Oto artykuł, który chciałabym przeczytać kilka lat temu, kiedy dopiero startowałam z własnym biznesem. Znajdziesz w nim 3 przepisy na sensowne ruszenie z miejsca: 1) warto zakochiwać się w problemach, a nie rozwiązaniach, 2) klientów wybierasz sama i 3) nie stać Cię na odwlekanie podejmowania decyzji.

Jako pełnoetatowa projektantka przyszłości – miałam dość intensywny rok. Moje najważniejsze odkrycia 2016 roku związane są z wyjątkowymi ludźmi i eksperymentami, które przeprowadziłam. A dziś, czyli kilka szalonych pomysłów i dziesiątki bezsennych nocy później śmiało stwierdzam, że odkryłam siebie na nowo. Czuję, że z tymi zasobami, które zgromadziłam w ostatnich miesiącach – kolejne będą jeszcze większą przygodą.

Zakochaj się w problemie, a nie rozwiązaniu

Moje klientki nie są zainteresowane kursami zarządzania projektami. Nie interesuje ich to, że jestem pasjonatką myślenia wizualnego i mogę je nauczyć organizowania informacji w formie map myśli. Mają też gdzieś, że design thinking działa cuda. Bo Moje Klientki chcą ożywiać swoje pomysły. Chcą wreszcie ruszyć z miejsca ze swoimi blogami, projektami, biznesami. Chcą zarabiać na swojej wiedzy. Chcą tworzyć społeczności wokół własnych produktów i pomysłów. Nie powinnam więc dłużej skupiać się na moim ulubionym rozwiązaniu (myślenie projektowe), a na ich żywym problemie (nieumiejętność ruszenia z miejsca i obrócenia pomysłów w rzeczywistość).

To moje największe odkrycie tego roku. Przefiltrowanie tego przez siebie całkowicie odmieniło mnie i sposób w jaki pracuję, świadczę swoje usługi, pomagam osobom, którym najbardziej mogę pomóc. Oczywiście, że WIEDZIAŁAM to od dawna. Oczywiście, że CZYTAŁAM o tym wiele razy. Tylko NIE ROZUMIAŁAM. Dopiero kilkanaście eksperymentów i wyskoków z mojej strefy komfortu na lata świetlne stąd pozwoliły mi zobaczyć tę właściwość i zacząć stosować ze skutkiem spektakularnym. Serio.

Mogę śmiało powiedzieć, że przeszłam w tym roku metamorfozę – od skupiania się na tym, co wiem i jakimi narzędziami dysponuję – do koncentracji na tym, jak tymi narzędziami wesprzeć tych, z którymi chcę pracować. Jedna z głównych zasad metody lean startup mówi o tym, aby zakochać się w problemie, a nie rozwiązaniu. Dlatego robię coming out i ogłaszam: zmieniłam obiekt moich zainteresowań.

Inspiracje dla Ciebie: w tej drodze towarzyszył mi Rafał Kamiński z Innovelty, któremu zawdzięczam odkrycie dla siebie design thinking i service design. Zdradzę tylko, że Rafał planuje uruchomić w 2017 roku studia podyplomowe dla projektantów innowacji, więc będzie okazja do spotkań na żywo (bo będę prowadziła zjazd o innowacyjnych projektach).
Książki, bez których nie przeszłabym tego odcinka trasy to zdecydowanie: Metoda Lean Startup, Metoda Running Lean, Design Thinking dla przedsiębiorców i małych firm.

Wybieram z kim chcę pracować

Kilka miesięcy temu brałam udział w programie Moniki Pabijańskiej dla Pionierskich marek. Mam cały notes wniosków z tego okresu, ale to jeden otworzył mnie na zmiany. Kiedy utknęłam na określaniu mojej grupy odbiorców, Monika zapytała mnie z jaką klientką chciałabym pracować.

Do tamtego dnia wiele razy robiłam różne ankiety wśród moich Czytelniczek. Czytasz te słowa, więc pewnie nie raz uczestniczyłaś w moich badaniach. Zadawałam w nich różne pytania, chciałam Cię lepiej poznać. To oczywiście świetny sposób na zrozumienie drugiej osoby i zbudowanie mostów. Te analizy dały mi bezcenną wiedzę o tym, do kogo co tydzień piszę listy (>>> PM TIPS), dla kogo projektuję wyzwania i tygodnie tematyczne (FB grupa >>> #SięgamGwiazd), dla kogo tworzę programy rozwojowe (>>> PM Sklep). Ale dopiero odkrycie mojej odpowiedzi na to jedno pytanie Moniki pozwoliło mi zrozumieć, że to nie przypadek rządzi tym, z kim się spotykam w moich projektach. Kieruję tym ja sama. Mam wpływ na to, kto zareaguje na moje komunikaty i akcje, bo to ja kształtuję swoje otoczenie.

Wybrałam więc. Wybrałam, że chcę pracować tylko z pomysłowymi, odważnymi i pozytywnie zakręconymi kobietami, które chcą ruszyć z przytupem ze swoimi pomysłami, ale z różnych powodów do tej pory tego nie zrobiły. A ja jestem dla nich lekarstwem na tę stagnację. Bo… sama taka jestem – czasami zakręcona jak słoik dżemu, czasami szalona. I najważniejsze – zaczynałam od nowa niezliczone ilości razy i znam drogi na skróty. Pracuję w końcu na etacie, a z projektantkami spotykam się najczęściej po godzinach. Wiem, jak żyć z pasją nie robiąc życiowej rewolucji. I jeśli Twoje serce zabiło chociaż na sekundę mocniej czytając ten akapit, to znaczy, że jesteśmy dobraną parą, że mamy wspólne mianowniki i coś z tego może być :) Czytaj więc dalej!

Inspiracje dla Ciebie: w tym rozdziale największy udział miała Monika Pabijańska, którą dziś znajdziesz w Est Bie – przestrzeni dla freelancerów budujących swoje marki na silnych fundamentach. Pomogły mi także bardzo Małgosia Leduchowska (Gadżetowanie) i Karolina Prusińska (Zen Coaching), dzięki którym zrozumiałam, że moja droga nie jest wąską leśną ścieżką, a szerokopasmówką, po której mogę poruszać się na dziesiątki różnych sposobów. A książki, które pomogą Ci w podobnych wyzwaniach to m.in.: Mit przedsiębiorczości, Kreatywność na zawołanie, Esencjalista.

Odwlekanie decyzji kosztuje czasem więcej, niż jej podjęcie

Kolejne odkrycie – zwlekanie dotyczy podejmowania decyzji. Zwlekać można zarówno z podjęciem działania, ale równie często zwlekamy z zaprzestaniem działania. Zwlekałam z obu tych powodów. I wiem, że oba sprawiają mnóstwo niepotrzebnych kłopotów i bezpowrotnie pochłaniają zasoby (czas, energię, pieniądze). Szkoda na to życia.

Marzyłam o stworzeniu multiautorskiej platformy do sprzedaży i wymiany wiedzy. Miałam model biznesowy, miałam pomysł, miałam zapał. Ale dopiero konfrontacja pomysłu z rzeczywistością przyniosła mi świadomość. I ulgę. Wyszłam z pomysłem z mojej głowy pełnej koncepcji. Opuściłam mój magiczny notes, który pomieści wszystko. I zaczęłam szukać, badać, rozmawiać. Wybrałam najbardziej ryzykowne założenie w całym modelu i zaczęłam test prawdy od niego. I… Poległam. Mój model nie przeżył konfrontacji z rynkiem.

Co się robi, kiedy pomysł, który nosimy w sobie kilka(naście) miesięcy okazuje się być oparty na błędnych założeniach? Jakie decyzje należy podjąć kiedy okazuje się, że praktyka i teoria siedzą przy innych stołach, albo nawet w innych restauracjach? Moja decyzja to był pivot, czyli całkowity zwrot w kierunku tego, co działa, pozostawiając za sobą to, co nie działa. Być może (zgodnie z teorią Elizabeth Gilbert z Wielkiej Magii) ta idea poszuka innego partnera do działania. Byłoby cudownie. Bo to przepiękna idea. Tylko nie dla mnie. Nie w moim aktualnym życiu.

Czy były łzy? Czy były nieprzespane noce? Nie! Obyło się bez dramatów, bo kiedy w trakcie drogi po marzenie robisz wszystko w zgodzie ze sobą i swoimi wartościami, traktujesz kompanów podróży z szacunkiem i życzliwością, to kiedy Wasze drogi się rozchodzą – najczęściej wciąż myślicie o sobie ciepło. Bo zmiany to rzecz ludzka. Bo każdemu wolno zmienić środek komunikacji, albo destynację. Bo jeśli sama podróż jest jednym z celów, to zmiana stacji końcowej nikogo nie zabije, a zbuduje fundament pod coś nowego.

Inspiracje dla Ciebie: Tego fragmentu trasy na pewno nie pokonałabym bez moich cudownych Kreatorek (Elki, Magdy, Kaś, Moni, Karoli, Martyny, Kory, Beaty, Pauliny, Ani, Bogusi, Olgi, a i tak nie dam rady wymienić wszystkich), z którymi rozpoczęłam ten rok i z którymi budowałam fundamenty pod wypasione marzenie o platformie dla Kobiet. Wspólnie zrealizowałyśmy całe mnóstwo projektów, które są tak uniwersalne, że nie mają terminu ważności. Najgoręcej wspominam nasz unikalny magazyn Kreatorka Uskrzydla, który jest cały czas dostępny za free tutaj >>> Kreatorka Uskrzydla (na Issuu) – całe 9 wydań! Jeśli jednak wolisz książki, które mogą być dla Ciebie przewodnikami w podobnej podróży to sprawdź: Podejmij wyzwanie, Jedna rzecz, Wielka Magia.

Taki był mój rok 2016

Ekscytujący. Piękny. Momentami trudny. Z zakrętami. Z eksperymentami. Ale najważniejsze, że przyniósł mi akceptację mnie samej. Zaakceptowałam wreszcie to, że jestem twórczą pasjonatką i moja wyobraźnia nie zasypia. Nigdy. Że zawsze interesuje mnie wiele dziedzin jednocześnie i czytam kilka książek na raz i że to jest OK. Że zawsze wybiorę użyteczność ponad przyzwyczajenie. Że jak nie pracuję akurat nad ożywieniem jakiegoś szalonego pomysłu to najprawdopodobniej mnie już nie ma (bo inaczej to po prostu niemożliwe!).

A jaki był Twój 2016 rok? Jakim jednym słowem byś go określiła?

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares