niego maila. O czym? o tym, że lubisz czytać jego powieści / poradniki / podręczniki, że dużo się od niego nauczyłeś. Zrobiłam to w marcu tego roku z dr Hanną Brycz. Nasze książki brały udział w konkursie na Książkę dla Trenera 2012 i w ostatnim etapie głosowania czytelników – książka Pani Hani przegoniła moje Mapy myśli w biznesie. Zajęłam drugie miejsce i postanowiłam podziękować jej za wspaniałą rywalizację. Byłam dumna, że stanęłam „na podium” tuż obok tak znakomitej Kobiety. Nie dość, że otrzymałam odpowiedź od Pani Hani jeszcze tego samego dnia, to czuję w sercu radość na samą myśl, kiedy o niej pomyślę. Bo nie jest pomnikiem, tylko pełnym ciepła człowiekiem.

– zaproś do grona znajomych na FB / LinkedIn prelegenta z konferencji czy szkolenia, a którego uważasz za mądrego i wartościowego człowieka. Zrobiłam tak jakiś czas temu z Mariuszem Kapustą, którego poznałam na jego szkoleniu – grze symulacyjnej o zarządzaniu projektami. Jeśli śledzicie bloga, to wiecie, że zrobiliśmy przez ostatnie 2 lata kilka fajnych projektów z Mariuszem (wywiad na moim blogu o wyobraźni w biznesie, mój artykuł o faktach i mitach mapach myśli na jego stronie, potem byłam redaktor naczelną Proaktywnie, a teraz planujemy wspólnie współpracę, w której będę prowadzić szkolenia jako certyfikowany trener Leadership-Center) – a to dopiero początek, bo okazało się, że nadajemy na podobnych falach i chcemy mieć więcej wspólnych mianowników.

– podejdź do osoby, którą podziwiasz po jej wystawie / koncercie / akcji charytatywnej, w której brała ostatnio udział i podziękuj za to, co dzięki niej przeżyłeś. Zrobiłam tak po wieczorku autorskim Macieja Bennewicza, którego sznur książek stoi na półce z najważniejszymi dla mnie książkami. Najpierw mój mąż był uczestnikiem warsztatów, które prowadził Pan Maciek. Poprosiłam go, aby zdobył dla mnie jego autograf na moich ulubionych książkach. Nie dość, że wrócił do domu z tym, co mi się marzyło, to przywiózł mi zaproszenie na wieczorek autorski związany z premierą jego najnowszej książki Coaching na wyspach szczęśliwych. Po wysłuchaniu wykładu Pana Maćka – podeszłam po autograf na najnowszej publikacji. A następnie wręczyłam mu w prezencie moją własną książkę z dedykacją dla niego. Pan Maciek zaskoczony, ale szeroko uśmiechnięty podziękował mi za niespodziankę, a po kilku dniach zostawił wpis na swoim FB na ten temat. Czułam się wspaniale wyróżniona.

– zgłoś swój tekst do portalu poruszającego bliskie Ci tematy. Jakiś czas temu zgłosiłam się do portalu, którego jestem wierną czytelniczką – 4PM. Zapytałam, czy chcieliby nawiązać ze mną współpracę i.. po kilku dniach na łamach platformy zrzeszającej Project Managerów znalazły się moje autorskie teksty.

– skomentuj wpis na FB osoby, która Cię czymś zainspirowała – zrobiła przepiękne zdjęcie swojej córki, ugotowała wspaniałą kolację i podzieliła się zdjęciami na portalu, opisała swoją refleksję na temat życia z którą się zgadzasz. Tak poznałam Klaudię Tolman, bez której już sobie nie wyobrażam swojego wizualnego świata :-) A zaczęło się bananie – jeden mail, jeden telefon i już jadłyśmy razem brownie w jej kuchni na Bemowie… Nie muszę chyba przypominać ile mamy do dziś wspólnych tematów (najnowsze logo bloga to jej sprawka, była też Moim Inspiratorem, na jej zaproszenie poprowadziłam w maju spotkanie dla trenerów biznesu stowarzyszenia Matrik – a to tylko garstka naszych projektów).

To, co opisuję powyżej naprawdę nie jest trudne, a założę się, że większość z tych osób po prostu do Ciebie odpisze i podziękuje za wiadomość. Nie obiecam Ci teraz, że to będzie początek wspaniałej przyjaźni, ale jeśli nie napiszesz tego pierwszego maila, to nigdy się nie dowiesz!

Podsumowując – pamiętaj, że Twój ulubiony piosenkarz, bloger, czy pisarz – to też człowiek. Podobnie jak Ty, je śniadanie, pije kawę i ma lepsze lub gorsze dni. I pewnie czeka na Twojego maila tak samo bardzo, jak Ty się powstrzymujesz przed napisaniem go. A przecież to naprawdę niewiele w naszym cyfrowym świecie – dzieli Was tylko odległość jednego kliknięcia!

Asiu, zainspirowałaś mnie do napisania tego artykułu, ponieważ trafiłaś w 10-tkę swoimi przemyśleniami. Zgadzam się ze słowami, którymi zakończyłaś swój wpis – zapraszaj innych ludzi do swojego życia, do współpracy, nie bój się. W najgorszym scenariuszu nic się nie wydarzy. Po drugiej stronie może siedzieć ktoś, kto nie odpisze Ci na maila, nie skomentuje wpisu, nie zareaguje na Twoją propozycję. Ale z mojego doświadczenia wynika, że kiedy piszesz o tym, w co wierzysz, co jest konkretne (a nie enigmatyczne i takie, że sam w sumie nie wiesz czego chcesz), to odpowiedź przychodzi ZAWSZE. Przysięgam, że jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś mi nie odpowiedział na propozycję, którą złożyłam. W 90% z osobami, do których w ten sposób się odezwałam – mam relacje do dziś. A w 60% z tych przypadków mam na koncie wspólne projekty małe i duże. Naprawdę warto! Ludzie potrafią naprawdę wspaniale zaskoczyć :-) i między innymi dlatego właśnie kocham życie!

PS. Asiu, złapmy się koniecznie, jak ochłoniemy po tych wzruszeniach i ustalmy czy ja przyjeżdżam do Kalisza, Ty do Warszawy, czy wymyślamy jakieś miejsce pomiędzy nimi :-)

  • Moje kretynizmy wiele razy stawały mi na drodze. Takie dziwne kreowanie rzeczywistości i postrzeganie świata tylko własnymi oczami robi sporo złego, człowiek zaczyna się bać i zamyka się w swojej skorupie.
    A wystarczy zapytać. Proste a czasem takie trudne!!!!!!
    Kasiu Twoje sprecyzowanie moich myśli to strzał w 100-tkę :) i kolejna dawka inspiracji.
    Już mam nowy pomysł na wzbogacenie moich warsztatów o ten jakże z życia wzięty przykład :))))). Czekolado przebywamy!!!!!!

  • katarzyna

    @Asiu, ja tez wiele razy poddawałam się temu mojemu wewnętrznemu krytykowi, który nieraz zabija pomysły zanim zdążę je zapisać w notesie. Ale walka z takim nieprzyjacielem, a raczej oswajanie go – daje doskonałe efekty. Powoli zaczynam się z nim przyjaźnić. Już nie jest killerem pomysłów, a raczej cichym obserwatorem i doradcą. Od jakiegoś czasu żyję zgodnie z zasadą „jak nie zapytasz to się nie dowiesz, a na pewno nie dostaniesz”. I tyle w temacie :) ściskam mocno i dziękuję raz jeszcze za emocje weekendowe…

  • Katarzyna

    Kasiu,
    dziękuję Ci za myślnika, bez tej przypominajki zapomniałabym tu zaglądać.
    I dziękuję Ci za ten tekst. Po przeczytaniu go przypomniałam sobie jak my się poznałyśmy :)
    I nie wiem czy wiesz, ale po naszym pierwszym spotkaniu zapamiętałam do dzisiaj Twoją myśl : Jak się nie zapytasz to się nie dowiesz. I za każdym razem kiedy włącza mi się krytyk przypominasz mi się Ty – to mówiąca.

    Dziś bardzo cieszę się, że przeczytałam Twój tekst, bo włączyło mi się bardzo dużo wewnętrznego krytyka :) Czasem trzeba sobie coś przypomnieć, nawet jeśli się to wie:)

    Dziękuję Kasiu!

  • Marcin

    Kasiu,
    Generalnie nie komentuje – ale podoba mi się Twój wpis, który pozytywnie wpłynął na mnie. Własnego wewnętrznego krytyka mam znacznego, ale od dziś jest o kilkanaście cm mniejszy :). Dzięki.

  • katarzyna

    @Katarzyna, tak się cieszę, że o tym wspomniałaś :) Ty też jesteś na mojej liście „sukcesów 2013” – serio! i też pamiętam, jak zaczęła się nasza znajomość – właśnie w taki sam sposób, jak wszystkie opisane powyżej. i jestem bardzo dumna, że jestem tym Twoim wewnętrznym głosem, który zagłusza krytyka!! zrobiłaś mi mega frajdę, że się tym podzieliłaś, dzięki :)))
    a Myślnik jest właśnie dla takich pracusiów – zabieganych i zmieniających świat, jak Ty – żeby czasem im o czymś przypomnieć, żeby było z kim/czym się czasem zatrzymać i pomyśleć.

  • katarzyna

    @Marcin, nawet nie wiesz jak się cieszę, z tego, co piszesz! koniecznie oswajaj swojego krytyka wewnętrznego na różne sposoby. skomentowanie mojego wpisu to na pewno jeden ze skutecznych elementów tej tresury. wszystko, co napisałam w tym tekście to prawdziwe opowieści z mojego życia (a w zasadzie ostatnich kilku miesięcy), więc czemu by nie miały być Twoje? jeśli jest jakaś osoba, do której od dawna miałeś ochotę się odezwać, ale w zasadzie nie wiedziałeś co jej napisać, to zrób to dzisiaj dzieląc się z nią po prostu jakąś swoją jedną myślą. więcej nie trzeba, żeby zacząć, serio! niech moc będzie z Tobą! :)

  • Czytając ten wpis trudno było mi powstrzymać uśmiech. Poczułam się pozytywnie zmotywowana i zainspirowana Twoimi propozycjami. Można powiedzieć, że wskazówki, o których napisałaś, to taki szybki kurs zmiany na lepsze :) Wielokrotnie doświadczyłam tego, że wyjście poza strefę komfortu zaowocowało czymś bardzo dobrym – oczywiście nie zawsze kończy się to sukcesem, ale przecież kto nie próbuje, ten nie zyskuje :) Pozdrawiam!

  • katarzyna

    @Maja, fajnie, że piszesz. Rzeczywiście za rzadko wychodzimy poza strefę komfortu, a przecież dopiero TAM dzieją się cuda :) owocnych spacerów poza Twoją strefą życzę! Kaśka

  • Trafiłam tu przez przypadek ale zostanę na dłużej :) Może rozwiążę moje problemy i odpowiem sobie na pytanie dlaczego mi nie wychodzi :(
    Pozdrawiam serdecznie

  • katarzyna

    Cieszę się z powodu Twoich odwiedzin i ochoty na więcej :) Zapraszam do rozejrzenia się po blogu, a także po mojej nowej stronie, gdzie jestem ostatnio bardziej aktywna i publikuję świeże teksty: http://www.katarzynazbikowska.pl. Pozdrawiam ciepło!