Nie często mam przyjemność przygotowywać recenzję książki napisanej przez kogoś, kogo znam, cenię i od kogo wiele się nauczyłam. Dzisiaj mam taką właśnie wyjątkową okazję – przedstawiam Wam książkę Zarządzanie projektami krok po kroku napisaną przez Mariusza Kapustę, eksperta zarządzania projektami i mojego kolegę.

Moja pierwsza myśl po kilku stronach książki to było: Ale numer! Przecież tę książkę czyta się jak powieść, albo jak bloga pisanego przez Mariusza. Bo on tak samo pisze jak mówi – szybko i zwinnie przechodzi pomiędzy wątkami, buduje napięcie i dodaje ciekawe dygresje, gdzie tylko się da. Z drugiej strony – czego innego się spodziewałam po jego pierwszej książce, jeśli nie wykorzystania pełnego arsenału możliwości, które zbierał i tworzył przez wiele lat. Lubię go czytać. Często trafia w dziesiątkę swoimi ciętymi refleksjami, nie pozostawiając na temacie suchej nitki. Można śmiało powiedzieć, że w swojej książce odziera z tajemnicy zarządzanie projektami, pokazując przykłady i antyprzykłady, o których milczą podręczniki akademickie.

Książka dla początkujących i praktyków

Zarządzanie projektami_Mariusz_ikonaPublikacja ta może śmiało stanowić zbiór podstawowych informacji i inspiracji dla kogoś, kto dopiero zaczyna kierować projektami. Ale ci bardziej doświadczeni, którzy na projektach zjedli już zęby także znajdą tutaj coś unikatowego. Bo Autor opisuje wszystkie etapy projektu na przykładach. Wymyślił też ciekawy sposób, aby pokazać w praktyce o co w tym wszystkim chodzi. Stworzył trójkę bohaterów książki – Kasię, Adama i Kubę. Są to postacie fikcyjne pełniące w swoich przedsięwzięciach rolę kierowników projektów. I właśnie na przykładach ich zmagań z trzema różnymi inicjatywami (zorganizowanie imprezy firmowej w korporacji, odświeżenie strony firmowej mikrofirmy, wdrożenie modelu obsługi klienta w dziale sprzedaży) – Mariusz pokazuje krok po kroku co należy zrobić, aby wyjść cało z każdej sytuacji. Stworzenie tych trzech postaci pozwoliło mu skutecznie pokazać czym tak naprawdę jest karta projektu, planowanie projektu czy zarządzanie zmianą i podejmowanie decyzji managerskich.

Projekty i psychologia społeczna

Kolejnym wyróżnikiem książki jest to, że Mariusz pokazuje jak wielką rolę w sukcesie każdego projektu pełni umiejętne obserwowanie i słuchanie ludzi, a także znajomość podstaw psychologii. Zasady wywierania wpływu na ludzi, komunikacji interpersonalnej, budowania stereotypów czy tworzenia efektywnych nawyków są w tej publikacji postawione wyżej niż formatki budżetowe, plany, harmonogramy, czyli cała papierologia projektowa będąca zmorą większości zespołów projektowych. A niestety to właśnie jej swoją uwagę poświęca wielu innych autorów podręczników w tym temacie. Mariusz nie twierdzi, że dokumentacja jest niepotrzebna, ale pokazuje jej praktyczną, ludzką twarz. Ukazuje zalety płynące z jej tworzenia i uczy, że żadna pierwsza wersja planu nie jest ostatnią. Dlatego z każdą kolejną stroną czytelnik uświadamia sobie, że spisywanie założeń projektu i planowanie go jest niezwykle ważne, ale nie po to, aby powstał „plan”, tylko aby uruchomić „proces twórczy”, który jest najważniejszym elementem każdego przedsięwzięcia, jakie prowadzimy.

Myślenie, zamiast odtwórczego stosowania zasad

To jest to, czego uczy podręcznik Mariusza Kapusty. Bardzo do mnie trafiają jeszcze dwie autorskie koncepcje przedstawione w książce – PM House i Czarny zeszyt. PM House to koncepcja, która zbiera w jednym miejscu wszystkie elementy układanki, jaką jest zarządzanie projektami. Znam ten model ze szkoleń Mariusza, ma on swoje miejsce także nad moim biurkiem w pracy i służy mi każdego dnia. Dzięki niemu nie zapominam o oczywistościach, bo praktyka pokazuje, że o nich najłatwiej zapomnieć… Druga koncepcja to Czarny zeszyt, czyli takie miejsce kierownika projektu, w którym zapisuje on wszystkie swoje pytania, pytania zgłoszone przez zespół, różne refleksje i problemy, których nie potrafi rozwiązać w 2 minuty, a które mogą zaważyć na sukcesie projektu. To takie miejsce, nad którym musimy się raz na jakiś czas zatrzymać i pomyśleć. Koncepcja o tyle fajna, że w codziennej bieganinie projektowej (doskonale wiecie o czym mówię, kierownicy projektów) pomijamy często trudne pytania, bo nie mamy czasu się nad nimi pochylić. Czarny zeszyt wypełnia tę lukę i pozwala zebrać otwarte pętle i tematy nie mające jeszcze rozwiązań – do późniejszej analizy. Zeszyt ten ma oczywiście sens tylko wtedy, kiedy z niego systematycznie korzystamy. Samo zapisanie gdzieś problemu – nie rozwiązuje go.

Mariusz przygotował także dla Czytelników stronę książki, na której możecie pobrać darmowe materiały dot. prowadzenia projektów, np. kartę projektu czy harmonogram. Zapraszam na stronę KISS PM.

Co jeszcze wyniosłam z książki? Tak się składa, że zawodowo jestem właśnie po zmianie pracy i rozpoczynam swój kolejny wielki projekt. Etap całkowitego skupienia – kolejna inicjacja w moim życiu. Mój projekt jest bardzo szeroki i wielowątkowy, dlatego w dużej mierze jego sukces będzie zależał od tego, jak wystartujemy, co znajdzie się w jego zakresie, jak rozplanujemy czas jego realizacji. No i książka Mariusza pojawiła się w najlepszym momencie dla mnie. Jako wieloletni praktyk zarządzani projektami, nie potrzebuję teraz czytać od nowa PMBoKa, albo zgłębiać swoich notatek z PRINCE2, czy odświeżać wyciągniętych wniosków z dotychczasowych projektów. Potrzebuję konkretnych wskazówek, o czym na tym etapie nie zapomnieć, jakie pytania warto sobie teraz zadać, jakie modele zastosować. I to wszystko mam tutaj zebrane w kompletną i uporządkowaną całość. Dziękuję, Mariusz.

Absurdy projektowe

No i tym samym dochodzimy do końca książki. Przyznam, że trochę zazdroszczę tym, którzy mają ten moment pierwszego spotkania z publikacją dopiero przed sobą. Nie zawiedzie się na pewno nikt, kto poszukuje ułożonej w logiczną całość wiedzy praktycznej z zakresu zarządzania projektami, wielu życiowych przykładów, z rodzimego rynku (a nie zagraniczne przedruki przykładów zupełnie oderwanych od naszej rzeczywistości), absolutnie na czasie i z widocznym gdzieniegdzie specyficznym poczuciem humoru Autora. Polecam!

Aktualizacja wpisu z dnia 15.11.2016 roku: W komentarzach do tego wpisu znajdziesz zgłoszenia do konkursu, który ogłosiłam w momencie publikacji wpisu. Został rozstrzygnięty, dlatego usuwam jego pełny opis. Pozostawiam jednak przykłady absurdów projektowych, które zgłosili Czytelnicy, a na które odpowiadamy z Mariuszem w kolejnych wpisach:
Ile absurdów przypada na jeden projekt – cz. 1
Ile absurdów przypada na jeden projekt – cz. 2

Fajny artykuł? Podziel się >>>

shares