Pasja 24/7 to przereklamowana koncepcja. Zanim rzucisz etat, by wieść życie oparte na pasji sprawdź jak można podejść do tego sprytnie.

Nie cierpię skrajności i strasznie mnie irytują głosy, które docierają do mnie z mediów i blogów o tym, że aby żyć z pasją trzeba rzucić etat i założyć własną firmę. Powiem krótko – to nieprawda. A przynajmniej przy takich stwierdzeniach powinna być “gwiazdka”. Opowiem dziś co powinno być przy niej zapisane drobnym druczkiem.

Zakochujemy się w wyobrażeniu o naszym biznesie

Z wymarzonym biznesem jest trochę tak, jak z szukaniem drugiej połówki. Kiedy jesteśmy w fazie poszukiwań, albo nawet randkowania, to zwykle chcemy zobaczyć w nowopoznanej osobie naszą “idealną parę”. Zachowujemy się jakbyśmy miały zamknięte oczy i wyłączone pozostałe zmysły. Czasami, kiedy widzę moje koleżanki-singielki przeżywające swoje pierwsze spotkania z facetami, to odnoszę wrażenie, że w sumie prawdziwy gość do niczego nie jest im potrzebny, bo i tak zakochują się w swoich wyobrażeniach o tych mężczyznach, a nie w nich samych. Nie śmieję się i nie ironizuję. Sama zakochuję się najczęściej w swoich pomysłach zanim jeszcze sprawdzę je w działaniu. I tak jak rasowy Casanova straci wiele swojego czaru przy codziennym praniu skarpetek i sprzątaniu kuchni, tak nasz własny biznes straci sporo swojego uroku, kiedy zaczniemy go poznawać dopiero po rzuceniu dla niego całego naszego poukładanego jak dotąd życia.

Ściska mnie w środku, kiedy widzę, jak kolejna z nas zrobiła rewolucję w swoim życiu rzucając etat (lub inną formę stałej pracy), aby gonić marzenie o własnym biznesie. Tak sobie myślę, że na prowadzenie własnego biznesu i bycie przedsiębiorczą kobietą jest teraz moda. I obserwuję, jak wiele osób zupełnie bez zastanowienia podejmuje decyzję o całkowitej zmianie profilu swojego życia zawodowego tylko z powodu tej mody. Wkurza mnie to, dlatego powstał ten artykuł.

Dla jasności:

  • uwielbiam prowadzić własny biznes i nigdy nie usłyszysz ode mnie, że etat to całe moje życie;
  • kocham żyć z pasją i robię wiele, aby codziennie, chociaż przez część dnia robić coś, co mnie uskrzydla.

Ale ścieżka przedsiębiorcy nie jest najlepszym scenariuszem dla każdej z nas bez wyjątku. Dlatego zanim zrobisz przewrót w życiu, to dobrze wsłuchaj się w siebie i zrób realną analizę swoich aspiracji i możliwości. Stworzyłam dla Ciebie dodatkowy skrypt z pytaniami, abyś mogła na spokojnie przyjrzeć się sobie w tej chwili. Link do pobrania PDF znajdziesz na końcu artykułu.

Czy masz pasję do rozwijania biznesu?

  • Nawet jeśli kochasz modę, jesteś pasjonatką projektowania pięknych ubrań i stworzyłaś kilkanaście udanych stylizacji dla osób z Twojego otoczenia, to nie jest to wystarczający powód dla założenia własnej firmy o takim profilu działalności.
  • Nawet jeśli od lat pracujesz jako analityk biznesowy i jesteś w tym świetna, to jeszcze nie jest wystarczający powód aby zostać freelancerką i samodzielnie świadczyć takie usługi dla biznesu.
  • Nawet jeśli uwielbiasz wypiekanie ciastek i masz swój kulinarny blog i kanał na YouTube (z tysięczną publicznością!), to jeszcze nie jest wystarczający powód, aby rzucić pracę w sieciowej cukierni i uruchomić własną.

Bo dopóki Twoją pasją nie będzie rozwijanie Twojej firmy i poszukiwanie dla niej biznesowych motorów wzrostu, to zostań tam gdzie jesteś i pielęgnuj swoje pasje. Będziesz szczęśliwsza. A na pewno mniej zestresowana i spięta.

Wiele osób wpada w pułapkę “pracy z pasją”, którą to (powierzchownie) definiują jako realizowanie swojej pasji przez 24 godziny 7 dni w tygodniu. Nic bardziej błędnego. Jeśli nawet odczuwasz takie piękne emocje oddając się konkretnej aktywności i czujesz się szczęśliwa zawsze kiedy to robisz, to jeszcze wcale nie oznacza, że będziesz to czuć prowadząc własny biznes o takim profilu. Już tłumaczę.

Jako właścicielka cukierni będziesz nie tylko piekła ciastka (co uwielbiasz!), ale przede wszystkim będziesz budowała relacje z klientami, pozyskiwała ich, prowadziła fanpage cukierni, płaciła rachunki za wynajem lokalu, kupowała sprzęt zgodny z przepisami sanepidu, pozyskiwała niezbędne zgody i atesty do prowadzenia takiej działalności, zatrudniała kasjera i współpracowała z księgową, chodziła na kursy doszkalające, odnawiała swoje uprawnienia itd. Rozumiesz już co mam na myśli? Czy dostrzegasz już różnicę pomiędzy pasjonatką cukiernictwa, a pasjonatką rozwijania własnego biznesu? Który opis bardziej pasuje do Ciebie?

Czy masz partnerów, z którymi wystartujesz?

Dopóki nie będziesz czuła dreszczyku pozytywnych emocji na samą myśl o rozwoju swojego biznesu, to albo na razie go nie uruchamiaj, albo pozyskaj od razu partnera/ów, z którymi podzielisz się sensownie zadaniami do realizacji. Nie każda z nas ma taki komfort, że może uruchomić swój biznes z kimś kogo zna i komu ufa, a do tego kimś, kto dysponuje kompetencjami, którymi się uzupełniają. Jeśli Ty tak masz, to gratuluję. Jesteś szczęściarą. W każdym innym wypadku bardzo dobrze się zastanów zanim porzucisz to, co dziś masz dla czegoś, o czym tylko mgliście marzysz.

Co jeszcze zapewniają Ci osoby przy Twoim boku? Uwiarygadniają Twój pomysł. Angażując się w niego, udowadniają, że wierzą w niego i w Ciebie. Każda osoba, z którą połączysz siły, by rozwijać swój biznesowy pomysł pokaże światu (inwestorom, klientom, rodzinie), że pomysł ma sens nie tylko dla Ciebie i że musi coś w nim być, skoro pozyskałaś już współpracowników czy partnerów.

Czy jesteś zdecydowana poświęcić czas na rozwój swojego pomysłu?

No tak, poświęcić. Właśnie poświęcenie miałam na myśli. Nie męczeństwo, ale inwestycje ogromnej ilości czasu i energii. Bo pomysł na biznes tylko w amerykańskich filmach klasy B wypala w pięć minut po wpadnięciu na niego pod prysznicem i w kolejnych 5 dniach przynosi pomysłodawcy fortunę. W rzeczywistości każdy pomysł wymaga odpowiedniego zajęcia się nim, przygotowania się do jego wdrożenia, przeprowadzenia badań rynkowych i testów, poznania potrzeb klientów, uruchomienia komercyjnego, budowania marki itd. To zajmuje czas. Zawsze.

Dlatego jeśli Twój pomysł nie porywa Cię aż na tyle, abyś miała ochotę spędzić z nim wiele dni i nocy, to lepiej nie bierz się za zrobienie z niego biznesu. W każdym projekcie są chwile radości i dumy przeplatane chwilami frustracji i demotywacji. Jeśli nie kochasz swojego pomysłu, to na zakrętach i w dołkach motywacyjnych (zwanych depresją projektu), możesz opaść z sił. A takie chwile na pewno przyjdą. Dlatego odpowiedz sobie bez ściemy na pytanie, co czujesz, kiedy myślisz o swoim pomyśle na biznes? Jeśli Cię nakręca do działania, a na samą myśl o nim wyskakujesz z butów i masz ochotę inwestować każdą wolną chwilę na jego realizację, to dobry znak. Wszystkie inne reakcje powinny pełnić rolę “lampki ostrzegawczej”.

Zanim opuścisz etat lub dotychczasowego pracodawcę zadaj sobie kilka pytań

Czy udało mi się trochę przybliżyć Ci tematykę rozpoczynania własnego biznesu od praktycznej strony? Nie daj sobie wmówić, że aby uruchomić firmę, musisz zrewolucjonizować życie. Czasami wystarczy włączyć drugi bieg i przyjrzeć się sobie, pomysłowi, klientom i rynkowi na spokojnie. Lepiej zacząć później, ale z sensem, niż rzucać wszystko co masz i znasz, aby gonić za wyobrażeniem.

Jeśli obudziłam w Tobie Poszukiwaczkę i masz ochotę na głębszą autoanalizę, to przygotowałam dla Ciebie dodatkowy materiał pt.”Zanim uruchomię swój biznes. To 1-stronny PDF zawierający bardzo ważne pytania, które warto abyś zadała sobie, jeśli stoisz przed decyzją o zmianach w życiu zawodowym.

A Ty, na jakie pytania chciałabyś znać odpowiedź, zanim uruchomisz swój biznes?

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares