Jeśli chcę być w czymś dobra i czerpać z tego korzyści (zdrowotne, duchowe, czy finansowe), to muszę wejść w stan koncentracji. Pozbywanie się rozpraszaczy to nie tylko wyłączenie powiadomień z FB, czy wyciszenie komórki. To można zrobić dwoma ruchami ręki i naprawdę nie jest to wyższą szkołą jazdy. Schody zaczynają się kiedy mam dokonać wyboru pomiędzy pomysłami, które mnie akurat przyciągają. Kilkoma inicjatywami, które rozgrzewają mi serce i zwoje mózgowe.

Mój prawdziwy przykład z poniedziałku: napisać nowy artykuł na bloga, pójść na fitness i przetestować nowy zestaw ćwiczeń, czy uruchomić nową stronę www dla programu JUMP. To pragnienia z zupełnie innych dziedzin życia – rozwój, zdrowie, biznes. Co robić? Co wybrać? Co odrzucić? W poniedziałek zrezygnowałam z artykułu i ćwiczeń, bo aby JUMP rozpoczął się 21.11.2016 roku – chcę o nim powiedzieć moim Czytelniczkom jak najszybciej. Tutaj każdy dzień to strata. Fitness będzie dziś wieczorem, a artykuł napisałam na spokojnie wczoraj wieczorem.

Powiesz, że to pikuś, bo te 3 zadania mogłam rozłożyć na 3 dni. Co jeśli mamy większe wyzwania i wszystkie krzyczą o naszą uwagę JUŻ? Wtedy trzeba ciąć, a nie tylko przesuwać. Niestety nie jest to proste, ale konieczne. Ucinanie i rezygnowanie z czegoś może w pierwszym odruchu wydawać się bolesne. Ale zawsze kiedy to już zrobię – czuję ulgę. Bo to podjęcie decyzji najwięcej „waży”. Wszystko co jest po niej – nie jest tak trudne.

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares